Szliśmy z przyjaciółmi warszawskim Nowym Światem w dzień słoneczny i uśmiechnięty. Zobaczyliśmy naraz niewielki, barwny różnymi strojami, też uśmiechnięty pochód z kolorowymi transparentami. Napisy na nich – polskie, i ku naszemu zaskoczeniu – chińskie! Zaintrygowało nas to, wzięliśmy od młodego człowieka, idącego chodnikiem, jedną z ulotek, które rozdawał. Na czołówce strony, która wydała się główną, wyczytaliśmy, „dlaczego ta pokojowa praktyka medytacji jest prześladowana w Chinach”.
Tym bardziej nas to wszystko zafrapowało. Partia prześladuje praktykę medytacji? „Reżim bezpodstawnie aresztuje, torturuje i zabija niezliczoną ilość niewinnych ludzi”. Po co? I dlaczego?
Broszurka tłumaczy, dlaczego Chiny „systematycznie prześladują Falun Gong”, tę pokojową praktykę medytacji. Podaje, że w roku 1999 praktykowało ją w Chinach ok. stu milionów ludzi. Autorzy broszurki mogli tę liczbę swobodnie przemnożyć przez pięć, albo i dziesięć, przy miliardzie Chińczyków nikt by tego nie zakwestionował. I oto Falun Gong, jak czytamy, zrodziło poczucie zagrożenia, a nawet wręcz strach, wśród niektórych przywódców rządzącej chińskiej partii.
To prawda, sto milionów zwolenników innego myślenia mogło zagrozić panowaniu marksizmu-leninizmu-maoizmu. Ale jakże można żałować, że takie Falun Gong nie pojawiło się u nas już w minionym ustroju! Jakaż to była cudowna ideologia! Można z pełnym entuzjazmem i dzisiaj rozplakatować jej zasady. Wymienię je tutaj, może ktoś zechce przyjąć je za busolę swego życia…
Oto owe wywrotowe zasady, od których zatrząsł się podobno tron marksistowskich władców. U nas by one zatargały może wojennymi duszami naszych ojców Kościoła (z wyjątkiem papieża Franciszka, który najwyraźniej potajemnie został wyznawcą Falun Gong), włącznie z księdzem Oko. Falun Gong uczy „najbardziej podstawowych wartości wszechświata”. I to prawda, słowo daję. Trzeba tylko w sobie kultywować owe podstawowe wartości: PRAWDĘ, ŻYCZLIWOŚĆ i CIERPLIWOŚĆ. Dobroć mieści się w życzliwości, więc chyba niczego nie brakuje. Nie mam racji? Czy mamy jakieś lepsze oferty, żeby stać się choć trochę sympatyczniejszym dla innych i łatwiejszym do zniesienia dla samego siebie?
Gdy ludzie podejmują praktyki Falun Gong, „większość z nich doświadcza głębokiej przemiany. Gniew przemienia się w wybaczenie, lęk ustępuje spokojowi, a w miejsce frustracji i egoizmu pojawia się pewność i harmonia wewnętrzna, co pomaga przetrwać nawet najtrudniejsze chwile”. Nie jestem pewien, czy ja sam chciałbym być aż tak doskonały, z natury dość rzadko się wściekam, nie pamiętam, kto mi co zrobił, bo szkoda obciążać tym swojej pamięci, obawiałbym się też harmonii wewnętrznej, ale zachęcam takich, którym bardzo by się to przydało. Niech doskonalą umysł i ciało, stosując „pięć łatwych do nauczenia ćwiczeń, w tym jednego medytacyjnego”. W Internecie znaleźć można wszystkie wskazówki. Polecam. Tylko dla życzliwości i dobroci nie wystarczy nawet najbardziej bogobojna gimnastyka. Trzeba coś zrobić ze swoim charakterem i własną duszą. Wbrew pozorom, też nie tak trudne. Nawet dla Wodza. Nawet dla nieszczęśliwych wyznawców katastrofy smoleńskiej, którzy nie potrafią zachować szacunku dla zmarłych.
Wszystkie te gimnastyki można uprawiać samemu, można w grupie, nawet paruset osobowej. I nic w tym ponad zwykłe ludzkie możliwości. Sam nie mam czasu na to, ale mogę sobie bez trudu wyobrazić, jak trochę odpoczynku umysłowego z paroma minutami, czy więcej skupienia, może być pożyteczne. Nawet dla Macierewicza. Czy też Andrzeja Dudy.
Te niespodziewane odkrycia dedykuję partii, obejmującej władzę w Polsce. To pomysł na pewno niewczesny, przesadny w swej propagandzie, ale może komu się przyda? Tu nie musimy zabijać. Wystarczy chamstwo. Bądźmy sympatyczniejsi.
Stefan Bratkowski

„Gniew przemienia się w wybaczenie”
.
Toż to święty gniew! Nie ma zmiłuj! Nie u ludzi dzisiejszej katolickiej władzy. Im mocniej zaangażowani katolicy, tym bardziej żądni pomsty.
Kosciołowi przeszkadza, ze ktos sobie wydrązy dynie i zapali w niej swieczke. Kosciołowi przeszkadza joga. (Naprawde. Mam w rodzinie dewocyjną katoliczke, to wiem, z jakim niepokojem mnie pyta, czy aby nie uprawiam jogi.) Kosciołowi przeszkadza wszystko, co mogłoby odciągac mysl niewolnika od cierpienia, wstydu, meki, i poczucia winy nie wiadomo za co.
.
Jesli idzie o wodza i inne dudy, to lepiej nie udzielac im rad jak ewentualnie mogliby poprawic jakosc swojego zycia. Oni maja swoje recepty: po to, zeby poprawic swoje samopoczucie, chcą pogorszyc cudze.
Im mocniej zaangażowani katolicy, tym bardziej żądni pomsty.
.
Nalezy odrożniac katolikow od psychopatow. To nie jest to samo. Ja mysle, ze wielka wygrana naczelnego psychopaty polega na tym, ze patrzymy na strone przeciwną tak, jakby to byli sami łajdacy. A tak nie jest. Na przykład, w ekipie naczelnego psychopaty sa także ludzie, ktorym ja bym nie odmawiał wrażliwosci i przyzwoitosci. Trzeba ich obserwowac i wyciągac reke stosownie do czynow, a nie przynależnosci.
.
Takie same zasady obowiązywały wobec członkow PZPR. Dzieki tym zasadom PZPR już nie istnieje.
Ruchy takie, jak Falun Gong wzbudzają sympatię, ale nie jestem pewny, czy nie spełniają wręcz negatywnej roli. Chodzi o to, żeby nie medytować, tylko logicznie myśleć i działać.
Falun Gong jest bardzo popularny w Kanadzie. To ruch zdecentralizowany. Tzw. practitioners (praktykujący) uczą adeptów stopniowo idei opisanych przez lidera Falun Gong Li Hongzhiego. Jego książka jest głównym tekstem ruchu. Moją nauczycielką była Kanadyjka pochodzenia litewskiego, kochająca naturę, ekologiczne jedzenie, sama uprawiająca w swoim ogródku zioła, fasolę, warzywa itp. Emanuje z niej spokój, łagodność i życzliwość. Spotykałyśmy się u niej w domu, wykonując obowiązujące ćwiczenia ruchowo-oddechowe i czytając fragmenty książki Li Hongzhiego.. Oczywiście, najwięcej wśród praktykujących Falun Gong jest Chińczyków. Mniejsze i większe grupy spotykają się w parkach, wspólnie ćwicząc i medytując. Sprawa ma wymiar polityczny – np. ogromna chińska gazeta Epoch Times, ukazująca się w wielu językach, opisuje prześladowania Falun Gong w Chinach i ujawnia przypadki pobierania organów więźniów do przeszczepów oraz inne przypadki naruszania praw człowieka w Chinach.
Doradzanie jk czy innej dudzie aby zaczeli stosowac zasady Falun Gong to tak jakby zmienic ich orientację psychiczna. Przecież to ludzie, których nic nie cieszy tak bardzo jak fakt, że mogą komuś zaszkodzić, zniszczyć życie lub napsuć krwi. I oni mieliby sie dobrowolnie wyrzec własnej wizji szczęscia?
dobra dobra…
Każdy masowy ruch wcześniej czy później jest wykorzystywany do pełnienia władzy, pierwsi wyznawcy czegokolwiek niemal zawsze byli owieczkami do przytulenia, a potem…
Protesty w sprawie Falun Gong już są pożywką polityczną!