Sytuacja jest tak dynamiczna, że czas między napisaniem, opublikowaniem, a przeczytaniem artykułu sprawia, że tekst staje się tak aktualny jak gazety w poczekalni u dentysty.
Aktualizacja wygląda tak:
Skończyła się gra pozorów. W odwecie za przywitanie na Wawelu władza pokazała kły. Te barierki, kordony policji, funkcjonariusze w Sejmie, groźby usunięcia parlamentarzystów siłą czy wyprowadzenia żandarmerii (de facto wojska) na ulicę to demonstracja siły. Z tymi demonstracjami jest zaś tak, że silni nie potrzebują nic demonstrować, to słabi prężą muskuły i stają na palcach.
Sytuacja jest taka: Kaczyński NIE MOŻE się cofnąć, bo przegra swoją pozycję w partii i wśród sojuszników. Słaby satrapa to były satrapa – i on to wie. Dlatego nie będzie żadnych kompromisów.
Ale kluczem jest nie to, co zrobi Kaczyński i najwierniejsi mu kandydaci na pensjonariuszy zakładów karnych. Kluczem jest to czy ludzie PiS w swojej masie są gotowi żeby stanąć tam, gdzie stało ZOMO. Póki walka odbywała się na krawędzi demokratycznych reguł — akceptowali tę grę, uznając zasady za ofiarę wali politycznej. Gdy realnie stajemy przed widmem stanu wojennego muszą się wahać, bo to zupełnie inna liga niż skok na kasę czy stanowiska.
W mojej ocenie widać objawy, że nie do końca i nie wszyscy są gotowi „umierać politycznie” za Kaczyńskiego
Ciekawa jest też nieobecność Macierewicza. Albo proponuje zbyt radykalne rozwiązania, albo te rozwiązania szykuje.
Tak czy inaczej: przesilenie już za moment. Nie mamy ani 3 lat, ani roku. Przy parciu Kaczyńskiego do konfrontacji – cokolwiek się wydarzy, wydarzy się lada dzień. Być może święta dadzą nam trochę oddechu, a być może właśnie święta przyniosą próbę rozprawy ze społeczeństwem.
Nasz Majdan już jednak trwa.
Jacek Parol



Kaczor zapatrzył się na przewrót majowy i…
Nie ma co liczyć na opamiętanie popierającej go tłuszczy, oni już otwarcie piszą o wieszaniu i topieniu.
Ta nacjonalistyczno – bolszewicka banda od lat szykowała na tę okoliczność bojówki, zaprawiające się podczas biegania po lasach i polach z drewnianymi kałaszami.
Kwestia tylko, czy da się do tego procederu wciągnąć wojsko, oczywiście po pełnej wymianie dowództwa na 17-to dniowych pułkowników maciera.
Od czasu katastrofy w Smoleńsku piss – mafia szykuje się do kryterium ulicznego, dołącza do tej rozróby ruina pozostała po zawłaszczeniu przez nacjonalistów „Solidarności”.
Dzisiejsze obrazki w telewizji, ten szpaler policji otaczający sejm… żywcem jak w czasie stanu wojennego… brak tylko SKOTów i koksowników…
„Dzisiejsze obrazki w telewizji, ten szpaler policji otaczający sejm… żywcem jak w czasie stanu wojennego… brak tylko SKOTów i koksowników…”
Trochę sie Pan myli. SKOT-ów nie ma, ale koksowniki są, tylko tam, gdzie nie stało ZOMO, nawet pisbecja wezwała Straż Pożarną m.st. Warszawy, aby je zgasić. Za to dzisiaj w nocy, przy marznącej mgle o poranku, pilnujących „sejmu” przed suwerenem, Szanowne Policjantki i Policjanci z zazdrością patrzyli na grzejących się, przy nowych koksownikach, „warchołów” z Radomia i Ursusa, przepraszam Tych co nie wymieniłem
OTOOSH
Czytaliście Państwo te brednie?
13:10
Na oficjalnej stronie „Solidarności” został opublikowany list otwarty przewodniczące sekretariatu Górnictwa i Energetyki, Kazimierza Grajczarka: (http://wyborcza.pl/relacje/14,126862,21134192.html) – Ma Pan/Pani racje, że ta banda szsykowała się pod dawna, choc trudno w to wierzyc. Jedynym pocieszeniem jest to, że rewolucja zjada swoje dzieci. Dla mnie osobiście cała ta sytuacja to koszmar, horror, dramat czy jak sie jeszcze nazwie. Ile w naszym społeczeństwie jest jadu i nienawiści, agresji i bezinteresownego dojechania innemu! Skoro kryterium uliczne, to kto nas pojedna? Kościół? A moze – he he he – Rosja? tym razem wejda, żeby nas godzić i wezmą sobie znowu najlepszy kąsek. Oby żadnych kryteriów ulicznych jednak nie było! nie było! nie było! – takie zaklinanie rzeczywistości 🙂 …
Mi się wydaje, ze realnie patrząc opozycja nie może dużo zrobić, bo nie ma armat. To nie jest przypadek. Rola opozycji to krytykowanie. Powinno ono być mądre, ale z tym rożnie bywa. Ale ja bym za dużo nie oczekiwał. W końcu tez ludzie. Ich rola jest pokazywanie alternatywy, a nie rozwiazywanie problemów, bo do tego nie maja narzędzi, ludzi, i funduszy. Mówiąc trochę drastycznie, opozycja to jest głowa od węża, ale samego węża brakuje. Ciało węża wyrośnie po wygranych wyborach – jeżeli opozycja je wygra. Tak to jest pomyślane i nie ma co się skarżyć.
.
W sytuacji kryzysowej rola opozycji to dawanie świadectwa. Nic więcej nie można oczekiwać. Czy można „dobrze dawać świadectwo”, bo do tego się sprowadzają nasze oczekiwania? Czy można powiedzieć, ze opozycja popełnia błędy na tym polu? Ja nie jestem pewien, czy to jest dobrze postawione pytanie. Mając do czynienia z bandziorem, i bardzo niewielkie możliwości realnego nacisku, co właściwie opozycja może zrobić lepiej?
Mam blisko 2000 znajomych na FB. Większość plastyków jest po tamtej stronie. Co pewien czas polemizuję z niektórymi. To beton, ale mają swoje racje. I „są gotowi umierać za Kaczyńskiego”. I nic się nie zmieniło przez cały rok.
Zarzuty, które pojawiają się jako „kopiuj – wklej” okazują się często prawdziwe. Chwyty naszych mediów nie są kłamstwem, ale są półprawdą. Jeśli chcemy kogoś do siebie przekonać, półprawdą go zrazimy.
Ostatni przykład to ten leżący chłopak. Chyba robił sobie jaja, bo jego wyjaśnienia mnie nie przekonują. Nie przekonują nikogo po tamtej stronie (rozwścieczył ONR), ale przekonują naszych.
Mamy Narodowców za głupków, a oni po prostu mają złe doświadczenia, urodzili się w złym miejscu (są słabo wykształceni). Jeśli będziemy ich „kiwać”, nie będziemy słyszeć ich przekazu, oni wykorzystani przez paranoika (Samoobrona, LPR) przemówią w inny sposób. I będzie nasz Narodowy Majdan.
A co my robimy? Dywagujemy o panu z kitką.
https://l.facebook.com/l.php?u=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DmIpiG11NSBg%26sns%3Dfb%26app%3Ddesktop&h=3AQF7gpZr
https://www.facebook.com/wojciech.diduszko/posts/10210497139979024?hc_location=ufi
Jako artystka mam ogląd naszego środowiska. Tak powstaje beton: https://www.facebook.com/notes/konteksty/kolonizacja-pola-sztuki-czyli-huj-na-krzy%C5%BCu/1736553276594242
może inaczej: problem w tym, że nikt się z nikim nie będzie chciał bić, może inaczej, miałbym nadzieję, że to nie jest problem
Zaczynam się śmiać :-). Bo okazuje się, że żadne rozważania typu co się stanie, jak to przebiegnie, co to będzie, nie mają szans nadążyć za pomysłowością PiS:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,21151442,wierchuszka-pis-na-jasnej-gorze-modla-sie-w-intencji-sytuacji.html#BoxNewsImg
Majdan? Majdan na kolanach! To taka nasza polska wersja made in PiS 😉
Z tego co widzę to jesteście jako środowisko większymi warchołami aniżeli ci z Samoobrony. Z punktu widzenia politycznego wy już nie istniejecie bo każdy rozumny człowiek postawił na was krzyżyk. Chcecie mordobicia na ulicach bo demokratycznie ponieśliście porażkę. Domagacie się Majdanu bo wiecie, że parlamentarnie nie istniejecie. Nie wiem kim jest pan Parol, nawołujący do mordobicia i nie chcę wiedzieć bo ja z takimi ludźmi się nie zadaję. W każdym bądź razie tak pisał pan Parol jeszcze cztery lata temu:
„Otóż Panie przewodniczący Duda, Panie Dyrektorze Rydzyk, Panie Prezesie Polski Kaczyński: gdyby naród chciał, żeby wdrażane były wasze rozwiązania to głosowałby na Was. W Demokracji, która pozwala na gadanie wam dowolnych głupot jest tak, że WIĘKSZOŚĆ reprezentowana przez aktualnie rządzących wdraża swoje rozwiązania, a mniejszość musi przyjąć to do wiadomości i zgrzytając zębami, lub paląc opony czekać, aż będzie większością. Gdy (nie daj Boże) Pis będzie rządził, Pan Duda pójdzie do Prezesa Kaczyńskiego i bez cyrku na ulicy uzgodnią inne, swoje, lepsze rozwiązania. Tak samo zrobi dyrektor Rydzyk. Nie dajmy się nabrać. Mniejszość, nawet jeśli hałaśliwa, pozostaje mniejszością.
O to chodzi, prawda? Skoro nie można zdobyć władzy w demokratyczny sposób to trzeba spróbować ją wyrwać chociażby ślizgając się po krwi.
Idźcie do diabła, panowie spiskowcy.”
https://studioopinii.pl/jacek-parol-wiekszosc-nie-demonstruje-na-ulicach/
Jak to było … miejsce widzenia zależy od punktu siedzenia ? Wy nie jesteście ani mądrzy, ani inteligentni. Zwykły, przeciętny pracownik zwykłej szarej firmy w Polsce jest bardziej rozgarnięty od was.
Protesty są spowodowane nie tym, że PiS rządzi ale tym, że łamie prawo. Jakby to wytłumaczyć przeciętnemu pracownikowi zwykłej szarej firmy. Wygranie wyborów na sołtysa nie daje prawa do skopania sąsiada.
Brentano – zostałeś rzucony na front SO przez Prezesa czy zgłosiłeś się na ochotnika ? Żona wie, że postanowiłeś tutaj zrobić z siebie idiotę zamiast mak kręcić?
Pan Brentano ma rację. Pani Konstanty ma rację. Pan Parol ma rację. Pan Łoziński tez ma rację.
.
A pan Kaczynski ma fioła.
A ja mam przyjaciela lekarza, który …hmm, jak by to ująć …na pewno ma rację.
Za czasów PRL była taka piosneczka
*
„Pan prokurator ma rację
mamy w Polsce demokrację …”
*
W sam raz się nada …
Wyprowadzając policję i żandarmerię na ulice Warszawy PiS zastosował coś co w języku prakseologii nazywa się potencjalizacją. Przypomina wyprowadzanie armaty na wróbla. To PiS świadomie i celowo spowodował awanturę w Sejmie i PiS ma klucz do jej rozwiązania. Demonstracje poparcia dla opozycji ani nie były liczne ani nie były dla PiSu groźne.
*
Jeżeli Autor sugeruje jakoby „realnie stajemy przed widmem stanu wojennego”, to proponuję spokojną refleksję co takie rozwiązanie oznaczałoby dla nas wszystkich. Dla PiS byłoby to rozwiązanie ostateczne – nie ma już mocniejszych rozwiązań. Co ono oznaczałoby? W skali krajowej oznaczałoby zawieszenie lub rozwiązanie parlamentu, rozgonienie opozycji, prawdopodobnie rozwiązanie samorządów i przejęcie przez PiS 100% odpowiedzialności za losy kraju.
Wprowadzając stan wyjątkowy (nie pamiętam dokładnego rozwiązania konstytucyjnego) trzeba mieć po swojej stronie następujące elementy:
– wojsko w całości,
– policję w całości,
– służby specjalne w całości,
– silne poparcie społeczne.
Dzisiejsze, średnie poparcie społeczne dla PiS wynosi deklaratywnie ok. 30 % . Nie wiemy jakie byłoby po wprowadzeniu stanu wyjątkowego. Co do poparcia w wojsku, policji, służbach specjalnych, wszystkich innych służbach mundurowych zakładam, że poparcie PiSu jest podobne jak średnia w społeczeństwie – ok. 30%
*
Najważniejszą częścią operacji stan wyjątkowy jest precyzyjny plan i równie doskonali wykonawcy. Wybitni ówcześni oficerowie, na zlecenie Jaruzelskiego z Kiszczakiem, przygotowywali go szereg miesięcy. Mimo wszystko robili to zawodowcy i jak twierdzi wielu analityków zagranicznych była to świetnie przygotowana i przeprowadzona operacja specjalna. . Kto miałby przygotować taki plan w PiS – Macierewicz na polecenie Kaczyńskiego? Czy może zaufani wojskowi Macierewicza ? Zmierzam do tego, że jeśli plan jest słaby a stan wyjątkowy nieprzygotowany, to efekt może być taki sam lub dużo gorszy jak nieudany pucz w Turcji.
*
Warto się zastanowić jak zachowałyby się wobec podobnej sytuacji UE czy NATO? Jak zareagowałby nasz największy sojusznik – USA?
Warto również odpowiedzieć sobie na pytanie jakie byłyby skutki gospodarcze takiego rozwiązania?
Warto przeprowadzić taki czy podobny lub zupełnie inny proces myślenia, aby odpowiedzieć sobie na wiele pytań i wątpliwości.
Coraz bardziej podobają mi się wpisy Narciarza2. A co do Maciezbroja, pokazał sześć lat temu na co go stać dając dyla ze Smoleńska. Skóra zdjęta z Tylnego prezesa. Niestety broń w rękach tych tchórzy to rzecz groźna…jak im odebrać te zabawki?
A ja „na poważnie”. Ze zdziwieniem obserwuję, że każda wątpliwość, każdy głos odrębny od obowiązującej na SO wykładni, zdobywa niemal same negatywne oceny. OK czasem trudno odpowiadać na niegrzeczny lub niemądry komentarz. Ja uważam, że nawet wtedy należy to zrobić (merytorycznie), a nie poprzestawać na minusie.
https://www.facebook.com/notes/konteksty/poznacie-prawd%C4%99-a-prawda-was-wyzwoli/1736826083233628
Skóra mi cierpnie na myśl, co się teraz stanie. 😉
Pozdrawiam i życzę nam Dobrych Świąt.
@KONTEKSTY – moim zdaniem nie powinna Pani się użalać na minusy. Ostatni Pani tekst ma walor ciekawej opinii gdyby nie pewna dość nieznośna nuta. Tą nutą jest ton nieskrywanej pretensji do autorów i komentatorów na SO a także do czytelników. Np. „Tak, niektóre teksty mają dużą wagę. Ale już komentarzom tej wagi brakuje.” albo „Odnoszę wrażenie, że ludzie SO (i w ogóle elity) nie rozumieją tego. A to znaczy, że nigdy nie doświadczyli wykluczenia ze względu na brak elokwencji, niemodny garnitur, urodę, płeć, czy krzywe zęby. A skoro tak, nie macie Państwo mandatu do tego by zabierać głos na temat obecnej sytuacji.” W innym miejscu z kolei: „Np. nie widać (w minusach) świadomości, że nie każdy, kto jest w sekcie, stracił zdolność oceny sytuacji.” Równie mocno brzmi: „Czytelnicy SO zamykają oczy i uszy na fakty i argumenty ludzi myślących inaczej, mających inne odniesienia i inne doświadczenia. Mają się za otwartych, ale to złudzenie. ” W innym miejscu organizuje Pani pracę redakcji i autorom: Np. tak, że autor tekstu będzie zobowiązany do odpowiadania komentatorom, a moderator zadba o porządek i kulturę. ”
Jeszcze gdzie indziej napisała Pani:”Np. tak, że autor tekstu będzie zobowiązany do odpowiadania komentatorom, a moderator zadba o porządek i kulturę.
W konkluzji stwierdziła Pani: „Zanim rozpoczęła się ta zadyma, czytając artykuły na SO byłam pod wrażeniem wiedzy i świadomości ich autorów. Niestety, po wyborach okazało się, że te mądrości są jak pusty dzban. Są wiedzą encyklopedyczną i nie można ich w żaden sposób przełożyć na życie. Cóż mi z wiedzy, jeśli nie pozwala uniknąć popełniania tych samych błędów.”
*
Jeżeli mogę Pani coś zasugerować to proponowałbym mówić to samo jako stwierdzenie faktów a nie ocenianie ich. Gdyby Pani wszystko to samo powiedziała jako swoja obserwację ale bez oceny łatwiej byłoby dyskutować, a tak czytelnik może się poczuć dotknięty czy niesprawiedliwie oceniony. Pisze Pani ciekawe oraz wartościowe rzeczy, ale minusy czytelników nie powinny Pani tak drażnić jakby to wynikało z tekstu.
*
Wielość Pani odrębności od SO wskazuje, że byłoby Pani bliżej do innego formatu gazety, jeżeli taka istnieje. Jeżeli nie istnieje może warto pomyśleć jak ją założyć?
*
Nie mam zwyczaju stawiać minusów pod Pani tekstami, ale też nie zawsze mam czas, siłę i zwyczajnie możliwości dyskusji merytorycznej.
@ SŁAWEK +
„Po co ja to w ogóle piszę? Bo kropla drąży skałę. Nic nie stanie się już, ale kiedyś tekst po tekście, rozmowa po rozmowie, zamyślenie po zamyśleniu – masa krytyczna zostanie przekroczona i w naszym pokoju, w którym zdychamy już z braku tlenu, znajdziemy w końcu lufcik. Bo on tam jest. Tylko jeszcze – jak widać – nie zaczęliśmy go krytycznie potrzebować.” Szymon Hołownia
https://www.facebook.com/notes/konteksty/efekt-bretano/1736950883221148
Konteksty – ale Cię niesie…. – oswajanie dzika….bycie krą. Z racji obowiązków zawodowych mam do czynienia z dziewczynami po ASP i prawie wcale nie spotykam się u nich z panieńską egzaltacją w opisie rzeczywistości. Twoje tłumaczenie, że masz inną wrażliwość, bo jesteś po ASP i jesteś kobietą to ewidentny szantaż. ” Co prawda mam kłopoty z dodaniem dwa do dwóch….ale spojrzenie na wynik działania mam właściwe” I jak z czymś takim dyskutować? Mam nadzieję, że pamiętasz moją odpowiedź – że….. Jest rzeczą bardzo ważną z kim się maszeruje. Ja nie potrafię dyskutować z argumentem, że MK jest wyczekiwanym prorokiem od którego zależy los Polski. Z resztą – podobnych afektowanych kwiatków w Twoich wypowiedziach jest dużo dużo więcej. Niemniej jednak serdecznie pozdrawiam.
Jest jeszcze ten nieszczęsny Brentano. Masz Rację Sławku – ja zupełnie nie chciałem z nim dyskutować. Jeśli ten osobnik nazywa mnie warchołem – to ja mam nadstawić drugi policzek???? Moje posty są z reguły reaktywne. Faktem jest również, że mój Ojciec nigdy nie nauczył mnie (bo nie uczył) ustępowania głupszym. Bo świata szkoda.
aaaaa – zapomniałem dodać – Konteksty – Pan Hołownia jest listkiem figowym Kościoła i rewersem niejakiego Ziemkiewicza i nadpapieża Terlikowskiego. Więc używanie Hołowni jako argumentu nie trzyma sie kupy.
Wiem, ale nie skreślam nikogo, tylko dlatego, że firmuje wrogi mi obóz. To oczywiście ryzykowne (bo go lansuję), ale lepiej żeby wróg wzywał do miłości niż do nienawiści. Wygląda na to, że frustruje go cała sytuacja. To może być dla nas szansa. Dlaczego nie potraktować go jak sprzymierzeńca?
Oj potrafi mnie czasami ponieść, to fakt. Jestem totalnie nieprzewidywalna. Moja córka określa to słowem „dziwna” 😉 No, ale kto mi zabroni być taką?
Teraz może wytłumaczą mnie okoliczności – od tygodnia jestem uziemiona jakimś głupim bakcylem, a statek tonie. Gdyby nie to, byłabym pod Sejmem, a muszę walczyć z łóżka.
Metafora zwykle pozwala lepiej zrozumieć istotę sprawy. (Nie ja to wymyśliłam).
Dzik i kra – pozostanę, przy swoim zdaniu.
Nie szantażuję, to informacja. Ma pokazać kto mówi.
Po co ta informacja? Żeby mogli Państwo lepiej interpretować moje wypowiedzi.
Nigdzie nie przekonuję, że „MK jest wyczekiwanym prorokiem od którego zależy los Polski”. MK jest opcją dostępną. W chwili obecnej nie ma konkurencji. Wycina? Czyli jednak potrafi walczyć 😉
może Ty Konteksty – walcz już z tego łóżka… i niech tak zostanie…co? Jak uczy nieodległa całkiem historia – wróg naszego wroga niekoniecznie musi być naszym sprzymierzeńcem. Gorąco polecam historię II WŚ ze szczególnym uwzględnieniem relacji Stalin – Polska. W ramach złośliwości dorzucę jeszcze – może weź dla przykładu oswój jakiegoś dzika zanim zaczniesz eksperymentować na społeczeństwie. Oczywiście ciekaw jestem rezultatów. Bo mam nadzieję, że się podzielisz doświadczeniami. Szybkiego powrotu do zdrowia – to bez złośliwości……:-)
@ KONTEKSTY – przeczytałem Pani opinię pt. Efekt Brentano. Akurat ten tytuł dobrze ilustruje co sugerowałem Pani w moim komentarzu. Jeżeli ktoś mówi do mnie – jesteś idiotą, warchołem, nierozgarniętym i niekompetentnym głupkiem, a twoja inteligencja jest grubo poniżej średniej, to przestaję się koncentrować nad racjami merytorycznymi, jeżeli takie są zawarte w tekście, a docierają do mnie w pierwszym rzędzie epitety. Tak silne epitety powodują mój odruch obronny bądź odruch odrzucenia czyli zakwestionowanie.wszelkich treści niezależnie od ich zawartości. Ktoś, kto tak do mnie mówi osiąga następujący rezultat – obraża mnie zamiast przekonywać. Jeżeli chodziło mu o to aby mnie obrazić zachował się racjonalnie. Jeżeli zamierzał mnie przekonać zachował się przeciw skutecznie.
Zmierzam do tego, że wywołanie jakichkolwiek emocji czytelnika w związku z oceną jego przymiotów osłabia lub wzmacnia argumenty merytoryczne. Jeżeli chcemy przekonać rozmówcę najlepiej to zrobimy neutralnym tekstem, bo wówczas działa siła argumentów rzeczowych pozbawiona wszelkich emocji osobistych.
Pani ma rację – kropla argumentów drąży skałę zastanych poglądów pod warunkiem, że jest wolna od epitetów.
Czy irracjonalna obrona Kuchcińskiego nie jest sygnałem dla pisowców, że muszą 'stanąć tam gdzie stało zomo’ ? to samo dotyczy chyba niejakiej Przyłęckiej, właściwie wyniesionej Na Ołtarze, bo do roboty raczej nie przecież :).
A jeśli odruch Kuchcińskiego był zamierzoną prowokacją (trudno mi w to uwierzyć) to poczekam na głos p. Ernesta, jak zwykle będzie wiedział i żadna wiara nie jest mi potrzebna.
Nic, nikogo nie upoważnia, do obrażania innych. Nawet obecna sytuacja i to, że sami jesteśmy obrażani, czy sfrustrowani. Wyjątek robię dla osób, które zostały poddane manipulacji.
Granice pomiędzy tym, co nam wolno, a co nie, nie są ostre. Ja, nie mając intencji obrażenia nikogo, napisałam tekst, który Państwa dotknął. Pozwoliłam sobie na to, bo (jak zwykle błędnie) założyłam, że moje intencje są czytelne, że wynikają z kontekstu, którym były wszystkie moje wcześniejsze wypowiedzi.
Dlatego przepraszam. Nic nie usprawiedliwia mojej napaści na Państwa. Dobre intencje nie mogą być usprawiedliwieniem przykrości jaką Państwu sprawiłam.
@SŁAWEK
https://www.facebook.com/notes/konteksty/pod%C4%85%C5%BCaj-za-bia%C5%82ym-kr%C3%B3likiem/1737126323203604
Konteksty – a dopuszczasz możliwość, że to Inni upoważniają Nas obrażania siebie? Swoimi uczynkami i postawą?
Nie
@ KONTEKSTY – proszę nie przesadzać – Pani na nas nie „napadła” ani nas nie obraziła. Mówię zresztą wyłącznie w swoim imieniu – nie obraziłem się i Pani tekst dal mnie nie był obraźliwy. Odrobina uszczypliwości nie jest znowu materiałem na „obrazę majestatu”.
Pisałem raczej o Brentano. To nie pierwszy jego „występ” na SO i zapewne nie ostatni. To osobliwe zachowanie. Mam na ten temat swoje zdanie.
Ja sam przez prawie 40 lat naprawiałem wobec studentów błędy i zaniechania polskiego systemu edukacji. Jeżeli Pani ma ochotę to składam wyrazy podziwu i uznania. Mnie się zwyczajnie już nie chce. Zajmuję się bardziej pożyteczną działalnością społeczną. Potrzebna Pani jest anielska wręcz cierpliwość, ponieważ jak mawiał Stefan Kisielewski (Kisiel) można z człowiekiem dyskutować jeśli jest nawet bardzo przywiązany do swoich poglądów. Kiedy jednak jest do nich „przyrośnięty” wszelka dyskusja jest daremna.
” można z człowiekiem dyskutować jeśli jest nawet bardzo przywiązany do swoich poglądów. Kiedy jednak jest do nich „przyrośnięty” wszelka dyskusja jest daremna.”
I ja podejmuję taką dyskusję z pełną świadomością, że poniosę porażkę.
Tylko to jest porażka pozorna. Jest wtedy kiedy moim celem jest przekonać rozmówcę, przeciągnąć na swoją stronę.
Korzyści:
1. Po pierwsze przypadkowi czytelnicy nie wiedzą, że Bretano jest taki zawsze. Kiedy publicznie zostanie skopany, potwierdzamy propagandę PiS – że to my jesteśmy źli. No i stosujemy taktykę oko za oko, ząb za ząb. A mamy się za cywilizowanych. To niespójność i brak konsekwencji.
2. To, co najważniejsze to dyskusja, publiczne przedstawienie naszych argumentów, wyjaśnienie wątpliwości, pokazanie niuansów. To jedyna bezkosztowa możliwość zaprezentowania istoty naszych argumentów.
Na FB prowadzę wiele takich pozornie jałowych dyskusji. Strasznie mi się obrywa, nikt mnie nie lajkuje, a potem fala zaproszeń do znajomych. Znajomi znajomych nie chcą na FB pokazać co myślą, i rozumiem ich. Ich zaproszenia to dla mnie komplement i szansa, że treści które publikuję na swojej tablicy przenikną do tamtego obozu. Może któraś z kropel zachwieje tym Golemem.
To ważne, bo FB tak filtruje, że czytamy sami siebie, tylko to co lubimy czytać.
Czytam i czytam i… zadumałem się
„Studio Opinii“ to istniejąca w Sieci od 2008 roku internetowa inteligencka gazeta opinii, komentarzy i analiz.
Redagujemy ją po to, by elita umysłowa miała swoje miejsce spotkań i dyskursu, możliwie interesującego, u siebie i na swoich warunkach, wolnego od wszelkich zależności, powiązań, politycznej mody, ukrytych intencji, bez oglądania się na „słupki oglądalności“.
„Chcemy przestrzegać tu zasad przyzwoitości, zdrowego rozsądku, kultury i… poczucia humoru, dbać o normalność.”
CHCEMY, więc … czyńmy to.. wszyscy..
Z wieloma myślami się zgadzam. Główne moje zastrzeżenia to:
1. Majdan pachnie przemocą fizyczną. Nie ma przesłanek, aby prezes nie chciał nas eksterminować, dlatego nie musimy walczyć o życie. To o co walczymy to wolność. Zbiorowe nieposłuszeństwo uważam za bardziej adekwatną metodę.
2. Brak pozytywnej (i kompromisowej) oferty, na wypadek gdyby prezes się nawrócił. Nawet jeśli z niej nie skorzysta, to trzeba ją mieść dla nas, abyśmy wiedzieli, że dostał uczciwy wybór.
3. Co z pisoludkami? wybijemy ich? wsadzimy do więzienia? To jest 35%. Pytania oczywiście są prowokacją. Chcę zwrócić uwagę na to, że brakuje jakiegoś pomysłu ich reintegracji.
.
Tutaj więcej odnoście pomysłu zbiorowego nieposłuszeństwa
https://studioopinii.pl/dobieslaw-paleczka-lemingi-przestanmy-budowac-sobie-wiezienie/