12.06.2020
…mamy Kaczyńskiego, jego przybliżonych, propagandzistów i wyznawców. Wydawałoby się, że wystarczy. A jednak nie. My, opozycja, w mediach bywamy ostrzy, bezwzględni, ale w granicach poprawności publicystycznej, w Internecie zaś liczni opozycjoniści wręcz się zachłystują pogardą i nienawiścią i to zdecydowanie po chamsku. Choćby w aktualnych komentarzach na Wyborcza.pl., gazeta.pl i w innych miejscach.
Spotykam się z przekonaniem, że „nasz” hejt to czarny piar opłaconych pisowskich trolli. A moim zdaniem, taka ocena to typowa reakcja typu; co złego to nie my, to polityczna prowokacja, wrzutka etc.
Jako old fashioned man lubię czytać w papierze, lecz od lat czytam potem w Internecie komentarze pod tekstami z gazet. U „naszych” dominuje raczej agresywna ekspresja. Również w stosunku do swoich, jeśli nie są wystarczająco lewicowi, a już PiS to pisiory, piździelcy, Duda–dupa, za mordę, kazamaty, psychiatryk, furmanka z gnojem dla Kaczora, a faszyzm to już prawie pieszczota. Entuzjazm dla Trzaskowskiego raczej pobudza wyobraźnię o Strasznym Sądzie.
To niemoralne, niegodne, nieeleganckie, a do tego to błąd, niewybaczalny w kampanii.
Zwłaszcza w bieżącej sytuacji politycznej. Dane IBRIS, przy przewidywanej frekwencji 62 procent uprawnionych: Duda – 42,7 procent głosów, Trzaskowski – 26,6, Hołownia – 7,7, Kosiniak–Kamysz – 7,4, Bosak – 6,9, Biedroń – 3,4.
Wśród zdecydowanych wziąć udział w wyborach – według IBRIS – 57,7 procent uważa, że największe szanse pokonania Dudy w II turze wyborów ma Trzaskowski. Hołownia – 13,5, Kosiniak–Kamysz – 11,1, Bosak – 10,9, Biedroń – 2,6. Sukces Trzaskowskiego przewiduje ponad dwa razy więcej wyborców, niż jest tych, którzy teraz zamierzają na niego głosować. Można założyć, że w tej nadwyżce są ci, którzy bez sympatii dla Trzaskowskiego poprą go w II turze, aby tylko odsunąć Dudę. Wypada się zatem zgodzić z szefem IBRIS, Marcinem Dumą, który stwierdza, że, ponad podziałami powstaje wewnątrz opozycji front przeciw Dudzie, który wciąż może liczyć na ok. 40 procent głosów. Ten front musi być zatem liczniejszy.
Mimo takiej perspektywy, Trzaskowski nie może starania o pierwszą turę sobie odpuścić. Musi myśleć o obu, uwzględniając, że do 28 czerwca może się jeszcze wiele zmienić, że efekt nowości już może przemijać i że wśród całej ludności – znów IBRIS – 39,8 procent nie wie, kto w drugiej turze będzie najgroźniejszym przeciwnikiem Dudy. A jeśli przewidywania wyborcze w dużym stopniu wynikają z przekonań, to w tej wahającej się zbiorowości trzeba szukać tych kilku procent, które zadecydują o wyniku.
Nie każdy uczestniczący w wojnie polsko-polskiej to fighter. W polityce liczy się siła motywacji. Na jednym biegunie są ci, którzy dla swojej idei gotowi są poświęcić majątek, rodzinę, wolność i życie. Takich dziś ma chyba tylko ISIS. Na drugim są ci, którzy mogą zagłosować, jeśli nie będą mieli czegoś ciekawskiego do zrobienia w tym czasie i do tego nie będzie padać. Chodzi więc o to, by ci, którzy w tej słabo motywowanej grupie przymykają do PiS, zostali w domu, przekonani, że nic się im nie stanie, nawet gdy Duda przegra. Tych nie wolno straszyć i poniżać. A ci, którzy tak samo, bez większego przekonania mogą głosować na Trzaskowskiego, to też nie są radykałowie. Ich bardziej interesuje, co im może przynieść jego prezydentura niż kara, która ma spotkać PiS, którego opresji nie czują, a polityka nie obchodzi.
Entuzjazm i przekonanie o własnej racji to niezbędne warunki sukcesu. Ale też skłaniają do uproszczeń; My – oni. Ograniczają empatię. Hejt z naszej strony albo pasuje nam, bo jest słuszny, albo jest dla nas tylko niewielkim przegięciem. Nie widzimy siebie oczami innych. To błąd, który może dużo kosztować, kiedy te kilka procent głosów decyduje o wszystkim.
Nawet zwolennik słabego Biedronia czy Bosaka — na wiecu, w otoczeniu rozentuzjazmowanych uczestników, słysząc ekspresyjne mowy, okrzyki, widząc dekoracje, ma wzniosłe poczucie mocy, uczestnictwa w czymś wielkim. A to tylko niewielka bańka, która ogłusza i oślepia na rzeczywistość. My jesteśmy dużą bańką. Poza nią jednakże jest prawie drugie tyle pozostałej opozycji, przegrywającej i zazdrosnej. Nasz entuzjazm ich irytuje. Jeśli zagłosują, jak oczekujemy, to przez rozum. Na mniejsze zło. Jest też wciąż ok. 40 procent zwolenników Dudy. Mniej więcej tyle samo procent – nie elektoratu, lecz całego społeczeństwa – nie będzie głosować. A w razie czego to jest rezerwa Kaczyńskiego, jeśli ich Jacek Kurski nastraszy, jak trzeba.
Nasz hejt, przy tym, działa na obie strony i to z jednakowym skutkiem.
Nienawiści do wroga towarzyszą wyśrubowane wymagania w stosunku do swoich.
…prawdziwy mężczyzna broni wartości i idei, które są dla niego ważne, a pan Trzaskowski od momentu startu w wyborach wypiera się ich notorycznie, byle tylko zyskać kilka procent. Jest więc tylko nędznym konformistą z zacięciem do serwilizmu, czytaj tchórzem, a nie żadnym mężczyzną
– to jeden z wielu podobnych komentarzy.
Taka postawa to dobry powód, by nie głosować na niegodnego lidera i pozwolić wygrać wybory Dudzie.
Ducha nie gaśmy, lecz do zdobycia mamy nie świat cały, ale kilka procent poparcia. Łatwo to coś potrącić, nawet nie zauważając. A to może być ta pechowa skórka od banana.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

Warto zwracać na to uwagę, bo potem trudno będzie się od tego odciąć. W ostatnich dniach zbulwersował mnie głos p. Jacka Żakowskiego odbierający moralny tytułu do startowania w wyborach Szymonowi Hołowni. Jak tak można. Od osób kształtujących opinię publiczną można oczekiwać czegoś więcej. Poważna grupa Polaków popierających Hołownię jest w taki sposób obrażana, a w II turze może być różnie. Kultura i umiar w każdej sytuacji są bardzo pożądane.
a gdyby taktyka nakazywała inaczej? wolno straszyć i poniżać ? przychodzi mi na myśl, że strzelanie z banana może mieć zawsze tą własność, że banan lata jak bumerang.
Gra sztabowców, propagandzistów i trolli pisowskich obliczona jest na prowokowanie polityków oraz zwolenników opozycji do heltu po to, aby jego skutki obróciły sie przeciw Trzaskowskiemu. Swoją drogą świadomość polityczna wielu obywateli jest – oględnie mówiąc – wielce umiarkowana.
Pewna nadzieja w „geniuszu” JK – w obliczu zbiżającej się porażli Dudy możliwe, że wywinie taki numer, iż Duda naprawdę przegra z kretesem. Tylko gdzie jest ten kretes…
Nie jestem optymistą. Jako realista pamiętam jednak, że druga strona ma skłonność do popełniania drastycznych błędów, w ostatniej chwili. Zwłaszcza wódz.
Gra sztabowców, propagandzistów i trolli pisowskich obliczona jest na prowokowanie polityków oraz zwolenników opozycji do hejtu po to, aby jego skutki obróciły sie przeciw Trzaskowskiemu. Swoją drogą świadomość polityczna wielu obywateli jest – oględnie mówiąc – wielce umiarkowana.
Pewna nadzieja w „geniuszu” JK – w obliczu zbiżającej się porażki Dudy możliwe, że wywinie taki numer, iż Duda naprawdę przegra z kretesem. Tylko gdzie jest ten kretes…
Bardzo popieram Pana Ernesta Skalskiego, zwłaszcza w poszukiwaniu sensownych i przekonujących argumentów. tych Duda ma coraz mniej, Trzaskowski z wyciągniętą ręką ma szansę wygrać bo ludzie są zmęczeni konfliktem i wzmożeniem patriotycznym. Kościół (przepraszam, że do tego wracam, ale to też kilka możliwych do uszczknięcia procent) też się waha, więc warto przyciągać albo przynajmniej wskazywać na niebezpieczeństwa trwania w uścisku PiS-u.
To nie zwykły hejter, ani troll czy bot i nie PiS, tylko rozentuzjazmowany fan Trzaskowskiego – może nawet to Wasz znajomy (sądząc po jego znajomych).
Odpowiada w jednym z komentarzy „trochę się zagalopowałem” To jednak zdecydowanie za mało. Powinien był usunąć ten post, albo się pokajać. No, chyba że naprawdę myśli, że ten tekst to „trochę”.
https://uploads.disquscdn.com/images/33da151c30daefccb131d57e7658a048a04494479035bd4d9d8ca3942d4bbe02.png
” Nasz entuzjazm ich irytuje. Jeśli zagłosują, jak oczekujemy, to przez rozum. Na mniejsze zło.”
Nie tylko to. Te wybory są szemrane, KO się upiekło. Wystawiła „świeżego” konia i teraz ogrywa rywali z opozycji i jeszcze się tym chełpi (i ich hejtuje). Jak gdyby „nasz hejt był lepszy niż ich”?
Nie zagłosuję w II turze, jeśli to potrwa dłużej (manipulacje, hejt, fake i embargo na info w „naszych” mediach). Od swoich wymagam więcej … wpłacam na kampanię SH. To moje pieniądze..
Odnoszę wrażenie, że wciąż tego nie rozumiecie – na SH ludzie, konkretne osoby (a nie słupy), wpłacają SWOJE pieniądze – wyjmują je z portfela.
KO może ewentualnie odkupić mój głos w II turze. Jak na razie to 1000 zł. Głosuję nie tylko przeciwko PiS, także przeciwko PO. PiS mnie nie kupi, ale z PO ostatecznie mogę negocjować.
Krótkie ad vocem. W drugiej turze będę głosował na kandydata opozycji, kimkolwiek on będzie. Głosowanie na Dudę lub nie pójscie do drugiej tury oznacza, że opowiadam się przeciw przyszłości. Tymczasem ja chcę w ogóle miec jakąkolwiek przyszłość, nawet jeśli nie idealną to jakąkolwiek racjonalną.
„W drugiej turze będę głosował na kandydata opozycji, kimkolwiek on będzie.”
Takie rozumowanie jest poprawne wyłącznie kiedy sytuacja jest typowa, jednak sytuacja nie jest typowa. Dane każą nam zmienić podejście.
Typowa jest wtedy kiedy w sondażach te same dwie osoby walczą w I i w II turze.
„Najbardziej sensacyjnym – zarazem kłopotliwym politycznie i interpretacyjnie – jest zwycięstwo w hipotetycznej II turze Szymona Hołowni nad Andrzejem Dudą: 48 do 44 proc., przy 5 proc. osób deklarujących, że nie wzięłyby udziału w głosowaniu i tylko 3 proc. niezdecydowanych.”(OKO.press)
Nasz cel: „nasz Prezydent (dla dobra Polski)”. Celem nie jest wejście do II tury tylko jej wygranie.
Jeśli komuś zależy na Polsce, powinien w I turze głosować na tego kandydata, który wygrywa (w sondażach) II turę (teraz to SH).
To będzie racjonalne i w obecnej sytuacji właściwe (uwzględnia cel).
Oczywiście można wypozycjonować ulubionego kandydata (i sondaże się „poprawią”), zwiększając jego szansę marketingiem i/lub „osłabiając” jego rywali. Jak się go „napakuje” jego szanse wzrosną, ale czy zmaleje niepewność wygranej?
To, co się teraz dzieje to właśnie „dopingowanie” RT. Niby normalna gra polityczna, ale kiedy mamy idealnego kandydata, w którego nie trzeba „pakować dopingu”, byłoby racjonalnie wspierać go (dla dobra Polski), a nie szprycować „sterydami” ulubionego kandydata
Polska nie może być racjonalna jeśli nasze wybory (i deklaracje) są nieracjonalne.