29.11.2025
Wprowadzenie – konstytucyjna szansa wielkości, której nikt nie podjął
Tekst powstał przy okazji rozważań na temat Szymona Hołowni – celebryty, którego narcystyczna osobowość i brak doświadczeń politycznych przesądziły o porażce politycznej. Był próbą odpowiedzi na pytanie: co by się stało, gdyby marszałek Sejmu okazał się politykiem o większej wizji i odwadze? Gdyby zamiast zaprzysiężenia Nawrockiego podjął decyzję, która mogła uratować jego karierę i jednocześnie przeprowadzić głęboki reset polskiej demokracji?
Po namyśle postanowiłem odpowiedzieć na inne pytanie – czy w istniejących warunkach koalicji 15 października 2023 r., tworzącej większość parlamentarną i rząd, taki przebieg zdarzeń politycznych był realny ?
Scenariusz ten nie jest fantastyką – wynikał z konstytucyjnych uprawnień marszałka i zaistniałej sytuacji politycznej po wyborach prezydenckich 2025 roku. Hołownia stał przed wyborem, który mógł uczynić z niego wybitnego polityka i reformatora demokracji. Podjął inną decyzję.
Gwoli rzetelności i uczciwości intelektualnej należy przyznać, że osąd decyzji podjętej przez Hołownię byłby jednostronny i niesprawiedliwy gdyby nie ujawnił szerszego kontekstu. Prawda brzmi tak: nie tylko Hołownia nie udźwignął tej sprawy. Wszyscy liderzy koalicji 15 października – Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Włodzimierz Czarzasty – wspólnie ponoszą odpowiedzialność za tę decyzję.
W nocy z 3 na 4 lipca 2025 roku, w warszawskim mieszkaniu europosła Adama Bielana, rozegrało się spotkanie, które mogło zmienić bieg polskiej historii (1,2,3,4). Marszałek Sejmu Szymon Hołownia, prezes PiS Jarosław Kaczyński i wicemarszałek Senatu Michał Kamiński dyskutowali o przyszłości Polski w najbardziej newralgicznym momencie – tuż przed zaprzysiężeniem Karola Nawrockiego na prezydenta (5,11).
Tamtego wieczoru Hołownia stanął przed wyborem historycznym: mógł się ugiąć przed Kaczyńskim i zaakceptować status quo, albo wykorzystać konstytucyjne mechanizmy do przeprowadzenia głębokiego resetu polskiej demokracji. Wybrał pierwszą opcję. Ale prawda jest znacznie bardziej bolesna: nawet gdyby chciał być odważny, jego koalicjanci – Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Włodzimierz Czarzasty – i tak by go nie wsparli.
To nie jest opowieść o porażce jednego człowieka. To anatomia systemowej niezdolności polskiej klasy politycznej do współpracy, która niszczy kapitał społeczny i model rozwojowy Polski.
Po dwóch latach od historycznych wyborów 15 października 2023 roku bilans jest negatywny. Trzecia Droga rozpadła się w czerwcu 2025 r., PSL i Polska 2050 balansują pod progiem wyborczym z wynikami 2,3% i 1,7%(50), Hołownia w listopadzie 2025 zrezygnował z funkcji marszałka i ogłosił, że opuszcza polską politykę (52,54), a tylko jedna czwarta ze stu konkretów Tuska została zrealizowana. (50,51)
Najgorsze, że w rankingu konkurencyjności gospodarek IMD Polska spadła w 2025 roku aż o 11 pozycji – z 41-ego na 52-gie miejsce, osiągając najgorszy wynik od pięciu lat (22,25,28). W kategorii efektywności rządu Polska zajęła drugie najgorsze miejsce w Europie (37,38).
Konstytucyjna ścieżka reformy – mechanizm, który mógł wszystko zmienić
Zanim zrozumiemy dlaczego wszyscy przegrali, musimy ocenić jaką szansę zmarnowano. Kluczem do zrozumienia możliwej ścieżki decyzyjnej jest analiza konstytucyjnych mechanizmów dotyczących zaprzysiężenia prezydenta. Zgodnie z art. 129 Konstytucji RP, Sąd Najwyższy stwierdza ważność wyboru prezydenta, co jest warunkiem formalnym objęcia urzędu (4). W przypadku wyborów Karola Nawrockiego kluczową rolę miała odegrać skompromitowana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, której status jako „niezależnego i bezstronnego sądu” został zakwestionowany przez Trybunał Sprawiedliwości UE (4,7).
Gdyby Hołownia zdecydował się odroczyć zwołanie Zgromadzenia Narodowego do czasu stwierdzenia ważności wyborów przez właściwie obsadzone składy Sądu Najwyższego, wówczas – zgodnie z art. 131 ust. 2 pkt 3 Konstytucji – jako marszałek Sejmu „tymczasowo, do czasu wyboru nowego Prezydenta Rzeczypospolitej, wykonywałby obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej w razie nieobjęcia urzędu po wyborze” (49).
Uprawnienia tymczasowego prezydenta – narzędzie transformacji
Pozycja tymczasowego prezydenta, choć ograniczona niektórymi kompetencjami (art. 131 ust. 4 Konstytucji zabrania skracania kadencji Sejmu (49)), dawałaby Hołowni nadzwyczajne możliwości reformatorskie:
1. Prawo inicjatywy ustawodawczej – mógłby przedkładać Sejmowi projekty ustaw porządkujących system sądownictwa, przywracających niezależność sądów zgodnie z konstytucyjnymi standardami z art. 173 Konstytucji: „Sądy i Trybunały są odrębną i niezależną od innych władz” (6,7).
2. Kompetencje w zakresie systemu wyborczego – mógłby zainicjować reformę ordynacji wyborczej, wprowadzając bardziej demokratyczne rozwiązania, takie jak wzmocnienie proporcjonalności w wyborach sejmowych czy reforma wyborów prezydenckich w kierunku zwiększenia reprezentatywności. (8, 9, 11)
3. Wpływ na wymiar sprawiedliwości – jako tymczasowy prezydent mógłby wykorzystać swoje uprawnienia do sygnalizowania kierunków reform sądownictwa, wspierając powrót do konstytucyjnych standardów niezawisłości sędziowskiej.
Pakiet reform demokratycznych – szansa naprawy zniszczonych instytucji
W tym alternatywnym scenariuszu, wspierany przez zunifikowaną koalicję, Hołownia mógłby przeprowadzić głębokie reformy demokratyczne:
ustawa o Sądzie Najwyższym – przywrócenie konstytucyjnych standardów obsady i funkcjonowania najwyższej instancji sądowej, likwidacja lub gruntowna reforma Izby Kontroli Nadzwyczajnej zgodnie ze standardami niezależności sądownictwa, (7)
reforma Krajowej Rady Sądownictwa – powrót do konstytucyjnego modelu wyboru członków KRS przez sędziów, co przywróciłoby realną niezależność korpusu sędziowskiego zgodnie z art. 187 Konstytucji, (10)
nowa ordynacja wyborcza do Sejmu – wprowadzenie bardziej proporcjonalnego systemu wyborczego, ograniczającego próg wyborczy, zwiększającego reprezentatywność mniejszych ugrupowań i wzmacniającego rolę wyborców w określaniu składu parlamentu, (8,11)
reforma wyborów prezydenckich – wprowadzenie zmian zwiększających demokratyczny charakter wyboru głowy państwa, możliwie z elementami alternatywnego głosowania czy systemu z szerszym dostępem kandydatów do II tury.
Anatomia porażki politycznej – dlaczego koalicjanci nie wsparliby Hołowni
To chyba najbardziej bolesna prawda o koalicji 15 października. Nawet gdyby Hołownia chciał podjąć odważną decyzję o odroczeniu zaprzysiężenia Nawrockiego, nie było w interesie Tuska, Kosiniaka-Kamysza czy Czarzastego, by go w tym wesprzeć. Wszyscy oni postrzegali Hołownię jako konkurenta, który – gdyby pełnił funkcję tymczasowego prezydenta i przeprowadził głębokie reformy – „za bardzo by urósł”.
Donald Tusk – mistrz rozgrywek bez wizji patronatu
Donald Tusk, mimo że był architektem koalicji 15 października, od początku traktował mniejszych partnerów instrumentalnie. Jak relacjonują media, „decyzja PO, by w wyborach samorządowych nie tworzyć komitetu wspólnie z Lewicą, oznacza, że Donald Tusk postawił na wzmocnienie własnej pozycji”. (12)
Cała 30-letnia kariera Tuska – od opozycji demokratycznej lat 80-tych, przez KLD, Unię Wolności, aż po Platformę Obywatelską – pokazuje konsekwentny wzorzec: Tusk eliminuje potencjalnych konkurentów wewnątrz własnego obozu. „Wyciął wszystkich pretendentów do urzędu w swoim otoczeniu” – to diagnoza, która potwierdza się w całej jego karierze. (13,14,15)
Jako premier w latach 2007-2014 „kierował koalicyjnym rządem PO-PSL” (41), ale relacja z Pawlakiem i Piechocińskim była czysto transakcyjna, nigdy partnerska. Tusk jest „mistrzem w rozgrywkach wewnątrzpartyjnych” (14,15), ale nigdy nie wykazał się umiejętnością budowania długoterminowego patronatu nad młodszymi liderami.
Gdyby Hołownia objął funkcję tymczasowego prezydenta i przeprowadził historyczne reformy demokratyczne, stałby się politykiem o randze międzynarodowej, zdolnym konkurować z Tuskiem o przywództwo w obozie demokratycznym. To był scenariusz, którego Tusk nie mógł zaakceptować.
Władysław Kosiniak-Kamysz – ludowiec bez wizji ponadpartyjnej
Władysław Kosiniak-Kamysz również patrzył na Hołownię przez pryzmat wewnętrznej rywalizacji w Trzeciej Drodze. Lekarz z wykształcenia, doktor nauk medycznych, w polityce od 2000 roku, prezes PSL od 2015 roku – Kosiniak reprezentuje typ pragmatycznego ludowca, dla którego stabilność partii jest wartością nadrzędną. (16,17)
Jego kariera polityczna, od najmłodszego ministra w rządzie PO-PSL (30 lat) (16), przez przetrwanie najgorszego wyniku PSL po 1989 roku (5,13% w 2015), aż po odbudowę partii jako lidera Trzeciej Drogi, pokazuje polityka, który priorytetowo traktuje przetrwanie swojego ugrupowania, nie ambitne projekty państwotwórcze.
Jak relacjonują politycy PSL, „zarówno tamta strona, jak i my nie widzimy tego, co powinno tworzyć koalicję, czyli wspólnych działań, wspólnych projektów” (18,19). Kosiniak wiedział, że gdyby Hołownia urósł do rangi tymczasowego prezydenta-reformatora, PSL zostałoby w cieniu Polski 2050. Dlatego bardziej opłacalna była strategia powolnego osłabiania Hołowni i przejmowania jego elektoratu.
Włodzimierz Czarzasty – polityk z mentalnością aparatczyka
Włodzimierz Czarzasty, lider początkowo najsłabszego ogniwa koalicji, reprezentuje szczególnie interesujący przypadek. Członek PZPR w latach 1983-1990, działacz studencki ZSP, jego kariera pokazuje polityka, który nigdy w pełni nie przepracował mentalności aparatczyka partyjnego. (20,21)
Jako członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (1999-2005), przedsiębiorca w branży wydawniczej, dopiero w 2019 roku – mając 59 lat – zadebiutował jako poseł. Przewodniczący SLD od 2016 roku, Czarzasty reprezentuje lewicę mentalnie uwięzioną w schematach walki o przetrwanie, nie o rzeczywistą władzę i reformy. (20,21,22)
Lewica zmagała się z „obawą przed nadmiernym wzmocnieniem Trzeciej Drogi” (12), a scenariusz z Hołownią jako tymczasowym prezydentem oznaczałby dalszą marginalizację ugrupowania. Dla Czarzastego, wychowanego w kulturze politycznej, gdzie liczy się kontrola nad „swoim kawałkiem tortu”, nie ma miejsca na wielkie gesty państwotwórcze.
Znamienne, że gdy w listopadzie 2025 roku Czarzasty przejmował fotel marszałka Sejmu po Hołowni (52,53,56), większość Polaków (55 proc.) była przeciwna temu, by polityk Nowej Lewicy objął tę funkcję. (43,46) To symboliczne podsumowanie słabości całej lewicy w tej koalicji.
Czy pozytywny scenariusz był w ogóle możliwy?
W tym miejscu dochodzimy do kluczowego pytania w kontekście karier politycznych Tuska, Kosiniaka-Kamysza, Czarzastego i Hołowni. Czy taki scenariusz pozytywnej alternatywy z Hołownią w roli głównej był w ogóle możliwy, w bardzo słabej politycznie i skłóconej wewnętrznie koalicji demokratycznej?
Moim zdaniem odpowiedź brzmi: nie, nie był możliwy. Zarówno z przyczyn strukturalnych, jak i personalnych.
Brak wspólnej wizji państwa. Koalicja 15 października nie powstała z potrzeby budowy wspólnego projektu demokratycznego, ale z konieczności odsunięcia PiS od władzy. Jak pokazują kariery wszystkich czterech liderów:
- Tusk (kariera od 1989) reprezentuje liberalizm gospodarczy i pragmatyzm polityczny, bez głębszych ambicji systemowych reform (13,14,41)
- Kosiniak-Kamysz (w polityce od 2000) reprezentuje agrarną stabilność PSL, zawsze nastawioną na zachowanie status quo w interesie wiejskiego elektoratu (16,17)
- Czarzasty (w polityce od lat 80-tych PZPR) reprezentuje lewicę socjaldemokratyczną o słabej pozycji, skupioną na przetrwaniu (20,21)
- Hołownia (w polityce od 2020) reprezentuje celebrycką politykę bez głębszego fundamentu ideowego czy programowego (23,24)
Te cztery typy mentalności politycznej były fundamentalnie niekompatybilne.
Głęboko zakorzenione wzorce osobowościowe i polityczne. Analiza 30-letniej kariery Tuska pokazuje, że nigdy nie był w stanie zbudować realnego patronatu nad młodszymi liderami. Jego modelem jest „wycinanie pretendentów”, nie ich rozwijanie. (15)
Kosiniak-Kamysz, jako lekarz z doświadczeniem klinicznym, reprezentuje typ technokraty-pragmatyka, który unika ryzyka i konfrontacji. Jego najważniejszym sukcesem było przetrwanie katastrofalnego wyniku PSL w 2015 roku – to polityk defensywny, nie ofensywny (16,17)
Czarzasty, z bagażem PZPR i wieloletniego funkcjonowania w układach medialno-politycznych, nigdy nie wykazał się zdolnością do myślenia ponadpartyjnego. Jego drogą do Sejmu była nie siła programu, ale cierpliwa praca w strukturach partyjnych przez dekady. (20,21)
Hołownia, jako celebryta-narcyz z wykształceniem średnim (25,26), psychicznie i mentalnie nie był w stanie udźwignąć roli, która wymagałaby nie tylko charyzmy, ale przede wszystkim dużej odwagi osobistej, głębokiej wiedzy konstytucyjnej, doświadczenia politycznego i autorytetu moralnego. Jak trafnie diagnozuje prof. Magdalena Środa: „to dość spójna i konsekwentna osobowość: karierowicz, narcyz, głupek, oportunista, pozer” (3). Opinie najbliższych współpracowników Hołowni powołujących się na jego rzekome przekazy, że to Bóg go wyznaczył, aby odegrał istotną rolę w polskiej polityce, należy pozostawić bez komentarza.
Trudna koalicja
Fundamentalna słabość koalicji wynikała z jej genezy. Koalicja nie powstała przed wyborami, ale po nich. Nie było nie tylko czasu, ale przede wszystkim woli wypracowania wspólnych zasad, mechanizmów rozwiązywania konfliktów, hierarchii priorytetów.
Jak pokazują badania nad koalicjami politycznymi, sukces wymaga trzech warunków: wspólnej wizji długoterminowej, mechanizmów arbitrażu w sporach oraz silnego lidera zdolnego do egzekwowania dyscypliny koalicyjnej.
Koalicja 15 października nie spełniała żadnego z tych warunków. Tusk miał autorytet, ale nie miał wizji patronatu nad mniejszymi partnerami. Kosiniak-Kamysz i Czarzasty nie mieli ani woli, ani możliwości podporządkowania się silniejszemu liderowi. Hołownia był zbyt słaby intelektualnie i politycznie, by stać się arbitrem.
Brak spójności od samego początku
Kluczowa dla zrozumienia wydarzeń jest obserwacja, że spójność koalicji nie istniała od samego początku – jeszcze przed 15 października 2023 roku. Jak pokazują analizy, „Trzecia Droga miała stanowić alternatywę dla PiS i PO”(27), czyli od początku pozycjonowała się jako konkurent Tuska, a nie jako partner w budowie demokratycznej alternatywy.
Po wyborach, zamiast ścisłej współpracy nad naprawą państwa, rozpoczęła się walka o wpływy. Hołownia i Kosiniak „snuli mrzonki o osłabieniu Tuska”(28), podczas gdy sam Tusk „również konkurował zamiast zbudować coś w rodzaju patronatu politycznego nad przyszłymi karierami swoich koalicjantów”.
Wszystkie cztery kariery polityczne liderów koalicji zostały ukształtowane w środowisku permanentnego konfliktu plemiennego. Żaden z nich nie wykształcił mentalności współpracy ponadpartyjnej, bo przez ponad 35 lat polskiej transformacji taka współpraca nie była nagradzana, a wręcz karana przez elektoraty. Szczególnie po 2001 roku twardy bój duopolu PiS-PO i narastający podział na dwa, nienawistne plemiona polityczne zablokował rozwój umiejętności kooperacji, kompromisu i poszukiwania dobra wspólnego.
Wszyscy przegrali
W rezultacie przegrała Polska, ale przegrał także każdy z tych polityków, oraz koalicja i rząd w całości. Statystyki są jednoznaczne i brutalne:
- KO i PiS do niedawna szły w sondażach „łeb w łeb” (15), mimo że KO miała wszystkie atuty do przejęcia pełnej inicjatywy; obecnie ta tendencja się zmieniła na korzyść KO (nie wiadomo na jak długo)
- Trzecia Droga rozpadła się w czerwcu 2025 (42,45,48), a jej składowe części balansują na granicy progu wyborczego: „PSL może liczyć na 2,3 proc. głosów, a Polska 2050 – na 1,7 proc.” (50)
- Lewica jest marginalizowana, a „młodzi wyborcy odwracają się od Koalicji Obywatelskiej” (30,31)
- „Tylko jedna czwarta ze stu konkretów, którymi Donald Tusk w 2023 roku walczył o władzę, została zrealizowana” (50,51)
- Hołownia w listopadzie 2025 zrezygnował z funkcji marszałka Sejmu (52,53) i ogłosił odejście z polskiej polityki, aplikując na stanowisko Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (54,55)
Kryzys koalicji oznacza, że dwa lata po przejęciu władzy „koalicja pod wodzą Donalda Tuska traci większość”. Co prawda w sondażach KO prowadzi, licząc średnie poparcie kilka punktów procentowych powyżej PiS” (33,15), ale koalicjanci dzisiaj nie mają wystarczającego poparcia aby dostać się do Sejmu.
Przestroga na przyszłość – kapitał społeczny jako ofiara rywalizacji
Najbardziej dramatycznym, choć mniej widocznym w krótkiej perspektywie, efektem porażki koalicji 15 października jest systematyczne niszczenie kapitału społecznego Polski – tego krytycznego zasobu, który decyduje o zdolności narodu do współpracy, innowacji i długoterminowego rozwoju.
Polska choroba – chroniczny deficyt zaufania
Polska od lat cierpi na chroniczny deficyt kapitału społecznego. Jak pokazują badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego, „kapitał społeczny od lat uchodzi w Polsce za niewystarczający, o czym świadczyć ma niski w porównaniu z wieloma krajami regionu i całej Europy poziom zaufania Polaków do innych„. (34)
Według ekspertów, „zaufanie w polskim społeczeństwie jest niskie z powodów historycznych” (35), a jego „deficyt jest ciągle powiększany przez głównych” aktorów sceny publicznej. Brak współpracy między politykami i brutalna rywalizacja między nimi osłabia i tak poważny deficyt zaufania i kapitału społecznego w życiu politycznym.
Jak diagnozuje Piotr Sztompka, wybitny polski socjolog, „historyczne uwarunkowania niskiego poziomu zaufania Polaków do siebie nawzajem i do instytucji administracji centralnej” zostały w ostatnich 25 latach nie przezwyciężone, ale pogłębione przez politykę konfrontacji plemiennej. (34)
Dramatycznym potwierdzeniem tej tezy są dane o koszcie braku zaufania w biznesie: według raportu „Kapitał społeczny i zaufanie w polskim biznesie 2025”, brak zaufania kosztuje Polskę około biliona złotych rocznie.(36) To równowartość niemal jednej trzeciej rocznego PKB marnowana na zabezpieczenia, kontrole i transakcje, które w społeczeństwie wysokiego zaufania byłyby zbędne.
Paradoks polski – silna gospodarka, słaba polityka
Polska gospodarka jest efektywna i konkurencyjna – jesteśmy dwudziestą gospodarką świata, szóstą co do wielkości w Unii Europejskiej. (24,36,39) Co więcej, nie tylko sektor prywatny jest efektywny, ale częściowo także państwowy – polskie spółki Skarbu Państwa w wielu sektorach funkcjonują na światowym poziomie. (27,30,33)
Tymczasem klasa polityczna pozostała na etapie wojennym z nikłą skłonnością do kompromisu i współpracy, a z nadmiernym instynktem rywalizacji i walki. To fundamentalne rozejście się trajektorii rozwoju gospodarki i polityki stwarza poważne zagrożenie dla przyszłości Polski.
Jak pokazują najnowsze dane, Polska spadła o 11 pozycji w rankingu konkurencyjności gospodarek IMD – z 41 na 52 miejsce, osiągając najgorszy wynik w historii. Co najbardziej alarmujące, „w przypadku efektywności rządu Polska spadła aż o czternaście miejsc i zajęła 2 najgorsze miejsce w Europie„.
Spadki to bezpośredni skutek niezdolności klasy politycznej do współpracy i budowania długoterminowych rozwiązań systemowych. Jak alarmują eksperci: „Martwi najbardziej spadek postrzegania jakości instytucji i efektywności rządu, bo przecież miało być zupełnie odwrotnie”. (38)
To bardzo osłabia Polskę i powoduje, że model rozwojowy kraju może załamać się przede wszystkim z powodu niedojrzałości klasy politycznej do wsparcia gospodarki i wielu funkcji państwa.
Nowoczesne państwo nie może być tak silnie zdezintegrowane jeżeli chodzi o: praworządność i sądownictwo, edukację i szkolnictwo wyższe, służbę zdrowia, usługi publiczne oraz sektory siłowe – wojsko, policję, służby specjalne. (7,10) Destrukcyjne działania Nawrockiego i jego doradców po 6 sierpnia 2025 r. jeszcze silniej dezintegrują struktury państwowe.
Ten podział polityczny destruuje państwo. W konsekwencji stajemy przed poważnym problemem zreformowania systemu politycznego i klasy politycznej jako grupy zawodowej pod groźbą osłabienia konkurencyjności i modelu rozwojowego państwa.
Wydatki socjalne – klientelizm zamiast reformy
Pierwszym wyzwaniem, które dziś daje się we znaki, to nadmiernie rozdęte wydatki socjalne przez bezsensowną rywalizację na klientelistyczne rozdawanie pieniędzy przez PiS i populistyczne podtrzymanie tej tendencji przez KO i koalicję demokratyczną.
Liczby są druzgocące:
- PiS od 2016 roku wydał na programy socjalne blisko 240 mld zł – równowartość około połowy rocznego budżetu państwa (40)
- Wydatki socjalne wzrosły w Polsce z 40% do niemal 49% wszystkich wydatków publicznych – to prawie połowa budżetu (41)
- Transfery socjalne to już obecnie ok. 17-18% całego PKB – czyli niemal co piąta złotówka wypracowana w polskiej gospodarce przeznaczana jest na te cele (41)
- W II kwartale 2025 r. wydatki socjalne w Polsce wyniosły 205,2 mld zł, czyli rekordowe 22,1 proc. PKB (23,26)
Nieszczęście polega na tym, że KO i koalicja demokratyczna, zamiast zatrzymać tę samobójczą spiralę, postanowiły ją kontynuować. W 2025 roku rząd Tuska wydał 62 mld zł na program 800 plus. (23,32,42).
To klasyczny przykład tego, jak rywalizacja polityczna niszczy państwo: PiS wprowadził 500 plus i 800 plus jako narzędzie klientelizmu politycznego, a PO zamiast go racjonalizować, zaakceptowało 800 plus, bo w wojennej logice duopolu nie można było „oddać terenu” przeciwnikowi.
Konsekwencje tej walki na wydatki socjalne są fatalne:
- strukturalny deficyt budżetowy,
- niemożność inwestycji rozwojowych w infrastrukturę, edukację, naukę i innowacje,
- destrukcja rynku pracy przez system, który zniechęca do pracy. (41,43)
Co więcej, jak wskazują eksperci, z każdych 100 zł wydanych na cztery główne powszechne programy socjalne (800+, 13-ta i 14-ta emerytura, dodatek pielęgnacyjny) tylko 20 zł trafia do najuboższych. (29) Pozostałe 80 zł to transfery do gospodarstw, które nie są w realnej potrzebie – czysta polityczna korupcja wyborcza !
Niemożność strukturalna
Ostateczna odpowiedź na pytanie o możliwość pozytywnego scenariusza brzmi: nie, nie był on możliwy. Nie tylko z powodu słabości Hołowni, ale przede wszystkim z powodu fundamentalnej niemożliwości współpracy między liderami o tak różnych karierach, mentalności i stylach przywództwa.
Analiza 30-letniej kariery Tuska, 25-letniej kariery Kosiniaka-Kamysza w polityce, 40-letniej drogi Czarzastego od PZPR do SLD i 5-letniej kariery celebryty-Hołowni pokazuje, że to nie był zespół zdolny do wielkiego gestu państwotwórczego (13,14,16,17,20,21,23,24).
To nie była kwestia złej woli czy przypadkowej słabości, ale fundamentalnej niemożliwości wynikającej z ich biografii politycznych, ukształtowanych wzorców myślenia i działania.
Konieczne reformy pod groźbą narodowej katastrofy
Polska stoi przed wyborem: albo klasa polityczna nauczy się współpracy i zbuduje konsensus wokół trudnych, ale koniecznych reform, albo model rozwojowy państwa się załamie.
Konieczne reformy obejmują:
- racjonalizację wydatków socjalnych – przejście od uniwersalnych transferów do pomocy ukierunkowanej na rzeczywiście potrzebujących,
- odpolitycznienie instytucji publicznych – stworzenie mechanizmów ochrony kluczowych instytucji przed upolitycznieniem,
- reformę systemu wyborczego – wprowadzenie mechanizmów wymuszających kooperację między partiami,
- budowę kultury kompromisu politycznego – poprzez instytucjonalizację mechanizmów konsultacji społecznych i dialogu między partiami,
- edukację obywatelską – systematyczne kształtowanie w społeczeństwie kultury współpracy ponad podziałami.
Jak wskazują eksperci: „Niewybrakowany kapitał społeczny razem z państwem rozwojowym buduje bogactwo narodu i jakość życia każdego jego członka”. Ale Polska ma „wybrakowany potencjał” i „deficyty w polskim kapitale społecznym„, które systematycznie pogłębia nieodpowiedzialna klasa polityczna. (44)
Epilog – lekcja małości w obliczu historycznej szansy
Lekcja z historii czerwca i lipca 2025 r. jest bolesna, ale uniwersalna: wszyscy liderzy koalicji 15 października mieli w rękach klucz do wielkiej transformacji Polski. Zamiast go użyć wspólnie, każdy z nich wolał zachować swój mały klucz do własnych, partykularnych interesów.
Historia nie zapamięta Hołowni jako reformatora – ale również nie będzie pamiętała Tuska jako wielkiego lidera demokratów, Kosiniaka-Kamysza jako wizjonera centroprawicy, czy Czarzastego jako odnowiciela polskiej lewicy. Wszyscy oni zostali politykami małości w momencie, gdy Polska potrzebowała polityków wielkości.
Kapitał społeczny to zasób krytyczny, który „wobec sukcesywnego bogacenia się polskiego społeczeństwa w ostatnich dekadach i jednoczesnego wzrostu nierówności dochodowych” staje się „niewystarczający”. „Podtrzymanie dalszego rozwoju gospodarczego wymaga nie tylko inwestycji w kapitał ludzki, ale także w kapitał społeczny„. (34)
Tymczasem każdy dzień wojny plemiennej między PiS a PO, każdy akt nielojalności w koalicji demokratycznej, każda populistyczna obietnica socjalna bez pokrycia w realnych możliwościach budżetu – to kolejna cegła w murze oddzielającym Polskę od modelu współpracy i kompromisu, który charakteryzuje najbardziej rozwinięte demokracje.
Polska ma silną gospodarkę, ale słabą politykę. Ta asymetria jest nie do utrzymania w długim okresie. Albo polityka dorośnie do poziomu gospodarki – poprzez naukę współpracy, kompromisu i budowania długoterminowego konsensusu – albo gospodarka zejdzie do poziomu polityki, wraz z całym modelem rozwojowym kraju.
Spadek Polski o 11 miejsc w rankingu konkurencyjności to dopiero początek. Jeśli klasa polityczna nie nauczy się tego, czego nie potrafili Tusk, Kosiniak-Kamysz, Czarzasty i Hołownia – czyli postawienia dobra wspólnego ponad partyjne interesy – czeka nas systematyczna degradacja instytucji państwa, załamanie modelu rozwojowego i droga na peryferie Europy.
To nie jest scenariusz apokaliptyczny. To racjonalna ekstrapolacja obecnych trendów. Najważniejsza lekcja z historii najnowszej: nie wystarczy mieć silnej gospodarki jeśli klasa polityczna systematycznie niszczy kapitał społeczny i instytucje państwa przez nieustanną wojnę plemienną.
Zasadnicza przestroga brzmi tak: Polska w 2025 roku nie miała polityków zdolnych do współpracy ponadpartyjnej, bo przez 30 lat transformacji kształtowano ich w kulturze walki o przetrwanie, nie budowy wspólnoty. Kapitał społeczny – krytyczny zasób, który decyduje o przyszłości narodu – systematycznie topniał, niszczony przez wojnę plemienną polityków niezdolnych do współdziałania. To jest prawdziwa tragedia Polski po 15 października 2023 roku.
⁂
[1] https://www.youtube.com/watch?v=SmGwIWwRM6s[2] https://tvn24.pl/polska/jaroslaw-kaczynski-szymon-holownia-adam-bielan-o-spotkaniu-politykow-w-jego-mieszkaniu-zwykla-kolacja-dwoch-waznych-politykow-st8567659
[3] https://wiadomosci.onet.pl/kraj/szymon-holownia-rozmawial-z-PiS-sensacyjne-doniesienia/1rjdltq
[4] https://arslege.pl/niemoznosc-sprawowania-urzedu-przez-prezydenta/k15/a5362/
[5] https://wszystkoconajwazniejsze.pl/pepites/program-zaprzysiezenia-karola-nawrockiego-na-prezydenta-rp/
[6] https://siecsplot.pl/praworzadnosc-kluczem-do-obrony-praw-podstawowych/
[7] https://hfhr.pl/upload/2022/11/konstytucyjne-granice-zmian-ustroju-sadownictwa-i-statusu-prawnego-sedziow-fin.pdf
[8] https://pkw.gov.pl/uploaded_files/1450371106_TEKST PUBLIKACJI.pdf
[9] https://cms-v2-files.idcom-jst.pl/sites/4/wiadomosci/50984/files/senior_obywatel__zagadnienia_z_iii_olimpiady.pdf
[10] https://www.adwokatura.pl/konferencje-i-szkolenia/niezaleznosc-sadow-podstawowa-zasada-demokratycznego-panstwa-prawa-relacja-z-konferencji/
[11] https://www.batory.org.pl/upload/files/Programy operacyjne/Masz Glos/Jakie zmiany w ordynacji wyborczej są naprawdę potrzebne.pdf
[12] https://www.tygodnikpowszechny.pl/zrobieni-na-zielono-czyli-jak-nikna-male-partie-w-wielkiej-koalicji-186087
[13] https://wiadomosci.onet.pl/swiat/kariera-polityczna-donalda-tuska/lvfdg
[14] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Donald-Tusk-historia-kariery-politycznej-3246066.html
[15] https://www.rp.pl/polityka/art43175981-na-polmetku-kadencji-rzad-donalda-tuska-jest-w-kryzysie-ale-PiS-wcale-nie-ma-sie-lepiej
[16] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wladyslaw-Kosiniak-Kamysz-nowym-prezesem-PSL-3436612.html
[17] https://pl.wikipedia.org/wiki/Władysław_Kosiniak-Kamysz
[18] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Rozwod-PSL-i-Polski-2050-Czeka-nas-powazna-rozmowa-na-temat-przyszlosci-Trzeciej-Drogi-8946628.html
[19] https://wiadomosci.onet.pl/wybory/wybory-prezydenckie/politycy-psl-i-polski-2050-o-przyszlosci-koalicji-nie-widzimy-wspolnych-dzialan/wp3y49p
[20] https://pl.wikipedia.org/wiki/Włodzimierz_Czarzasty
[21] https://www.wprost.pl/tematy/10247711/wlodzimierz-czarzasty-wyksztalceniedzialalnosc-polityczna.html
[22] https://raportcsr.pl/dramatyczny-spadek-polski-w-swiatowym-rankingu-konkurencyjnosci-gospodarek/
[23] https://helpfind.pl/aktualnosci/finanse/rekordowe-wydatki-socjalne-polski-2025-przyczyny-i-skutki-dla-gospodarki
[24] https://www.money.pl/gospodarka/poczules-to-polska-oficjalnie-stala-sie-20-gospodarka-swiata-ekspert-bardziej-41-721179787358102
[25] https://gpcodziennie.pl/831468-dramatyczny-spadek-polski-w-zestawieniu-konkurencyjnosci-gospodarczej.html
[26] https://businessinsider.com.pl/gospodarka/budzet-polski-pod-presja-rekordowe-transfery-socjalne-i-rosnacy-dlug/qvkzlbe
[27] https://konkret24.tvn24.pl/polityka/dwa-lata-koalicji-15-pazdziernika-12-gwarancji-trzeciej-drogi-zadnej-nie-spelniono-st8688044
[28] https://www.rp.pl/komentarze/art42717641-michal-szuldrzynski-tusk-holownia-i-samobojczy-gen-koalicji-15-pazdziernika
[29] https://www.rp.pl/budzet-i-podatki/art43399161-z-kazdych-100-zl-panstwowych-programow-socjalnych-tylko-20-zl-trafia-do-najubozsz
[30] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Mlodzi-Polacy-odwracaja-sie-od-koalicji-rzadzacej-Eksperci-oceniaja-rok-Tuska-na-3-8860839.html
[31] https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/mlodzi-nie-chca-rzadu-donalda-tuska-wola-inna-partie-sondaz/15y84vs
[32] https://tvn24.pl/polska/dwa-lata-koalicji-15-pazdziernika-padlo-sto-konkretow-ile-dowieziono-st8700171
[33] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Koalicja-pod-wodza-Donalda-Tuska-traci-wiekszosc-Nowy-sondaz-po-wyborach-8958788.html
[34] https://pie.net.pl/wp-content/uploads/2024/11/Raport_PIE_Kapital-spoleczny-w-Polsce.pdf
[35] https://bibliotekanauki.pl/articles/889674.pdf
[36] https://www.money.pl/gospodarka/bilion-zl-rocznie-tyle-kosztuje-polske-brak-zaufania-w-biznesie-7197920157936544a.html
[37] https://homeandmarket.eu/6109/ranking-konkurencyjnosci-gospodarek-2025-znaczne-awanse-i-dramatyczny-spadek-polski/
[38] https://www.niedziela.pl/artykul/177537/nd/Polska-niekonkurencyjna
[39] https://industryalarm.pl/gospodarka-polska-konkurencyjnosc-europa-ranking/
[40] https://businessinsider.com.pl/gospodarka/500-plus-300-plus-13-i-14-emerytura-tyle-wydalismy-na-programy-socjalne-PiS/dqyr50m
[41] https://subiektywnieofinansach.pl/czy-bylibysmy-bogatsi-gdyby-nie-wydatki-socjalne/
[42] https://demagog.org.pl/wypowiedzi/tusk-porownal-wydatki-na-500-plus-i-800-plus-dlaczego-to-manipulacja/
[43] https://pch24.pl/wlodzimierz-czarzasty-marszalkiem-sejmu-polacy-wyrazili-swoje-zdanie/
[44] https://ine.org.pl/wybrakowany-potencjal-deficyty-w-polskim-kapitale-spolecznym-i-patriotyzmie-gospodarczym/
[45] https://dorzeczy.pl/kraj/742701/trzecia-droga-psl-ma-zakonczyc-wspolprace-z-polska-2050.html
[46] https://www.donald.pl/artykuly/3aXCgVgr/sondaz-ponad-polowa-polakow-nie-chce-zeby-czarzasty-zostal-marszalkiem-sejmu
[48] https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/kraj/artykuly/9824285,politolodzy-o-koncu-trzeciej-drogi-nieunikniony-rozpad-koalicji.htm
[49] https://arslege.pl/niemoznosc-sprawowania-urzedu-przez-prezydenta/k15/a5362/
[50] https://tvn24.pl/polska/dwa-lata-koalicji-15-pazdziernika-padlo-sto-konkretow-ile-dowieziono-st8700171
[51] https://polskieradio24.pl/artykul/3593182,dwa-lata-po-wyborach-ile-obietnic-rzad-naprawde-spelnil
[52] https://www.pap.pl/aktualnosci/szymon-holownia-podpisal-rezygnacje-z-funkcji-marszalka-sejmu
[53] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Szymon-Holownia-podpisal-rezygnacje-Wlodzimierz-Czarzasty-bedzie-nowym-marszalkiem-Sejmu-903893
[54] https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2025-07-04/tajemnicze-nocne-spotkanie-szymon-holownia-zabral-glos/
[55] https://wiadomosci.onet.pl/kraj/szymon-holownia-odchodzi-polska-2050-w-szoku-proces-rozkladu-juz-sie-zaczal/5geeq30
[56] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Wlodzimierz-Czarzasty-za-Szymona-Holownie-Sejm-wybral-marszalka/3whn75d
Sławek

Naprawdę jestem pod wrażeniem. To naprawdę głęboka i prawdziwa analiza polskiej sceny politycznej przedstawiana i fachowo i rzetelnie..
Jedyne na co mogę liczyć to na nieprzewidywalność tego co stanie się w światowej polityce, gdyby, oby nie, Polska została zaatakowana przez Rosję to wtedy może pojawić się efekt skupienia wokół flagi i to Tusk stanie się przywódcą jako ten, który ma siłę sprawczą. Na czas pokoju raczej będzie to dalsze gnicie państwa głównie na skutek tego co wyrabia ten prezydent, który myśli, ze jest prezydentem, premierem a może i prymasem.
Trzeba liczyć na nieprzewidywalne by móc przewidywać przyszłość.
Dziękuję za przychylną ocenę. Ten „… prezydent, który myśli, że jest prezydentem, premierem a może i prymasem.” tak naprawdę jest figurantem otoczonym bardzo słabymi doradcami. Jego rozgrywka z Donaldem Tuskiem to nawet nie powtórka z Don Kichota. Przypomina historię ze starej anegdoty: W czarny piątek na Wall Street, z 87 piętra biurowca rzuca się w samobójczym szale bankier inwestycyjny, który stracił cały majątek. Po drodze, przelatując koło kolejnego piętra powtarza następujący tekst: „Jak do tej pory – nienajgorzej ! „
Bardzo trafne. Tylko diabeł tkwi w szczegółach. W jaki sposób konserwstywny Kosiniak ma współpracować pogladowo i dla dobra wspólnego z lewicowym powiedzmy Czarzastym np. W kwestii związków partnerskich? Przecież ich wszystko różni. Partie są jak religie. Każda ciagnie do siebie. A ludzki charakter nie pomaga.
Ten „konserwatyzm” Kosiniaka to zwykła hipokryzja. Badania pokazują, że elektorat PSL (coraz mniej liczny) jest dużo bardziej tolerancyjny i progresywny niż udawany konserwatyzm ich przywódców. Partie rzeczywiście się różnią, ale współpraca między nimi wynika z konieczności sytuacyjnej. Albo będą współpracować i rządzić, albo patoprawica po dojściu do władzy je zlikwiduje. Jedynym, na razie zwornikiem współpracy partii demokratycznych jest wspólny wróg i zagrożenie egzystencjalne. Mimo tego instynkt przetrwania w tych partiach jest – Pani ma rację – zbyt słaby. Także o tym starałem się napisać.
Wiem panie Sławku. Ale nijak nie widzę nadziei. Kosiniak pewno jest konserwatywny z nazwy, ale dla nas to nie ma znaczenia. Bo dla innych jest zamordystą. Oni wszyscy stosują podwójne standardy. Te świętoszkowate luje.
Pani Magdo – w istocie nadzieja sprowadza sie do tego, że PSL będzie musiało statrować z list KO aby sie dostać do Sejmu, a wtedy ich wstecznictwo i hipokryzja nie będą już tak bardzo dokuczliwe. Z drugiej strony żyjemy w czasach, kiedy mamy nadzieję, że się radykalnie nie pogorszy, kiedy nie ma perspektyw poprawy.
Przez 6 tygodni nie miałem dostępu do Internetu, więc dopiero teraz przeczytałem. Znakomita analiza. Gratuluję.
Dziękuję.
Autor nazywa istotę naszego problemu – brak zaufania społecznego. Kapitału, którego nie posiędzie się bez konsekwencji w działaniu – od haseł wyborczych aż po ich realizację. Poziom dziaderstwa objawionego przez Donalda Tuska (i koalicjantów) po 15 października 2023 roku zaskoczył wyborców (tu: dziaderstwo dobrze zdefiniowano w słowniku miejski.pl). Koncertowe zmarnowanie społecznego zaangażowania będącego na równi z energią samego Donalda Tuska przyczynkiem do wygranej dowodzi jak „po staremu” myśli Premier. Spóźniona, już po przegranej o włos prezydenturze, ofensywa słabo przełamuje schemat osiągnięcia przez niego progu niekompetencji (Zasada Petera). Tragicznego w kontekście braku alternatywy.
W książce Kamila Dziubka „Kierownik” można odczytać z podtekstu, że PDT nie chciał wygranej RT. Układa się to zgodnie z jego cecha osobowymi, które wspomina Autor. To człowieka walki – nie potrafi inaczej bywać skutecznym.
Po latach jego doświadczeń europejskich to następne zadziwienie.
Kościół, a właściwie jego partyjne istnienie w naszej „polityce”, to chyba jedyny brak w tej wyśmienitej analizie.
Poruszył Pan najważniejsze problemy rządzenia krajem po wyborach parlamentarnych 2023 r. Dziaderstwo – tutaj rozumiane słownikowo oznacza kompletne nieliczenie się z oczekiwaniami ludzi i „…zmarnowanie społecznego zaangażowania…”. Tak było w okresie grudnia 2023 r. – maja 2025 r. przez co do wyborów prezydenckich nie poszło ok. 0,7 do 1 miliona wyborców koalicji z października 2023. Brak odwagi i decyzji na rzecz przeliczenia głosów w wyborach, a potem spóźniona ofensywa powyborcza to właśnie syndrom człowieka, który wolał przegrać aby móc walczyć nadal, zamiast w 2023 i w 2024 naprawdę skonsumować konsekwencje poprzedniej wygranej. Takie działania składające się na osiągnięcie czy przekroczenie progu niekompetencji są dla samego zainteresowanego korzystne „w kontekście braku alternatywy”, ale dla nas, wyborców destrukcyjne i nieakceptowalne.
*
Jeżeli chodzi o Trzaskowskiego w ksiażce Kamila Dziubki rzeczywiście mamy tego rodzaju podtekst. Z drugiej strony zaangażowanie Tuska przed II turą wyborów, które miało pomóc RT a naprawde go pogrążyło, daje nieco inne spojrzenie.
Generalnie – brak alternatywy może paradoksalnie pomóc Tuskowi w wyborach 2027 jeżeli najbliższego półtora roku nie zmarnuje tak jak poprzednio.
*
Rzeczywiście Pan ma rację – nie umieściłem Kościoła w moim tekście. Uznałem, że próba oceny jego wpływu na małość naszych polityków niepotrzebnie rozwadniałaby odpowiedzialność. W tym, konkretnym przypadku ta odpowiedzialność nie powinna być nawet w części przerzucana na Kosciół.
To fakt, bezalternatywność w tej chwili to nasza nadzieja. Taka gmina.
Szukałbym jasnej strony też w nieliniowości procesów, aproksymacje liniowe raczej się nie sprawdzają, a zaszczepianie fatalizmu jest pewnie rodem z moskiewskiego pakietu. Znają na tyle katolicką tresurę, że mogą robić za opatrzność. Także traktowanie na serio kolejnych wolt geniusza zza Oceanu wydaje się niepotrzebne. Może faustowsko tworzy teraz Europę na nowo?
Istnieje swojego rodzaju kult Tuska w szeregach wyznawców KO. W pewnym sensie jest podobny do niedawnego kultu Kaczyńskiego wśród wyznawców PiSu. Niedawnego, bo on teraz ulega atrofii (to ulubione słowo JK!). Wyznawcy Tuska, nawet po porażce RT w wyborach prezydenckich twierdzili i twierdzą, że Tusk postąpił celowo i świadomie aby RT poległ bo ma (jak prezes JK) strategie pokonania prawicy w najbliższych kilku latach. Pomijając mitologiczne podstawy tego przekonania, jego racjonalne uzasadnienie sprowadza sie do tego, że prawica wspólnie z KRK działając na szkodę Tuska przegapi moment, kiedy w zagrożeniu nastąpi mobilizacja społeczeństwa wokół flagi, a wówczas prawa strona sceny poniesie porażkę. Jakkolwiek naiwnie by to nie brzmiało, paradoksalnie może mieć w sobie nieco sensu. Dawka optymizmu w sytuacji dalekiej od pozytywnej.
Jedno na pewno jest prawdziwe – Polska klasa polityczna jest najsłabszym ogniwem polskiej demokracji. W tym jesteśmy podobni do USA. Również prezydenci obu tych krajów są najbardziej destrukcyjnymi elementami, z tym ze ten zza Atlantyku ma więcej władzy, wiec jego siła sieje większe spustoszenie. Nasz robi, co może by dorosnąć do swego idola.
Zgadzam się z takim poglądem, wyrażanym z różnych perspektyw badawczych: społecznej, gospodarczej, czy geostrategicznej. Może najdobitniej wyraża to Jacek Bartosiak z think-tanku Strategy and Future. Jako zbiorowość stoimy przed znalezieniem sposobów zmiany tego stanu rzeczy.
Dawno nie czytałem czegoś co tak mocno oddawałoby moje odczucia wobec koalicji rządzącej. Wyrażam wielkie uznanie i szacunek dla pracy autora, bo ujął w świetnym artykule wszystkie przemyślenia, które również mi chodzą po głowie.
Pamiętam radość i ekscytacje towarzyszące mi po ogłoszeniu wyników wyborów 15.10. Byłem mocno zachęcony do działania, pełen entuzjazmu i wiary w lepsze jutro. Ale z tyłu głowy pojawiały się już wtedy sygnały ostrzegawcze – że wraca stare że ci sami ludzie którzy już raz byli i już raz (a nawet wiele) przegrali.. Pojawiły się też pytania na które odpowiedź mógł dać tylko czas. Jak na przykład czy liderzy będą potrafili się dogadać i wypracować wizję i wspólny pomysł na Polskę mimo tego że różnią się prawie wszystkim. Koalicja łączyła w zasadzie wszystkie „normalne” partie polityczne – od prawicy przez centrum po lewicę. Naturalnym więc było pytać co jest wspólne dla nich. Odpowiedź wydawała się oczywista – demokracja, rządy prawa, szacunek dla różnorodności.
I tu przyszło zderzenie z rzeczywistością. Czas brutalnie zweryfikował obietnice i wizerunek czołowych polityków i ugrupowań koalicji 15 października. Brak spójności, dezercja partii Razem wkrótce po wyborach, słaba wręcz nieobecna komunikacja społeczna, różnice w wizji kraju i społeczeństwa w tym roli kościoła i miejsca osób LGBT czy brak sprawczości i konsekwencji w realizacji obietnic. Wszystko to dało efekt demobilizujący i wpłynęło nie tylko na nastroje społeczne i kondycję kraju czy jego gospodarki. Efektem tego był odpływ i demobilizacja elektoratu. R. Trzaskowski zgubił gdzieś kilkaset tysięcy wyborców przegrywając niewielką różnicą z mało znanym ( a w zasadzie znanym dzięki swoim licznym aferom) p. Batyrem. Dodajmy do tego człowiekiem dosyć młotowatym i niezbyt szerokich horyzontach myślowych (ciekaw jestem czy wie kim byli np William Pitt młodszy,, Thomas Paine czy Fryderyk Wielki, ale to już zostawmy).
Podsumowując – artykuł rewelacyjny, jak zwykle. Szkoda tylko że wydźwięk nie napawa optymizmem. Mimo tego, co mnie cieszy to fakt, że znalazłem człowieka o podobnym stylu myślenia do mojego, choć dzieli nas zapewne kilkadziesiąt lat różnicy.
Dziękuję za przychylną ocenę zawartości mojego tekstu. Rozumiem i podzielam Pański początkowy entuzjazm i późniejsze rozczarowanie koalicją rządzącą przez ostatnie dwa lata. Odbieram działalność tej koalicji podobnie.
To żadne pocieszenie, jeżeli pamiętamy, że działania rządu Donalda Tuska i większości parlamentarnej w okresie od października 2023 do maja 2025 r. podyktowane były niepisaną czy milcząco dorozumianą między koalicjantami strategią działań na rzecz zwycięstwa kandydata demokratycznego w wyborach prezydenckich ’25. Ta strategia, jeżeli była świadoma, opierała się o zaniechanie działań zdecydowanych i radykalnych wobec działaczy pisowskich i Dudy tak, aby nie zmobilizować elektoratu prawicowego w 2025 r. Strategia okazała się błędna a efekt przeciwny do zamierzonego, bowiem opieszałość i bierność rządu i koalicji rządzącej w rozliczeniach PiS doprowadziły do demobilizacji elektoratu demokratycznego. Równie ważne dla tej demobilizacji były kwestie praw człowieka dotyczące aborcji czy związków partnerskich, blokowane przez mniejszych koalicjantów. Wreszcie błędy w wystawianiu kandydatów (niepotrzebny start Hołowni czy Biejat), oraz błędy samego sztabu i kandydata Trzaskowskiego łącznie spowodowały przegraną w wyborach. Nie wiemy zresztą, czy rzeczywiście Trzaskowski przegrał te wybory, a jeżeli tak to jaka była skala porażki, bo mimo licznych protestów obywateli i PKW nie przeliczono głosów, aby ustalić wynik rzeczywisty. Przeliczenie głosów w wytypowanych 230 komisjach wyborczych ujawniło, że ok. 30% głosów zostało źle policzonych lub sfałszowanych, co spowodowało postawienie zarzutów prokuratorskich 56 członkom komisji. Nawet takie wyniki przeliczenia nie skłoniły prokuratury do przeliczenia głosów w pozostałych ponad 31 tysiącach komisji, co wpisuje się w smutne konkluzje artykułu o politykach koalicji rządzącej.
Problem demokratycznej strony sceny politycznej polega na braku alternatywy. Oprócz KO nie istnieje żadna siła polityczna mogąca zrealizować nadzieje i oczekiwania elektoratu z października 2023 r. Donald Tusk podjął rywalizację z prawicą i obozem prezydenckim, ale to nie pozwala na zreformowanie instytucji państwa i prawa zdegenerowanych w okresie 2015-2023 przez PiS. Przeciwnie narasta popularność prawicy w ogóle w tym radykalizujących się konfederacji Mentzena i Brauna pod patronatem kancelarii prezydenta.
Małość politykom przychodzi łatwiej i prościej niż wielkość, ale jej konsekwencje są długotrwałe i trudne do naprawienia bez radykalnych działań.
Szanowni – opanujcie się, nie myślcie, że Polacy myślą Tuskiem, tak jak Wy. Na kandydata Tuska i PO wystarczył dowcip (druga tura bez Bonżura), żeby zmobilizować >50% przeciw. Usuńcie trwale Zandberga, Kosiniaka, Hołownię i wynieście w górę Czarzastego, nie będziecie mieli >50%. Po odejściu Tuska do Brukseli przestałem głosować na PO. Jeśli teraz znowu będzie nagonka na jedną listę (tak jak w 2023), to nie pójdę głosować na listę z PO. Pozostanie chyba tylko Razem, bo inni będą już wykończeni przez Tuska, to Razem będzie jedynym wybem. Przemocowość i brak wizji, jak się jest u władzy, prowadzi donikąd. Przejęcie TVP i przeróbka o 180 stopni, dało wiatr w żagle Republice, zamiast uczyć ludzi demokracji i myślenia poza partyjnymi przekazami dnia. Kaczyński znowu wygrał z Tuskiem. Wmówił ludziom „obywatelskiego kandydata”. Jeśli przyszłym kandydatem PO będzie partyjny kacyk, choćby nazywał się Sikorski, to zwykły anty elitowy noname Kaczyńskiego, a póki co ten obecny Nawrocki, go pokona. Zmieńcie myślenie. Przestańcie czytać tylko Wyborczą, Newsweek, oglądać Szkło kontaktowe, wazeliniarską Lożę Prasową, felietony usłużnych dziennikarzy. Posurfujcie po YouTube i posłuchajcie, ludzi mówiących nie tylko za pieniądze Platformy.. Zacznijcie rozważać, kandydata ponadpartyjnego, którego może zaakceptować ponad 50% a nie kolejnego aparatczyka, do wysługiwania się, którego nie da się skompromitować 8 mieszkaniami, sprzedażą Polskich Nagrań za 14 milionów złotych itp.. Na Nawrockiego sutenerstwo, czyszczenie kawalerek nie dało rady, na każdego z PO da radę,.
Powszechna służba wojskowa i zdecydowana budowa OC – konieczna. CPK jest niepotrzebne i padnie gdy emeryci przestaną latać do Dubaju i Marakeszu za pożyczone przez Państwo pieniądze – to się niedługo skończy, po uruchomieniu. Polska powinna deklarować swój udział w misji stabilizacyjnej w Ukrainie. Takimi tematami się zajmijcie. Piszcie i lobbujcie za podatkami – ludzie mają pieniądze (pieniądze pożyczone przez PP zagranicą i wydają na konsumpcję a nie inwestycje). Państwo Polskie jest finansowym dziadem. Mamy Państwo z kartonu i żaden z polityków nie proponuje tej zmiany, bo myśli tylko o korycie dla siebie i jałmużnie dla swoich klakierów.
Na koniec – tak tutaj oczerniany KK będzie w 2027 na jednej liście DT i to z biorącą jedynką a z grupy świecznikowych polityków, może mieć większe poparcie w wyborach prezydenckich niż Sikorski – „murowany” kandydat PO i pewnie dla Państwa tutaj w tym kręgu. Nie wygrywa ten kto Wam się podoba, są inne czynniki i o nich rozmawiajcie.