12.06.2020
…mamy Kaczyńskiego, jego przybliżonych, propagandzistów i wyznawców. Wydawałoby się, że wystarczy. A jednak nie. My, opozycja, w mediach bywamy ostrzy, bezwzględni, ale w granicach poprawności publicystycznej, w Internecie zaś liczni opozycjoniści wręcz się zachłystują pogardą i nienawiścią i to zdecydowanie po chamsku. Choćby w aktualnych komentarzach na Wyborcza.pl., gazeta.pl i w innych miejscach.
Spotykam się z przekonaniem, że „nasz” hejt to czarny piar opłaconych pisowskich trolli. A moim zdaniem, taka ocena to typowa reakcja typu; co złego to nie my, to polityczna prowokacja, wrzutka etc.
Jako old fashioned man lubię czytać w papierze, lecz od lat czytam potem w Internecie komentarze pod tekstami z gazet. U „naszych” dominuje raczej agresywna ekspresja. Również w stosunku do swoich, jeśli nie są wystarczająco lewicowi, a już PiS to pisiory, piździelcy, Duda–dupa, za mordę, kazamaty, psychiatryk, furmanka z gnojem dla Kaczora, a faszyzm to już prawie pieszczota. Entuzjazm dla Trzaskowskiego raczej pobudza wyobraźnię o Strasznym Sądzie.
To niemoralne, niegodne, nieeleganckie, a do tego to błąd, niewybaczalny w kampanii.
Zwłaszcza w bieżącej sytuacji politycznej. Dane IBRIS, przy przewidywanej frekwencji 62 procent uprawnionych: Duda – 42,7 procent głosów, Trzaskowski – 26,6, Hołownia – 7,7, Kosiniak–Kamysz – 7,4, Bosak – 6,9, Biedroń – 3,4.
Wśród zdecydowanych wziąć udział w wyborach – według IBRIS – 57,7 procent uważa, że największe szanse pokonania Dudy w II turze wyborów ma Trzaskowski. Hołownia – 13,5, Kosiniak–Kamysz – 11,1, Bosak – 10,9, Biedroń – 2,6. Sukces Trzaskowskiego przewiduje ponad dwa razy więcej wyborców, niż jest tych, którzy teraz zamierzają na niego głosować. Można założyć, że w tej nadwyżce są ci, którzy bez sympatii dla Trzaskowskiego poprą go w II turze, aby tylko odsunąć Dudę. Wypada się zatem zgodzić z szefem IBRIS, Marcinem Dumą, który stwierdza, że, ponad podziałami powstaje wewnątrz opozycji front przeciw Dudzie, który wciąż może liczyć na ok. 40 procent głosów. Ten front musi być zatem liczniejszy.
Mimo takiej perspektywy, Trzaskowski nie może starania o pierwszą turę sobie odpuścić. Musi myśleć o obu, uwzględniając, że do 28 czerwca może się jeszcze wiele zmienić, że efekt nowości już może przemijać i że wśród całej ludności – znów IBRIS – 39,8 procent nie wie, kto w drugiej turze będzie najgroźniejszym przeciwnikiem Dudy. A jeśli przewidywania wyborcze w dużym stopniu wynikają z przekonań, to w tej wahającej się zbiorowości trzeba szukać tych kilku procent, które zadecydują o wyniku.
Nie każdy uczestniczący w wojnie polsko-polskiej to fighter. W polityce liczy się siła motywacji. Na jednym biegunie są ci, którzy dla swojej idei gotowi są poświęcić majątek, rodzinę, wolność i życie. Takich dziś ma chyba tylko ISIS. Na drugim są ci, którzy mogą zagłosować, jeśli nie będą mieli czegoś ciekawskiego do zrobienia w tym czasie i do tego nie będzie padać. Chodzi więc o to, by ci, którzy w tej słabo motywowanej grupie przymykają do PiS, zostali w domu, przekonani, że nic się im nie stanie, nawet gdy Duda przegra. Tych nie wolno straszyć i poniżać. A ci, którzy tak samo, bez większego przekonania mogą głosować na Trzaskowskiego, to też nie są radykałowie. Ich bardziej interesuje, co im może przynieść jego prezydentura niż kara, która ma spotkać PiS, którego opresji nie czują, a polityka nie obchodzi.
Entuzjazm i przekonanie o własnej racji to niezbędne warunki sukcesu. Ale też skłaniają do uproszczeń; My – oni. Ograniczają empatię. Hejt z naszej strony albo pasuje nam, bo jest słuszny, albo jest dla nas tylko niewielkim przegięciem. Nie widzimy siebie oczami innych. To błąd, który może dużo kosztować, kiedy te kilka procent głosów decyduje o wszystkim.
Nawet zwolennik słabego Biedronia czy Bosaka — na wiecu, w otoczeniu rozentuzjazmowanych uczestników, słysząc ekspresyjne mowy, okrzyki, widząc dekoracje, ma wzniosłe poczucie mocy, uczestnictwa w czymś wielkim. A to tylko niewielka bańka, która ogłusza i oślepia na rzeczywistość. My jesteśmy dużą bańką. Poza nią jednakże jest prawie drugie tyle pozostałej opozycji, przegrywającej i zazdrosnej. Nasz entuzjazm ich irytuje. Jeśli zagłosują, jak oczekujemy, to przez rozum. Na mniejsze zło. Jest też wciąż ok. 40 procent zwolenników Dudy. Mniej więcej tyle samo procent – nie elektoratu, lecz całego społeczeństwa – nie będzie głosować. A w razie czego to jest rezerwa Kaczyńskiego, jeśli ich Jacek Kurski nastraszy, jak trzeba.
Nasz hejt, przy tym, działa na obie strony i to z jednakowym skutkiem.
Nienawiści do wroga towarzyszą wyśrubowane wymagania w stosunku do swoich.
…prawdziwy mężczyzna broni wartości i idei, które są dla niego ważne, a pan Trzaskowski od momentu startu w wyborach wypiera się ich notorycznie, byle tylko zyskać kilka procent. Jest więc tylko nędznym konformistą z zacięciem do serwilizmu, czytaj tchórzem, a nie żadnym mężczyzną
– to jeden z wielu podobnych komentarzy.
Taka postawa to dobry powód, by nie głosować na niegodnego lidera i pozwolić wygrać wybory Dudzie.
Ducha nie gaśmy, lecz do zdobycia mamy nie świat cały, ale kilka procent poparcia. Łatwo to coś potrącić, nawet nie zauważając. A to może być ta pechowa skórka od banana.

Ernest Kajetan Skalski
Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

Warto zwracać na to uwagę, bo potem trudno będzie się od tego odciąć. W ostatnich dniach zbulwersował mnie głos p. Jacka Żakowskiego odbierający moralny tytułu do startowania w wyborach Szymonowi Hołowni. Jak tak można. Od osób kształtujących opinię publiczną można oczekiwać czegoś więcej. Poważna grupa Polaków popierających Hołownię jest w taki sposób obrażana, a w II turze może być różnie. Kultura i umiar w każdej sytuacji są bardzo pożądane.
a gdyby taktyka nakazywała inaczej? wolno straszyć i poniżać ? przychodzi mi na myśl, że strzelanie z banana może mieć zawsze tą własność, że banan lata jak bumerang.
Gra sztabowców, propagandzistów i trolli pisowskich obliczona jest na prowokowanie polityków oraz zwolenników opozycji do heltu po to, aby jego skutki obróciły sie przeciw Trzaskowskiemu. Swoją drogą świadomość polityczna wielu obywateli jest – oględnie mówiąc – wielce umiarkowana.
Pewna nadzieja w „geniuszu” JK – w obliczu zbiżającej się porażli Dudy możliwe, że wywinie taki numer, iż Duda naprawdę przegra z kretesem. Tylko gdzie jest ten kretes…
Nie jestem optymistą. Jako realista pamiętam jednak, że druga strona ma skłonność do popełniania drastycznych błędów, w ostatniej chwili. Zwłaszcza wódz.
Gra sztabowców, propagandzistów i trolli pisowskich obliczona jest na prowokowanie polityków oraz zwolenników opozycji do hejtu po to, aby jego skutki obróciły sie przeciw Trzaskowskiemu. Swoją drogą świadomość polityczna wielu obywateli jest – oględnie mówiąc – wielce umiarkowana.
Pewna nadzieja w „geniuszu” JK – w obliczu zbiżającej się porażki Dudy możliwe, że wywinie taki numer, iż Duda naprawdę przegra z kretesem. Tylko gdzie jest ten kretes…
Bardzo popieram Pana Ernesta Skalskiego, zwłaszcza w poszukiwaniu sensownych i przekonujących argumentów. tych Duda ma coraz mniej, Trzaskowski z wyciągniętą ręką ma szansę wygrać bo ludzie są zmęczeni konfliktem i wzmożeniem patriotycznym. Kościół (przepraszam, że do tego wracam, ale to też kilka możliwych do uszczknięcia procent) też się waha, więc warto przyciągać albo przynajmniej wskazywać na niebezpieczeństwa trwania w uścisku PiS-u.
To nie zwykły hejter, ani troll czy bot i nie PiS, tylko rozentuzjazmowany fan Trzaskowskiego – może nawet to Wasz znajomy (sądząc po jego znajomych).
Odpowiada w jednym z komentarzy „trochę się zagalopowałem” To jednak zdecydowanie za mało. Powinien był usunąć ten post, albo się pokajać. No, chyba że naprawdę myśli, że ten tekst to „trochę”.
https://uploads.disquscdn.com/images/33da151c30daefccb131d57e7658a048a04494479035bd4d9d8ca3942d4bbe02.png
” Nasz entuzjazm ich irytuje. Jeśli zagłosują, jak oczekujemy, to przez rozum. Na mniejsze zło.”
Nie tylko to. Te wybory są szemrane, KO się upiekło. Wystawiła „świeżego” konia i teraz ogrywa rywali z opozycji i jeszcze się tym chełpi (i ich hejtuje). Jak gdyby „nasz hejt był lepszy niż ich”?
Nie zagłosuję w II turze, jeśli to potrwa dłużej (manipulacje, hejt, fake i embargo na info w „naszych” mediach). Od swoich wymagam więcej … wpłacam na kampanię SH. To moje pieniądze..
Odnoszę wrażenie, że wciąż tego nie rozumiecie – na SH ludzie, konkretne osoby (a nie słupy), wpłacają SWOJE pieniądze – wyjmują je z portfela.
KO może ewentualnie odkupić mój głos w II turze. Jak na razie to 1000 zł. Głosuję nie tylko przeciwko PiS, także przeciwko PO. PiS mnie nie kupi, ale z PO ostatecznie mogę negocjować.
Krótkie ad vocem. W drugiej turze będę głosował na kandydata opozycji, kimkolwiek on będzie. Głosowanie na Dudę lub nie pójscie do drugiej tury oznacza, że opowiadam się przeciw przyszłości. Tymczasem ja chcę w ogóle miec jakąkolwiek przyszłość, nawet jeśli nie idealną to jakąkolwiek racjonalną.
„W drugiej turze będę głosował na kandydata opozycji, kimkolwiek on będzie.”
Takie rozumowanie jest poprawne wyłącznie kiedy sytuacja jest typowa, jednak sytuacja nie jest typowa. Dane każą nam zmienić podejście.
Typowa jest wtedy kiedy w sondażach te same dwie osoby walczą w I i w II turze.
„Najbardziej sensacyjnym – zarazem kłopotliwym politycznie i interpretacyjnie – jest zwycięstwo w hipotetycznej II turze Szymona Hołowni nad Andrzejem Dudą: 48 do 44 proc., przy 5 proc. osób deklarujących, że nie wzięłyby udziału w głosowaniu i tylko 3 proc. niezdecydowanych.”(OKO.press)
Nasz cel: „nasz Prezydent (dla dobra Polski)”. Celem nie jest wejście do II tury tylko jej wygranie.
Jeśli komuś zależy na Polsce, powinien w I turze głosować na tego kandydata, który wygrywa (w sondażach) II turę (teraz to SH).
To będzie racjonalne i w obecnej sytuacji właściwe (uwzględnia cel).
Oczywiście można wypozycjonować ulubionego kandydata (i sondaże się „poprawią”), zwiększając jego szansę marketingiem i/lub „osłabiając” jego rywali. Jak się go „napakuje” jego szanse wzrosną, ale czy zmaleje niepewność wygranej?
To, co się teraz dzieje to właśnie „dopingowanie” RT. Niby normalna gra polityczna, ale kiedy mamy idealnego kandydata, w którego nie trzeba „pakować dopingu”, byłoby racjonalnie wspierać go (dla dobra Polski), a nie szprycować „sterydami” ulubionego kandydata
Polska nie może być racjonalna jeśli nasze wybory (i deklaracje) są nieracjonalne.
Pokrętna logika – czy oznacza, że w drugiej turze będzie waćpan głosował na Dudego?
*
Szymon Hołownia według sondazy publikowanych od 3 tygodni nie będzie miał poparcia wyborców niezbędnego do znalezienia sie w II turze. Co z tego zatem, źe hipotetycznie wygrywa II turę, jeżeli nie ma na nią widoków? W podobnej sytuacji jest WKK.
*
Polityka to twarda, brutalna gra. SH jest w niej nowicjuszem, choć z widokami na ciekawą karierę, jeśli względnie dobry wynik wyborczy wykorzysta do budowy nowej formacji politycznej. Tak zrobił Andrzejm Olechowski po wyoborach prezydenckich w 2000 r. tylko nie starczyło mu wytrwałosci do budowy PO i całość zdominował TUSK.
Przemek Staroń
„Zastanawiam się szczerze, czy Wam chodzi o to samo w wyborach co nam, wolnym obywatelom. Mam wrażenie, że niekoniecznie. A po tym, co mówił Borys, nie dziwi mnie to w ogóle. No bo wszyscy wolni obywatele chcą końca Dudy, a tym samym PiS-u. Kto ma największe szanse? No właśnie. Niemal wszystkie sondaże pokazują, że Szymon Hołownia. Ale nawet sondaży do tego nie trzeba, to jest proste jak drut, na chłopski rozum. Kto ma większe szanse? Facet z jednej partii z najwyższym tzw. “elektoratem negatywnym” czy facet, który jest totalnym, charyzmatycznym liderem, prawdziwym przywódcą, który w ciągu kilku miesięcy zmienił ten kraj nie do poznania, i jednoczy ludzi z lewa i z prawa? Nie kumacie tego, serio? Sorry, ale ja nie chcę płacić za Wasze niekumanie.”
https://www.facebook.com/przemek.staron.5/posts/10158133832476590
Przytaczanie opinii, że niemal „…wszystkie sondaże pokazują, że Szymon Hołownia” ma większe szanse pokonania Dudy w II turze niż Trzaskowski, obarczone jest zasadniczą ułomnością. (Nawet jeślki ta opinia jest w 100% prtawdziiwa.) Tą ułomnością jest obecność w II turze. Poparcie ze wszystkich sondażach czerwca 2020 w I turze dla:
SH – wyniosło od 8% do 11%,
RT – wyniosło od 27% do 30%
Arytmetyka jest nieubłagana – poparcie dla SH jest prawie 3-krotnie niższe niż dla RT. Szanse na II turę dla SH są zatem 3-krotnie niższe niż dla RT.
Może ja czegoś „nie kumam” ale na obiektywne liczby nie ma co się obrażać.
*
To co powyżej nie jest atakiem na SH. Lubię go i życzę mu wielu sukcesów w pracy politycznej dla Polski. Nawet jeżeli uważam, że opinia o nim jakoby był to: „…facet, który jest totalnym, charyzmatycznym liderem, prawdziwym przywódcą, który w ciągu kilku miesięcy zmienił ten kraj nie do poznania, i jednoczy ludzi z lewa i z prawa…” jest nadmiernie egzaltowana i zdecydowanie na wyrost. Szanuję to, co dzięki swojej i doradców od marketingu politycznego działalności osiagnął i życzę mu wielu dalszych sukcesów politycznych. W jego sytuacji, kiedy nie ma się za sobą silnej organizacji politycznej czy społecznej, zajęcie 3-go miejsca w wyborach będzie naprawdę sporym sukcesem. Prawdziwy test dla SH nadejszie między I a II turą. Tutaj będzie mógł pokazać swoją dojrzałość polityczną. Jeżeli swoim zachowaniem wesprze zwycięstwo Trzaskowskiego (nawet twardo targując sie o jakieś polityczne koncesje) to odniesie sukces. Jeżeli świadomie lub mimowolnie wesprze zwycięstwo Dudy poniesie porażkę i jego szanse odegrania poważniejszej roli w najbliższych latach na krajowej scenie, bardzo poważnie zmaleją. Zmaleją, ponieważ PiS zrobi wiele lub wszystko aby tego sukcesu nie odniósł.
*
Podobne scenariusze czekają WKK i R.Biedronia. Biedroń miał podobnie jak Hołownia szanse na wielki sukces przed wyborami do europarlamentu w 2019, ale swoim narcyzmem, brakiem elementarnych umiejętności kierowniczych, oraz niedotrzymaniem obietnic na długie lata pogrzebał swoją osobistą karierę. W nadchodzących wyborach zapowiada się, że poparcie RB będzie sporo niższe niż lewicy w wyborach do Sejmu w 2019.
*
Mogę zrozumieć rozczarowanie osób, które własnym wkładem finansowym wsparły SH, z nadzieja że wygra wybory. Jednakże w skrajnym wypadku (nie pójścia do drugiej tury) może dać zwycięstwo Dudemu i pisowi. Wtedy rozczarowanie zamieni sie w rozgorycznie a działanie okaże się dla Polski szkodliwe.
*
Kiedy powstała PO w pierwszych wyborach parlamentarnych zdobyła 11% poparcia. Jeżeli teraz SH osiągnie ok.10% czy nawet tylko 8% to będzie jego i jego wyborców wielki sukces polityczny. Na tym sukcesie będzie można zbudować projekt polityczny, który zakończy wojnę polsko-polską i przystąpić do rozwiązywania wielu problemów Polaków. Warto pamiętać motto m.in. Piłsudskiego: „Być zwyciężonym i nie ulec – to zwycięstwo”. Bywają takie porażki, które stanowią zalążek sukcesu.
*
Reasumując – dojrzałość polityczna wyborców polega na tym, że w I turze głosujemy sercem a w II turze rozumem. I sami poniesiemy konsekwencje dokonanych wyborów.
Jeszcze raz. Mamy cel. Pokonać PAD
Zawodnik 1 – Z1; Zawodnik 2 – Z2 .
Z1 pokonuje PAD jak 47 do 43 (10 niezdecydowanych). (Ten wynik jest przeszacowany, Z1 jest na dopingu).
Z2 pokonuje PAD jak 49 do 44 (7 niezdecydowanych). (Ten wynik jest niedoszacowany. Z2 jest „odcięty” od odżywek.)
Który powinien znaleźć się w finale?
Selekcjoner (my) może wystawić Z1 (wygra półfinał), lub postawić na Z2, (sprawić, by wygrał półfinał, przekierować głosy na niego w I turze – przekazać poparcie).
Jeśli postawi na Z1 (głos na RT w I turze) stawia na większe prawdopodobieństwo porażki.
Jeśli postawi na Z2, obstawia większe prawdopodobieństwo wygranej z PAD (cel).
Głosując w I turze na Z1 głosujemy na większe prawdopodobieństwo porażki (nie osiągniemy celu).
Żadne sondaże nie pokazują, że jest możliwe wygranie z PAD w I turze.
Chcę mieć pewność, że zagłosuję (w I turze) na większe prawdopodobieństwo wygranej w II turze. Decydujące dla osiągnięcia celu jest głosowanie w I turze. W drugiej, każdy zrobi to, co powinien, ale to może nie wystarczyć.
Wybory rozstrzygną się w I turze, chyba, że zdarzy się cud. Ale z tego co wiem, nie jest to miejsce gdzie się modlimy i wierzymy w cuda.
TYLKO ODDAJĄC W I TURZE GŁOS NA HOŁOWNIĘ zwiększamy szanse wygrania z PAD.
„Gdyby się znalazł” (ale się nie znajdzie…). Nie znajdzie się bo TRENER tak zdecyduje. My pójdziemy głosować na RT, bo … Ma wyniki bo jest na sterydach …. Najpierw sterydy, potem notowania, potem finał i porażka, bo PAD też będzie na dopingu.
Gdyby wszyscy ci, którzy krytykują SH za to, że nie przekazał swojego poparcia RT przekazali własne poparcie SH, wtedy wszedłby do finału. Jednak wszyscy kierują się wyłącznie osobistymi sympatiami, uzasadniają je wynikami ulubionego zawodnika (pomijają przy tym fakt, że ich zawodnik jest na dopingu). Dlatego (i tylko dlatego) SH nie wejdzie do II tury. Nie wejdzie, bo taka jest Wasza wola, a nie dlatego, że takie są sondaże. Sondaże pokazują preferencje, a nie odwrotnie. A Wy, bez względu na to jak bardzo racjonalne przedstawia się Wam argumenty, twardo stoicie przy „słabszym” zawodniku. Trwacie przy nim, bo go bardziej lubicie, więc wypieracie wszystko co burzy ten miraż.
Nie mam nic do RT, ale liczby to liczby. I z dwóch sondaży ważniejszy jest ten dla II tury. Bo celem jest wygrać II turę (a nie I).
Reasumując – dojrzałość polityczna wyborców (tych konkretnych wyborów) polega na tym, że w I turze głosujemy i sercem i GŁOWĄ. W II turze już tylko sercem (demokrata).
W I turze sercem (na dowolnego demokratę), głową – na najmocniejszego demokratę, a nie jedynie tego, który ma być 2. Drugi, będzie drugi. Nam jest potrzebny pierwszy. W obecnej sytuacji to 3. wygrywa z 1, i 2. więc w II turze powinien być 3. I tylko takie głosowanie dowodzi dojrzałości wyborcy.
Widzę, że troluje pan zawzięcie, powtarzając po raz n-ty serię zaklęć, ale dyskusja jest jałowa, bo nie da się dyskutować z faktami. SH walczy do końca i ja go rozumiem, ale próba udowadniania kwadratury koła – nierealna i niepotrzebna.
*
„Nie wejdzie, bo taka jest Wasza wola, a nie dlatego, że takie są sondaże. ” Wywód długi i pokrętny, mający udowodnić, że głosy z RT nalezy przekazać na SH. Tymczasem sondaże to nie jest niczyje widzimisię, ale obraz preferencji wyborców. Zakładając frekwencję 60% z 30 mln wyborców i najbardziej optymistyczny sondaż dla SH – 13% daje ok. 2,34 mln głosów. Zakładając najniższe poparcie RT – 27% to daje 4,86 mln głosów. Jak przekonać przynajmniej 1,5 mln, aby zmienili swoje preferecje wyborcze w ciągu jednego dnia czyli jutrzejszego? (Potem jest cisza wyborcza). To nie jest żadna „nasza wola” ale masowe procesy społeczne, gdzie występują miliony wyborców.
*
Ponieważ pan używa argumnetów nieprawdziwych: „…bez względu na to jak bardzo racjonalne przedstawia się Wam argumenty, twardo stoicie przy „słabszym” zawodniku.” Warto zaznaczyć, że wykształcenie, doświadczenie i umiejętnosci polityczne RT są wielokrotnie wyższe niz SH, zatem nazywanie go „zawodnikiem słabszym” jest demagogią. NIe można zawodowca zestawiać z amatorem, bo to dla amatora jest zupełnie niepotrzebnie kompromitujące. SH musi sporo popracować aby zdobyć podobne kwalifikacje polityczne jak RT. Wystarczy sprawdzić w Wikipedii. Nazywanie takich kwalifikacji „dopingiem” i poparcia struktur partyjnych „dopingiem” jest dziecinne. Minęło 30 lat naszej niepodległości i polityka mocno się sprofesjonalizowała. Kiedy amator staje do rywalizacji politycznej to praktyka weryfikuje jego kwalifikacje dość precyzyjnie. M.in. dlatego pisałem o sporym sukcesie SH.
*
SO jest portalem niszowym, czytanym przez niewielki (relatywnie, w zestawieniu z masowymi procesami społecznymi) krąg czytelników, wymieniajacych się poglądami. W tym towarzystwie nie ma sensu powtarzać do znudzenia wywodów nie mających oparcia w faktach. Większość odbiorców tutejszych jest odporna na chciejstwo, trolling, zawracanie Wisły kijem, etc. Jest odporna, ponieważ prowadzi dość racjonalny proces myślowy wolny od pobożnych życzeń, iluzji, magii czy zaklęć. Ponadto warto zwrócić uwagę, że wpływ tutejszego grona autorów i komentatorów na masowe procesy społeczne jest – by nikogo nie urazić – wielce umiarkowany. Stąd przekonanie nawet nas wszystkich niewiele by dało – może jakiś ułamek tysięcznej części promille’a. Szkoda czasu i atłasu, tym bardziej, że przekonanie kogokolwiek tutaj uważam za mało prawdopodobne.
*
Jeżeli środowisko skupione wokół SH zechce wspólnie budować jakiś byt społeczny czy polityczny po tych wyborach, to warto aby członkowie ekipy znaleźli szersze fora oddziaływania społecznego niz SO, bo od tego zależeć będzie elementarna skuteczność takiego bytu.
^
Zazwyczaj unikam tego rodzaju jałowej dyskusji, ale chciałem poznać sposób rozumowania dyskutanta. Poznałem – dziekuję za wymianę poglądów. Życzę powodzenia w działalności politycznej.
Pisząc „słabszy” nie oceniam kompetencji, programu, nic, tylko szanse. RT jest słabszy, bo na SH mogłoby zagłosować więcej ludzi. Jeśli PiS wyciągnie armaty (a wyciągnie), skończy się łzami.
„sondaże to nie jest niczyje widzimisię, ale obraz preferencji wyborców” a nad preferencjami pracują sztaby, marketerzy PR i wszyscy znajomi królika. PROPAGANDA i reklama.
Do II tury wejdzie RT (bo wam się podoba, bo to Wasza wola). Prawdopodobieństwo, że przegra z PAD jest większe niż dla SH, dlatego do II tury powinien wejść SH.
Proszę przeczytać co pisze Dobiesław Pałeczka – „Dobry kompromis”
„Szymon Hołownia może jednak się nie dostać do drugiej tury i wtedy najprawdopodobniej prezydentem zostanie kandydat PiS, a środowisku opozycyjnemu pozostanie pocieszanie się: „o jak niewiele brakowało”. W tym wyścigu jednak drugie miejsce się nie liczy, niezależnie jak będzie blisko.”
Ten amator, bez pieniędzy, w warunkach kiedy wszystkie ściany grają na przeciwników, radzi sobie lepiej niż zawodowcy.
To Wy możecie zagłosować na dobro Polski. Ja zrobię co do mnie należy, oddam głos na SH, nie dlatego, że jest kandydatem mojego pierwszego wyboru. Dlatego, że jest „zawodnikiem wygrywającym”. Mamy wygrać w II turze. A kto to zrobi jest sprawą drugorzędną, jeśli to będzie demokrata.
Nachalność, łopatologia, zaklinanie rzeczywistości, niezrozumiały upór i wielokrotne powtarzanie całej listy nieprawdziwych argumentów powodują, że jeżeli pan chciał osiągnąć efekt poparcia SH to akurat powyższe wpisy przynoszą odwrotny skutek. Przynajmniej jeśli o mnie chodzi – na pewno nie zagłosuję na SH. Co więcej, po wyborach będę się uważnie przyglądał jakich argumentów i metod używa sam SH i środowisko jego entuzjastów w budowaniu nowej siły politycznej. Warto podkreślić, że metody, które pan tutaj zastosował są przeciwskuteczne. Obrażając bogu ducha winnych ludzi in gremio, odmieniając w kółko słowo wy w różnych kontekstach („wam się podoba, bo to Wasza wola”), powoduje pan tylko wzruszenie ramion i …brak reakcji. Któż bowiem wda się w dyskusję z człowiekiem „przyrośnietym” do swoich poglądów. W dodatku poglądów emocjonalnych pozbawionych logicznych podstaw rozumowania. Jeżeli pan „wie lepiej” to nie mam na to wpływu ani lekarstwa. Będzie musiał pan z tym żyć…
*
Nie powinno się w źyciu społecznym budować scenariuszy na iluzji, tak jak w przypadku SH. Warto skonfrontować swoją wiedzę z historią sondaży prezydenckich od poczatku marca br – można je znależć: https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wybory-2020-sondaz-ibris-trzaskowski-zyskuje-na-wyzszej-frekwencji/7l3pwgj Notowania sztabu SH od początku oscylowały w okolicach 8%. Kiedy w kwietniu MKB postanowiła zbojkotowac wybory i wezwała do bojkotu własnych wyborców oraz innych kandydatów część zdezorientowanych zwolenników PO przerzuciła swoje głosy na WKK i SH. Wtedy notowania SH wzrosły do ok. 10% Warto powiedzieć, że SH i WKK nie podjęli bojkotu i byli gotowi stanąć do wyborów 10 maja, choć było wiadomo, ze Duda wygrałby je w I turze na skutek bojkotu wielu Polaków. To jest ta charyzma SH? Wolne żarty. Co to za postawa – legitymizowanie oszustwa! Na szczeście upór środowik demokratycznych, jednoznaczna postawa Senatu i wsparcie Gowina zapobiegło temu blamażowi wyborczemu. Nadal te wybory są „krzywe” ale chcociaż stwarzaja pozory równiejszych szans.
Kiedy RT przystąpił do kampanii w połowie maja od początku jego notowania były na poziomie 16% i bardzo szybko rosły. Sondaże II tury pokazywały, że SH i WKK wyglaiby w II turze, tylko żaden z nich nie miał szans na pokonanie I tury. To jest właśnie budowanie scenariuszy na iluzji. Rozbudzone nadzieje SH i jego sztabu skutkują niezwykle agresywanymi atakami na innych kandydatów demokratycznych, w tym głównie na RT, tak jakby ci inni kandydaci byli winni tej iluzji. Taką iluzję powielił w pierwszych wolnych wyborach prezydenckich Stan Tymiński. On zreszta nawet wszedł do drugiej tury. Warto mysleć realistycznie i krytycznie aby uniknąć niepotrzebnych rozczarowań.
*
SH odniósł względny sukces chociaż w polityce jest nowicjuszem i amatorem. Warto pamiętać aby tego sukcesu nie zmarnować i nie rozmienić na drobne. Inaczej czeka SH los Pawła Kukiza.
Niestety te same fakty prowadzą nas do innych wniosków. Moja „nachalność” (przepraszam, nie to było moim celem) bierze się z poczucia, że to ostatnia bitwa i że osoby,, które powinny widzieć lepiej (elity, Wy) moim zdaniem popełniają błąd.
Nie tylko ja tak oceniam sytuację, więc nie rozstrzygniemy tu kto ma rację, a potem nie można będzie niczego sprawdzić.
Cieszę się, że zacznie Pan obserwować Hołownię. Może wtedy zauważy Pan co tracimy. Obawiam się jednak, że nastawiony negatywnie będzie Pan widział jedynie potknięcia, a przecież potyka się każdy kto coś robi..
Ja nie mam problemu z Trzaskowskim, jest na poziomie i to będzie dobry Prezydent. Jednak stopień jego niezależności nie spełni moich oczekiwać. (tak myślę, ale może będzie inaczej). Mam zastrzeżenia do jego zaplecza. Do PO. To ono w dużej mierze jest winne temu przez co przechodzimy. Popełniło grzech zaniechania (po raz kolejny). Teraz lansując RT musi zaciągnąć kredyt. Boję się że to nas cofnie w relacjach państwo-Kościół, że nie będzie nic a nic liberalniej, że wrócimy do przepychanek PO-PIS.
Ale najbardziej boję się, ze RT przegra z PAD.
Postuluję wygraną, a nie SH. Tak się składa, że SH ma większe szanse.
Tak, podoba mi się bardziej (bezpartyjny kandydat), ale to nie jest najważniejsze. najważniejsza jest wygrana. Mamy wspólny cel. Jako trener „wystawiłbym Szymona”. Moja ocenę sytuacji potwierdzają: Dobiesław Pałeczka, Kuba Wygnański i Przemek Staroń. Była chwila kiedy dobrze mówił Saramonowicz, ale dziś zadeklarował poparcie dla RT. Argument za? Sondaże dla I tury. To żaden argument. Nie trzeba być wybitnym, żeby zagłosować na pewniaka w I turze. Wystarczy sondaż. Trudniej doprowadzić do tego, żeby wygrał wybory. To, że wygra I turę nie znaczy, ze wygra II. To dwa oddzielne głosowania. Tamta strona się zawsze bardziej mobilizuje.
To nie mityczne „elity” wystawiły RT a PO. Poparcie społeczne również nie zależy od „elit” tylko od masowych procesów społecznych. MKB reprezentowała tę samą formację co RT ale jej poparcie w pewnym momencie spadło do kilku procent. To oznacza, że na poparcie sklada sie wiele róznych czynników i okoliczności.
*
To co uważa pan czy ja nie ma żadnego znaczenia dla procesów masowych. Możemy tylko je akceptować lub kontestować. Więcej będziemy wiedzieli w niedzielę wieczorem z badań exit poll a potem z wyników oficjalnych. Tymczasem przyda nam się dwa dni dystansu do sprawy.
Ma Pan rację, ale ja nie poprzestaję na spostrzeżeniu, że coś zależy „od masowych procesów społecznych”, pytam (tak jak radzi Simon Sinek) „dlaczego?”.
I w odpowiedzi otrzymuję,
– bo „podoba się większości ludzi”, więc pytam dalej „dlaczego?”
– „bo udało się wykreować przyjemny wizerunek RT”. Ale dlaczego u niego to działa „bardziej”?
– bo poparli go „wszyscy święci”,
– bo „usunięto” z pola widzenia” jedynego groźnego poza PAD rywala,
– bo PiS atakuje RT (fokusuje uwagę na RT) (to zaczyna się nowy wątek „dlaczego?”)
– bo na to nakłada się „efekt „nowości”,
Masowe procesy społeczne są sterowane. Wiemy o tym z historii, jak to wygląda dziś pokazuje film „Hakowanie świata” o aferze Cambridge Analityca.
Naszym zadaniem jest ocenić na ile pozycja kandydata wynika z pozycjonowania, a na ile jest „naturalna” czyli odzwierciedla potrzeby mas.
Dlatego zachowuję się tak „nachalnie”, w mojej ocenie dajemy się zmanipulować. Propaganda PiS, różni się od propagandy PO jedynie estetyką, jedna i druga strona robi propagandę. Propagandy PiS nie dopuszczam do siebie, ale jesteśmy wystawieni na propagandę PO. „Kupując ją” możemy popełnić błąd. Trzeba być bardzo ostrożnym i uważnym przyjmując „przekaz PO”.
Pozdrawiam.
Współczesny świat w ogóle opiera się o marketing, rozumiany jako działanie nakierowane na realizację celów pozytywnych – to dużo szerszy zakres pojęciowy niż propaganda. W takim znaczeniu każdy produkt, usługa, także produkt polityczny czy polityk podlega triadzie marketingowej – informacja, promocja, reklama. (Naturalnie istnieje także triada negatywna – skierowana na konkurencyjne rzeczy lub ludzi.)
Jeśli się o tym pamięta, to jest oczywiste, że nie ma niczego „naturalnego” a wszystko jest lansowane narzędziami marketingowymi. W tym przypadku wszyscy są lansowani a wygrywa ten, kto ma lepszy stosunek własnych kwalifikacji do zastosowanego wsparcia marketingowego. Uściślając – polityk, oprócz wsparcia marketingowego musi także przekonać wyborców do siebie przymiotami osobistymi w bardzo szerokim zakresie.
*
Manipulacja jest przeciwieństwem marketingu – jest działaniem w złej wierze dla osiagania celów niegodnych, niemoralnych lub niekorzystnych dla wyborców.
W przypadku marketingu jesteśmy przekonani – dokonujemy wyboru świadomie. W przypadku manipulacji dokonujemy wyboru nieświadomie, bo jesteśmy wprowadzeni w błąd.
Istnieje także cos takiego jak cynizm wyborców – są manipulowani, bo chca być zmanipulowani i popieraja świadomie coś co jest złe, niemoralne, szkodliwe dla zbiorowości, ale oni wierzą, że dla nich będzie korzystne. Po fakcie okazuje sie często, że ci cyniczni wyborcy bywaja najbardziej poszkodowani. To wymaga znacznie wyższej świadomosci politycznej niz mamy w Polsce.
*
Istnieje wreszcie osobliwa kategoria wyborców – ci, którzy wiedza lepiej co dla innych jest dobre. Tacy są często dość nieznośni. NIe zdają sobie sprawy z własnej „osobliwości” ale upierają się przy swoim. Trzeba uważać, żeby nie przekraczać granic śmieszności własnej, bo to na końcu bywa dosyć bolesne.
1. „W tym przypadku wszyscy są lansowani a wygrywa ten, kto ma lepszy stosunek własnych kwalifikacji do zastosowanego wsparcia marketingowego.”
Zawsze wygrywa „gorszy towar, ale lepiej opakowany”, no prawie zawsze.
2. Manipulacja, pełna zgoda.
To NASZE media wielokrotnie manipulowały treściami o Hołowni. Robiły to wg tych samych schematów co prawicowe szczujnie. Problem polega na tym, że odbiorcy, sympatycy RT nie widzą w tym nic złego (nie odczytują manipulacji, wspomniany cynizm), ponieważ manipulacja jest perfidna. Przykład to wywiad z żoną Hołowni. GW tytułem do ciekawej rozmowy robi z niej homofobkę i idiotkę. Co właśnie tak zostało zinterpretowane przez sieć. I UBH zalał nasz hejt.
Tych przykładów jest bardzo dużo. W identyczny sposób prawicowe media rozprawiały się z nami w 2015 i robią to teraz z RT. Oszczędzają (podobno nie zaglądam) SH, bo chcą (tak podejrzewam), żeby do II tury wszedł TR (kierują na niego uwagę, żeby ludzie zapomnieli o SH, żeby konsolidowali się z TR).
3. Pana komentarz ma mi elegancko powiedzieć, że należę do tej „osobliwej kategoria wyborców”. Nic nie jest bardziej bolesne od klęski jaką poniesie Polska, jeśli w I turze popełnimy błąd. Śmieszność mi nie straszna. Polska jest dla mnie ważniejsza. Polska, a nie jak się może wydawać Hołownia jako Prezydent.
Gdyby jakiekolwiek sondaże wskazywały, że RT wygra w pierwszej turze, należałoby wszystkie głosy przenieść na niego. Niestety nie ma takich sondaży.
Tak upieram się przy swoim, jednak nie dlatego, że „wiem lepiej”, tylko dlatego, że sympatycy RT wciąż nie przedstawili mi żadnego przekonującego mnie argumentu za tezą, której bronią, że RT ma większą szansę wygrać II turę.
Należy zrobić wszystko, by do II tury wszedł ten kto ma większe szanse wygrać. Jest mi obojętne, który demokrata będzie Prezydentem, ważne, żeby nim został demokrata.
Moja teza brzmi: większe szanse aby wygrać, ma Hołownia.
Wasz argument – „Hołownia nie wejdzie do II tury”. To spekulacja, a nie argument.
Sondaże to nasze preferencje, więc jeśli zmienimy preferencje, zmienią się sondaże. Mamy moc, żeby wprowadzić do II tury tego, który ma większą szanse wygrać II turę. Trzeba chcieć.
Dlaczego nie chcemy?
Dlaczego nie chce Pan zagłosować na kandydata, który z większym prawdopodobieństwem wygra wybory?
Przyjmijmy, że mamy dwóch podobnych kandydatów, o których wiemy tylko to, że ma jeden ma sondażowo większą szansę wygrać (wygrać = wygrać wyścig).
Zapomnijmy o programie, o wzroście, urodzie, żonie, partii.
Dlaczego nie chce Pan zagłosować na kandydata, który daje większa szansę wygranej?
To jest pytanie, na które jeśli przed I turą udzielimy poprawnej odpowiedzi, to z dużym prawdopodobieństwem wygramy II turę. Jeśli popełnimy błąd, też może wygramy, ale to będzie o wiele mniej pewne.
Tak to widzę i proszę mi wierzyć, na tym etapie nie ma już znaczenia, kto wygra. Ma móc wygrać. Jeden z nich „może bardziej”.
Nie będę komentował szans wyborczych, bo już wcześniej napisałem wszystko co miałem do powiedzenia. Nie ma co spekulować – dzisiaj po 21-szej powinniśmy poznać dane rzeczywiste. Będzie konkret zamiast spekulacji.
Konkret dopiero 12 lipca. Dziś w wyniku „sterowania procesami masowymi”, które w moim odczuciu nie było marketingiem politycznym, tylko propagandą i czarnym PRem uprawianymi nie tylko przez PiS (aby pokonać KO), ale i przez KO (aby osłabić SH) przegrają Obywatele, wygrają dwa nienawidzące się plemiona. A w II turze?
Jeśli dziś wybierzemy większą niepewność. Jeśli dziś przegrają Obywatele? Wielka niewiadoma.
BARDZO chcę się mylić. Chcę, żeby się okazało, że to Pan ma rację. Że mimo wszystko wygramy. Pozdrawiam
Nie warto ulegać propagandzie, zwłaszcza kiedy samemu podkreśla się jej czarny charakter.
Co to znaczy „…przegrają Obywatele, wygrają dwa nienawidzące się plemiona”? Czyżby wyborcy inni niż SH nie byli obywatelami? Te „dwa nienawidzące się plemiona” to nie są fakty a zabiegi socjotechniczne manipulatorów autorytarnej władzy i skrajna głupota potwierdzających to symetrystów, odgrywajacych w tym przypadku rolę pożytecznych idiotów. Warto podkreslić, że elektorat tych dwóch przeciwnych sobie obozów politycznych to razem około 70% wyborców. Czy zatem te 70% wyborców to nie są Obywatele?
*
W Polsce toczy się istotny, głęboki i zasadniczy spór cywilizacyjny między zwolennikami dwóch różnych wizji rozwoju kraju. Jedna z tych wizji, dzieki której rozwijaliśmy się nie bez zakretów i trudności po 1989 r. do 2015 to wizja Polski otwartej, demokratycznej większości z ochrona praw mniejszości, tolerancyjnej światopoglądowo, religijnie, obyczajowo, społecznie; przyjaznej sąsiadom, patriotycznej ale pozbawionej szowinizmu, Polski która swą przyszłość widzi w zakorzenieniu we wspólnocie europejskiej EU, z silnym wsparciem USA jako partnera transatlantyckiego.
Druga z tych wizji to Polska zamknieta, dopatrujaca sie wszędzie wrogów, Polska braku tolerancji, homofobiczna, silnie nacjonalistyczna (celowo zakłamujaca nacjonalizm nazywając go patriotyzmem), nietolerancyjna religijnie, obyczajowo, politycznie i społecznie, Polska podporządkowana wykrzywionej , szowinistycznej wersji dominującego koscioła, a zwłaszcza jego hierarchii, Polska wykluczająca i uciskająca wszelkie mniejszości, Polska ogłupiajaca swoich mniej świadomych obywateli propagandą i korupcją polityczną, Polska, której władze prawie oficjalnie używają języka wykluczenia i odmawiania patriotyzmu innym grupom społecznym oprócz obozu władzy, Polska dążąca do samoizolacji, przeciwstawiająca silny sojusz z USA integracji europejskiej, dążąca do osłabienia UE, Polska świadomie pozbawiająca obywateli instytucji demokratycznych, praworządnego państwa, niezależnego wymiaru sprawiedliwości, Polska świadomie dryfująca w stronę autorytaryzmu, aby obecna konfiguracja polityczna nie musiała oddawać władzy w procesie demokratycznym, etc.etc
*
Nazywanie tych dwóch wizji określeniem „dwa nienawidzące się plemiona” jest powtarzaniem kalki pojęciowej wdrukowanej w umysły mniej świadomych obywateli przez proagandę obozu obecnej władzy i sprzyjających jej publicystów z niemiałym udziałem „symetrystów” tylko po to aby uznać równoprawność tych wizji. Tymczasem to nieprawda – nie ma między nimi żadnej równoprawności. Tak jak nie ma równoprawności między wiedzą a zabobonami, między przyzwoitością a nikczemnością, między rozwojem a zwijaniem sie, między sympatia a nienawiścia, miedzy empatią a wykluczaniem, etc., etc.
*
Przekonanie, że ktokolwiek ustawi się na zewnątrz tych dwóch wizji i zostanie przez zwolenników obydwu wizji uznany za niezależnego, szanowanego arbitra, rozjemcę czy eksperta jest iluzją. Czasami iluzją wynikającą z naiwności i braku wiedzy. Częściej wynikającą z manipulacji świadomością ludzi uznających tę iluzję przez fałszywych proroków mających w tym swój interes. Te dwie wizje muszą się utrzeć i znaleźć jakiś kompromis na rzecz egzystencji wspólnej we względnej harmonii. Inaczej czeka nas otwarta i bardzo niebezpieczna faza konfliktu społecznego.
„Te dwie wizje muszą się utrzeć i znaleść jakiś komromis na rzecz egzystencji wspólnej we względnej harmonii. Inaczej czeka nas otwarta i bardzo niebezpieczna faza konfliktu społecznego.”
Tym konkretnym stronom czas się skończył. Wiemy jak wygląda „ucieranie się” wizji w ich wydaniu. Była szansa wyjść z tego klinczu.
„Tym konkretnym stronom czas się skończył.” Czyżby? Przecież wspólnie uzyskali wczoraj prawie 74% poparcia wyborców. Polska potrzebuje naprawdę poważnych zmian ale nie zrobi się tego bez pozyskania jednej z tych dwóch stron. Mało tego – bez zwycięstwa Trzaskowskiego w II turze moze w ogóle nie być demokratycznych wyborów w ciagu najbliższych lat. Będą tylko kadłubowe głosowania jak na Węgrzech i kto to zablokuje?
To nie kwestia liczb. PiS jeszcze z nami zostanie na długo. PO przechodzi do historii. To się już dzieje, choć Wy tego jeszcze nie widzicie. Przez 5 lat czekaliśmy na przebudzenie PO, które nie nastąpiło. Taki wynik przy takiej kampanii? Porażka.
A mieliśmy szansę, ale była „nachalna”, ot „żółta zaraza”, „słupy”.
” bez zwycięstwa Trzaskowskiego w II turze moze w ogóle nie być demokratycznych wyborów w ciagu najbliższych lat.”
Zgadza się, i wiedząc o co gramy, wystawiliśmy Trzaskowskiego. Błąd.
To zadnie powinno brzmieć (przed I turą):
” bez NASZEGO zwycięstwa w II turze może w ogóle nie być demokratycznych wyborów w ciagu najbliższych lat.”
Dopiero wtedy można by było racjonalnie myśleć o wygranej i postawić na tego zawodnika, który ma szansę wygrać, a nie na tego, który naszym zdaniem jest lepszy. To, który naszym zdaniem jest lepszy nie ma znaczenia. Ani to, że musi wygrać. Jeśli prawdą jest, że MUSIMY wygrać, to trzeba się przygotować, dobrze grać, wystawić do gry właściwego zawodnika.
PO/KO popełniło wszystkie trzy błędy:
1. nie przygotowywało się
2. źle grało (MKB) i grało nieczysto (wymiana kandydata)
3. wystawiło niewłaściwego zawodnika: najpierw MKB, potem zamiast poprzeć Hołownię wystawiono RT, potem zamiast po prostu grać, postanowiono się pozbyć rywala.
Wniosek: MUSIMY WYGRAĆ – nie oznaczało „musimy wygrać wybory”, tylko „PO musi wrócić do gry”. Ale nawet do tego się nie przygotowali.
A teraz potrzebujemy cudu.
Konfederacja oświadczyła właśnie, że nikogo nie popierają oficjalnie, co znaczy, że poprą PAD. Jeszcze większego cudu!
Widzę, że pan jest niestrudzonym zwolennikiem …własnego punktu widzenia. Ponieważ nie bierze pan pod uwagę żadnych innych argumentów nic na to nie poradze. Będzie pan musiał z tym żyć.
Dobiesław Pałeczka https://dobek.org/2020/dobry-kompromis/?fbclid=IwAR0Hr7duD1FlQbWlDXeYIvmXQI_ToC4Y2lfeRDtO6pVWhBt0z5IRi6NAy88
Kuba Wygnański https://www.facebook.com/kuba.wygnanski/posts/10222715377382267
A to sygnał w sprawie ciszy wyborczej. Czy Państwa zdaniem Jarosław Marciniak zakłóca, czy nie zakłóca cieszę? JM, to nie ktokolwiek, to lider KODu. Będzie z tego hak?
https://uploads.disquscdn.com/images/7935ee04ba02c04e1530ffe03eec0194210fcb2a6abcd1010ef44fbef35b224a.jpg
Post opublikowano ok. 10, 27.06.2020