2015-08-01. Od naszych przyjaciół z Kanady, „Gazeta” donosi:
Lek dostępny jest w innych krajach od 1988 roku. Pierwszym krajem, który go zaakceptował była Francja, a zaraz potem Wielka Brytania. Od 2002 roku jest dostępny w Stanach Zjednoczonych. W chwili obecnej można go kupić w 60 krajach.
Jak wyjaśniła minister Rona Ambrose, proces decyzyjny ma charakter pozarządowy i oparty jest na opiniach naukowych.
Lekarstwo będzie sprzedawane w Kanadzie pod nazwą Mifegyniso.
De facto lekarstwo to często nazywane jest często mifepristone. Mifegyniso składa się jakby z dwóch leków, z których pierwszy blokuje produkcję hormonu progesteron, potrzebnego do utrzymania ciąży, a drugi skłania macicę do skurczów, które powodują wydalenie łożyska i zarodka.
Lek może być używany bezpiecznie przez 70 pierwszych dni ciąży ale być może Health Canada jeszcze skróci ten okres.
W niektórych krajach lek jest sprzedawany przez aptekarzy, jednakże Health Canada postanowiła wybrać bardziej restrykcyjną formę.
Mifegyniso będzie dostępny w Kanadzie na początku 2016 roku.
Minister Ambrose odmówiła komentarzy, podkreślając, że nie jest to jej decyzja.
Poseł konserwatywny z Saskatchewan David Anderson w swoim oświadczeniu potępił decyzję Health Canada: “Jest to niebezpieczna kombinacja leków, która niszczy tkanki macicy kobiety w celu zabicia jej nienarodzonego dziecka”.



Jeśli to jest lek to ciąża chyba jest chorobą? K…. w jakch czasach my żyjemy.
Po co się czepiać słów? Wiadomo, o jaką funkcję chodzi: o farmakologiczne przerwanie wczesnej ciąży, która oczywiście nie jest chorobą, ale można jej nie chcieć, prawda? W 60 krajach jest to legalne. Są kobiety, które tej piguły nie wezmą; są takie, co wezmą.Kanada – wzorem innych cywilizowanych i postępowych państw – zostawia ten wybór zainteresowanym; chwała jej.