Jak co roku, razem z Żoną wyjeżdżamy na Wielki Tydzień na Półwysep Iberyjski. Wyjeżdżamy, bo z jednej strony nie bardzo podoba nam się symbolika katowania Syna Bożego bez jakiegokolwiek sensu logicznego, a z drugiej strony lubimy jak jest 25 stopni w cieniu, a w Polsce przełom marca i kwietnia na ogół jest dość marny.
Byliśmy w tym roku w Alicante, gdzie, mimo niechęci do religii, niemal codziennie oglądaliśmy parady Semana Santa. Spektakle wraz z orkiestrami dętymi są bardzo atrakcyjne turystycznie, na przykład, można sobie na głowę założyć sobie kaptur á la Ku-Klux-Klan (patrz zdjęcie) i chodzić w nim w pochodzie. Nie ma to jednak nic wspólnego z prześladowaniem kogokolwiek, a wręcz przeciwnie- to grzesznicy zakładają kaptury, żeby się umartwić, ale tak, żeby nikt nie rozpoznał, że ktoś jest grzesznikiem. Ja mam grzechów co niemiara, na przykład, nieumiarkowania w jedzeniu i piciu, ale nie zakładaliśmy kapturów, bo i tak w Alicante nas nikt nie znał.
Przez nasz wyjazd i bardzo marny dostęp do internetu nie złożyłem życzeń świątecznych, ale lepiej późno, niż jeszcze później, i dlatego Wszystkim w Polsce życzę:
Zacznijmy zajmować się tym, co my uznamy za ważne i trudne, a nie sprawami oczywistymi, które nam politycy PiS bez przerwy podrzucają.
Prześledźmy, czym zajmujemy się od paru miesięcy:
- Program 500+: oczywista oczywistość, że to okradanie w majestacie prawa tych, co nie dostaną pieniędzy, na rzecz tych, co dostaną.
- Trybunał Konstytucyjny: oczywista oczywistość, że Prezydent i Premier łamią prawo, mając zagwarantowaną bezkarność dopóki rządzą.
- Ustawa antyaborcyjna: oczywista oczywistość, że nie można karać kogoś za obcięcie swojego organu (a tym jest aborcja – dopóki się dziecko nie urodzi, to jest fragment matki, tak jak ręka, czy śledziona).
- Umieszczanie na fantastycznie płatnych posadach ludzi wiernych PiS-owi, a bardzo często niekompetentnych: oczywista oczywistość, nawet bez komentarza.
- Komisja smoleńska: oczywista oczywistość, też nie trzeba tego komentować.
- Imigranci z Syrii i innych krajów: oczywista oczywistość, że nikt do Polski nie przyjedzie, mając do wyboru Niemcy, Francję, czy Anglię.
- Wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej: oczywista oczywistość, że jeżeli las ma być w pełni naturalny, to musi sobie dawać sam radę bez ingerencji ludzkiej.
- Pomór koni arabskich (już trzy padły!): oczywista oczywistość, że to nie jest kwestia warta wzmianki w mediach.
Tymi tematami się zajmujemy, o tym dyskutujemy w prasie, telewizji, a także między sobą. Są to tematy niezwykle istotne, ale zajmowanie się nimi to jedna wielka strata czasu, bo są właśnie oczywiście oczywiste. Podobnie nie ma wielkiego sensu debatować, czy kreacjonizm ma dobre podstawy logiczne (bo nie ma żadnych), albo czy „leki” homeopatyczne leczą (bo nie mają jakiejkolwiek substancji czynnej w wystarczającej ilości).
Słucham i czytam polityków: Ryszarda Petru i Grzegorza Schetynę, profesorów Leszka Balcerowicza i Janusza Czapińskiego, redaktorów: Stefana Bratkowskiego i Tomasza Lisa. Wszystkich poważam, uważam za ludzi o inteligencji i wiedzy znacznie powyżej wysokiej, ale zadaję Im i nam Wszystkim takie pytanie:
Od kilku miesięcy zajmujemy się wszyscy debatami nad wymienionymi powyżej ośmioma tematami narzuconymi nam przez PiS. Dlaczego sami nie jesteśmy w stanie zaproponować żadnej innej ważnej kwestii do dyskusji?
Odpowiem sam na to pytanie Pierwszym Prawem Hazelharda, które brzmi:
Prześledźmy nasze rozmowy w gronie rodzinnym, czy przyjaciół. Kiedy tylko chcemy jakiś trudny temat poruszyć, zaraz pojawi się problem odchudzania, albo kwestia korków na ulicy Puławskiej. Podobnie w debacie publicznej, jeżeli mamy tematy, które są oczywistą oczywistością, to nimi się zajmujemy, bo to dużo łatwiej, niż zastanawiać się nad sprawami naprawdę trudnymi koncepcyjnie. Jednak namawiam Wszystkich, zwłaszcza naszą Elitę Umysłową, abyśmy potrafili narzucić Polsce naszą narrację, a nie dawali się wpuszczać w kanał oczywistych oczywistości.
Ze swojej strony, obiecuję, że ja, Hazelhard, będę kontynuował namawianie Wszystkich, abyśmy zajęli się trzema tematami, które, według mnie, są najważniejsze:
- Co zrobić, aby ludzie (w wieku od narodzenia do samej śmierci) w Polsce zaczęli stawiać sobie i innym pytania? Pytania dotyczące moralności, religii, fizyki kwantowej, ekonomii, historii, itd. Bez pytań nie będzie ciekawych odpowiedzi. Bez umiejętności stawiania pytań będziemy dalej wykorzystywani i manipulowani przez bandy cwaniaków w garniturach i sutannach.
- Co zrobić, aby nauka polska wyszła z zaścianka i zaczęła tworzyć nowe wspaniałe technologie? Bez nich nigdy nie będziemy naprawdę bogatym krajem.
- Co zrobić, aby nasza służba zdrowia zaczęła nas leczyć na poziomie XXI-wiecznym, między innymi zajmując się profilaktyką?
Tematy te nie są niezależne. Wręcz przeciwnie. Przykładowo, jeżeli pytaniem podstawowym stanie się to, dlaczego ilość plemników w mililitrze spermy mężczyzn spada z roku na rok, a naukowcy wskażą nam powód, to będziemy mogli się zastanowić, jakie produkty wycofać z supermarketów, albo jakich chemikaliów zakazać przy produkcji mebli.
Namawiam Wszystkich Autorów Studia Opinii, żeby pomogli mi w krucjacie narzucania naszych tematów rozmów, bo zajmowanie się wyłącznie oczywistymi oczywistościami powoduje, że tracimy z naszego horyzontu wiele innych, równie ważnych, a może i ważniejszych, kwestii.
Hazelhard



„dopóki się dziecko nie urodzi, to jest fragment matki, tak jak ręka, czy śledziona”
.
To jakaś nowa idea? Bardzo hm…śmiała. Ale raczej rzesz wyznawców nie porwie..
Jeżeli to nie jest oczywista oczywistość, to dziękuję za info. Napiszę notkę, uzasadniając, że jest :-).
Świetnie. Notkę przeczytam z zainteresowaniem.
W samo sedno –
z pustej głowy i Salomon nie wydobył niczego nowego…
Nihil novi.
Kolejna powtórka z rozrywki – do znudzenia – polityczna katarynka.
Ona powoli zamienia się w modlitewny kołowrotek.
Oj tak. Czuję tę pustkę, i chcialbym ją czymś ciekawym zapełnić.
A jednak… jeżeli przestaniemy mówić o tych sprawach, to już zawłaszczacze wszystkiego i łamacze konstytucji jakby wygrali…
To nie tak. Dobrze, że są marsze KODu (sam w nich biorę udzial, jak jestem w Polsce). Natomiast protestuję przeciw powtarzaniu w kółko tego samego. Na przykład, doprowadźmy do tego (najpierw wirtualnie), żeby PiS musiał odpowiedzieć na jakieś dla nich bardzo niewygodne pytanie, co się hipotetycznie stanie, kiedy Trybunal nie będzie funkcjonował. Na razie jedna i druga strona powtarza jak mantrę to samo, i nic z tego nie wynika. Negocjacje, także z przestępcą, wymagają dużej inteligencji i odejścia od wytartych schematów. Przykład takiej rozmowy dam w następnej notce.
I gdzie tu jest niewygodne pytanie? Odpowiedź będzie prosta: – Nie ma takiego niebezpieczeństwa.
I znowu Ty będziesz musiał coś tłumaczyć.
Trochę zabawnie, że właśnie Ty nazywasz to krucjatą, ale nie bądźmy małostkowi 🙂
Uważam Twój pomysł za trafiony i potrzebny i chętnie pomogę.
Nie zapominaj, że jestem Pastafarianinem :-).
Katon Starszy każde wystąpienie kończył słowami „Ceterum censeo Carthagina delendam esse”.
Nic nie stoi na przeszkodzie, by każdy, kto się zgadza z Hazelhardowym postulatem, by zwracać uwagę na sprawy ważne. Zresztą podoba mi się ich gradacja. Pierwszy, najważniejszy punkt – edukacja. Tak samo jak zwrócenie uwagi na profilaktykę w służbie zdrowia, dośc skutecznie ignorowaną.
.
A poza tym uważam że szkoła powinna uczyć zadawania pytań!
No oczywiście, że hazelhard ma rację, ale to droga bardzo długa. Niestety, nie da się iść na skróty, to już przerabialiśmy z widocznym skutkiem.
Zaczyna się od edukacji – pełna zgoda, ale potrzebne są kadry.
Pytanie na początek: jak uczyć nauczycieli, kiedy, gdzie itp. Oni będą uczyli zadawania pytań.
Czy dałoby się pozyskać nauczycieli akademickich z wydz. pedagogiki? Mam obawy, że nie. Zbyt wielu zostałoby zmuszonych do samokształcenia, wysiłku wymyślania od nowa czegoś zamiast zwyczajowej sztampy i pseudonaukowych teorii czerpanych hurtem zza granicy, szczególnie takich, które nie weszły nigdy w życie, ale za to (czy: właśnie dlatego) mają opinię „supernowoczesnych”. Najlepszym przykładem takiego badziewia była pani min. Hall.
Po paru latach możemy iść z nowymi nauczycielami między dziatwę.
A potem już poleci samo.
Była jedna moja notka o uczeniu w szkole zadawania pytań, w której proponowałem ocenianie jakości pytań, a nie odpowiedzi, bo takowe to sobie można w googlach znaleźć. Natomiast może starajmy się też w naszych tekstach wytłuszczać pytania, które uznajemy za istotne, a odpowiedzi na które są trudne do znalezienia.
@hazelhard a ja Ci wtedy pisałem i teraz piszę, że do tej metody, jakkolwiek uważam ją za słuszną, potrzeba nauczycieli. Jesteś zbyt wielkim optymistą sądząc, że „dadzą sobie radę”. Ich też i to przede wszystkim ich trzeba tej metody nauczyć. Kto to zrobi?
Warto przypomnieć, że na SO wylansowano już ideę, która PiS zaskoczyła. Zrobił to Pan Krzysztof Łoziński ideą KOD-u. Do dziś PiS nie umie znaleźć skutecznej odpowiedzi -miał nią być marsz miliona ale wycofano się rakiem.
Aby realizować idee proponowane przez @hazelhard’a trzeba pierwej zgłosić na SO ideę szybkiego i definitywnego odsunięcia PiS od władzy i to równie skuteczną jak KOD. (Sam KOD się sprywatyzował i nie chce odsuwać PiSu, co prawdopodobnie zakończy się odsunięciem KODu.) Bez takiej idei wszelkie ścieżki edukacyjne będziemy zmuszeni prowadzić na tajnych kompletach.
Niewątpliwie cenną jest inicjatywa, o której pisze hazelhard, jednakowoż, ma się ona tak do „zaskoczenia pisu (kaczyńskiego) jak dyskusja o edukacji, fizyce kwantowej i służbie zdrowia z bandziorem, który psim swędem przeją stery w samolocie, którym wszyscy lecimy.
Naszym największym zmartwieniem są niestety sprawy zasadnicze, jak względne opanowanie turbulencji i wywalenie draba z kokpitu. Potem możemy zająć się nadbudową.
Dziś mamy swoisty stan wojenny i toczymy go z graczem, który nie przebiera w środkach.
Dla zobrazowania. Przeczytałem dziś w jednej z publikacji wypowiedź Ludwika Dorna (a któż zna lepiej Kaczyńskiego od kuchni) „On nie wycofa się nigdy ,chyba że woda podjedzie mu powyżej nosa’
Te słowa brzmią złowrogo. I na dzisiaj – to jest „oczywista oczywistość”
Sławku, to jest tak: przez 25 lat odpuściliśmy (my, jako Polacy, ale nie tylko Polacy) sobie edukację, a teraz, kiedy zaczynamy zbierać tego owoce, chcielibyśmy wszystko w miesiąc odkręcić. PiS z Kukizem i Korwinem, jakby teraz były wybory, mogłyby się załapać na większość konstytucyjną w Sejmie i Senacie. Dlatego moja propozycja polega na zwekslowaniu naszych dyskusji na tematy, w których PiS z Kukizem nie miałyby nic mądrego do powiedzenia. Z drugiej jednak strony musimy ludziom uświadomić, że te nasze tematy są dużo istotniejsze od brzozy i koni w Janowie.
@j.Luk
„trzeba przeszkolić nauczycieli”…
A kto będzie szkolił trenerów nauczycieli?
.
Mnie się jednak wydaje, że zbyt pesymistycznie Pan do tego podchodzi. Ja się na nauczyciela nie nadawałem (sprawdziłem na własnej skórze), nie mniej wiekszość kolegów w pokoju nauczycielskim narzekała (oczywisćie, wszyscy narzekają) na przeładowany program i fakt, że trzeba gonić z materiałem, nie ma czasu się zatrzymać nad problemem itp. Gdyby zmienić program, wporwadzić punkt mówiący o nauce kilku wybranych zagadnień poprzez stawianie pytań, to byłby dobry początek. A nauczyciele – jedni sobie poradzą lepiej inni słabiej, ale tak jest i teraz. Może niektórzy, zagonieni w forsowaniu programu, odnaleźli by pasję?
Oczywiście, by wprowadzić większą zmianę, zacząć trzeba od szkoły wyższej (teoretycznie studia – badanie problemu zawsze powinny być nauką stawiania pytań i poszukiwania odpowiedzi).
–
A poza tym sądzę, że szkołoa winna uczyć stawiania pytań.