Po coming-oucie księdza Charamsy zdecydowałem się i ja przyznać się całemu światu do swojej namiętności. Przez wiele lat ukrywałem ją, bo wiem, że to obciach/wstyd/głupota/strata-czasu. Jaka to namiętność?
Otóż CZYTAM CODZIENNIE NAJROZMAITSZE GAZETY.
Nie wierzycie? Wiem, trudno w to uwierzyć, ale mogę to łatwo udowodnić poniższą notką.
Na pierwszej stronie Gazety Wyborczej wielkie zdjęcie Danuty Stenki i informacja, że wolałaby być mężczyzną. Poniżej tytuł „Coming out w Watykanie” i początek artykułu o wspomnianym księdzu Ch.
Po zobaczeniu tej strony pomyślałem sobie, że mam halucynacje po nieświeżych krewetkach zjedzonych dzień wcześniej, ale nie. Krewetki były świeże (tzn., mrożone!), a Gazeta naprawdę takie bzdety na pierwszą stronę daje. Gazeta Wyborcza! Nie żaden Fakt, czy SuperExpress.
Informacje istotne są w GW podawane gdzieś na dalszych stronach tak, żeby niemal nikt się tego nie doczytał. Na przykład, niedawno był krótki artykuł o nauczycielach matematyki ze szkół podstawowych. Okazuje się, że większość z nich (specjalnie małą literą) uważa, że jedyną figurą geometryczną, która ma jednakowe boki i kąty, jest kwadrat. Także niewielu z nich potrafi rozwiązać zadania dla uczniów uzdolnionych.
Jeżeli jest to prawda, to JEST RZECZ ABSOLUTNIE NAJWAŻNIEJSZA W POLSCE. O tym powinni kandydaci na posłów dyskutować, o tym powinny informować media. Jeżeli jest to prawda, to Minister Edukacji wraz z Premierem powinni podać się do dymisji w trybie natychmiastowym, nawet jeżeli do wyborów mamy tylko miesiąc. Jeżeli jest to prawda, to wyborcy PO powinni zagłosować albo na R. Petru, albo na B. Nowacką, zależnie od inklinacji prawicowych/lewicowych.
Mam jednak nadzieję, że nie jest to prawda, i pani Ministra Kluzik-Rostkowska powinna natychmiast pozwać GW do sądu o podawanie fałszywych informacji.
Czytam też tygodniki. We Wproście T. Wróblewski krytykuje socjalistyczne podejście do gospodarki papieża Franciszka. Nie za bardzo rozumiem podstaw krytyki, bo często Jezusa uważa się za pierwszego komunistę, a podobieństw chrześcijaństwa i komunizmu jest bez liku. Na przykład, w obu systemach grupa cwaniaków ciągnie kasę z ludzi wmawiając im, że to dla ich dobra.
Za to w Polityce profesor Hartman pisze tak: „Jeżeli nie będziemy mieli pewności, że wolno nam bezkarnie powiedzieć coś niemądrego, czy niestosownego, nasza wolność słowa będzie iluzją”. Profesorze!!! To zdanie powinno być mottem wszystkich gazet, czasopism, czy portali internetowych. To zdanie powinni mieć w głowie wszyscy „politycznie poprawni”, którym nie podoba się hejt, rasizm, czy antygender. I odwrotnie, to zdanie powinni zrozumieć wszyscy mułłowie, Terlikowscy, ksiądz Oko, i inne oszołomy. Dlatego wzbudzam się, jak ktoś wprowadza do prawa ustawę o obrażaniu uczuć religijnych z jednej strony, a zakaz publikacji „Mein Kampf” z drugiej.
Rozumiem, że mój coming-out spowoduje, iż grono moich Znajomych stopnieje kilkukrotnie (do pięciu tysięcy), ale za to nie będę musiał już się ukrywać z moją namiętnością i będę czytał gazety nawet wtedy, jak paparazzi będę mi robić zdjęcia.
Hazelhard



Chyba o to Ci chodziło
http://wyborcza.pl/1,75478,18942149,fatalne-wyniki-nauczycieli-matematyki-nie-potrafia-rozwiazac.html
I najfajniejszy komentarz: „…Ale za to dobrze się modlą…”
I nie przejmuj się. Może niedługo wymyślą pigułkę ratującą przed tym uzależnieniem od czytania. Tez na nią czekam 🙂
Dzisiaj w TVN24 pani Ministra Kluzik-Rostkowska potwierdziła, że GW podawała prawdziwe dane. Ja bym się na Jej miejscu ze wstydu spalił, a Ona w świetnym humorze. Pewnie dlatego, że znowu drożdżówki można będzie w sklepikach szkolnych sprzedawać. Pani Minister! Czy Pani naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że jest Pani za ten stan rzeczy odpowiedzialna?
Nie wiem na ile z tymi nauczycielami to prawda, bo akurat w gimnazjum gdzie uczy moja żona, nauczyciele matematyki są ŚWIETNI. Jakby ktoś chciał się dobrze nauczyć matematyki na poziomie Gimnazjum, to zapraszam to G49 w Warszawie. Żeby nie było, że uprawiam jakąś prywatę, to żona nie uczy matematyki.
Jeśli chodzi o czasopisma, to czytam tylko elektroniczne (z wyjątkiem Wiedzy i Życia i Świata Nauki) i stwierdzam, że 99% artykułów jest tak naciągane, żeby wiadomość wyglądała sensacyjnie i żebyśmy mogli sobie po raz kolejny ponarzekać, albo „zahejtować”. Jest niewiele portali w polskim internecie, na których rzeczowo się piszę o rzeczach dziejących się w Polsce i na świecie.
Pozdrawiam
rafjak