Migranci i uchodźcy

Zdanie odrębne

01.10.2019

W ostatnią niedzielę Kościół katolicki obchodził Dzień Migranta i Uchodźcy, który ustanowiono jeszcze w roku 1914, a więc kiedy wybuchła I wojna światowa. Z tej okazji papież Franciszek przypomniał o konieczności wsparcia tych ludzi – nie tylko modlitwą, ale przyjęciem ich do siebie, udzieleniem pomocy, schronienia, leczeniem, pracą, a więc tym, co potrzebuje człowiek, który musi emigrować albo uciekać z własnego kraju. Przed wojną, czystką etniczną, głodem, handlem ludźmi, brakiem wody, suszą i innymi klęskami żywiołowymi; prześladowaniami politycznymi i religijnymi, bezrobociem, wykluczeniem…

Mówił papież: „Nikczemności i obrzydliwości naszych czasów powiększają nasz lęk przed innymi, nieznanymi, zepchniętymi na margines, cudzoziemcami. […] Lęki są uzasadnione, ale problemem jest, kiedy determinują nasz sposób myślenia i działania do tego stopnia, iż stajemy się nietolerancyjni, zamknięci, a może nawet – nie zdając sobie z tego sprawy – stajemy się rasistami”. W tym kontekście padła liczba 70 milionów ludzi, którzy w ostatnim latach musieli opuścić swe ojczyzny…

To dwa razy więcej niż liczy Polska, do której – na życzenie prezesa nie wpuszczono ani jednego uchodźcy, ponieważ mógłby tu przynieść swoje pasożyty, pierwotniaki czy mikroby i zarazić nimi nasz – fizycznie zdrowy naród. Jednak będąc zdrowymi ‘na ciele’, okazujemy się chorzy ‘na duchu’, skoro nawet episkopat nie był w stanie przeciwstawić się tej antychrześcijańskiej i antyhumanitarnej narracji. Zapewne w imię dobrych stosunków z władzą albo w ramach degrengolady, która rozlała się na wszystkie dziedziny życia religijnego.

Wypowiedź papieża podało Polskie Radio w coniedzielnej audycji religijnej, trwającej aż cztery godziny! W komunikacie dodano, że Kościół polski modli się za tych ludzi, Caritas świadczy dla nich pomoc na miejscu, a w Polsce przyjęto właśnie delegację Syryjczyków-chrześcijan z Aleppo. Przed wojną było ich 130 tysięcy, po wojnie jest zaledwie 30! Część z nich zginęła, część uciekła; ci, co pozostali, mają nadzieję odbudować swoją wspólnotę religijną…

Tymczasem kościół ewangelicki w Niemczech zakupi statek na potrzeby rozbitków tułających się po Morzu Śródziemnym; będzie to zarówno szpital, jak i hotel — do czasu aż znajdą się kraje zdecydowane ich przyjąć na swe terytoria. Do inicjatywy dołączył się również niemiecki Kościół katolicki.

A my? Świadczymy pomoc uchodźcom ‘na miejscu’, to znaczy nigdzie, skoro są uchodźcami… Wozimy tam jakieś ogromne sumy, a do tych spraw powołaliśmy nawet odpowiednią minister, która kilka razy przeleciała się na Bliski Wschód, zanim wylądowała w Brukseli, gdzie ma teraz szansę porównywać tamtejszych wysokich urzędników do „sowieckich komisarzy”…

Rewersem przytoczonej wcześniej wypowiedzi papieża jest też postawa Polaków; cztery lata temu zgodę na uchodźców wyrażało ponad 70% społeczeństwa. Po wypraniu mózgów przez PiS – tylko kilkanaście…

Zostawmy jednak na boku stronę etyczno-moralno-religijną omawianego zagadnienia; wszak nie ma ona nic wspólnego ani z religią, ani moralnością. Tu wszelkie standardy wyznacza prezes Polski, któremu nikt nie będzie mówił, „że czarne jest czarne, a białe jest białe”; wykładni tej trzyma się episkopat oraz kler diecezjalny i zakonny.

Sprawa ma jednak również inne aspekty; najpierw pragmatyczno- gospodarczy. Oto przyjechało do nas i pracuje ponad milion Ukraińców i kilkadziesiąt tysięcy Azjatów, którzy nie uciekali przed wojną, lecz pojawili się tu w celach zarobkowych. Są w najgorszym razie emigrantami ekonomicznymi, bez których nasza gospodarka prawdopodobnie wpadłaby w tarapaty. Nikomu nie przeszkadza, że są prawosławni, grekokatoliccy, wierzą w Allacha, Buddę, smoka czy węża; nikt im nie bada krwi ani moczu na pasożyty i mikroby. Polscy przedsiębiorcy zatrudniają ich bez wahania, bo inaczej musieliby zwijać swoje biznesy.

Jeszcze inny jest aspekt demograficzny. Oto wszystkie kraje unijne notują niski przyrost ludności, a więc – podobnie jak Polska zostały dotknięte niżem demograficznym. Wyjątkiem od tego niekorzystnego dla Europy trendu okazuje się – kiedyś ultrakatolicka – Hiszpania, która w ostatnich latach notuje wysoki przyrost ludności – bo aż 7 milionów. Na coś takiego trzeba kilku pokoleń, a tu proszę – liczba ludności wzrosła; rośnie też siła przebicia Hiszpanii w Europie i świecie; podczas gdy nasza maleje – mimo codziennych zaklęć: prezesa, premiera, „narodowych mediów”, Rydzyka itp.

Na pytanie, co spowodowało tak gwałtowny przyrost ludności w Hiszpanii – odpowiedź jest jedna: dobrze pomyślana i realizowana polityka migracyjna. Hiszpanie nie boją się muzułmanów, z którymi walczyli przez wieki, ani czarnoskórych czy metysów. Wszystkich ich można naturalizować i włączyć w społeczeństwo kraju, który nie tak dawno był biedniejszy od Polski, a teraz buduje swoją zamożność. Kiedy się tam pojedzie, widać radość w różnorodności; tak jak u nas – smutek w jednorodności, przerywany zakupami dzięki 500+. Ale i to się kiedyś skończy, bo Polaków jest i będzie coraz mniej. Za to: białych, do bólu ‘religijnych’, nieustępliwych, dumnych, nietolerancyjnych, sytych i napitych… Wszak „nasza chata z kraja” i wara od niej czarnym, żółtym, paciatym… Wara!

J S

Print Friendly, PDF & Email
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com