22.06.2026
Czy wielką politykę mogą robić mali ludzie ?
Czy małym interesem politycznym można uzasadniać igranie interesem Polski i stawiać na szali jej bezpieczeństwo i trwanie ?
Czy doczekamy tego, by polskie władze potwierdziły tę prostą prawdę, że człowiek sprawujący funkcję prezydenta uzyskaną w wyborach niepoliczonych do końca, z niewyjaśnionymi przekrętami w komisjach liczących głosy, nie jest prezydentem i powinien przestać pełnić tę funkcję ?
To tylko kilka pytań mogących być głosem w toczącej się dyskusji, co dalej w budowaniu relacji z Ukrainą, głosem w przeddzień otwarcia ważnej konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy po zwycięstwie w wojnie z Rosją.
Samo zorganizowanie tej konferencji zawiera w sobie dysonans, mamy dyskutować nad tym kto i ile zarobi na odbudowie zniszczonej długoletnią wojną Ukrainie, tak jakby to zwycięstwo było już faktem, a nie naszym życzeniem.
Trochę to dziwne, a nawet niesmaczne.
Wróćmy jednak do ludzi, tych ludzi którzy robią politykę. Mistrzem dla Karola Nawrockiego był i jest Donald Trump.
Donald Trump sam sobie na swoje 80 urodziny dał prezent ogłaszając światu, że właśnie zakończył wojnę z Iranem, wojnę która miała być operacją specjalną trwającą kilka dni, po której nastąpi zmiana rządu w Iranie i eliminacja zagrożenia, że kiedykolwiek będzie miał on broń atomową. Wojna z Iranem trwa już miesiące i końca nie widać, ale Trumpowi to nie przeszkadza, właśnie przyjął dar w postaci najdroższego, wielkiego samolotu, który zastąpi prezydencki samolot będący latającym biurem, sypialnią, salonem i czym tam chcecie.
Karol Nawrocki nie dostanie takiego prezentu od nikogo i to jest pewnie powód jego frustracji, frustracji która powoduje te jego decyzje podejmowane w jednym tylko celu – być dostrzeganym, być na ustach wszystkich.
To najgorsze co mogło nas spotkać, jest źle a będzie tylko gorzej, chyba że…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Pan Szczypiński stawia pytania, które brzmią jak dzwony Zygmunta – głośne, donośne i mające przypomnieć, że polityka nie jest konkursem popularności ani festiwalem ambicji. Jego tekst można streścić jednym zdaniem: problemem Polski nie są wyłącznie błędne decyzje, ale czasem także zbyt mały format ludzi podejmujących wielkie decyzje.
Jest w tym felietonie pewna gorzka obserwacja. Historia zna wiele przypadków, gdy wielkie państwa wpadały w tarapaty nie dlatego, że zabrakło im pieniędzy, armii czy sojuszników, lecz dlatego, że ster przejęli ludzie bardziej zainteresowani własnym odbiciem w lustrze niż mapą nawigacyjną. Polityk zapatrzony w siebie przypomina kierowcę autobusu, który podczas jazdy nie patrzy na drogę, tylko sprawdza, czy dobrze wygląda na zdjęciach.
Szczypiński słusznie zwraca uwagę na pewien paradoks współczesnej polityki. Coraz częściej nie chodzi o to, kto ma rację, lecz kto częściej pojawia się w nagłówkach. Dawniej politycy budowali pomniki. Dziś budują zasięgi. Dawniej walczyli o miejsce w podręcznikach historii. Dziś walczą o miejsce w trendach mediów społecznościowych. To trochę tak, jakby sternik transatlantyku bardziej przejmował się liczbą lajków pod zdjęciem mostka kapitańskiego niż prognozą pogody.
Najcelniejszy wydaje mi się jednak fragment dotyczący Ukrainy. Rzeczywiście, rozmowy o odbudowie kraju, który nadal codziennie płaci krwią za swoje istnienie, mają w sobie coś z planowania wystroju salonu podczas pożaru domu. Odbudowa będzie potrzebna i trzeba ją przygotowywać, ale trudno nie dostrzec pewnego moralnego dyskomfortu, gdy biznesowe kalkulatory zaczynają terkotać szybciej niż milkną działa artylerii.
A co do porównania Nawrockiego z Trumpem? Cóż, polityka od zawsze miała swoich aktorów. Problem zaczyna się wtedy, gdy spektakl staje się ważniejszy od państwa. W teatrze można zmieniać dekoracje co akt. W państwie błędna dekoracja potrafi zostać na lata.
Pozostaje więc pytanie postawione przez autora: czy wielką politykę mogą robić mali ludzie? Mogą. Historia pokazuje, że mogą nawet bardzo skutecznie. Kłopot polega na tym, że rachunek za ich wielkość zazwyczaj płacą później obywatele. I niestety nie można go odliczyć od podatku.
Prezydent działający tak, aby przypodobać się elektoratowi prawicowemu, nacjonalistycznemu i szowinistycznemu, a zaszkodzić koalicji reządzącej i Donaldowi Tuskowi. Jednoznaczne działanie na szkodę Polski. „To najgorsze co mogło nas spotkać, jest źle a będzie tylko gorzej, chyba że…”