Ernest Skalski: Safety first!9 min czytania

()


28.09.2026

Gdyby najsłynniejszą w dziejach mowę Cycerona przeciw Katylinie dopasować do naszej aktualnej sytuacji, pytalibyśmy Putina jak długo zamierza nadużywać naszą cierpliwość.

Coraz więcej rosyjskich rakiet i dronów trafia w kraje Europy, coraz więcej dywersantów i dywersji, coraz liczniejsi szpiedzy i zabójcy, tajni i jawni agenci wpływu i pożyteczni idioci. Coraz bardziej nachalna różnoraka dezinformacja, czyli nowa, coraz ważniejsza część składowa Piątej Kolumny.

Obiektem tej hybrydowej agresji jest, w różnym stopniu, większość krajów Europy. W największym te na wschodniej flance, czyli i my, ale także i Niemcy. Już nie jesteśmy bezpieczni.

Mamy hybrydową wojnę, ale mamy ją nieprzemyślaną. Były od zawsze elementy takiej wojny, lecz generalnie uważaliśmy, że w świecie jest albo pokój albo wojna. Zimna wojna między NATO i Układem Warszawskim była uznawana za pokój dopóki z zimnej nie stałaby się gorącą. Owszem, były zastępcze, tak zwane proxy wars; Korea, Wietnam, Indonezja, Kuba, Nikaragua, Ukraina, Gruzja, Państwa cudzymi rękoma załatwiały siłowo swe interesy, lecz przy tym między państwami – zleceniodawcami, jak gdyby nigdy nic istniały pozornie poprawne stosunki. Teraz już, prowadzona bez gry pozorów, hybrydowa wojna Putina określa charakter stosunków Moskwy z większością europejskich stolic. Musimy pamiętać i uwzględniać, że wszystko co robimy, robimy w warunkach nasilającej się wojny. Szczególnie ważne jest to, co robimy poza naszymi granicami.

Jest akcja, jest i reakcja.

Zbroimy się, uczymy się nowej technologii wojny i wdrażamy ją. Zaczynamy wreszcie coś robić z obroną cywilną. Szkoli się ludzi, coś się ruszyło ze schronami, usprawnia się system informacji i ostrzegania. Alarmy. Wszystko jak najbardziej potrzebne.

A Putin?

Robi swoje. Uczy się rozpoznawania naszych systemów obronnych i coraz dotkliwiej nas nęka. Jak długo jeszcze?

Wojna i Nawrockiego „państwo” równoległe

Premier Tusk informuje o przewidywanych kolejnych i wzmożonych aktach agresji ze strony Rosji. Opiera się na danych dostarczanych przez wywiad amerykański, najlepszy w świecie, wywiady sojuszniczych państw, ale również i własny. Ale dla wszelkiej prawicy; Nawrockiego z otoczeniem, Kaczyńskiego, wszystkich Konfederacji wrogiem nie jest Putin, lecz Tusk. Władza państwa ich zdaniem, jest „rozedrgana”, a w ogóle to żadnej informacji dyrektora CIA, Johna Ratcliffe nie było. I kropka!

W ten sposób Nawrocki, Kaczyński, Mentzen, Bosak, bagatelizując zagrożenie ze strony Rosji, pracują dla niej. O Braunie nawet mówić nie warto. W istocie wygląda to jak zdrada Rzeczypospolitej. A już na pewno jej szkodzi. To jednak jeszcze nie wszystko.

Wydarzeniem stało się nagłe odwołanie dawno planowej wizyty wicepremiera Kosiniaka-Kamysza w Waszyngtonie i jego rozmów z amerykańskim sekretarzem wojny Pete Hegsethem, bez podania kolejnego terminu. Mieli omawiać zapowiedziane przez Trumpa ulokowanie w Polsce stałej bazy wojskowej USA. Ten bezprecedensowy afront może, choć nie musi, oznaczać, że Ameryce w ramach jej geopolityki – Rosja, Chiny – baza przestała się kalkulować. Pojawia jednak również inna interpretacja.

Prezydent Nawrocki i jego ludzie, łamiąc konstytucję, przechwytują uprawnienia rządu nie tylko w polityce krajowej, lecz również zagranicznej. W szczególności starają się zmonopolizować stosunki z USA. Mają być prowadzone wyłącznie na szczeblu; Trump – Nawrocki, nie zwracając uwagi na to, że prezydenci obu państw są w nich odmiennie usytuowani. W Polsce politykę, również zagraniczną, konstytucja powierza rządowi i prezydent ma obowiązek z nim współdziałać. W USA to prezydent jest rządem, mając do pomocy sekretarzy; stanu, wojny, sprawiedliwości…

Nawrocki bezprawnie rozszerza swe kompetencje, starając się dublować premiera. Tworzy równoległy aparat władzy; kilkanaście rad prezydenckich, które zajmują się sprawami z grubsza odpowiadającymi kompetencjom resortów rządu. A teraz zaczyna tworzyć swą własną służbę zagraniczną, poza Ministerstwem Spraw Zagranicznych.

Polska ma w Waszyngtonie ambasadę. Kieruje nią i reprezentuje RP w USA Bogdan Klich w randze chargé d’affaires. Prezydent państwa, ze szkodą dla prestiżu państwa, odmawia Klichowi, wśród czterdziestu sześciu innych, tytułu ambasadora. A w czasie wrześniowego pobytu w USA mianował tam swoją „ambasadorkę”

Została nią p. Justyna Orłowska, powołana na stanowisko specjalnego przedstawiciela prezydenta ds. innowacji i nowych technologii, a także rozwijania specjalnych relacji biznesowych ze Stanami Zjednoczonymi. Jest to osoba wykształcona, z doświadczeniem eksperckim i menadżerskim. Jej zadania mieszczą się wszakże w kompetencji rządu. I tylko on może zawierać umowy międzynarodowe i tylko on dysponuje pieniędzmi państwa. Czyli tylko gabinet Tuska może realizować te umowy i nie może cedować swych uprawnień na rzecz prezydenta.

Zamiast ministra obrony udali się do USA jego wiceministrowie; Magdalena Sobkowiak-Czarnecka i Paweł Zalewski. W polityce międzynarodowej obniżenie – przez USA – rangi spotkania jest uznawane za wyraźny sygnał. W tym przypadku to informacja, że przedmiot rokowań, czyli ustanowienia stałej bazy USA w Polsce, nie jest amerykańskim priorytetem, lecz jedynie ewentualnym posunięciem.

Pani minister, bezpośrednio po powrocie z USA wystąpiła w TVN 24. Powiedziała, że na odpowiednio niższym szczeblu toczyły się rozmowy o tym samym, czyli o bazie. Potwierdziła tym samym zamysły Trumpa. Nie mogła powiedzieć konkretnie, które miasta w Polsce są rozpatrywane dla lokalizacji bazy, lecz wymieniła warunki jakie powinny one spełniać. Potwierdziła też, to co wszyscy wiedzieli, że musi to być w zachodniej części kraju. Istnienie tej bazy powinno powstrzymać Putina przed pełnoskalową inwazją. Kto jednak wie jaki jest stan jego umysłu? Jak wygląda jego rachunek? Napaść na Ukrainę miała być jedynie operacją na kilka dni, a trwa już dłużej niż wojna ZSRR z Niemcami. Wiemy jak powinny zareagować wojska USA, jeśli Putin, pomimo wszystko, dokona frontalnego ataku na Polskę. Co jednak, bezpiecznie siedząc na zachodzie, zrobią jeśli pozostałe obszary kraju będą padały rosyjskie drony i rakiety? Kiedy będzie działała cała V kolumna Rosji?

W wypowiedzi p. Sobkowiak-Czarneckiej znalazł się kalendarz przygotowań do utworzenia rzeczonej bazy. Wynika z niego, że wszystko ma być gotowe do końca roku.

Lecz w sprawie bazy nie ma niczego prócz słów.

Tego, przy rozchwianiu Donalda Trumpa, trzeba się było spodziewać. Słowa go nie kosztują. Dlatego i tym razem obsypał swojego przyjaciela Nawrockiego komplementami. Z nim Polska ma się czuć bezpieczna. Z bazą czy bez niej?

Nawrocki i jego ludzie chwalą się swoją bliskością z Trumpem, ale de facto to nie ich zabiegi decydują o tym czy i w jakim możemy liczyć na militarne wsparcie USA.

NATO jest paktem obronnym…

…co nie dotarło do Trumpa, kiedy narzekał ma brak wsparcia ze strony członków Paktu, gdy zaczął agresywną wojnę z Iranem.

W Ameryce dyskutuje się o polityce międzynarodowej, a w tym i wojskowej, całościowo. W takim podejściu Europa jest tylko częścią amerykańskiej geopolityki, a Polska jest tylko częścią Europy. Owszem, ważną, otoczoną specjalna troską, co może nas stawiać w niezbyt zręcznej sytuacji na naszym kontynencie. Nie tak jednak ważną, jakby się wydawało na podstawie przyjacielskich zapewnień, ani tak jak sądzi Karol Nawrocki.

Oficjalna, doktryna NATO ma charakter wyłącznie obronny i opiera się na Art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, który zakłada reakcję dopiero w momencie wystąpienia napaści zbrojnej.

Pakt ma uprzednio uruchomić odpowiednie – punkt 4. – procedury i przyjść z pomocą – punkt. 5. – gdy zostanie napadnięte państwo członkowskie. Napadnięte, czyli praktycznie wojna zaczęłaby się na jego terytorium, zabijając ludzi i siejąc zniszczenie. Z reguły, w pierwszej chwili górą jest ten kto pierwszy uderzy. Powiedzmy, że w takiej sytuacji nasi lojalni sojusznicy bardzo szybko wyprą Rosjan z Przesmyku Suwalskiego, lecz zostaną tam zabici i zgliszcza.

Na szczęście, najważniejsi dowódcy NATO podchodzą do tego elastycznie i przewidują tzw. preemptive strike. Mogą się powoływać na Art. 51. Karty Narodów Zjednoczonych, gdzie mamy Anticipatory Self-defense. A zatem, gdy wykryjemy zgromadzanie ruskich sił na pozycjach wyjściowych walimy w nie oraz w lotniska i wszelkie wyrzutnie. Wiedza o takiej możliwości może potencjalnego napastnika doprowadzić do refleksji; czy warto? Pełnoskalowa agresja na państwo NATO może więc nastąpić w każdej chwili, może też mieć miejsce później – kiedy? – a może też nigdy jej nie być. Ale wojna hybrydowa trwa i już wiemy, że się będzie nasilać. Czy pozostaje nam tylko bierna obrona?

Radosław Sikorski, wicepremier i szef MSZ zapowiedział, że jeszcze w tym roku Rosja szykuje nam „coś dużego”. Szczegółów i źródeł tej informacji podać nie mógł. Czy ktoś nam pomoże? Jak dotąd w momentach zagrożenia pomagali nam sojusznicy w NATO, państwa Europy oraz Amerykanie. Iran dba, aby Trump przed połówkowymi wyborami w listopadzie nie wygrzebał się z rozpętanej przez siebie wojny na Bliskim Wschodzie. Prezydent USA zwrócił się więc do Putina i Ziełenskiego z apelem o zaprzestanie, czy przynajmniej ograniczenie działań wojennych. Prezydent Ukrainy jest za, ale Ławrow już zapowiedział, że Rosja na to nie pójdzie. Prezydent USA przekonał się, że Ameryka nie jest great again, lecz wprost przeciwnie. Grozi więc Putinowi, ale to znów tylko słowa.

A póki co, wyprowadza z Polski oddziały USA, które wbrew jego zapowiedziom nie zostały zastąpione w ramach dotychczasowej rotacji, choć miały. Ustanowienie symbolicznej wręcz bazy nie jest do końca pewne. To odroczenie odbywa się kosztem naszego bezpieczeństwa, ale przynosi korzyść uboczną prawicowej opozycji. Może przed wyborami w 2027 roku baza nie stanie się osiągnięciem rządu Tuska, lecz dopiero prawicy po jej powrocie do władzy, na które liczy? A może ludzie Nawrockiego w USA i administracja Trumpa celowo grają na zwłokę?

Powyższe, być może, jest rozumowaniem ad extremum, lecz sytuacja przesunie się w tym kierunku kiedy nastąpi, zapowiadane przez Tuska i Sikorskiego, nasilenie rosyjskich ataków. Będziemy większym niż dotąd kosztem, również w ludziach, toczyć hybrydową wojnę obronną na swym terytorium! Przeważnie jednak prawdziwe zwycięstwo odnosi się na terytorium przeciwnika.

Wojna Ukrainy z Rosją zawiera w sobie również działania hybrydowe. W ten sposób Kijów nas wyręcza. We wszystkim pomagamy mu jak możemy, nie biorąc udziału w walkach. Czy może mamy aktywnie odpowiedzieć Rosji tym samym na jej ataki?

Po mowie Cycerona Katylina ogłoszony został wrogiem publicznym i uciekł z Rzymu. Zginął wkrótce w walce z wojskiem Republiki. Czy to samo czeka Putina? Pomarzyć!

Ale historia magister vitae pokazuje, że bierność nie zwiększa bezpieczeństwa. A ono jest najważniejszym naszym problemem.

Sapienti sat!

Ernest Kajetan Skalski

Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

3 komentarze

  1. Stanislaw Obirek 28.09.2026 Odpowiedz
  2. MERIDIAN 28.09.2026 Odpowiedz
  3. slawek 28.09.2026 Odpowiedz

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo