13.07.2020

Te wybory przegrało społeczeństwo obywatelskie a wygrał fundamentalizm religijny i polityczny. Oba posłużyły się wyjątkowo bezwzględnymi środkami perswazji, z których najważniejszym było kłamstwo zarówno polityczne, jak i religijne. Ich uosobieniem było piątkowe spotkanie Kaczyńskiego z Rydzykiem w Radiu Maryja i sobotnie nabożeństwo w Częstochowie, któremu przewodniczył Jędraszewski. To w pigułce Polska, która wybrała Dudę.
I tak już będzie. To system zakłamany. Trzyma się słabo, ale się trzyma. Tylko dlatego, że stosuje w praktyce zasady ułaskawionego właśnie przez Donalda Trumpa notorycznego kłamcy i przestępcy politycznego Rogera Stona: jego polityczny modus operandi to „Atak, atak, atak — nigdy się nie broń” i „do niczego się nie przyznawaj, zaprzeczaj wszystkiemu i kontratakuj”. Czy to wystarczy, by zniszczyć samorządy i wolne media? Nie wiadomo. Zobaczymy.
Czy Stone da zwycięstwo w zbliżających się wyborach prezydenckich Trumpowi — można wątpić. Podobnie można mieć wątpliwości czy brutalne kłamstwa kleru wzmocnią władzę PiS-u. Raczej będą ją osłabiać. Już ze wstępnych analiz wydać, że zarówno PiS, jak i Kościół popierają ludzie starsi, i to mieszkający na wsi. Tak naprawdę Duda wygrał dzięki Podkarpaciu. Jednak to z Podkarpacia najwięcej ludzi wyemigrowało. Tym, co pozostali będzie się żyło coraz gorzej i to oni się odwrócą od rządzącej partii, być może już w najbliższych wyborach parlamentarnych.
Na pewno w najbliższych latach rozleci się Kościół; już świątynie świecą pustkami, również na Podkarpaciu, podobnie jak seminaria. W całej Polsce. Młodzi już się odwrócili od Kościoła. Tak więc mamy do czynienia z kolosem na glinianych nogach.
To marna pociecha, ale jakaś ona jest.


marna pociecha ale jakaś jest Panie Profesorze,
podoba mi się tytuł dzisiejszego artykułu na Wyborczej z cytatem Sz. Hołowni:
„Trzeba wysadzić z polskiej polityki ów pomysł, że to sam szatan walczy z Najświętszą Panienką”
zawsze zastanawiam się też przy takich zwrotach słownych jeśli szatan jest taki wszechmocny, to czy nie powinien też być pisany z dużej litery – czy już taka wątpliwość nie pokazuje, że możemy jednak długo nie wygrać tej walki?
Kiepski komentarz pana Hołowni. „Szatan walczy z Najświętszą Panienką”. To jest świetny pomysł na mobilizacje zwolenników. To jest metoda zdobycia poparcia głupców i fanatyków, a takich jest większość. To jest odwieczny pomysł Kościoła na ogłupianie ludzi. I dlatego ten pomysł pozostanie. Bo się opłaca. A pan Hołownia może sobie gadać do obrazu.
https://uploads.disquscdn.com/images/ea7c233ff0698ff8f5fa4fd29c8e2e2e28119a9b36426f87a88c06a9a2d905d0.png
Ci „debile” już dawno odpowiedzieli a maja biologiczną rację bo są w wieku od lat kilkunastu do lak trzydziestu kilku:
https://uploads.disquscdn.com/images/8f3769e06b54176b42196ac3ce87ba88d91fed820e84ddb8946784b0282053ba.jpg
Następnym logicznym krokiem będą represje. Nie zdziwiłbym się zanadto, gdyby pojawili się nieznani sprawcy, zaś dziennikarze sami spadali ze schodów przy pełnej aprobacie Kościoła.
Pozostaje umiarkowanym optymista przez łzy
Mam sporo danych może niebawem je przedstawię jeśli nie tu to w innym medium jeszcze tych wolnych trochę zostało
Liczę tez na walkę wewnątrz zwycięskiego obozu o schedę po prezesie
Pan sporo pisze w Newsweeku, ale czytanie wymaga prenumeraty. Ja się na to nie zdobyłem, bo wtedy już w ogóle nie miałbym czasu na prace. Byłbym wdzięczny, gdy Pan tutaj czasem pisał streszczenia artykułów z płatnych mediów.
Panie Profesorze – warto się smucić jeden czy dwa dni. Później odpocząć na wakacjach. Po powrocie świat będzie wyglądał mniej przygnębiająco.
Nie wiem, jak się skończy walka o schedę. Po Stalinie miał być Beria. Nie przetrwał, bo się koledzy przestraszyli. W Polsce kandydatem jest Ziobro. Chyba jeszcze gorszy sk..syn od Kaczyńskiego.
Podpowiadam Episkopatowi wraz z Prezesem: oto nowy wróg na następne wybory.
https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/plaze-nudystow-w-polsce-gdzie-mozna-opalac-sie-nago/syx7s1m
PS: @BM. Ten edytor jest wk..cy. Nie można dodać zdjęcia po wysłaniu komentarza. Musiałem zrobić nowy komentarz powyżej. Cud techniki…
Nastepnym cudem sa te glosy za i przeciw. Przypadkiem zaglosowalem sam na siebie. Chcialem usunac, i nie moge.
Podpowiadam Episkopatowi wraz z Prezesem: oto nowy wróg na następne wybory.
https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/plaze-nudystow-w-polsce-gdzie-mozna-opalac-sie-nago/syx7s1m
https://uploads.disquscdn.com/images/c1d041925dc6a4c36bfe330abfc58e6f62b7434fe107a774d5fb5dbc4603ab98.jpg
Na pewno w najbliższych latach rozleci się Kościół; już świątynie świecą pustkami, również na Podkarpaciu, podobnie jak seminaria. W całej Polsce. Młodzi już się odwrócili od Kościoła.Tak więc mamy do czynienia z kolosem na glinianych nogach.
Moim zdaniem to fałszywa diagnoza. Ja bym porównał Kościół z gangiem handlarzy narkotykami. Sprzedają truciznę za pieniądze. Jedna trucizna to są te msze i spowiedzi, za które indywidualne ofiary płacą z własnej kieszeni. Ale ostatnio polski Kościół znalazł sobie nowe źródło wielkich dochodów. Towarem jest trująca propaganda polityczna, zaś płatnikiem polskie państwo, które tej propagandy potrzebuje. Wpływy z tego interesu zapewne znacznie przewyższają wpływy z detalu mszalno-komunijnego. Cenę towaru wyznacza sprzedawca, zaś klient płaci ile Kościół zażąda, bo klient nie płaci z własnej kieszeni. Klient lekka ręką wyda dwa miliardy na propagandę własną, i drugie tyle na zakup u Kościoła. Tak się kreci ten interes. Ja tu nie widzę oznak rozsypania się. Raczej widzę perspektywę wzrostu tego biznesu.
A wierni? Po co komu wierni? Statystyki można podciągnąć. Kto sprawdzi kościelne statystyki? Państwowa Najwyższa Izba Kontroli? Wewnętrzna kontrola Kościoła albo łże, albo będzie łgała w miarę potrzeby. Nic się tu nie rozsypie w tym dobrze naoliwionym interesie.
A co do wyników wczorajszych wyborów ma fundamentalizm religijny? Katoliccy fundamentaliści to zarzucają PiSowi i Dudzie brak zakazu aborcji, brak zakazu in vitro („tylko 4% dzieci dano szanse się urodzić”), przyznają im tytuł Heroda roku. W kraju rządzonym przez fundamentalistów nie tylko ofiara gwałtu nie będzie miała możliwości dostania tabletki „dzień po”, ale i dorosły obywatel nie miałby możliwości kupna prezerwatywy na stacji benzynowej, a większość zespołów death metalowych występu na imprezach masowych. Oczywiście prawdopodobnie nigdy do tego nie dojdzie bo fundamentaliści katoliccy (i inni) to znaczna mniejszość w społeczeństwie i ich skrajne postulaty nie spotykają się ze zrozumieniem większości Polaków w tym elektoratu partii rządzącej. Rydzyk, fenomen RM itd to inna bajka, teologii nie ma tu dużo. Szymon Hołownia to też kandydat i (sam wszedł w te buty) polityk będący katolikiem, publikujący teksty o tematyce religijnej i nie ma żadnej dramy.
Też mi smutno. Opanował mnie smutek powyborczy. Powoli opada kurz ale czy cichnie zgiełk bitewny? Mam spore wątpliwości. Szukam słów, w sobie i w SO, które nazwałyby maksymalnie precyzyjnie aktualny stan rzeczy.
Kilka milionów ludzi jest w ,,żałobie”. Z kimś takim, należy postępować bardzo delikatnie, taktownie i z wyczuciem. Nie dostrzegam zbyt wielu przejawów wyczucia po stronie triumfatorów, chociaż dwa procenty przewagi, nie powinny stanowić powodu do nadmiernej satysfakcji. Smutek nie potraktowany właściwie może przerodzić się w gorzką rezygnację albo wściekły gniew.
Strona zwycięska to są okupanci. Cieszą się, bo mogą kontynuować okupacje i rabunek.
W ledwie dzień po wyborach z obozu władzy słychać zapowiedzi dokończenia rewolucji narodowo-katolickiej. W pierwszym rzucie rozprawa z wolnymi mediami i ostateczne przejęcie sądów. Władza PiS może też przejąć kontrolę nad szkołami i uniwersytetami, po to by od małego wychowywać „prawdziwych” Polaków . https://oko.press/plan-ziobry-przejac-media-sady-a-nawet-szkoly/?fbclid=IwAR0GiX0BCGBloGo_KGafPIK_-KErIrtZWPi5slu3iY2ibNUNXoG0DC4JJJs
To może być owoc katolickiej mentalności. Katolik po pierwsze wie lepiej, a po drugie, chce nawracać innych. Sam znam takich, którzy łażą po Warszawie, zaczepiają ludzi, i „dają świadectwo”. To jest molestowanie, ale w oczach katolika to jest „dawanie świadectwa prawdzie”. Ziobro to następny szczebel na tej drabinie. To jest gangster, ale ma oparcie w powyższej mentalności.
Mnie także smutno jak wielu z nas. Mam podobne refleksje. To swojego rodzaju trauma, którą musimy przeżyć. Media pełne są odruchów żalu, smutku, zawodu ale także rozgoryczenia i wielu innych, negatywnych emocji. CZęsto słychac głosy przedsiębiorców zapowiadających swojego rodzaju „zemstę” na tych wyborcach, którzy głosowali na Dudę. To też jakis sposób odreagowania, choc nie jestem pewien czy skuteczny. Z doświadczenia wiem, że smutek, żal, rozgoryczenie trzeba jakoś odreagować . Jest wiele sposobów – płacz, agresja, wygadanie się, itp.
*
Mój sposób polega na tym, że od trzech dni po 12 godzin dziennie uciekam w bardzo intensywną pracę z drewnem. Stolarstwo i ciesielstwo to moje hobby – robię deski do krojenia chleba, tace, drobne stołki i krzesła do siedzenia na dworze i przy ognisku. Świeżo przetarte potężne topole z przeznaczeniem budowlanym, mają sporo desek odpadowych oflisowych, z których można robić wiele pożytecznych drobiazgów.
*
Dzisiaj przeczytałem artykuł zawierający jeszcze inny sposób odreagowania. Warto rzucić okiem: https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/leszek-jazdzewski-nie-na-naszej-warcie-opinia/msrq1kl,79cfc278
Dziać rozmawiałem z trzema przyjaciółmi z którymi łącza mnie wspomnienia jeszcze z PRL-u tak był taki czas
Dwóch to zwolennicy dobrej zmiany trzeci tak jak ja jej zdecydowany przeciwnik
To były trzy dobre rozmowy mam nadzieje ze polityka nie zdoła nas poróżnić
Politycy będą się żreć my możemy rozmawiac
Zazdroszczę Panu. Ja nie jestem w stanie zrozumieć zwolenników „dobrej zmiany” tym bardziej, jeśli są moimi dobrymi znajomymi. Nawiasem mówiąc od 2015 roku zwolenników pisu usunąłem z grona moich dobrych znajomych, ponieważ ich poglądy obrażają moje minimum przyzwoitości.
To skomplikowane, zwłaszcza jeśli zwolennicy pisu są członkami rodziny, nie da się usunąć! Podobnie z przyjaciółmi starej daty, którzy mają swoje porachunku z po, trudno ich argumenty lekceważyć.Ale w sumie jest zle i nie udaję, że jest dobrze.
Rozumiem – broń boże nie namawiam do zachowania takiego jak moje. Ja także mam w rodzinie ludzi zaślepionych pisem, ale ograniczyłem kontakty z nimi do niezbędnego minimum i nie podejmuję z nimi dialogu, bo oni po Kisielowemu są „przyrośnięci” do swoich poglądów.
*
Moja „zazdrość” polega na tym, że jakkolwiek staram się być człowiekiem tolerancyjnym, to istnieją granice tej tolerancji. Tymi granicami są nienawiść, głupota czy świadome działanie na szkodę własnego kraju. To dlatego zrezygnowałem z kilku dobrych znajomych, że oni świadomie niszczą wspólnotę. Żadne żale, porachunki czy pretensje do PO nie usprawiedliwiają celowego działania na szkodę Polski.
*
Mieszkam na wsi, w gminie gdzie na Dudę głosowało ponad 70% wyborców. Ze zwykłymi ludźmi, którzy są nieświadomi szkodnictwa tej formacji politycznej chętnie rozmawiam, bo nie widzę w nich celowego działania na szkodę własnej przyszłości. To nie są łatwe rozmowy, bo sposób myślenia tych ludzi jest osobliwy roszczeniowo-potępiający. Ukształtowany przez zakłamany KRK i oficjalną propagandę. Odkłamanie tej fałszywej świadomosci jest bardzo trudne, bo zaraża ona ich dzieci, wnuki, rodziny. Jednak tutaj normalna rozmowa jest możliwa i potrzebna. Potrzebna, bo ci ludzie są wyraźnie ofiarami cynicznych proboszczów i polityków.
Przestańmy wreszcie mówić „dobra zmian”, bo to jest zwycięstwo drugiej strony. Trzeba to jakoś inaczej nazwać i scharakteryzować. Trafnie i uczciwie. „Dobra zmiana” to jest ich slogan propagandowy.
Tylko dopowiedzenie językowe
Kiedyś w SO omówiłem świetna książkę Katarzyny Klosinskiej i Michała Rusinka „Dobra zmiana” z podtytułem „Czyli jak się rządzi za pomocą słów”
Każdorazowo gdy używam tego wyrażenia odsyłam do tej książki
Kampania Dudy dopisała do niej jeszcze jeden tym razem najmroczniejszy rozdział który w pełni uzasadnia podtytuł wspomnianej książki
„Na pewno w najbliższych latach rozleci się Kościół; już świątynie świecą pustkami, również na Podkarpaciu, podobnie jak seminaria. W całej Polsce. Młodzi już się odwrócili od Kościoła. Tak więc mamy do czynienia z kolosem na glinianych nogach.”
To jest zadanie dla nas, dla społeczeństwa obywatelskiego, aby proces wyludniania się kościołów przyspieszyć, przez popularyzowanie kilku postaw:
– nie chodzenia na msze i nie przystepowania do żadnych sakramentów; częściowo wyludnianie się kościołów wspomaga koronawirus.
– nie dawania na tacę, ani datków po kolędzie,
– nie posyłania dzieci na naukę religii tylko etyki w szkołach.
Tu nie chodzi o zemstę na KRK a o fakt, iż kościół wspierając dydktaturę działa obiektywnie na szkodę Polski, rozwoju społecznego i postępu cywilizacyjnego. KRK powinno zajrzeć widmo upadku w oczy, inaczej nigdy sie nie zmieni.
*
Jak działa kościół kiedy musi walczyc o każdego wiernego służę kilkoma przykładami.
Zwiedzałem 10 lat temu Langwedocję i w mieście średniej wielkości wszedłem do kościoła katolickiego, który akurat nie był popularnym zabytkiem. Podszedł do mnie młody ksiądz w koloratce i ucieliśmy sobie niezwykle interesującą rozmowe. Ksiądz był uroczym rozmówcą, i był tak sygestywnie przekonywujacy , że gdybym był mieszkańcem z pewnością dołączyłbym do grona wiernych. Poszedłem wtedy specjalnie w niedzielę na mszę odprawianą przez tego księdza i zdania nie zmieniam. Walka o każdego wiernego czyni cuda.
Drugi przykład. KIlka lat temu zmarła żona mojego przyjaciela. Ponieważ w wielkim mieście nie sposób było znależć miejsce na cmentarzu katolickim a arogancja księży i personelu katolickiego administrujacego cmentarzami była odrażająca, zwłaszcza w obliczu straty najblizszej osoby, mój przyjaciel udał się do administracji cmentarza ewangelicko-augsburskiego, Tam sprawę załatwiono w 15 minut i bez najmniejszych problemów znalazło sie miejsce na bardzo zabytkowym cmentarzu. Kapłan, który prowadził uroczystośc pogrzebową wygłosił nad urna z prochami zmarłej jedno z najbardziej poruszajcych przemówień jakie słyszałem, poniewaz było skromne, naturalne, prawdziwe i niezwykle osobiste. (Audytorium było pod wrazeniem a byli to prawie sami profesjonaliści od przemówień – wykładowcy akademiccy.)
Ostatni przyklad aby nie zanudzać – parę lat temu poprosił mnie o pewną usługę finansową biskup koscioła ewangelicko-augsburskiego w jednym z dużych miast polskich. Z usługi nic nie wyszło z przyczyn niezależnych od nas obydwu, ale po kilku spotkaniach zadzierzgnęła sie między nami bardzo fajna znajomość o charakterze dyskusyjno -polemicznym. Od czasu do czasu urządzamy sobie taką pogawędkę (przy herbacie i pysznych ciastkach) na interesujące nas tematy, kiedy któryś z nas ma na to ochotę. Mamy zadziwiajaco wiele wspólnych przemysleń mimo odmiennej formacji intelektualnej, zawodowej, czy generacyjnej (bIskup jest ode mnie młodszy o 20 lat). Nawet wtedy kiedy się ze soba fundamentalnie nie zgadzamy, to argumentacja drugiej strony jest dla kazdego z nas interesująca i ważna.
Panie Sławku i to jest clou problemu z KK. Męczyłem kiedyś znajomego księdza o program nauczania w seminariach. Po długiej i wyczerpującej (mnie) dyskusji wiem, że tam kształci się głownie „administratorów parafii”, cokolwiek to znaczy.
Tymczasem wystarczy przyjrzeć się diecezji ewangelickiej z siedzibą w Sopocie, by zobaczyć zupełnie inny obraz. Wziąć do ręki „Gdański Rocznik Ewangelicki”, zobaczyć w nim masę bardzo wartościowych tekstów historycznych (te z racji profesji najbardziej mnie interesują), a przede wszystkim przeczytać skład Rady Naukowej, w którym widnieją nazwiska nie tylko polskich profesorów, skład ekipy recenzentów (jak wyżej – niemal sami prof. dr hab.) by zrozumieć, że religia niekoniecznie musi wiązać się z umysłowym otumanieniem i dbałością wyłącznie o kasę.
Kiedy w XVI wieku biskup Rozrażewski montował ekipę antyreformacyjną, ściągał na Pomorze wyłącznie dobrze wykształconych księży, głównie ze świeżo otwartej akademii jezuickiej z Braniewa, Dotychczas bowiem zdarzali się tu nawet księża analfabeci, nie znający nawet słów modlitw.
Ten trend utrzymał się jakiś czas i wpoił ludziom przekonanie, że ksiądz to jest „ktoś” – lepiej od innych wykształcony, znający świat i jego problemy itd.
Dziś to wszystko zniknęło, ale księża nadal chcieliby za takich uchodzić i nieudolnie odgrywają rolę osób, co to „lepiej wiedzą”.
W dobie powszechnej edukacji każdego stopnia o czym może pogadać z wiernymi ksiądz, którego nauczono tylko być „administratorem parafii”?
KK tego nie zrozumiał i nadal nie rozumie uważając, że oparcie się o tron zastąpi rzetelną wiedzę (także teologiczną) i nadal można traktować wiernych jako głupie, niczego nie świadome owieczki, którym trzeba tłumaczyć najbardziej nawet oczywiste prawdy z życia.
Do czasu owszem, zastąpi zwłaszcza gdy tron przyjdzie z pomocą stosując opresje, ale kiedyś to się skończy i trzeba będzie powalczyć o każdą owieczkę. Kto powalczy? Administrator parafii? Nie wróżę sukcesów.
Zgadzam się z Panem. Koscioły reformowane są zdecydowanie bardziej autentyczne i bliższe ludziom, ale ich oddziaływanie zarówno w Polsce jak i w krajach zachodnich jest słabe, co wiąże sie nie tyle z ich jakością co z procesami sekularyzacji społeczeństw.
W Polsce ilość wiernych kościołów protestanckich radykalnie spada także z tego względu, że wymierają ostatni wierni a nowych jakoś nie widać. W moim mieście powiatowym jest świetnie wyremontowana XIX wieczna świątynia ewangelicko-augsburska, w której władze miasta na codzień organizują imprezy kulturalne, uniwersytet trzeciego wieku, etc. Kiedy sie temu przyjrzałem okazało sie, że to wszystko za zgodą władz tego koscioła, który zachował sobie prawo odprawiania mszy oraz udzielania ślubów koscielnych i pogrzebów. Msza odbywa się raz w miesiącu i kilka lat temu wziąłem w niej udział. Było kilkunastu uczestników, z czego, jak sie później okazało, więcej ciekawskich takich jak ja, a mniej wiernych. Po skończonej mszy od księdza dowiedziałem się, że przed 1939 r. okoliczna społeczność wiernych liczyła ponad 1000 osób a dzisiaj jest ich zakledwie 6-osób. Częściowo jest to związane z osadnictwem niemieckim na tych terenach w okresie po I rozbiorze Polski, a później wzmozonym osadnictwem przemysłowym w związku z burzliwą historią przemysłową Łodzi po roku 1815.
*
Jeżeli chodzi i polski krk to rzeczywiście perspektywy jego działalności przedstawiają się mało obiecująco, jeżeli nic sie nie zmieni. Biorąc pod uwagę formację intelektualna i moralna naszych hierarchów trudno spodziewać się światłych reform. Pozostaje „dobra zmiana” .
w najbliższych latach?
będzie malał, ale to zajmie ze 20, 30 lat…