Jacek Pałasiński: Drugi obieg (113)

05.11.2021

Święto Divali

1. Światowa Organizacja Zdrowia stwierdziła wczoraj, że „Europa po raz kolejny jest centrum pandemii Covid”. Organizacja oblicza, że do lutego 2022 r. będzie na naszym kontynencie ponad 500 tysięcy zgonów z powodu zarażania koronawirusem.

Może być zdjęciem przedstawiającym mapa i tekst
Interaktywna mapa: https://who.maps.arcgis.com/…/ead3c6475654481ca51c248d5…

Hans Kluge, dyrektor WHO ds. Europy, powiedział, że „po raz kolejny jesteśmy w epicentrum pandemii. W związku z powszechnym odradzaniem się wirusa wzywam każdą instytucję, odpowiedzialną za zdrowie, o dokładne rozważenie ewentualnego ograniczania lub znoszenia środków restrykcyjnych”.

Może być zdjęciem przedstawiającym mapa i tekst

2. W Polsce 15 tysięcy zakażeń i 250 zgonów. Jeżeli trafny jest przelicznik, używany przez epidemiologów, to prawdziwa liczba zakażeń w środę wynosiła: 250 zgonów x 500 = 125.000 nowych zakażeń. Czyli mniej więcej tyle, ile wyliczył dr Grzesiowski.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
WHO o Polsce: liczba zakażonych i zmarłych.

Czy P.T. Czytelników również irytuje, że najpoważniejsze nawet portale łykają jak pelikany, nie dodając komentarza, weekendowe liczby zakażeń i śmierci? Znacznie niższe niż w pozostałe dni tygodnia? Czy doprawdy nikt nie zauważył tej prawidłowości i nie zbadał jej przyczyn, odkrywając np., że w polskich szpitalach nie tylko nie wypisuje się pacjentów w weekendy (bo lekarze są na działce, a nie na oddziale i nie ma komu podpisać stosownych dokumentów), ale z tych samych przyczyn nie wypisuje się aktów zgonu?

D.O. byłby komentował to tsunami zarażeń, byłby mówił o braku jakiejkolwiek polityki rządu, zmierzającej do ochrony społeczeństwa, a potem mówił o kompletnej nieodpowiedzialności rodaków, nieprzestrzegających nawet tych chaotycznych przepisów, które pożal się Boże rząd z siebie wydzielił. Ale powstrzyma się, bo jaki koń jest – każdy widzi i D.O. nie będzie tu uprawiał dydaktyki. Więc może tylko w ciszy rozpaczać, że – po pierwsze: każdy naród ma taki rząd, na jaki zasługuje, – po drugie – nie zasłużyliśmy na zdrowie, nie zasłużyliśmy na demokrację i wolność, a być może wkrótce okaże się, że nie zasłużyliśmy także na niepodległość.

3. CNN publikuje zdjęcia satelitarne rosyjskich wojsk, zmasowanych u granic Ukrainy.

Zdjęcia pokazują rosyjski sprzęt, w tym działa samobieżne, czołgi bojowe i bojowe wozy piechoty, przemieszczający się na poligonie około 300 km od granicy.

Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu
Zdjęcia wojsk rosyjskich opodal granicy z Ukrainą, opublikowane przez CNN

We wtorek Ministerstwo Obrony Ukrainy poinformowało, że około 90.000 rosyjskich żołnierzy znajduje się „w pobliżu granicy i na tymczasowo okupowanych terytoriach”, a także na Morzu Czarnym.

Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu
Rosyjska baza 1
Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu
Rosyjska baza 2
Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Rosyjska baza 3

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział dziennikarzom: „Przemieszczanie się naszego sprzętu wojskowego lub jednostek wojskowych przez terytorium Federacji Rosyjskiej to wyłącznie nasza sprawa. Rosja nigdy nikomu nie groziła, nie zagraża i nikomu nie będzie zagrażać – przekonywał.

D.O. ma nadzieję, że Pieskow przekonał P.T. Czytelników, tak, jak przekonał D.O.

„W tej chwili jest to rozwijająca się sytuacja. To, że ‘nic się nie dzieje’ nie oznacza to, że jutro nie będzie ofensywy” – powiedział Michael Kofman, analityk Centrum Wilsona, znawca rosyjskiej armii.

4. Raport, przygotowany przez Departament Obrony dla Kongresu Amerykańskiego, ujawnia, że w ciągu najbliższej dekady Chiny pięciokrotnie zwiększą swój arsenał nuklearny. Z obecnych 200 głowic chiński arsenał wzrośnie do 1000. 700 ma być już gotowych w 2027, za pięć lat.

To nowość, bo w ubiegłorocznym raporcie Pentagon pisał „tylko” o podwojeniu liczby głowic.

Ale od tego czasu odnotowano na pustyni Gobi i nie tylko, hurtową budowę nowych silosów na rakiety z głowicami termojądrowymi.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst
Chińskie silosy na rakiety z głowicami termojądrowymi. Grafika: Federation of American Scientists.
Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu i tekst
Źródło: Daily Mail
Może być zdjęciem przedstawiającym mapa i na świeżym powietrzu
Grafika: Federation of American Scientists.

5. D.O. wie, że pierwszy obieg już tę fotkę pokazywał, ale, zadając kłam postanowieniu o niestosowaniu dydaktyki, zamieści ją raz jeszcze, z apelem… nie, nie o współczucie, D.O. nie ma złudzeń; o chwilę refleksji i podstawienie twarzy własnej i własnego dziecka w miejsce tych, widocznych na zdjęciu. Za tym właśnie większość Polaków głosowała i ma zamiar nadal głosować.

Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i na świeżym powietrzu
Mustafa z tatą.

Kto więc jest na tym zdjęciu? Chłopczyk nazywa się Mustafa, a jego tata – Munzir al-Nazzal, a, jak przekonywał pewien ułaskawiony kryminalista i zapalony kynolog – to są wszystko zoofile.

Ale na bardzo podobnym zdjęciu, za czas nie za długi, będzie chłopczyk o imieniu Mateusz i jego tatuś – Janusz.

Mustafa urodził się bez kończyn górnych i dolnych z powodu wad rozwojowych płodu spowodowanych wdychaniem przez matkę bojowego gazu Sarin podczas ataku chemicznego reżimu Bashara al-Assada w Syrii w 2017 roku. Tacie zaś nogę urwała bomba zrzucona – kto wie – przez reżim syryjski, a może przez Rosjan?

„La Repubblica” (https://www.repubblica.it/…/siria_mustafa_foto_siena…/) dotarła do bohaterów tej fotografii; odnalazła ich w Turcji, w skrajnej nędzy.

Zdjęcie obiegło świat, ale świat się nie zmienił: dużo gadania, mało solidarności. Mamy tak ciężkie życie, że może śmierć byłaby lepsza” – mówi 35-letni mężczyzna Munzir. „Pieniądze z dotacji Czerwonego Półksiężyca ledwo wystarczają na mleko i pieluchy. Są dni, kiedy nie jemy, od trzech tygodni odcięli nam wodę i gaz. Jestem kaleką, nikt nie bierze mnie do pracy. Mustafa potrzebuje chirurgii i elektronicznej protetyki. Organizacje pozarządowe robią nam zdjęcia, a potem wychodzą, mówią, że nam pomogą, ale to nieprawda.

[…] Przed wojną domową w Syrii zapisałem się na uniwersytet. Mieszkałem w Maarat al Naaman, niedaleko Idlib. Pewnego dnia, w 2014 roku, byłem na targu owocowym Maarat i helikopter zrzucił bombę beczkową. Uderzył mnie odłamek. Zostałem przewieziony do Turcji, gdzie amputowano mi prawą nogę. W tym czasie byłem żonaty od roku z Zeynep. Mamy krewnych w Khan Shaykhun. Tego dnia miałem zajęcia w pracy, więc zostawiłem z nimi żonę. 4 kwietnia 2017 r. w nocy zadzwonili do mnie i powiedzieli, że doszło do bombardowania z użyciem broni chemicznej. Zeynep, która była już w ciąży z Mustafą, znalazła się w szpitalu, podłączona do aparatu tlenowego między pacjentami, którzy nie mogli oddychać, a zwłokami. Znamy cztery inne dziewczynki urodzone bez rąk i nóg. A moja żona dwa razy w miesiącu nadal ma problemy z oddychaniem. „Mustafa nie chodzi do szkoły, nie ma przyjaciół. Cały dzień pozostajemy w domu. Nie ma tureckiego szpitala, do którego bym się nie zwrócił. Ostatnim razem, gdy wysłali mnie do Ankary, tam też powiedzieli mi, że lekarstwo dla Mustafy w Turcji nie istnieje. Potrzebuje elektronicznych protez i poddawania się różnym operacjom, aby wydłużyć kości. Ma też wąski żołądek, więc je bardzo mało i żywi się mlekiem, potrzebuje pilnej operacji.

Włoski dziennikarz pyta: „Mustafa, co chcesz robić, kiedy dorośniesz”?

Twarz dziecka się rozjaśnia. „Chcę iść do szkoły! Chcę wsiąść do samochodu i pojechać! Pójdę na Uniwersytet!”. I wita rzucając buziaki w telefon komórkowy ręką, której nie ma”.

D.O. chciałby to skomentować jakoś mądrze, ale jedyne, co mu przychodzi, to wulgarne słowo na „q”.

Tylko tyle ma do powiedzenia zbrodniarzom, tym, którzy zrzucają bomby beczkowe, tym, którzy rozpylają nad ludzkimi osiedlami sarin oraz tym, którzy ludziom, usiłującym z tego piekła się wydostać, organizują długą i bolesną, katolicką śmierć w nadgranicznych bagnach.

A najbardziej chciałby to powiedzieć tym, którzy temu przyklaskują oraz tym, którzy na to patrzą z obojętnością.

Nie zasłużyliście na miano ludzi.

6. Ciekawe, czy P.T. Czytelnicy czują się, podobnie, jak D.O. zasmuceni i trochę zagubieni, niepewni przyszłości? Czemu? Bo…

Emmanuel Macron chciał jakoś dostojnie pożegnać się z odchodzącą kanclerz Niemiec Angelą Merkel, „Mutti” dla rodaków. Zorganizował się skromną ceremonię w Burgundii (https://www.lci.fr/…/macron-a-merkel-en-visite-d-adieu…), a konkretnie na ulicach historycznego centrum Beaune, serca tego winami słynącego regionu. Kiedy tak szli ulicami, Francuzi, mający Niemców za odwiecznych wrogów, pani Merkel klaskali.

Może być zdjęciem przedstawiającym 4 osoby, ludzie stoją i na świeżym powietrzu
Emmanuel Macron i Angela Merkel w Beaune.

Klaszcze i D.O. Klaszcze tej irytująco zachowawczej, zbyt mało stanowczej wobec szajki kobiecie, córce pastora, wnuczce Gdańszczanina Ludwika Mariana Kaźmierczaka, która była ostoją Europy, gwarantem jej istnienia i jej prosperity, gwarantem pokoju i przyjaźni między narodami, gwarantem życzliwej współpracy kilkudziesięciu państw. Tej samej, której pewien gnojek wyrzucał, że „miała związki ze Stasi”.

Potem, w Château du Clos de Vougeot, Emmanuel Macron wręczył Angeli Merkel insygnia Wielkiego Krzyża Legii Honorowej najwyższego stopnia.

„Dziękuję za przyjęcie tego porywczego młodego prezydenta, który chciał wszystkim wstrząsnąć” – powiedział.

„Dziękuję za tę cierpliwość i pobłażliwość wobec mnie”. „Zaakceptowałeś tę moją energię, może czasami tę bezczelność, z dużą życzliwością i mądrością i tego się od ciebie nauczyłem”.

„Razem wstrząsnęliśmy wieloma rzeczami i zrobiliśmy wiele dla Europy, przed kryzysem i po kryzysie. Odkąd byłaś kanclerzem, Francja nauczyła się znać cię i kochać”.

„Przez te wszystkie lata pomagałaś zachować jedność Europy pomimo wszystkich wstrząsów”.

Angela Merkel podziękowała: „To, co było dobre u wszystkich francuskich prezydentów, to to, że dzieliliśmy te same wartości, nawet jeśli na początku często mieliśmy różne pomysły. Często udało nam się zebrać i zrobić więcej, niż wydawało się, że możemy”.

Na koniec pani Merkel przytuliła Macrona przy aplauzie dwudziestu obecnych osób. Prezydent wręczył jej kilka prezentów, w tym dokument potwierdzający jej pierwszą wizytę we Francji, kiedy była zastępcą rzecznika delegacji z NRD w 1990 r., przed zjednoczeniem.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i stoi
Ostatni uścisk.

7. Czasami sprawiedliwość dopada jedynie słusznych.

Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) wszczął formalne śledztwo w sprawie tortur i pozasądowych zabójstw popełnionych przez wenezuelskie siły bezpieczeństwa pod rządami prezydenta Nicolása Maduro. Po raz pierwszy kraj Ameryki Łacińskiej stanie przed sądowym dochodzeniem oskarżony o zbrodnie przeciwko ludzkości.

Zauważyli P.T. Czytelnicy zapewne, że mianem „sił bezpieczeństwa” określa się najbardziej niebezpieczne, czasem bandyckie, a czasem zbrodnicze formacje policyjno-militarne?

To rzeczywiście historyczna decyzja. Od momentu powstania dwie dekady temu, MTK skupiał się głównie na okrucieństwach popełnianych w Afryce. „To punkt zwrotny – powiedział Jose Miguel Vivanco, dyrektor na Amerykę Pd. Human Rights Watch. – Nie tylko daje nadzieję wielu ofiarom rządu Maduro, ale także sprawdza, czy sam Maduro może zostać pociągnięty do odpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez jego siły całkowicie bezkarnie, w imię tzw. rewolucji boliwariańskiej”.

Niestety, mogą minąć lata, zanim jakiekolwiek zarzuty zostaną przez MTK przedstawione komukolwiek z Wenezueli.

A D.O. chciałby dożyć dnia, w którym Maduro skończy jak Saddam Husajn albo Ceausescu. No i jeszcze paru innych, mniej odległych.

8. W Polsce dzicy zabijają kobiety swoimi bandyckimi ustawami, a świat świętuje przełomowe odkrycie, o którym D.O. już jakiś czas temu pisał: szczepionka przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV, human papilloma virus), sprzyjającemu rakowi szyjki macicy, działa fantastycznie, znacznie lepiej, niż początkowo naukowcy się tego spodziewali.

U dziewcząt, którym podano szczepionkę HPV w wieku od 14 do 16 lat, wskaźniki spadły o 62%, a w gdy szczepionkę podano starszym nastolatkom – o 34%. (https://www.bbc.com/news/health-59148620; https://www.theguardian.com/…/its-incredible-hpv…). Program szczepień, uruchomiony w Anglii 13 lat temu, ratuje życie. Badanie finansowane przez Cancer Research UK wykazało, że zachorowalność na raka szyjki macicy u kobiet, zaszczepionych w wieku od 12 do 13 lat (obecnie 25-26-latek) była o 87% niższa niż w populacji nieszczepionej.

Naukowcy stwierdzili, że taki sukces oznacza, że osoby zaszczepione mogą potrzebować znacznie mniej badań cytologicznych. A warto pamiętać, że rak szyjki macicy jest czwartym najczęściej występującym nowotworem u kobiet na całym świecie i zabija rocznie ponad 300.000 z nich.

9. Innym, zdumiewającym odkryciem w świecie medycyny (https://www.rnz.co.nz/…/samoan-plant-just-as-good-as…; https://www.theguardian.com/…/plant-in-traditional…), było stwierdzenie, że roślina, używana od wieków w tradycyjnej medycynie samoańskiej może być równie skuteczna przeciwbólowo i przeciwzapalnie, jak ibuprofen.

Naukowcy twierdzą, że liście rośliny matalafi ( https://en.wikipedia.org/wiki/Psychotria_insularum; po angielsku) mogą być również potencjalnie wykorzystywane do leczenia raka, cukrzycy, choroby Parkinsona i chorób układu krążenia. A także Covid-19!

Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba i na świeżym powietrzu
Prof. Seeseei Molimau-Samasoni, odkrywczyni niezwykłych właściwości leczniczych krzewu matalafi.

„Na początku byłam sceptyczna” – powiedziała pani Seeseei Molimau-Samasoni, autorka badania i kierowniczka działu roślin i technologii pożniwnych w Organizacji Badań Naukowych Samoa.

„Liście są siekane, a sok jest wyciskany. Tradycyjni uzdrowiciele używają tego soku jako napoju dla swoich pacjentów. Czasami używają także liści do wcierania w ciało chorego lub nakładają je na ranę, która wymaga gojenia” – powiedziała Molimau-Samasoni.

Może być zdjęciem przedstawiającym kwiat
Cudotwórcza roślina matalafi

Rezultaty badan efektów tej rośliny mają zostać opublikowane w “Proceedings of the National Academy of Sciences of the United States of America”.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, na świeżym powietrzu i drzewo
Kolejny „cudowny” lek z Samoa to małe drzewo, znane tubylcom jako drzewo mamala, dla botaników „Homalanthus nutans” (https://en.wikipedia.org/wiki/Homalanthus_nutans po angielsku), stosowane skutecznie w leczeniu zapalenia wątroby, zaś świeże liście przykładane na krwawiącą ranę powstrzymują krwawienie i zapobiegają zakażeniom. Na zdjęciu: Jay Keasling, inżynier chemik, specjalista od biologii syntetycznej, chce wykorzystać bakterie Escherichia coli do syntezy genów z drzewa mamala, które produkuje obiecujący lek przeciw AIDS. 

Zła wiadomość jest taka, że prawdopodobnie minie wiele lat, zanim lek z liści Matalafi będzie dostępny na całym świecie. Dobra natomiast, że na Samoa są jeszcze inne rośliny, uważane przez ich mieszkańców za niezwykle skuteczne (patrz podpisy pod zdjęciami).

Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba
Samoańska uzdrowicielka Ake Lilo przygotowuje wyciąg przeciwwirusowy z kory drzewa mamala, który będzie stosował w leczeniu zapalenia wątroby. Aktywny składnik, substancja chemiczna zwana prostatyną (https://en.wikipedia.org/wiki/Prostratin; po angielsku), również wykazuje ogromny potencjał w leczeniu AIDS. 

10. Wniosek końcowy dzisiejszego wydania jest taki, że kiedy już Chińczycy zrzucą nam na głowy jedną ze swoich tysiąca głowic termonuklearnych, kiedy już Rosjanie rozjadą nas czołgami i dokończą rakietami hipersonicznymi, to umrzemy wszyscy dużo zdrowsi.

Oczywiście oprócz tych debili, którzy się nie zaszczepili na covid: oni umrą wcześniej, ale przed śmiercią zarażą D.O. i wielu z P.T. Czytelników, tak, że i D.O. i Czytelnicy uduszą się w szpitalach, w których nie będzie komu nas ratować, bo część personelu zostanie też zarażona, a część odejdzie z oddziałów, ponieważ szajka nie zapłaciła medykom za nadludzkie, bohaterskie poświęcenie przy trzech poprzednich falach pandemii.

Na razie cieszmy się wszyscy szczęściem pana O., który kupił pozłacany komplecik kawowy za 24 tysiące złotych, oraz szczęściem pana K., który przy Woronicza uruchamia polską wersję rosyjskiej szczekaczki propagandowej R.T.

Jacek Pałasiński

Print Friendly, PDF & Email