JS: Przed drugą turą8 min czytania

()


29.05.2025

Zdanie odrębne

Felieton to gatunek ulotny – jak liść, albo kartka papieru… Jego aktualność to dzień, może tydzień; jeszcze mniejsza moc sprawcza. Ot, notatka na kawiarnianej serwetce, którą można (a nawet trzeba) wrzucić do kosza! Mimo zwiewności formy czasem potrafi wpłynąć na rzeczywistość; zwykle pozostaje żywym zapisem wydarzeń. Po latach mówi więcej niż niejedno opracowanie naukowe (szczególnie z IPN). Wszak felieton to ‘obserwacja uczestnicząca’, a ta bierze się z potrzeby chwili, czy dania świadectwa i na ogół jest wiarygodna…

*

Rzecz dzieje się w jednym z większych miast na Podkarpaciu – w mateczniku Boga, ojczyzny i partii PiS. Do zatłoczonego autobusu miejskiego wsiada młoda kobieta w zaawansowanej ciąży, za nią starszy mężczyzna. Miejsca siedzące zajęły nastolatki zapatrzone w smartfony; nie zwracają uwagi na otoczenie, starsi podróżują na stojąco… Wiekowy pan zwraca się do chłopca, by ustąpił miejsca ciężarnej. Na co ten głośno – „A czy ja ją grał?”. Kobieta pąsowieje, pasażer zaniemówił, młodzież rechoce, reszta milczy… W regionie ‘głębokiej wiary’ i podobnej moralności sceny takie są na porządku dziennym; ludzie się z tym godzą…

Kiedy się to dzieje, polski episkopat wystosował kolejny list do minister edukacji, oprotestowujący przedmiot ‘edukacja zdrowotna’, jako niezgodny z wartościami chrześcijańskim! Tymczasem jest tam mowa o ciąży i macierzyństwie, warunkujących nowe życie…

Większość wizerunków Bożej matki (obrazy, rzeźby), na które patrzy Polak – od dziecka po starca – przedstawia ją brzemienną, czyli z brzuchem. I nastolatek, który pewnie jeszcze ‘nie grał’ kobiety, widział ją nie raz. Niedawno przystępował do pierwszej komunii, czyli przyjmował ‘mistyczne ciało’ człowieka urodzonego z kobiety. Może wtedy przyszła mu do głowy myśl o ‘graniu’?

*

W innym podkarpackim mieście, w kościele farnym niedzielna msza z kazaniem, w którym padają słowa: „Chrześcijaństwo to nie moralność ani doskonałość – to osobista relacja z Chrystusem”, albo: „Co wybierzemy ducha prawdy, czy kompromisu?” i dalej: „Serce ludzkie to świątynia Trójcy świętej”, albo: „W każdej sprawie potrzebna jest konsultacja z Duchem świętym” itd., itp. Jest to prawdopodobnie ‘gotowiec’ rozsyłany z kurii, albo z centrali, bo ksiądz je czyta, nie patrząc na wiernych. Ludzie słuchają, ale jakby nie słyszeli; nie wiedzą, o co chodzi – przyszli tu, bo jest niedziela i ‘chodzi się’ do kościoła…

Ławki i krzesła zajęte; młoda matka z trójką małych dzieci nie ma gdzie usiąść, a każde chce na ręce. Wolno stojące krzesło zajął wygolony dwudziestolatek. Udaje, że słucha religijnego bełkotu; pochylił głowę, by nie widzieć kobiety z dziećmi. Młody ojciec dzieci nie ośmieli się prosić wyrostka, by ustąpił miejsca jego żonie; na zmianę biorą je na ręce. Tydzień wcześniej miejscowy proboszcz cytował słowa neokatechumena Vanca, atakującego zdeprawowaną, chrześcijańską Europę.

*

Rozmawiam ze starym księdzem, dożywającym dni w domu księży-emerytów; rzecz dotyczy wyborów. „Proszę pana, zastanawiam się nad kandydatem obywatelskim i widzę, że on nie przestrzega większości z dziesięciu przykazań. Grzeszy przeciw Bogu i ludziom, i to są naruszenia drastyczne”. Wiekowy kapłan jest przygnębiony sposobem tłumaczenia się kandydata – „Na poważne zarzuty odpowiada pobłażliwym uśmiechem i miedzianym czołem[1]. Rzeczywiście, twarz Nawrockiego błyszcząca, uśmiechnięta, jakby wypolerowana… Nasza rozmowa zbiega z wypowiedzią innego duchownego (w Internecie), który udział ‘kandydata’ w kibolskich ustawkach nazywa grzechem i wykroczeniem. A co powiedzieć o stręczycielstwie?

Wyższy kler i episkopat[2] milczą, tak jak milczeli amerykańscy biskupi przed i po wyborze Trumpa. Odważyła się kobieta – biskupka kościoła luterańskiego, którą ten zrugał za wypowiedź o podstawowych wartościach. On, strażnik tradycji i chrześcijańskich zasad – gwałciciel, oszust, wiarołomca; człowiek z zarzutami i wyrokami. W Kościele polskim obowiązują te same zasady co w polityce! Nie chodzi o to, by ludzi prowadzić do Boga, nakłaniając do przestrzegania przykazań, ale by ich wprowadzić w zamęt emocjonalny i umysłowy, w którym sacrum miesza się z profanum, a słowa tracą dotychczasowe znaczenie. Przeszacowaniu ulegają określane przez nie wartości; ich znak dodatni zmienia się w ujemny, w końcu znikają, by ustąpić miejsca antywartościom.

*

Wśród komentatorów politycznych młodego pokolenia coraz częściej słychać opinię o degradacji urzędu prezydenta… Najgorzej wypada Andrzej Duda; nawet gen. Wojciech Jaruzelski, pełniący ten urząd najkrócej, miał swoją klasę. Duda wymyka się ocenom – jest ‘pozaklasowy’, jak się kiedyś mawiało w pewnej dziedzinie gospodarki rolnej.

Druga tura wyborów to gra o polskie państwo – bez względu na to, jaką mu przypiszemy cyfrę oraz kwalifikację ustrojową. Zachowując odpowiednie proporcje, można je porównać do wyborów amerykańskich, które demontują dotychczasowy, światowy ład. Polskie wybory przesądzą o losach Europy, szczególnie w naszej części. Mają tego świadomość mniejsi sąsiedzi, członkowie NATO – Czesi, Litwa, Łotwa, Estonia… Odczuje to Ukraina, której losy zależą od szaleństw narcystycznego republikanina oraz jego sympatii do rosyjskiego autokraty. Po wygranej Nawrockiego wraz ze Słowacją i Węgrami staniemy się czarną dziurą – niepotrzebną reszcie Europy, za to do wzięcia przez Putina.

*

Na ostatniej prostej przyjechała do Rzeszowa (27.05) Kristi Noem sekretarka ds. bezpieczeństwa krajowego Stanów Zjednoczonych. Jest znana z tego, że w przeszłości zabiła 14-miesięczną suczkę, „bo ta była zbyt agresywna i rujnowała jej polowania na bażanty”. Reprezentowała administrację Trumpa na zlocie konserwatystów CPAC. Otoczyli ją: prezydent Duda, kandydat Nawrocki, były premier Morawiecki… Z satysfakcja słuchali, kiedy mówiła: „Widziałam u władzy socjalistów, takich, jak (…) prezydent Warszawy, który jest wytresowany na lidera, będzie rządził poprzez strach, będzie używał strachu, by promować anty wolnościowy program”.

Szantażowała: „Jeżeli wybierzecie lidera, który będzie współpracował z Donaldem Trumpem, zyskacie potężnego sojusznika, który zapewni, że będziecie mogli walczyć z każdym wrogiem, który nie podziela waszych wartości (…). Będziecie cieszyć się militarną, amerykańską obecnością, będziecie mieli sprzęt”.

Naciskała: „Potrzebujemy, byście wybrali właściwego lidera, to wy będziecie liderami, którzy odbiją Europę dla wartości konserwatywnych (…) Przywództwo ma znaczenie. Potrzebujecie silnego przywódcy, by prowadził wasz kraj. Ameryka chce być waszym sojusznikiem, by chronić waszą wolność i dobrobyt, chronić was przed zagrożeniami dla waszych rodzin. Będziecie błogosławieni tą przyjaźnią”

Miało się wrażenie, że – w Jasionce, hubie militarnym, przez który płynie światowa pomoc dla Ukrainy, chce nam zaproponować Trampa na polską miarę, Trumpika… Zlot był polityczny, ale podtekst militarny, jak w październiku 1956 roku.

Jak dziś Waszyngton, wtedy Moskwa z niepokojem obserwowała rozwój sytuacji w Polsce. Wydano rozkaz, by wojska pancerne stacjonujące w Legnicy i Bornym Sulinowie wyruszyły w stronę Warszawy; zatrzymały się 150 km od stolicy. 19 października wizytę złożył w Polsce Chruszczow i ścisłe kierownictwo Kremla: Mołotow, Kaganowicz, Mikojan; dowódcy, w tym głównodowodzący Układu Warszawskiego Koniew. Chruszczow chciał wymusić na polskich komunistach rezygnację z wyboru Władysława Gomułki na I sekretarza Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Był wściekły, bo delegacji radzieckiej nie zaproszono na obrady plenum, odrzucono też propozycję składu Biura Politycznego z członkami wskazanymi przez Kreml. Chruszczow uważał, że polscy towarzysze „właściwie im w twarz napluli, bo nie zgodzili się przyjąć delegacji przed plenum”. Według Gomułki miał grozić polskiej ekipie: „Ten numer wam się nie uda, jesteśmy gotowi do aktywnej interwencji”[3].

Po wielogodzinnych obradach Gomułce udało się jednak uspokoić I sekretarza bratniej partii i przyznać, że on sam jest zdolny do kierowania PZPR. Zanim rankiem, 20 października Chruszczow opuścił Warszawę, nakazał wstrzymanie ruchu czerwonoarmistów w kierunku polskiej stolicy. Edward Ochab wspominał po latach: „Interwencja. My jej uniknęliśmy. Uniknęliśmy najgorszego (…). Nie potrafili uniknąć tego Węgrzy – wtedy, Czesi – później”.

*

Wtedy chodziło o interwencję zewnętrzną… Czy zachowując miarę czasu (moment historyczny), miejsca (Jasionka) oraz wszelkie proporcje osobowe (Chruszczow, Noem), uda się nam teraz uniknąć interwencji wewnętrznej? Każda taka sytuacja zależy od ludzi – wtedy rozgrywających konflikt polityczny, dziś idących na wybory… Wszak polityka to gra emocji i sił.


Ps. Córka sąsiadki, zdolna naukowczyni wróciła z konferencji – w Austrii, czy Szwajcarii… Opowiada matce, że Amerykanie przepraszali europejskich kolegów za swego prezydenta. Sąsiadka powiedziała o tym mnie, a ja mówię Czytelnikom…


  1. Dla niezorientowanych – dawniej tak mówiono o człowieku bezczelnym, bezwstydnym, nikczemnym, cynicznym, bez ambicji, honoru i wstydu. Wyrażenie miedziane czoło – stosowano zamiennie z wytartym czołem; co oznaczało brak twarzy.
  2. Zabawna rzecz, kiedy zapytałem SI o zasadę funkcjonowania ‘epidiaskopu’ – wyświetliła mi ‘episkopat’. Okazuje się, że oba te urządzenia posługują się „światłem odbitym lub przechodzącym”. Same z siebie nie świecą…
  3. Więcej:https://historia.interia.pl/kartka-z-kalendarza/news-20-pazdziernika-1956-r-nikita-chruszczow-wylatuje-z-warszawy,nId,1906111#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    https://pazdziernik56.pl/dramatyczna-rozmowa-gomulka-chruszczow-19-pazdziernika-1956/

JS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

13 komentarzy

  1. Stanisław Obirek 29.05.2025
  2. Robert A 29.05.2025
  3. slawek 29.05.2025
    • Jacek 30.05.2025
  4. Odradek 29.05.2025
    • slawek 29.05.2025
  5. Makary 29.05.2025
    • slawek 30.05.2025
  6. HK 30.05.2025
    • Sonia 30.05.2025
      • HK 30.05.2025
  7. Eustachy 30.05.2025
  8. Bungo 02.06.2025