2018-03-12.
Nie każda dyktatura składa się z ciemniaków, ale rządy ciemniaków chyba zawsze zmierzają do dyktatury.
Oczywiście, nigdzie nie jest powiedziane, że ciemniak, albo w ogóle człowiek prymitywny, chciwy i zawistny, nie może rządzić. Lepiej, aby do tego nie doszło – wiadomo. Demokracja jednak dopuszcza taką możliwość. Donald Trump został wybrany prezydentem w demokratycznym procesie politycznym.
Ale jeden ciemniak, nawet na samej górze, to jeszcze nie dyktatura.
Gorzej, rzecz jasna, jeżeli ciemniaków jest więcej.
Premier Mateusz Morawiecki czy Jarosław Kaczyński nie są ciemniakami. Prezydent Andrzej Duda też nie. Nie sądzę, przykładowo, aby prezes PiS był antysemitą, a premier nie wiedział, że Marzec 68 r., to nie tylko wystąpienia studentów. Ale dyktatura ciemniaków to sposób sprawowania i utrzymywania władzy. Ważne są akcenty i pominięcia. Tam na dole czeka mały, prymitywny zawistnik, głodny krzepiących słów, gestów i pochlebstw.
Tylko ciemniaka mogła ucieszyć wiadomość, że uczyliśmy Francuzów posługiwania się widelcem, oraz, że będziemy rechrystianizować Europę. Premier powiedział, że Żydzi też byli oprawcami? I kogoś to oburzyło? My o tym dawno wiedzieliśmy! A zatem winy, które nam się zarzuca, jakby się wyrównują i wzajemnie znoszą. Wszyscy jesteśmy tacy sami!
Dla prymitywnego zawistnika sugestia Jarosława Kaczyńskiego, że to on jest solą tej ziemi i należy do lepszego sortu, to niemal biblijne zadośćuczynienie. O rany! Jestem więc przedmurzem Chrześcijaństwa i ostoją moralności? I nie ciążą na mnie żadne mordy, ani okrucieństwa? Jest nawet ustawa? A więc to musi być prawda!
Fakt, że polska Konstytucja została wielokrotnie podeptana, sądom odebrano niezależność, a Trybunał Konstytucyjny stał się marionetką rządu, nie ma dla nich większego znaczenia. Wolności obywatelskie? A co to takiego? Dużo ważniejszy jest ton, z jakim polski rząd rozmawia z „Makrelą” i „Makaronem” i całą tą „islamską” Europą. Ten ton ma być ostry i pogardliwy. Przaśny i wulgarny.
Ciemniak nigdy wcześniej nie rządził i nie wydawał poleceń mądrzejszym od siebie ludziom. Wobec tego czuje chwiejność swojej roli, którą przyszło mu grać. Koniecznie więc chce uzasadnić i pokazać wszystkim, że pozycja, którą właśnie zajmuje, to nie przypadek. Bez przerwy zatem zaskakuje świat swoimi pionierskimi posunięciami. Bez żadnych konsultacji czy dyskusji. Gdyż intelektualna konfrontacja, zwłaszcza z elitami, albo ludźmi mądrzejszymi – w odczuciu ciemniaka – może wystawić go na szyderstwa i obnażyć jego całkowity brak kompetencji. Im bardziej więc ciemniak i zawistnik chce się odgrodzić od społeczeństwa, i uniknąć śmieszności, tym bardziej skręca w stronę dyktatury.
Ale poza tym, władza daje mu wiele radochy.
Już sama zamiana miejsc jest dla niego fascynująca. Oto ostatni są dzisiaj pierwszymi. A pierwsi muszą być ostatnimi. Proroctwo świętego Mateusza wreszcie wypełniło się. Teraz pozostaje radość rządzenia i odwet na tych, którym działo się lepiej i byli „niby” mądrzejsi. I w ogóle budzili zazdrość. Trzeba im teraz dopieprzyć.
Dla człowieka prymitywnego siła jest głównym narzędziem sprawowania władzy. I nie ma dla niego władzy podzielnej; jest absolutna, albo jej w ogóle nie ma.
Można teraz przeczołgać przed sobą Krystynę Jandę i Władysława Frasyniuka, napluć na Lecha Wałęsę i Władysława Bartoszewskiego, rzucić obelgi na pisarzy i publicystów, którzy nie piszą po naszemu. Wcześniej ciemniak nie mógł się nawet do nich zbliżyć. Można podeptać ludzką godność, poniżyć, kogo się chce, zdegradować, zakazać mówić coś, o czym lepiej zapomnieć.
Pełnia władzy. Szczyt ciemniactwa.
Dariusz Wiśniewski

Nie jest jasna definicja ciemniaka. Ja bym rozróżnił między ciemniakami którzy rządzą i ciemniakami którymi rządzą. Ale dla mnie i Kaczyński i Duda i Morawiecki to są ciemniaki. Jakoś nie zauważam u nich inteligencji; owszem – cwaniactwo i zręczność w manipulowaniu, ale manipulowaniu głównie ciemniakami. Umysły tej formacji są ubożuchne, a osiągnięcia poszczególnych osób (pozapolityczne) – nikłe lub żadne.
Wyobraźmy sobie, że muszą oni wszyscy odejść z polityki – co by mogli robić?
Och Pirsie, ubiegłeś mnie, chciałem to samo napisać..
Pamiętamy wszak „ciemniaczki w mundurkach w sosie moczarkowym”
A umysły innych frakcji?
Zostawię to bez komentarza.
Moowa! Czym się epatować, skoro wiadomo, że od lat dziesiątków wierchuszka naszych partii politycznych i duży procent członków są owocem SELNEG-u. (selekcji negatywnej). W PRL system selekcji był podobny, lecz działał w cyklu dwuletnim (dwa kolejne, spieprzone plany gospodarcze). Wtedy mianowano kolejnego pełnomocnika do realizacji kolejnego „programu rządowego nr Jakiśtam, opracowanego na chybcika dla uzdrowienia Czegośtam. Równocześnie któryś raz decentralizowano, koordynowano, albo znowu centralizowano. To nie mogło przeważnie dać zamierzonego efektu, ponieważ „decydenci” właściwie nie rządzili (bo nie mieli wystarczającej wiedzy, więc wymagali informacji, albo alibi dla własnych decyzji od PODLEgłego aparatu, który był jednak już wytresowany na przekazywanie „pod górę” poglądów o dwa oczka głupszych od własnych, prywatnych. W powiązaniu z nieodpartą, rabunkową gospodarką zasobami „Demoludów”, prowadzoną przez ZSRR, musiało to doprowadzić do tego, do czego doprowadziło.
Drogi Pirsie,
Na Melmaku mieliśmy kiedyś taki problem, istniały wśród nas osoby, które będąc mniej inteligentne nie zdawały sobie z tego sprawy oraz takie, które będąc bardziej inteligentne także nie zdawały sobie z tego sprawy, wśród nich istniały osoby, które zdawały sobie sprawę z własnego poziomu inteligencji. Być może macie do czynienia z podobną sytuacją.
Ocena psychologiczna tego tekstu (za pomocą podręcznego skanera, którego na codzień używamy na waszej planecie), dała wynik dość jednoznaczny: autor nie przekazuje w nim swoich emocji ani swojej wiedzy. Poziom emocji autora jest znacznie niższy niż przedstawiony. Tekst ma na celu profilowanie zapisu i wtedy organizację argumentacji do której ono mogłoby być wykorzystane, najprawdopodobniej nie przez autora, lecz zgodnie z jego intencją. Byłoby to dla mnie bez specjalnego znaczenia, irytuje mnie jednak, że do ilustracji Redaktor wykorzystuje obraz zgodny z wyglądem naszego wujka (nigdy go nie poznałeś) z układu Trappist-1. Jest to dość nieoczekiwane.
Poza tym drobnym incydentem wasze dyskusje przebiegają na sposób przewidywalny.
Łączę pozdrowienia,
Lucky
https://www.bing.com/videos/search?q=marian+hemar+kto+rz%c4%85dzi+%c5%9bwiatem&view=detail&mid=65C92F692600683096A765C92F692600683096A7&FORM=VIRE
Drogi Autorze i Szanowny Pirsie,
Zgadzam się w pełni z waszą charakterystyką podłości i głupoty Ciemniaka.
Ale czy możecie mi wytłumaczyć dlaczego tak wielu mieszkańców naszego kraju, nawet niegłupich i opozycyjnych wobec
aktualnego reżymu, Naczelnego Ciemniaka nazywa GENIALNYM STRATEGIEM ?
Odpowiedź na pytanie jest w gruncie rzeczy prosta…
Bardzo wielu „mieszkańców naszego kraju” wypiera ze swych umysłów fakt, że mógłby taki sukces odnieść uparty, bezwzględny dureń…
Dlatego okrzykuje go „genialnym strategiem” w sytuacji, gdy wszystkie jego dokonania wynikają jedynie z oślego uporu w czynieniu z naszego kraju przedziwnej mieszaniny kołtunerii, naziolstwa i … bolszewizmu.
Bliższa jest mi diagnoza @ PIRSA niż Autora. Adresaci czyli tzw. elektorat są różni. Trzeba być skończonym szubrawcem i łotrem aby budzić w adresatach najniższe instynkty – chamstwa, rewanżyzmu za swoje słabości, uciechy z własnego lenistwa, bezinteresownej agresji, ksenofobii, rasizmu, homofobii a ostatnio antysemityzmu. Ta łotrowatość i szubrawstwo i parę innych epitetów sprowadzają się ostatecznie do ciemnoty. Ciemnota oznacza tutaj brak wyobraźni oraz myślenie pozbawione horyzontów, nie tylko czasowych. Trzeba być rzeczywiście ciemnym, aby zakładać, że raz obudzonej agresji, złości, pogardy nie da się ot tak wyłączyć. Te wszystkie złe cechy ludzkie wrócą do ciemniaków ze zdwojona siłą – przyjdą do nich w najmniej spodziewanym momencie, bowiem rozbudzaja apetyty na coś „co się należy” ale nijak nie da się tego spełnić. Ale to w końcu ich, ciemna sprawa.
*
W załączeniu drukowana wersja odsyłacza Hazelhardowego.
Wiersz: Kto rządzi światem – Marian Hemar
źródło: http://wiersze.bfcior.pl/marian-hemar.php?show=Kto_rzadzi_swiatem
Kto rządzi światem
Po latach rozmysliwan,
niemal u schylku zycia,
dokonalem niezmiernie
glebokiego odkrycia.
Moje wielkie odkrycie
raz na zawsze, niezbicie
rozwiazuje odwieczna
zagadke, mianowicie,
rozstrzyga nieomylnie,
ustala niezachwianie
ostateczna odpowiedz
na ciekawe pytanie,
co dreczy nas od wiekow
i wciaz wraca od nowa:
kto rzadzi swiatem? jaka
mafia anonimowa?
Nie wierzcie w bajki. Nie ma
zadnego synhedrionu
sekretnych wladcow. nie ma
zadnych „medrcow syjonu”.
Wiec to bajka. i bujda,
ze „swiatem rzadza kobiety”
i nieprawda, ze swiatem
rzadza zydzi – niestety.
Nie my, t.j. nie oni.
nie zydzi i nie masoni,
nie mormoni, nie kwakrzy
nie fabrykanci broni.
Nie junkrzy, nie sztabowi
wojskowi kondotierzy,
nie monopole, kartele,
bankierzy ni bukmakierzy,
Nie zwiazki zawodowe,
nie „standard oil”, nie watykan,
nie internacjonalka
kalwinow czy anglikan,
nie miedzynarodowka
komuny, czy „kapitalu” –
Ktos inny. kto? – pytacie.
zaraz, ludzie, pomalu.
Gotowiscie na wszystko?
Ha, dobrze, jam tez gotow.
Sluchajcie: swiatem rzadzi
wielka zmowa idiotow.
Swiatem rzadzi sekretna
pomiedzynarodowka
agresywnego durnia
i nadetego polglowka.
Trade union grafomanow,
tajna loza becwalow,
klub cwiercinteligentow,
konfederacja cymbalow,
aeropag jelopow,
jalowych namaszczencow,
pompatycznych wazniakow,
indyczych napuszencow.
To oni, sprzymierzeni
w powszechnym zwiazku, ktory
rozstrzyga o powodzeniu
teatru, literatury.
Gramofonowej plyty,
filmu, obrazu, symfonii.
to oni decyduja
o kulturze, to oni.
Przydzielaja posady
stypendia, nagrody, szanse,
ordery, renumeracje,
bonusy i awanse.
Samym instynktem glupoty
odnajduja sie wzajem.
Rozumieja sie wspolnym
jezykiem i obyczajem.
I haslem, ktore wola
z ochota razna i racza:
kretyni wszystkich krajow
laczcie sie! wiec sie lacza.
Przeciw wszelkim ambicjom,
przeciw wszystkim talentom,
przeciwko swoim wrogom,
przeciw nam – inteligentom.
To oni – pan general,
co dzis rozumie bezwiednie,
jak dzis w cuglach, szach mach, wygrac
wszystkie wojny poprzednie.
To cenzor, ktory skresla
wszystkie madre kawaly,
tak, aby w rekopisie
same glupie zostaly.
To krytyk, co belkoce,
chociaz nikt go nie slucha
i czepia sie cudzego
piora, jak wesz kozucha.
Ekonomista, ktory
kosztem ogolnej nedzy
uzdrowi „wymiane dewiz”
i „pokrycie pieniedzy”.
To polityk, maz stanu
dyplomata, co wkopie
niewinnych ludzi w azji,
w afryce i w europie
w tak trudne sytuacje,
w tak krete labirynty,
w tak polityczne kanty
i dyplomatyczne finty,
ze z nich jedyne wyjscie
na swiat i swiatlo Boze –
przez wojne, ktorej nikt nie chce,
przez morze krwi i morze
lecz. – oni nas trzymaja
w ryzach, za twarz i pod batem.
to ONI – i to jest wlasnie
ta mafia, co rzadzi swiatem.
A jaka na nich rada?
Bo czuje moi mili,
ze z dziecieca ufnoscia
pytacie mnie w tej chwili,
musze prawde powiedziec,
wbrew ufnosci dzieciecej:
niestety, nas jest za malo.
Durniow jest znacznie wiecej.
My skloceni, wiec slabi.
durnie zgodni, wiec silni.
my sie czesto mylimy.
durnie sa nieomylni.
My sceptycy, zblakani
na ziemi i na niebie –
a ONI tak aroganccy
i tacy pewni siebie
i tacy energiczni
ze serce z trwogi mdleje.
Ach, nie znam zadnej rady.
Mam tylko jedna nadzieje.
Zyje tylko ta drobna
otucha i nadzieja
ze my umiemy smiac sie.
A durnie nie umieja.
Kto wie… moze po wiekach,
kto wie… moze w oddali,
to jedno przed durniami
obroni nas i ocali.
Tym smiechem was zaslonie
i do serca przygarne.
I moze nie pojdziemy
ze wszystkim na he… <
Gorzko i prawdziwie ! Prawdziwe jest pierwsze zdanie tekstu mówiące, że nie każda dyktatura składa się z ciemniaków ale rządy ciemniaków zawsze zmierzają do dyktatury. Gorzki jest sens całego artykułu – tak jest, takie są psychologiczne mechanizmy odreagowania frustracji i poczucia niespełnienia, znamy to z badań ale i z wielkiej literatury, pamiętamy, że Polska to zawsze był kraj, w którym szewc zazdrościł kanonikowi, ze został biskupem a to, ze szewc nie mógł nim zostać bo tz święceń nie miał to nie było ważne w jego poczuciu zazdrości, że komuś się powiodło, że awansował w swojej grupie…
Jest tylko jeden ale za to ważny problem, myślę, ze ważniejszy niż wszystkie te trafne obserwacje i opisy.
Jezeli posługujemy się kategorią „ciemniaków” (pamiętamy to określenie jakiego użył Kisiel w politycznej walce za czasów Gomułki, w głębokim PRL) to co jest opozycją do ciemniaków ? Ważniacy ? A jeżeli tak to czarno widzę, w demokracji głos przy urnie wyborczej waży tak samo, profesora noblisty i „menela spod budki z piwem”
Trwanie na swoich pozycjach – my ważniacy i oni ciemniacy nie daje żadnej nadziei , nawet rewolucję robią masy a nie elity.
To best bardziej złożony problem niż autorom się wydaje
Drogi Lucky,
To bardzo cieka