Telewizja pokazała (528)

07.07.2019

Jest szansa na odciążenie wymiaru sprawiedliwości. Trybunał Konstytucyjny uznał, że prezydent Duda miał prawo ułaskawić Mariusza Kamińskiego jeszcze przed wydaniem wyroku. Od teraz prezydent będzie mógł postępować podobnie w innych sprawach karnych i w ten sposób odciąży sądy od żmudnych i długich procesów.

* * *

Ciągle chodzi mi po głowie problem imigrantów. Nieostrożna wypowiedź kanclerz Angeli Merkel w sprawie imigrantów spowodowała parę lat temu duże zamieszanie na scenie politycznej. Zachęciła ona setki tysięcy osób do prób dostania się do Europy. Mówiono o uchodźcach z terenów wojny, ale przeważają imigranci ekonomiczni – poszukujący szansy na lepsze życie.

Inicjatywa Merkel, nieuzgodniona z innymi członkami Unii Europejskiej, a także próby wciśnięcia wszystkim krajom Unii imigrantów, skłóciła członków Unii i dała paliwo populistom w tych krajach. Zapewne nie mielibyśmy teraz rządów PiS, gdyby nie rozdmuchano sprawy imigrantów jako zagrożenia dla Polaków. Zwrócono uwagę na to, że napływa wielu imigrantów z krajów islamu, którzy mogą być materiałem na terrorystów; uaktywniły się też grupy wyznawców islamu mieszkających od lat w krajach Unii. Uświadomiono sobie, że wielu z nich nie zna i często nie akceptuje porządku prawnego krajów, w których mieszkają.

Widzi się, że tłumy ludzi napływają do Europy, przy minimalnej kontroli, a potem trzeba się jakoś nimi zająć. Zdarzyło się wiele zła. Imigranci płacą ogromne pieniądze pośrednikom, zapewniających im często niesprawny transport; wielu imigrantów tonie w morzu starając się przepłynąć do Europy. Wiele dzieci zaginęło po przybyciu do Europy, prawdopodobnie dostali się w ręce mafii. Unia płaci duże sumy krajom, przez które imigranci napływali do Europy (np. Turcji), aby tylko wstrzymywały napływ imigrantów. Utrzymanie imigrantów kosztuje.

Minęło parę lat i jakoś nie rozwiązano problemu. Jeżeli imigranci są pożądani, to należy uporządkować ich napływ. Kandydaci na wpuszczenie do Unii powinni być prześwietleni, a ci, którzy otrzymają zgodę na wjazd, powinni przedtem przejść pewien kurs, aby poznali prawa i zwyczaje krajów, do jakich się udadzą. I wreszcie można będzie zapewnić im tańszy i bezpieczniejszy transport, ograniczając zyski mafii.

Nieuporządkowanie tych spraw będzie miało taki skutek, że kiedy przyjdzie następna fala uchodźców i imigrantów, Unia będzie zupełnie nieprzygotowana i sytuacja stanie się tragiczna.

Czego brakuje Unii, żeby postąpić racjonalnie?

* * *

Pan Kosiniak-Kamysz nierzadko zaskakuje mnie swoim rozumowaniem. Wyjaśniał w telewizji dziennikarzowi tajniki wyborów do parlamentu. Powiedział, że jeśli byłaby tylko jedna koalicja wszystkich partii opozycyjnych przeciwko PiS, to koalicja nie ma szans, bo część potencjalnych wyborców koalicji wybrałoby wtedy PiS. Natomiast jeśli byłyby dwa bloki opozycyjne – centrowy i lewicowy, to opozycja wygrywa. Wygląda na to, że elektorat partii opozycyjnych bardziej nie lubi niektórych partii koalicyjnych niż PiS-u.

Prawdopodobnie chodzi o to, żeby lewica nie wchodziła do koalicji, bo wtedy PSL dostanie więcej dobrych miejsc na listach. Polityka, nie tylko PSL, przypomina handel, a otoczka to tylko marketing.

* * *

SODOMA

Wiele osób spodziewało się, że ujawnienie sekretów życia seksualnego księży zmieni coś w Kościele. Jednak Kościół jest wyjątkowo odporny na zarzuty wobec kapłanów.

Film „Kler” i dokument braci Sekielskich były u nas sensacją. Oczekiwano, że wstrząśnie to wiernymi. Na razie nie widać zmian, a wypowiedzi hierarchów Kościoła są identyczne z tymi z poprzednich latach, kiedy poruszano te tematy.

W książce Frédérica Martela „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie” czytamy, że we Włoszech w 2018 r. męska prostytutka, Francesco Mangiacapra, ujawnił film z udziałem wielu swoich klientów-księży. Autor książki pisze:

Miałem okazję zapoznać się z tym dokumentem zatytułowanym „Preti gay”, w którym możemy zobaczyć wielu księży odprawiających mszę w sutannie, potem nago wyprawiających swawole przed internetową kamerą. Pokazywane naprzemiennie zdjęcia z kazań i zdjęcia erotyczne robią niewyobrażalne wrażenie.

Autor opisuje też, jak w Rzymie wierni — męskie prostytutki — rozpoznali w swoich klientach księży z pobliskiej parafii. Był skandal prasowy, petycje wiernych do stolicy apostolskiej. Księży i kryjących ich przełożonych po prostu przeniesiono do innych parafii. Nie są to odosobnione przypadki. Włoska prasa co pewien czas opisuje podobne sprawy.

Nie wydaje się, żeby te filmy i skandale wiele zmieniły.

Tytułowa Sodoma to Watykan. Staranne badania autora książki prowadzą do wniosku, że w Watykanie większość hierarchów to homoseksualiści, jest ich również wielu w Kościele, choć nie wszyscy są „aktywni”.

Mnie jako autsajdera, ciekawi, dlaczego homoseksualizm stanowi taki problem w Kościele katolickim. Panu Bogu nie udali się Adam i Ewa (złamali zakaz), ale zamiast od razu poprawić „produkt”, zdenerwował się i ukarał zarówno pierwszych ludzi, jak i ich potomstwo we wszystkich pokoleniach (specyficzna zbiorowa odpowiedzialność). Jeżeli w świecie stworzonym przez Boga istnieją homoseksualiści, a to się z jakichś względów Bogu nie podobało, to mógł to zmienić jednym aktem woli – homoseksualizm nie jest przecież sprawą wyboru. Nikogo jednak nie dziwi, że wszechmocny i wszechwiedzący Bóg nie przewidział wpadki, a jak ją zauważył – nie zmienił niczego. Ale takie rozważania wydają się obce członkom Kościoła – tak jest napisane w Biblii i trzeba to po prostu przyjąć. Po co Pan Bóg dał ludziom rozum?

Papież Franciszek — wydaje się — myśli mniej ortodoksyjnie. Autor cytuje jego prywatną rozmowę z Juanem Carlosem Cruzem, homoseksualistą, ofiarą wykorzystania seksualnego. Papież powiedział:

Nie ma żadnego znaczenia, że jesteś gejem. Bóg uczynił cię takim, jakim jesteś i takim cię kocha. Papież też cię kocha. Powinieneś być szczęśliwy, będąc, kim jesteś.

Wiele problemów Kościoła, także te opisane w książce, postrzegam jako wtórne, również w stosunku do podstaw religii opisanych w Starym i Nowym Testamencie. Jezusa postrzegam jako odnowiciela religii, wskazującego na jej istotę, której celem jest duchowa przemiana człowieka, niezależna w dużym stopniu od warunków zewnętrznych. Tymczasem ludzie skodyfikowali religię do różnych nakazów i zakazów, których przestrzeganie ma im zapewnić życie wieczne a przekroczenie grozi wiecznym potępieniem. A kapłani komentują pod tym kątem każdą sytuację życiową i polityczną. Stąd ich ogromna władza nad wiernymi, którzy zwykle nie mają czasu ani chęci, aby wnikać w subtelności tego, co przedstawia im się jako wykładnię woli Boga.

To problem wszystkich religii. Najwyższe dobro, jakie oferują religie – wieczne szczęście – wydaje się możliwe do uzyskania tylko przez przestrzeganie szeregu rytuałów i praktyk i nikt nie zastanawia się, dlaczego akurat takie praktyki i rytuały mają skutkować najwyższym dobrem.

Z rozmów autora książki z różnymi oficjelami wyłania się też zarys polityki papieża. Wygląda na to, że jest on w wielu sprawach postępowy, ale musi działać ostrożnie, żeby nie podrażnić tradycjonalistów, konserwatystów i hipokrytów, którzy źle postępują w życiu, a gromią publicznie to, co sami potajemnie czynią. Pewności co do postawy papieża i wielu innych hierarchów nie ma. Ta instytucja, język, sposoby robienia kariery, stosunki międzyludzkie – wszystko to przypomina podobne sytuacje w partiach politycznych, szczególnie w takich, które mają niepodzielną władzę. Autor wysnuwa taki wniosek dotyczący papieża Franciszka:

Franciszek najbardziej nienawidzi sztywnych hipokrytów – bardziej nawet niż tradycjonalistów i konserwatystów. Dlaczego nadal odmawiać sakramentu rozwodnikom będącym w kolejnym związku, skoro w Ameryce Łacińskiej i w Afryce tylu księży żyje w konkubinacie z kobietą? Dlaczego nadal nienawidzić homoseksualistów, jeśli w Watykanie stanowią oni większość kardynałów i ich otoczenia? Jak zreformować kurię plączącą się w swoich zaprzeczeniach i kłamstwach, kiedy ogromna liczba kardynałów i większość sekretarzy stanu od 1980 roku żyje wbrew własnym słowom (trzech na czterech wedle mojej wiedzy)?

Autor opisuje jak w czasie synodu, znając prywatne życie wypowiadających się hierarchów, Franciszek ze zdumieniem słuchał swoich przeciwników – tych rygorystycznych kardynałów wygłaszających konserwatywne, mizoginiczne i homofobiczne przemówienia, publikujących teksty atakujące go za seksualny liberalizm.

Te sytuacje przypominają mi dyskusje w Komitecie Centralnym PZPR, gdzie używano dogmatycznych argumentów w walce politycznej. Próba zmiany nastawienia do homoseksualistów na pozytywne przypomina debaty w partiach komunistycznych, kiedy próbowano nieco zreformować system – tam powoływano się na wypowiedzi klasyków marksizmu-leninizmu, tu przywołuje się jakąś wypowiedź św. Tomasza z Akwinu. Jak to w polityce, prowadzi się dyskusje zastępcze, nie nazywając problemu po imieniu. Bo to, czym przesiąknięty jest Kościół, to jest polityka.

* * *

W TVN24 leciał niekończący się serial o zabójstwie dziesięcioletniej dziewczynki. Omówiono szczegółowo samą dziewczynkę, jej rodzinę, koleżanki, sąsiadów, prawdopodobnego zabójcę, pogrzeb itd. Zastąpił go serial o zabiciu dziewięciomiesięcznej dziewczynki. Już nawet nie można rzygać, bo czym. Wiadomości w telewizji to seria morderstw, utonięć, wypadków. Podejrzewam, że wkrótce telewizja będzie płacić zabójcom, bo czym zapchać program jak zabraknie ofiar?

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że jesteśmy krajem bohaterów. Mężczyzna wiózł do szpitala rodzącą żonę i poprosił policjantów o pomoc. Policjanci włączyli sygnał i pilotowali samochód do szpitala. Teraz słyszymy w TVN24, że to bohaterowie. Może to taka akcja, która ma na celu odciągnąć młodzież narodową od tęsknoty za powstaniami i wojnami? Przekaz jest jasny: ty też możesz zostać bohaterem, wystarczy że wstąpisz do policji.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Saved Pictures\Duda3.jpg

* * *

Wielu pojęć nie definiuje się w debacie publicznej, ale od razu przypisuje im się negatywne lub pozytywne znaczenia. Pisałem już o pojęciach „lewica”, „centrum”, „chrześcijański”, a można by dodać wiele innych, na przykład „liberalizm”, „patriotyzm” czy „komunizm”. Ostatnio starli się ze sobą słownie Putin i Tusk. Putin krytykował liberalizm, a Tusk go bronił, przy czym żaden z nich nie sprecyzował, co rozumie pod tym pojęciem.

Wiadomo, że u nas wszystkiemu winien jest komunizm. Okazuje się, że winien jest także naszemu podejściu do obecnie modnego tematu – ocieplenia. Pani Grażyna Plebanek, pisarka i felietonistka mieszkająca na Zachodzie, oznajmiła, że komunizm sprawił, iż interesujemy się tylko tym, co dotyczy naszej zagrody, a nie interesuje nas to, co jest wspólne.

Jest akurat na odwrót, komunizm zwraca uwagę na dobro wspólne (inna rzecz jak to wygląda w praktyce). To kapitalizm wzmacnia egoizm i gdyby pani Plebanek rozejrzała się po świecie, to by zobaczyła, że w kapitalizmie mają od dawna problemy.

Może by ogłosić konkurs na najlepsze określenie czemu jeszcze jest winien „komunizm” w Polsce? Może to on zepsuł nam Kościół i stąd takie kłopoty?

* * *

Akurat minęły dwa lata od zaprezentowania mojej propozycji utworzenia koalicji partii opozycyjnych, którą nazwałem roboczo „Europa”. Napisałem wtedy:

Każda partia ma swoje postulaty i swój elektorat. Namawianie wyborców Razem żeby zagłosowali na Platformę nie będzie skuteczne, nawet jeśli zna się wszelkie obrzydliwości rządów „dobrej zmiany” i zaciśnie się zęby wspominając niektóre numery Platformy. Powstaje polityczny problem szyszki.

Znają Państwo problem szyszki? Każdy widział rozwiniętą rozgałęzioną szyszkę. Problem polega na tym, jak taką szyszkę włożyć komuś w tyłek i wyjąć. Stroną rozgałęzioną się nie da włożyć, a jak się włoży drugą stroną to z kolei nie można jej wyjąć.

Otóż ten problem da się rozwiązać, sam go rozwiązałem a znam też drugi sposób. I tu przedstawię pomysł jak rozwiązać „polityczny problem szyszki” w celu obalenia PiS, a więc jak przezwyciężyć wzajemne sprzeczności i animozje partii opozycji.

Trzeba stworzyć koalicję. Nazwa jeszcze do uzgodnienia, tu roboczo nazwę ją „Europa”. W tej koalicji będą np. trzy partie:

  • Europa Lewica
  • Europa Centrum
  • Europa Prawica

Może być więcej partii, np. Europa Platforma, Europa Nowoczesna, Europa Razem itd.

Każda partia wystawia swoich kandydatów do parlamentu, prezentuje swój program itd. Wyborcy będą głosować na swoich kandydatów i programy, ale wszystkie głosy oddane na „Lewicę”, „Centrum” i „Prawicę” idą na konto koalicji. Europa zdobywa absolutną większość.

Amen.

I jeszcze jedno. Mam nadzieję, że w dniu ogłoszenia wyników wyborów pani Joanna Szczepkowska wystąpi w telewizji i ogłosi: Proszę Państwa. Dziś skończył się kaczyzm.

Mój pomysł nie został podchwycony przez partie polityczne, ale zdaje się, dojrzewają do niego po dwóch latach. Nie widzę jednak entuzjazmu. Na pewno pomysł wymagał dopracowania. Mniejsze partie, nieposiadające polityków znanych dobrze wyborcom, miałyby mniejsze szanse na znalezienie się w sejmie. Ale było dużo czasu, żeby pomysł dopracować, na pewno zdałby egzamin w wyborach do senatu.

Obawiam się, że dojrzewanie zakończy się już po wyborach. Może teraz to tylko takie odzywki, żeby wyborcy wiedzieli, że te partie chcą jedności, a potem się okaże, że jednak każdy idzie sam.

Od kilku lat partie opozycyjne malują dość prawdopodobny scenariusz dekompozycji państwa przez PiS i nawołują do głosowania na zjednoczoną opozycję, która to powstrzyma. Także wielu komentatorów nawołuje do wsparcia zjednoczonej opozycji, bo inaczej PiS wygra. A jednak od czterech lat partie opozycyjne nie nawiązały ze sobą poważnej współpracy, nie wypracowały minimum wspólnego programu naprawy państwa, nie określiły (PO), co będą w takim przypadku robiły inaczej niż przedtem. Odnosi się wrażenie, że poza „PiS jest zły, głosujcie na nas” nie mają one żadnego programu i nie wiadomo czy i jak by ze sobą współpracowały po ewentualnym zwycięstwie, skoro dotychczas im się to nie udało. Wygląda na to, że nie wierzą w swoje zwycięstwo i raczej patrzą jak znaleźć w parlamencie miejsca dla starych działaczy.

I my, wyborcy, mamy uwierzyć takiej opozycji?

* * *

Sposób działania PiS sprawia, że czasem mam ciarki na plecach. Ktoś sobie wymyśli jakąś ustawę antydemokratyczną, potem posłowie PiS błyskawicznie ją uchwalają, jeszcze tej samej nocy prezydent ją podpisuje i już mamy nowe prawo. Zanim zaskarży się je do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, zanim on wyda wyrok, mijają miesiące, a ustawa działa i na przykład mamy sędziów mianowanych w sposób sprzeczny z prawem. Co będzie, jeśli któregoś dnia PiS uchwali zdelegalizowanie partii opozycyjnych, powsadza przeciwników politycznych za szkodzenie narodowi, może nawet wprowadzi jakąś formę ustaw norymberskich? Jeżeli nie naruszy zdobyczy materialnych wyborców, to mogą wcale nie zareagować. Gomułka upadł, bo wprowadził podwyżki cen żywności i to tuż przed świętami, a nie dlatego że naród nagle zapragnął zrzucić komunistyczne kajdany.

PIRS

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com