Spotkałem mojego ulubionego profesora Michała Leszczyńskiego w Lidlu. Kupował masło, wędzoną makrelę, śmietankę, cebulę, odświeżacz powietrza i coś tam jeszcze. Włączyłem szybko dyktafon i dzięki temu mogę naszą rozmowę odtworzyć dla Czytelników SO.

H: Witam pana profesora! Winka Pan nie kupujesz? A co pan taki wesoły?
ML: Witam, witam. Winka nie kupuję, bo jeszcze nie wypiłem wszystkiego, co mam w domu. A jestem wesoły, bo właśnie zrozumiałem, że idealnie pasuję do dzisiejszych czasów i jestem przekonany, że czeka mnie wspaniała kariera.
H: Ciekawe, bo większość ludzi narzeka, a Pan takiś wesoły. Ale na czym polega to pasowanie?
ML: Oczywiście na mojej nieskończonej niekompetencji. Jestem profesorem fizyki, a nie rozumiem podstawowych jej praw, na przykład, dlaczego kot może być jednocześnie żywy i martwy. Jestem mężem wspaniałej Żony, a mam tylko 172 cm wzrostu. Jestem takim dziadkiem, który, jak Wnusio powie, że idziemy w lewo, to idę w lewo. I tak mógłbym wymieniać. Jestem tak niekompetentny, że ten fakt powinien spowodować mój szybki awans społeczny, na przykład, na biskupa, albo ministra.
H: A tak na poważnie?
ML: A tak na poważnie, to wcale nie jestem wesoły, tylko wk…, to znaczy, jestem podenerwowany.
H: To akurat nic dziwnego, ale czym najbardziej?
ML: Najbardziej tym, że .N i PO zachowują się jak ciepłe kluski, albo zimne galaretki.
H: Czy Lubnauer to kluski, a Schetyna galaretka?
ML: Albo odwrotnie. Wszystko jedno.
H: A co byś oczekiwał, że powinni robić?
ML: Są dwie rzeczy, o których powinni trąbić dzień i noc. Po pierwsze, powinni żądać wyjaśnienia kłamstwa smoleńskiego, a po drugie powinni żądać wyjaśnienia, dlaczego obietnice sprzed dwóch lat zamieszczone w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, nie są spełniane.
H: A co tam było obiecane?
ML: Na przykład, że realizacja Strategii będzie wymagała zaangażowania 1,5 biliona złotych środków publicznych do roku 2020. Jesteśmy już po półmetku realizacji tej Strategii, więc dobrze byłoby się dowiedzieć, jak to zainwestowaliśmy kilkaset miliardów w działania rozwojowe. Inne liczby, to nakład w wysokości 0,9% PKB z budżetu na działania B+R. Na razie na półmetku mamy połowę tego, czyli tyle, co było w chwili ogłaszania Strategii.
H: Czy myślisz, że kogoś to interesuje?
ML: Jeżeli nie interesuje, to dlatego, że nikt o tym nie krzyczy. Nawet Wy tam w tym Studio Opinii mało o tym piszecie. Ale przepraszam, muszę lecieć, bo mi się masło rozpuści w koszyku i posikam się w spodnie.
H: To tylko jeszcze coś wesołego na zakończenie.
ML: Proszę bardzo. Mieliśmy w Warszawie sporą konferencję na temat półprzewodników azotkowych. Przyjechało dwóch noblistów, a także śmietanka najlepszych ludzi w tej dziedzinie badań. Rynek przyrządów półprzewodnikowych już nie jest oceniany w dziesiątkach miliardów Euro, ale powyżej stu. Oświetlenie LED-owe i laserowe, komunikacja LI-Fi, telekomunikacja 5G, projektory laserowe 3D, i wiele innych technologicznych cacek to wszystko dzięki półprzewodnikom azotkowym. Naprawdę szkoda, że tylko redaktor Skowroński z TVP się tym zainteresował.
H: Ale co w tym śmiesznego?
ML: Nie skończyłem mówić. Na tej konferencji miałem wykład na temat badań przy użyciu promieniowania rentgenowskiego. Opowiadałem o dyfraktometrach za pół miliona Euro, ale na koniec zareklamowałem okulary na promieniowanie rentgenowskie, dzięki którym można oglądać ubranych ludzi jakby byli goli. W reklamie takich okularów za 5 Euro była goła baba, i moje Koleżanki uznały mnie za seksistę.
H: Jakbyś mi przysłał tę reklamę, to bym rozśmieszył Czytelników Studia Opinii. Teraz najważniejsze zadanie dla nas, to żebyśmy pisali i mówili „Ku rozśmieszeniu serc”.
ML: Gadu, gadu i się posikałem ze śmiechu. Trzymaj się, Hazelu, i do zobaczenia.

H: Żegnam pana profesora.
Hazelhard

akurat z tym kotem to jest proste: jak jest wk.. to wydaje się nieżywy, i jak wiesz jego stan zależy od obserwatora