Małgorzata Kalicińska: Szuflandio… 

27.11.2009 Warszawa , Malgorzata Kalicinska , pisarka, autorka seri ksiazek dom nad rozlewiskiem fot. Rafal Siderski

2015-11-21.

Wstęp.

Cytat komentatora: willie1950

„Partia Jarosława Kaczyńskiego na szefa Rady Europejskiej na razie się nie zamachnie.”???

Kruca… To jest naiwność na poziomie przedszkolaka. Ile to już było takich kretyńsko naiwnych prognoz? „Duda jest politykiem młodego pokolenia, nie zrobi tego, nie zrobi tamtego…” I co? Ułaskawił „niewinnego” Kamińskiego, robi co mu prezes każe. Tak samo jest z każdą prognozą (…), gdy politycy i publicyści spodziewają się czegokolwiek dobrego, sensownego po PiS-ie. Naiwność, naiwność, naiwność. Prezes zbyt długo był odcięty od władzy, by teraz miały go powstrzymać jakiekolwiek względy na dobro demokracji, zdrowy rozsądek czy powagę państwa.

W innym temacie pisał Pan Willie1950, ale ja myślę o zamachu na naszą wolność w ogóle. Za chwilę MOŻE być tak, że niepokorne głosy czyli wszyscy MY – grzmiący, że jest skandalicznie, oberwiemy tak, że się nie pozbieramy i pies z kulawą nogą się za traconą demokracją i wolnością nie ujmie. Że o drugiej w nocy …

Korzystając jednak z oparów dotychczasowej wolności słowa piszę:

Ad rem.

– Zdaje się, że mamy kolejne bardzo twórcze podejście do konstytucji. Powiedział pan Wilk w radiu. „Twórcze podejście” – mowa o złamaniu Konstytucji i różnych norm społecznych, wcześniej ostro przez PiS krytykowane za rządów PO. Należy to odczytać cytując Elizę Michalik, która z kolei cytuje powiedzonko zapisane w Internecie jako symbol pewnego pokolenia politycznego. Przypomnieć?

„TKM („Teraz, kurwa, my”) – stosowane przez niektórych polityków i dziennikarzy obrazowe określenie stosunków panujących w polskiej polityce i problemów ją trapiących. „TKM” odnosi się do „mentalności zdobywcy”, gdy zwycięska partia polityczna obsadza stanowiska, kierując się podziałem na „my” i „oni” (mianowani przez poprzednią rządzącą partię), a nie względami merytorycznymi.

Określenia „TKM” jako pierwszy użył Jarosław Kaczyński w 1997 w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

– Pan Prezydent Andrzej Duda bardzo swobodnie sobie poczyna z interpretacją Konstytucji.

Co za Wersal! Jakoś nigdy nie słyszałam poprzednio, żeby ktoś z PiS z taką rewerencją wyrażał się o politykach PO. Politycy PiS zazwyczaj mówili bez szacunku – „Tusk”, „Kopacz”, czasem „pani Kopacz” dla podkreślenia „nieważności” pani premier, „Schetyna”, że już nie wspomnę o wylewie pisowskiego chamstwa w odniesieniu do prezydenta Komorowskiego. Dzisiaj politycy PO i kilku innych opcji mówią elegancko, pełnym tytułem. Ktoś to zauważył?

A co myśli o oburzeniu posłów? Wyrażał to pogardliwy uśmieszek którym częstował w Sejmie tych wszystkich, którzy grzmieli z oburzenia. (w wolnym tłmaczeniu oznaczało to „Możecie mi….)

Od lat owija się prawdę w bawełnę, pozbawiając słowa ich prawdziwej mocy. Stosowanie słów zastępczych w wypowiedziach doprowadza do zmiany znaczenia samego meritum w odbiorze słuchaczy czy czytelników.

Pamiętamy falandyzację prawa, pomroczność jasną, czy podobne kwiecie retoryczne, które ma na celu dokładnie to, o czym mówi suchar  o tym, czym jest dyplomacja.  – To zepchnięcie staruszki ze schodów i uprzejme pytanie – gdzie tak szybko leci? Tak się dzisiaj czuje wielka część obywateli czytających, słuchających ze zdumieniem, jak bezczelnie Pan Prezydent niby demokratycznego i niby środkowoeuropejskiego państwa nagina ponad wszelką przyzwoitość polskie prawo, żeby pokazać nam nasze miejsce, znaczy – mówiąc wprost – kopie nas w tyłek, pytając dokąd tak szybko lecimy. Ech, nie. Nawet nie pytając. Ma to gdzieś. My jesteśmy tylko nieważnym tłumem, a brednie w rodzaju „pochylimy się nad sprawą każdego Polaka” – żenują, bo zalatują fałszem, jak zepsuta ryba. Pochylą się nad swojakami, a każdy myślący inaczej, ateista, wyznawca innej opcji politycznej, słowem PRZECIWNIK może liczyć na… wszystko. Na wizytę o piątej rano i znienacka znalezioną torebkę z białym proszkiem czy ziółkiem, pornografię dziecięcą w komputerze itd.

Napisałam do córki: „Obecną politykę rządu (który wybrało jakieś 30% społeczeństwa) można streścić w słowach:

MOŻECIE NAM NASKOCZYĆ.

(to pisowska odmiana współczesnej polskiej demokracji)

Tak, mają większość, ale rządy zdobyli głosem mniej więcej 30% społeczeństwa. Nadto, jak przypomniał prezes Władysław Kosiniak Kamysz, demokracja to też pochylenie się  i szacunek dla mniejszości.

Mało kto dzisiaj grzmi językiem polskim, wprost i jasno mówiąc, że jesteśmy OKŁAMANI, że prawo jest łamane, że Konstytucja jest łamana na naszych oczach, że kolesiostwo i nepotyzm tak bardzo wyklinane przez rząd PiS jest dzisiaj jak najbardziej w normie tego rządu (TKM!), że zamach na Trybunał i Konstytucję jest skandalem na skalę międzynarodową.

Dla przypomnienia Konstytucja Stanów Zjednoczonych liczy sobie 226 lat i nikomu nie przychodzi przy niej majdrować dla własnych partykularnych interesów. 

Ale ponieważ daliśmy się, jako społeczeństwo, uwieść i jedni poszli na pasek populizmu, inni w odwecie za PO „na złość babci dają sobie odmrażać uszy”, a jeszcze inni mieli wybory w dupie i nie poszli wcale, to mamy, co mamy, a nasz głos brzmi jak piski z Szuflandii.

Ktoś jeszcze pamięta King Size?

Szuflado ma,
Kocham i uwielbiam Cię,
Chociaż takiego dna, nie ma nigdzie na świecie.
Ciasnoty Twej,
Nie boimy się skutków.
Miejsca, że hej,
Dla wszystkich krasnoludków.

(…)

Ref.:

Gdy wszystko dla Ciebie za małe, za krótkie,
Swój rozmiar zmień i zostań krasnoludkiem.
Bo gdy się mało, do podziału ma,
Zmniejsza się ludzi i muzyczka gra.

Małe jest piękne, każdy z nas to wie,
Ale w szufladzie nastroje są duszne.
Gdy serce pęknie, to dla tego że,
Małe jest często, jakże małoduszne

Małgorzata Kalicińska

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. j.Luk 2015-11-21
    • A. Goryński 2015-11-24
  2. StanStupkiewicz sr 2015-11-22
  3. j.Luk 2015-11-22
  4. A. Goryński 2015-11-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com