Jacek Pałasiński: Drugi obieg (117)

09.11.2021

1. Imigranci to duży problem. O tym, że roznoszą choroby, a zwłaszcza covida, to wszyscy wiedzą, bo mówiły o tym największe autorytety polityczne. Większość z tych imigrantów to gwałciciele zwierząt; znany jest przypadek takiego kurdupelka w okularkach, co się bezwstydnie całował z psem, a potem skarżył na innych, że dmuchają krowy. Co gorsza, spora część tych imigrantów to zbrodniarze.

Może być zdjęciem przedstawiającym 3 osoby, na świeżym powietrzu i tekst „Opinion m× DIC Dark things are happening on Europe's borders. Are they a sign of worse to come? Daniel Trilling”
Ciemne sprawki dzieją się na granicach Europy.

Jeden z takich imigrantów trafił pod sąd. Najpierw uderzył ofiarę 17 razy nożem, a potem usiłował odciąć jej głowę. Ofiarą był chłopak, który za parę dni miał skończyć 13 lat. Mordercą okazał się – oczywiście! – imigrant. Nazywa się Marcel Grzeszcz i w momencie popełnienia zbrodni nie miał jeszcze 15 lat.

Może być zdjęciem w zbliżeniu przedstawiającym 1 osoba

Sąd w Lincoln Crown skazał Grzeszcza na 17 lat więzienia, ale z możliwością przedłużenia do dożywocia. Sędzia Baker, skazując, odrzucił kłamstwa Grzeszcza o nożu w ręku ofiary i powiedział, że morderca nie okazał jeszcze „żadnych prawdziwych oznak skruchy”.

Ci imigranci!

Chociaż… Zbrodnię potępił główny detektyw inspektor okręgowy Richard Myszczyszyn, który powiedział, że „całkowicie bezsensowne zabójstwo zostanie w pamięci funkcjonariuszy jako jedna z najgorszych i najsmutniejszych spraw, z jakimi mieliśmy do czynienia”. https://www.bbc.com/news/uk-england-lincolnshire-59206095

Poniżej zdjęcie imigranta – mordercy.

2. Światowe media piszą o porwanej nastolatce, którą uratował przypadkowy kierowca, ponieważ wykonała dłońmi gest, oznaczający „ratunku”. (https://edition.cnn.com/…/missing-teen-hand…/index.html).

D.O. gorąco namawia: zapoznajcie się z tym gestem (poniżej), rozpropagujcie go; któregoś dnia może wam uratować życie, jak uratował owej 16-latce z Asheville w Północnej Karolinie. Używając tego sygnału, podnosimy rękę z dłonią skierowaną na zewnątrz, następnie wkładamy kciuk do dłoni, a następnie zamykamy palce, aby złapać kciuk.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.
Znak “pomocy, jestem w niebezpieczeństwie”!

Chociaż nie zawsze to działa, niestety.

D.O. i całe, liczne rzesze Polaków, owe 70%, które nie głosuje na szajkę, zaciska ten kciuk od 6 lat, stojąc w oknie świata i znikąd, niestety, nie przychodzi ratunek.

Coś się D.O. widzi, że Polacy będą musieli uratować się sami, albo zniknąć z mapy narodów świata. Chwilowo to drugie wydaje mu się bardziej prawdopodobne.

3. W dawnych dobrych czasach, kiedy było naprawdę źle, do dobrego tonu między inteligentnymi przyjaciółmi było zażartować: „porozmawiajmy, jak czekista z czekistą”.

Czasy są nowe i zapewne większość z P.T. Czytelników nawet nie wie, kto zacz czekista, ale to „porozmawiajmy” w tych dniach nabrało szczególnej aktualności. Oto bowiem dyrektor CIA Bill Burns pojechał do Moskwy (https://edition.cnn.com/…/bill-burns-cia…/index.html), by w imieniu prezydenta Bidena usiłować dowiedzieć się, co znaczy zmasowanie 90 tysięcy żołnierzy i mas ciężkiego sprzętu wzdłuż granicy z Ukrainą.

Może być komiksem przedstawiającym 1 osoba
Czekista i jego alter ego.

Jedno ze źródeł powiedziało CNN, że Stany Zjednoczone mają „poważne obawy” dotyczące rosyjskich przygotowań, dodając: „Głupotą byłoby, gdybyśmy nie brali pod uwagę możliwości inwazji lub wtargnięcia”.

I kiedy Burns już dojechał do Moskwy, jakimiś, sobie tylko znanymi kanałami zdołał porozmawiać przez telefon z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. No i rozmawiali właśnie jak czekista z czekistą. Burns przekazał Putinowi poważne obawy USA dotyczące koncentracji rosyjskiej armii wzdłuż ukraińskiej granicy i zapytał o rosyjskie intencje.

„Tak, taka rozmowa odbyła się przez telefon” – powiedział CNN rzecznik Putina Dimitrij Pieskow. Zapytany o tematy poruszone podczas tej rozmowy, Pieskow powiedział, że owe tematy to „Stosunki dwustronne, sytuacja kryzysowa w praktyce dyplomatycznej i wymiana poglądów na temat konfliktów regionalnych”. „Oczywiście wspomniano również o kwestiach cyberbezpieczeństwa” – dodał Pieskow.

Burns wspomniał również o obawach USA, że Rosja wykorzystuje gaz jako narzędzie szantażu i że Ameryka przewiduje się, że Ukraina i inne kraje europejskie będą cierpieć z powodu kryzysu energetycznego zbliżającego się do zimy.

Wygląda jednak na to, że nawet po tej rozmowie, administracja amerykańska nie ma jasności, o co chodzi Rosjanom. Jedni uważają, iż mogą przygotowywać się do inwazji, podczas gdy inni sugerują, że przeprowadzają manewry lub po prostu próbują zastraszyć Ukrainę.

4. No to Czesi mają nowy rząd, bez pogiętego Babisza. Jeszcze tylko formalność dymisji zbreżniewiałego Zemana i można z pewnym optymizmem patrzeć w przyszłość. Jeśli się jest Czechem, oczywiście, bo jeśli się jest Polakiem, to powodów do optymizmu jest niewiele.

W czeskim Parlamencie, wśród 200 nowych deputowanych, po raz pierwszy od 76 lat, nie ma komunistów. Można? Można!

Znawców D.O. prosi o sprawdzenie, czy i ilu jest faszystów.

Nowy rząd utworzyła koalicja pięciu prawicowych i centrowych ugrupowań.

Z poparciem 108 deputowanych premierem został szef Obywatelskiej Partii Demokratycznej Petr Fiala. Za priorytet Fiala postawił sobie walkę z covidem, walkę z kryzysem gospodarczym i walkę z kryzysem moralnym. Czeka go mnóstwo walki.

Zwłaszcza że obiecał przeprowadzenie reformy emerytalnej, zwiększenie wydatków na obronność, na kulturę, oświatę, parki narodowe i na ochronę zdrowia, a każda z owych reform jest w stanie wysłać budżet w kosmos.

Za pap-em: „Nowy gabinet chce powrócić do »havlowskiej« polityki zagranicznej, której celem jest wsparcie demokracji, praw człowieka oraz społeczeństwa obywatelskiego. Członkostwo w Unii Europejskiej i w NATO ma nadal być najważniejszym wyznacznikiem czeskiej polityki zagranicznej”. Mowa jest także o rozwoju stosunków ze Stanami Zjednoczonymi oraz o tradycyjnym, strategicznym partnerstwie z Izraelem. Dokument wspomina także o współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej.

Tja… Do współpracy, jak do tanga: trzeba dwojga. Bracia Czesi, zacznijcie od współpracy z mega-dewastatorami i trucicielami z Turowa.

5. À propos: mała zagadka dla P.T. Czytelników: kto wybrał wybory prezydenckie w Nikaragui?

Mała podpowiedź: 2 czerwca policja pojawiła się w domu jego głównej rywalki, Cristiany Chamorro i umieściła ją w areszcie domowym. W następnych dniach i tygodniach doszło do kolejnych aresztowań kandydatów na prezydenta – w sumie siedmiu – w tym byłego ambasadora Nikaragui w USA Arturo Cruza juniora i kuzyna Cristiany Chamorro, Juana Sebastiána Chamorro. Nawet jej brat, Pedro Joaquín, 70-letni dziennikarz, został aresztowany za samo wyrażenie w wywiadzie zainteresowania startem w wyborach. Trzy godziny po wypowiedzeniu tych słów pod jego drzwiami pojawiła się policja.

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, na świeżym powietrzu i tekst
Zwycięzca wyborów w Nikaragui, bojownik o pokój, w przeciwieństwie do ludzi, których kazał aresztować: oni chcieli wojny, oczywiście, ponieważ byli liberalnymi demokratami.

Większość zatrzymanych kandydatów i wielu innych krytyków Ortegi zostało oskarżonych na podstawie kontrowersyjnej ustawy o zdradzie stanu.

BBC pisze: „Na kostarykańskim przejściu granicznym w Peñas Blancas kilku międzynarodowym dziennikarzom, w tym z BBC, odmówiono pozwolenia na wjazd do kraju, aby ukryć przed światem mega oszustwa wyborcze. Jedni nie mogli wjechać, a tysiące innych desperacko usiłuje wyjechać. Od czasu rozpoczęcia represji tłumy Nikaraguańczyków uciekły przed rządami Ortegi, najczęściej do Kostaryki przez martwe punkty wzdłuż porośniętej dżunglą granicy.

Jeszcze przed zamknięciem urn Biały Dom wydał oświadczenie, nazywając głosowanie „wyborami -pantomimą, które nie były ani wolne, ani uczciwe, a z pewnością nie demokratyczne”.

Znajdź podobieństwa.

6. À propos: w przeddzień 11 listopada, naziol generalny i minister niesprawiedliwości oświadczył, że nie należy przestrzegać wyroków podległych mu sądów. Wezwał innych nazioli do „obywatelskiego nieposłuszeństwa”.

Obywatelskie nieposłuszeństwo działa w dwie strony, D.O. ma nadzieję, że P.T. Czytelnicy o tym pamiętają.

A jakiś kocmołuch powiedział wieczorem nagle, że „atak na Polskę to atak na Unię Europejską i NATO”.

To, co najbardziej zdradza debila, to brak poczucia śmieszności.

7. À propos: jedynie słuszna, bratnia, wzór niedościgniony, komunistyczna partia Chin zafundowała sobie makietę amerykańskiego lotniskowca, żeby trenować, jak najlepiej trafić prawdziwy, jeśli się nawinie.

Cóż: ćwiczenie czyni mistrza.

Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu
Makieta amerykańskiego lotniskowca poruszająca się na szynach. Pokonanie USA to dla władz chińskich priorytet.

A Stany Zjednoczone nie mogą mieć wątpliwości, że jedynie słuszni, bratni i niedościgniony wzór – chińscy komuniści, mają właśnie je za pierwszy cel wojennej rozgrywki o wieczną dominację nad światem. Rosjanami Chińczycy raczej pogardzają, nawet gdy, jak teraz, są z nimi w taktycznym sojuszu. Gdy pokonają Stany Zjednoczone, nikt już nigdy nie stanie na drodze ich zbrodniczemu łajdactwu. Rosja? To, co dla Napoleona i Hitlera okazało się kąskiem nie do przełknięcia, Chiny połkną jednym kłapnięciem: ich fenomenalna zdolność dalekosiężnego planowania pokona rosyjski chaos i bylejakość kilkoma celnie wymierzonymi pstryczkami. Strata 100 milionów obywateli przejdzie w Chinach prawie niezauważalnie, w Rosji to zauważą, i to jak!

OK, Amerykanie to wiedzą, wdrożyli plan wzmocnienia swojej marynarki wojennej, by była zdolna stawić czoło chińskiej, ale nowe okręty w odpowiedniej liczbie pojawią się dopiero ok. 2040 roku. A kto potrafi chłodno i racjonalnie ocenić, jak bardzo zmienił się świat w ciągu ostatnich dwóch dekad, może sobie z grubsza wyobrazić, jaki będzie układ sił w r. 2040. Innymi słowy, będzie za późno. Tym bardziej że lotniskowce przestaną do tego czasu być „game changerem”, choćby dlatego, że Chińczycy mają już bombę, zwaną „carrier buster”, czy „carrier killer”, na który Amerykanie nie wymyślili jeszcze obrony (https://www.navalnews.com/…/the-unusual-carrier-killer…/; oraz https://en.wikipedia.org/wiki/DF-21).

I tak w kółko, dookoła wojtek. Si vis pacem para bellum. By nie sięgać do starożytności: gdyby hitlerowskie Niemcy zaatakowano w r. 1936 czy 37, kiedy znawcy mówili, co z tej forsownej militaryzacji wyniknie, nie byłoby 50 milionów ofiar, gdyby zaatakowano Miloszevicia nie w 95, a w 92 roku, nie byłoby Srebrenicy i 200 tysięcy zabitych. Teraz każdy głupi powie, co zrobi Korea Północna, gdy poczuje się wystarczająco silna, co zrobią Chiny, gdy uznają, że dadzą radę pokonać USA, co zrobi Rosja, gdy uzna, że tam, gdzie dwóch się bije, trzeci może skorzystać i spełnić wreszcie sen Lenina o „związku naszym bratnim, który ogarnia ludzki ród”.

Każdy głupi to wie, ale nawet mądrzy nie kiwają palcem.

8. Nb. D.O. zachęca do lektury artykułu z CNN (https://edition.cnn.com/…/sixth-plenum…/index.html) o celach strategicznych Xi Jinpinga w przeddzień dorocznego zebrania komitetu centralnego jedynie słusznej, bratniej, wzoru niedościgłego, Chińskiej Partii Komunistycznej. W Pekinie spadł pierwszy śnieg, a 376 członków „czerwonego konklawe” ma oficjalnie katapultować Chiny w to, co Xi nazywa „Nową Erą”.

Fragmencik:

W pewnym sensie ta obsesja na punkcie historii może być postrzegana jako zakorzeniona w tradycji sięgającej starożytnych Chin. Przez wieki chińskie dwory cesarskie mianowały historiografów, aby udokumentowali osiągnięcia cesarza, co często wiązało się z kompilacją – i przepisaniem – historii jego poprzednika.

Dla Komunistycznej Partii Chin historia – a raczej jej pewne wyselekcjonowane wersje – może być niezwykle użyteczna. Na przykład „historyczne roszczenia” Chin do spornych terytoriów i wód. A narracja związana z tak zwanym „wiekiem upokorzenia” przez obce mocarstwa – od Pierwszej Wojny Opiumowej w 1839 do założenia Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 – stała się centralnym źródłem legitymizacji partii.

W oczach liderów partii utrata kontroli nad tymi narracjami może przynieść katastrofalne konsekwencje. Upadek Związku Radzieckiego jest po części przypisywany odrzuceniu przez elitę rządzącą sowieckiego dziedzictwa.

I końcówka artykułu: „Jak mówi słynny cytat z »1984« George’a Orwella: »Kto kontroluje przeszłość, kontroluje przyszłość: kto kontroluje teraźniejszość, kontroluje przeszłość«. A Xi zamierza kontrolować wszystkie trzy”.

9. D.O. już nic nie rozumie: jest w ciąży, czy zrywa z mężem?

Jak donosi już nie brukowiec, ale ściekowiec „The DAily Mail” (https://www.dailymail.co.uk/…/Princess-Charlene-FINALLY…) „Księżna Charlene WRESZCIE wróciła do swojej rodziny: Royal (no to royal, czy prince’s?) family zażywa »spotkania pełnego radości i emocji« z księciem Albertem z Monako i ich bliźniakami po dziesięciomiesięcznym pobycie w RPA, który zmusił parę do zaprzeczenia rozłamowi.

43-letnia księżniczka Charlene z Monako spotkała się ponownie z 63-letnim mężem Albertem i ich dziećmi Jacquesem i Gabriellą

Matka dwójki dzieci wróciła dziś do księstwa i została sfotografowana dziś rano podczas spaceru z psem

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, dziecko, ludzie stoją i na świeżym powietrzu
No oni się chyba rozwodzą. Zdjęcie z poniedziałku, opublikowane przez pałac książęcy w Monaco.

Pojawiły się jednak pogłoski o rozłamie między Charlene a jej mężem, księciem Albertem, 63

No i proszę: o ciąży cisza. Ale jest nowy członek rodziny: brązowy wyżeł węgierski, który księżnej Charlene zastąpił ukochanego pieska Angela, przejechanego wiosną przez samochód.

Z artykułu w „DM” Czytelnik dowie się wszystkiego o torebce, butach i sukience księżnej, a nawet, pod artykułem znajdzie zachętę: „ubierz się jak Ubierz się jak księżna Charlene w sukienkę z dzianiny wielbłądziej od Loro Piana” za głupie 2390 funtów i do tego szterlingów.

Lecicie do sklepu?

Jacek Pałasiński

Print Friendly, PDF & Email