Jacek Parol: KOD nasz widzę ogromny9 min czytania

()

kod 22016-01-30.

KOD to Feniks, który powstał z popiołów i zgliszcz po ostatnich wyborach parlamentarnych. Gdy wydawało się, że PiS zrobił w puch wszystkie siły opozycyjne, gdy ze zdziwieniem odkryliśmy, ze nikt nie jest w stanie reprezentować nas zwykłych Polaków, gdy pogubiona opozycja pokazała ze długo nie będzie nasza nadzieją powstał KOD. Powstał z niczego.

Wszelkie słowa krytyki nie mają sensu. Jakieś tam narzekania na niedociągnięcia, zatory komunikacyjne i pojedyncze odejścia od KOD-u mogłyby mieć sens, gdyby KOD był okrzepniętą, wieloletnią organizacją, permanentnie niedającą sobie rady z kryzysami czy jakimiś obszarami działania. Nic z tych rzeczy. Po dwóch miesiącach organizacja działa coraz sprawniej, armia ludzi pomalutku buduje setki połączeń i zależności składających się na sprawną organizację.

Uwolniony na własne życzenie od obciążenia, jakim jest bycie członkiem kierownictwa, pozwolę sobie na kilka uwag i wskazówek z boku organizacji. Część tych pomysłów zdążyłem zaprezentować na Zarządzie, część nie. Całość jest moją wizją KOD.

  1. Komitet Obrony Demokracji MUSI być kierowany przez Komitet. Jest swoistą niekonsekwencją (a jednoosobowy komitet to oksymoron), że największa organizacja broniąca demokracji reprezentowana jest jednoosobowo. To groźne zarówno dla organizacji jak i dla samotnego lidera. Dla organizacji, bo to niepotrzebne narażenie się na kryzys w wypadku jakiegokolwiek kryzysu związanego z liderem. Dla Lidera, bo naraża to jego i głównie jego na bezustanny atak i szukanie „haków”

Zarząd KOD-u to grono inteligentnych, wykształconych, potrafiących wysławiać się po polsku osób. Żadna z nich nie zrobiłaby wstydu podczas wywiadu czy programu telewizyjnego. Podstawowy skład uzupełniony o rzecznika wypowiadającego się w sprawach bieżących i przedstawicieli regionów i młodzieżówki pozwalałby na pokazanie różnorodności i demokratyczności KOD.

  1. Prawdziwa kolektywna decyzyjność. Słuchanie się nawzajem, pytanie o zdanie, szanowanie swoich poglądów i odmiennych wizji i podejmowanie decyzji wspólnie to niby truizmy, ale warto je przypominać codziennie.
  2. Obywatelski Projekt w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Uf, nie musze już udawać, że to dobry pomysł. Jaki czort popchnął KOD w stronę przyłączenia się do majstrowania przy prawie w czasach pożaru? To pomysł równie niefortunny jak każda nawet najlepsza inicjatywa zmiany konstytucji przeprowadzona w czasach, gdy wszyscy krzyczą „ręce precz od Konstytucji”. To wpisywanie się w pisowską narrację, że trzeba coś poprawić, więc PiS ( i KOD) poprawiają. Dzień i forma podjęcia decyzji o zaangażowaniu się KOD w ten projekt był pierwszym bolesnym zderzeniem mojej teorii o demokracji w Kod z praktyką.
  3. Forum grupy głównej, jako AGORA KOD-u. KOD stał się największym forum polityczno-społecznym na polskiej scenie politycznej. Żadna partia polityczna, żadna organizacja społeczna rządowa lub pozarządowa nie dysponuje takim potencjałem jak KOD dzisiaj. Na głównym forum KOD-u powinno kipieć od dyskusji, pomysłów i gonitwy myśli.

Strach przed dyskusja na niewłaściwe tematy, cenzurowanie dyskusji czy uznaniowe określanie, które tematy są właściwe dla Koderów, a które nie to gubienie podstawowych idei KOD. Argumentacja, że ludzie nie zrozumieją, źle zrozumieją to pycha, a nie podejmowanie trudnych tematów w strachu przed wyciekiem dyskusji na zewnątrz to oddawanie pola bez walki.

  1. KOD to gigantyczny potencjał do wykorzystania. Pisałem kiedyś o gołębiach i jastrzębiach. Pracy jest dla wszystkich. Można jednocześnie pisać listy, demonstrować, organizować koncerty. Nie ma żadnego powodu, dla którego jedne aktywności mają być uznane za lepsze, a drugie za gorsze.

KOD ma prawo robić błędy, szukać formuły i szukać swoich ulubionych form ekspresji. Odrzucanie z góry, bez dyskusji części pomysłów to przycinanie potencjału do gustów i ekspresji pojedynczych osób.

  1. To KOD dzisiaj „ostatnia nadzieja białych” powinien być najaktywniejszym uczestnikiem sceny publicznej. To KOD powinien być inicjatorem działań mobilizujących senne PO, małą Nowoczesną i pogubione politycznie SLD i PSL. To my powinniśmy siać zdrowy ferment pod dyskusje nawet nad rzeczami niemożliwymi, trudnymi czy na pierwszy rzut oka nierealizowalnymi.. KOD musi cisnąć radzących, cenzurować i doprowadzać codziennie do wściekłości tych, którym wydawało się, że władza to bezkarność.
  2. Być może to na barkach KOD spocznie odpowiedzialność za wezwanie opozycji do zjednoczenia się w obronie naszej demokracji.

KOD ma jedną cechę dającą mu nieprawdopodobne możliwości i potencjał, jakiego nie ma żadna inna organizacja. Ale od początku.

Jedną z większych bzdur powtarzanych z dziwnym uporem jest twierdzenie, że KOD nie miesza się do polityki i jest apolityczny. Sprawdziłem. Nie zajmujemy się handlem dywanami, nie działamy we florystyce i w handlu złomem. Sprawdziłem, piszą o KOD w działach politycznych i w kontekście polityki. Co za niespodzianka. Czyli jednak działamy w polityce. No, raczej. Największa organizacja społeczna stawiająca opór próbie zawłaszczenia Państwa przez formację rządzącą oczywiście działa w polityce.

Czy KOD jest apolityczny? Moim zdanie nie jest i to jest ten ogromny potencjał. KOD jest raczej multipolityczny. Oznacza to ni mniej ni więcej tylko to, że uczestniczą w tym ruchu zarówno ludzie lewicy jak i centrum i prawicy. I to jest gigantyczna siła wynikająca z sympatii, kontaktów, osobistych relacji i doświadczeń. Taka organizacja ma znacznie większe szanse na zwołanie forum ponad podziałami, na zbudowanie wspólnego frontu ze wszystkim partiami politycznymi, na wspólne organizowanie akcji krótko i długo terminowych. Odżegnywanie się od współpracy z opozycją parlamentarną mającą realny wpływ na ustawodawstwo i nie planowanie działań obliczonych na zjednoczenie opozycji to zaniechanie.

  1. Kategoryczne zastrzeżenie, że KOD musi działać tylko i wyłącznie w granicach prawa. To było powodem natychmiastowego i bezdyskusyjnego odrzucenia pomysłu z referendum połączonego z rodzinną nagonką na mnie. Nie wracajmy do referendum, pomysł podobno zamierzają wykorzystać środowiska lewicowe, które widocznie mają bardziej otwarte umysły lub potrafią dyskutować między sobą.

Porozmawiajmy o działaniach w granicach prawa, jako warunku sine qua non. Kilka razy powtarzałem to zdanie, więc powtórzenie go jeszcze raz tylko utrwali prostą prawdę.

Prawo nasi rządzący mogą zmienić w jedną noc. Patrząc na możliwości dzisiejszej koalicji PiS-Kukiz dochodzę do wniosku, że nie ma takiego absurdu, który nie byłby w stanie w ciągu jednej nocy stać się obowiązującym prawem.  Obowiązkiem KOD-u jest obrona wolności i demokracji nawet wbrew akurat obowiązującemu prawu. I nie wzywam tu do jakichkolwiek aktów przemocy.

Obywatelskie nieposłuszeństwo wymyślone dawno temu, gdy KOD-u jeszcze na świecie nie było też jest działaniem poza prawem; a jest uznawane, że to broń słabych w walce z reżimami.

Tak samo każda forma obywatelskiego protestu mieszcząca się w standardach demokracji, a niemieszcząca w lokalnych narzuconych zasadach prawa – powinna być z góry dopuszczalna. Co zrobią ortodoksyjni wyznawcy działania w granicach prawa, gdy jutro sejm uchwali zakaz zgromadzeń? Gdy zdelegalizuje KOD? Gdy wprowadzi stan wojenny pod jakimkolwiek pretekstem? Pójdziecie wtedy do domu?

  1. Rada Programowa KOD. Tworzy się i zaraz zacznie działać. Byłoby świetnie gdyby Rada poza stworzeniem programu zajęła się bieżącym, twardym recenzowaniem rzeczywistości. Gabinet cieni reagujący natychmiast na każdy pomysł rządzących, recenzujący, opiniujący każdy ruch rządu i sejmu. Pokazanie siły zaplecza, przedstawienie Koderom jasnej wizji i bieżące opisywanie rzeczywistości pokazałyby siłę KOD i wzmocniły jego pozycję.
  2. Zespoły świetnie przygotowanych Koderów obstawiające spotkania posłów i senatorów PiS i Kukiz z wyborcami. Zespoły, które uzbrojone w wiedzę, dane i daty zmuszałyby posłów PiS wszędzie tam gdzie by się pojawili do tłumaczenia się z łamania prawa, z błędnych decyzji i z osobistego udziału posła w konkretnych głosowaniach.
  3. List do Obamy. W związku z zainteresowaniem się administracji Prezydenta Obamy sytuacją w Polsce i nadchodzącym szczytem NATO, KOD ma niepowtarzalną szansę zaznaczyć swój głos i przysporzyć chwil niepewności rządzącym. W mojej ocenie KOD powinien napisać list (oczywiście wykorzystując do tego wiedzę i umiejętności zaprzyjaźnionych dyplomatów) wzywający Prezydenta Obamę do wsparcia ruchów demokratycznych w Polsce. List mógłby być podpisany przez Zarząd lub co bardziej spektakularne w formie zwoju sklejonego z podpisów zebranych w regionach (same autografy, żadnych danych osobowych). Efekt? Głównie medialny, ale również zaangażowanie Koderów we wspólną akcję, w działanie. Poza tym ile razy w życiu człowiek ma szanse napisać list do Prezydenta USA i jeszcze móc liczyć na odpowiedź.
  4. Wybory uzupełniające. KOD powinien potraktować, jako test na swoją sprawność i sprawność swoich struktur. Oczywiście trzeba by mieć pewność czy politycy chcą potraktować te wybory poważnie. Ale to kolejny dowód na to, że KOD musi na stałe, na każdym poziomie współpracować z politykami. Nie da się działać w próżni politycznej. Sojusznikiem i partnerem do rozmów jest każdy, komu bliskie są zasady demokracji. Wracając do wyborów uzupełniających. KOD powinien przeprowadzić kampanię w walce o frekwencję bez wskazywania kandydata. Oczywiste jest, że nikt nie poprze pani Anders w wyniku działania KOD, ale kampania, w wyniku której frekwencja byłaby rekordowa, a jeszcze lepiej zakończona zwycięstwem kandydata nie pisowskiego byłaby sukcesem wizerunkowym.
  5. Anty PiS. KOD mimo oczywistej antypisowości nie może pozwolić sobie na przypięcie łatki anty PiS-u czy włożeniu w buty po PO. Wepchnięcie KOD-u w narrację, że to nowe PO, że oś podziału przebiega teraz miedzy PiS a PO to bardzo wygodna sytuacja dla PiS, i niestety również dla PO. Dla Grzegorza Schetyny byłoby komfortowe gdyby udało się KOD zmarginalizować do prostego zastępstwa w tym sporze. Z tego tez punktu widzenia KOD musi bronić się przez próbami ustawienia go, jako anty-PiS. Jednocześnie obrona ta nie może przybierać formy odżegnywania się od jakiejkolwiek krytyki PiS, bo to prosta droga do schizofrenii politycznej. Przecież dziś całe zło i niszczenie demokracji to ludzie PiS, rząd PiS i parlamentarzyści PiS.

KOD da radę. Ogromny ludzki potencjał i rozsądne przywództwo dają KOD-owi zasłużoną nazwę Solidarności XXI wieku. Bo jeśli nie my – to KTO?

Jacek Parol

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

23 komentarze

  1. Anna-Maria Malinowska 30.01.2016
  2. Marian. 30.01.2016
  3. andrzej Pokonos 30.01.2016
  4. AndrzejWu 30.01.2016
  5. dawniej_kuba 30.01.2016
  6. Rachtan 30.01.2016
  7. Junona 31.01.2016
    • Junona 31.01.2016
    • slawek 31.01.2016
  8. slawek 31.01.2016
  9. slawek 31.01.2016
  10. narciarz2 31.01.2016
  11. narciarz2 31.01.2016
    • Marian. 31.01.2016
    • Marian. 31.01.2016
  12. PJD 31.01.2016
  13. narciarz2 31.01.2016
  14. jureg 31.01.2016
  15. narciarz2 31.01.2016
    • Marian. 31.01.2016
  16. narciarz2 01.02.2016
  17. narciarz2 01.02.2016
  18. Tomek Kniat 01.02.2016