Jacek Pałasiński: Drugi obieg (164)17 min czytania

()

27.12.2021

1. Tylko w Polsce nie.

Przez 15 lat D.O. dojeżdżał z domu do swojego biurka w siedzibie stowarzyszenia prasy zagranicznej, które początkowo mieściło się w historycznym budynku przy Via della Mercede 55, a później, kiedy na przełomie tysiącleci Senat zażądał zwrotu należącego doń budynku, przy Via dell’Umiltà 83. Via dell’Umiltà prowadzi spod Kwirynału do centralnej Via del Corso. Budynek stowarzyszenia dzieli 100 metrów od Fontanny di Trevi i drugie 100 od papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego. Obie siedziby, w których D.O. miał swoje biurko, znajdują się w ścisłym, barokowym centrum Rzymu, które tym się cechuje, że szczęśliwcy, którzy mogą wykupić za horrendalne pieniądze prawo do wjazdu tam jakimś pojazdem mechanicznym, i tak nie mają go gdzie zaparkować. Mimo, że dojeżdżał na skuterze, D.O. krążył czasem godzinę, zanim znalazł nań jakąś dziurę. Zapinał dwoma srogimi łańcuchami i szedł do pracy.

Najczęściej udawało mu się postawić skuter w zakamarkach Piazza della Pilotta, przed Uniwersytetem Gregoriańskim.

Dygresja 1. Nazwa placu wywodzi się od zwłoszczonego określenia hiszpańskiej gry w pelotę, a na placu tym właśnie w pelotę – pilottę w rzymskim dialekcie – grało się właśnie tam.

Dygresja 2. Uniwersytet Gregoriański założył w 1551 r. Ignacio de Loyola i początkowo nazywał się „Collegium Romanum”. Loyola założył uczelnię („Archigimnazjum”) za pieniądze Francisco Borgii, wicekróla Katalonii, który po śmierci żony wstąpił do Towarzystwa Jezusowego (jezuitów) i nawet doszedł do stanowiska generała zakonu. Został świętym z woli papieża Klemensa X. Początkowo „Archigimnazjum” zmieniało siedziby na coraz większe, ale niezbyt okazałe, przynajmniej zdaniem papieża Grzegorza XIII, który sypnął groszem na budowę dzisiejszej, okazałej siedziby Uniwersytetu, zainaugurowanej w r. 1584. Koniec dygresji.

I kiedy już D.O. postawił i obłańcuszył swój skuter, podchodził do pana, który stał w rogu placu i nic nie robił. Ale starzy bywalcy, a D.O. nim był, wiedzieli, że ten pan nie bardzo ma co do ust włożyć, więc mu dawali jakąś monetkę. A D.O., dawał mu banknot: 1000 lirów i czuł się z tym dobrze, zwłaszcza, że pan w eleganckich słowach człowieka najwyraźniej wykształconego, dawał wyraz swojej wdzięczności za wspaniałomyślny banknot. Kiedyś 1000 lirów to był dolar, ale potem minister finansów Carlo Azeglio Ciampi wraz z premierem Giuliano Amato „postanowili dać włoskim politykom nauczkę” (tak na pytanie D.O. odpowiedział Ciampi, kiedy był już prezydentem Włoch) i lir stracił połowę swojej wartości do dolara.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, pieniądze i tekst
Banknot tysiąclirowy z panią Marią Montessori. To była poważna suma.

Ufff… To był wstęp. D.O. wie, że gdyby tak pisał wypracowanie, to dostałby pałę, gdyby tak pisał artykuł, to naczelny ze schodów by go zrzucił, ale D.O. jest na tyle stary, że może mieć reguły w nosie.

2. Do czego to wstęp?

A no do tego, że 1 stycznia 2002 r. D.O., postawiwszy i obłańcuszywszy swój skuter, przestał dawać panu banknot tysiąclirowy, a zaczął dawać monetę o nominale 1€.

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „2006 大”
Bita we Włoszech moneta jednoeurowa z wizerunkiem człowieka witruwiańskiego. Była dwa razy więcej warta niż banknot, ale mniej poważna.

1€ było warte 2000 lirów, ale pan tego już nie doceniał tak, jak dzień wcześniej banknotu, o połowie mniejszej wartości, a i D.O. przestał czuć się z tym dobrze. Bo banknot to banknot, a na codzienny datek pierwszego w nowej monecie banknotu o nominale 5 euro, D.O. stać nie było.

Koniec opowieści. A ta opowieść ze swoim paradoksalnym clou była wstępem do zbliżającego się jubileuszu, ba, święta w oczach D.O.; święta Zjednoczonej Europy, albowiem 1 stycznia 2002 r. na drodze do tego zjednoczenia postawiono wielki kamień milowy: wspólną walutę – euro. D.O. do dzisiaj wspomina wzruszenie i podniecenie, kiedy 2 stycznia 2002 r. wyciągał z bankomatu przy Piazza Santissimi Apostoli w Rzymie swoje pierwsze euro.

Dziś € jest oficjalną walutą 343 mln mieszkańców 19 na 27 państw członkowskich Unii Europejskiej: Austrii, Belgii, Cypru, Estonii, Finlandii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Irlandii, Italii, Łotwy, Litwy, Luksemburga, Malty, Niemiec, Niderlandów, Portugalii, Słowacji i Słowenii.

Biorąc pod uwagę również te państwa trzecie, które używają walut powiązanych z euro, wspólna waluta ma bezpośredni wpływ na ponad 480 milionów ludzi na całym świecie.

Oprócz krajów – członków strefy euro, wspólna europejska waluta jest również używana w sześciu innych państwach europejskich na podstawie umów międzynarodowych lub jednostronnego przyjęcia. Andora, Watykan, Księstwo Monako i San Marino przyjęły euro na podstawie wcześniej uzgodnionych umów o unii walutowej z krajami członkowskimi UE. Natomiast Czarnogóra i Kosowo euro przyjęły na podstawie jednostronnej decyzji. Europejski Bank centralny nie jest tym zachwycony, ponieważ nie ma żadnej kontroli nad obiegiem emitowanych przez siebie banknotów w dwóch państwach, ale nie robi z tego afery.

Euro jest również oficjalną walutą we wszystkich francuskich departamentach i terytoriach zamorskich (DOM-TOM): Majotta (Afryka), Reunion (Afryka), Gwadelupa (Ameryka Pn.), Martynika (Ameryka Pn.), Saint-Pierre i Miquelon (Ameryka Pn.) ), Saint Barthélemy (Ameryka Pn.), Saint-Martin (Ameryka Pn.), Gujana Francuska (Ameryka Pd.).

Euro jest również walutą Ceuty i Melilli, hiszpańskich eksklaw w Afryce Północnej, na Wyspach Kanaryjskich, hiszpańskich „Plazas de soberanía” w Afryce Północnej, oraz w regionach autonomicznych Portugalii: na Azorach i Maderze.

I tylko w Polsce nie.

I tylko w Polsce nie, bo jest rzeczą oczywistą, że przyjęcie euro oznaczać będzie utratę niepodległości, tak, jak utraciły ją Włochy, Malta, Litwa, Łotwa i Estonia, jak utraciły ją Hiszpania, Belgia czy Niderlandy: wszystkie te kraje weszły w skład IV rzeszy niemieckiej.

Więc w Polsce nie i wała.

3. Z okazji zbliżającego się jubileuszu największa bodaj obecnie gazeta francuska „Ouest France” oddziela ziarno od plewy (https://www.ouest-france.fr/…/fin-du-franc-monnaie…):

Może być zdjęciem przedstawiającym 3 osoby, pieniądze i tekst
„Ouest France” pisze co prawda, co fałsz w sprawie euro.

„Euro ma dwadzieścia lat, ale pomysł sięga lat 70”.

Prawda. Wspólna waluta europejska ma swą genezę w latach 70., kiedy to skończyły się stałe kursy wymiany. Zmienność walut była hamulcem wspólnego rynku. Aby ograniczyć te wahania, Europejska Wspólnota Gospodarcza ustanowiła w 1979 r. „Europejski System Walutowy”. Ale to nie zapobiegło dewaluacji franka i rewaluacji marki.

Stąd długi marsz w kierunku wspólnej waluty, wyznaczony w 1992 roku Traktatem z Maastricht, który określa słynne „kryteria” wejścia do euro: nie więcej niż 3% deficytu w stosunku do bogactwa narodowego i nie więcej niż 60% zadłużenia. Kryzys 2008 pokonał te dobre rozwiązania: Francja ma dziś dług w wysokości 115% PKB

„Euro wciąż wywołuje zgrzytanie zębami”

Fałsz. Rzeczy się zmieniły. Kiedy pojawiło się euro, niektórzy handlowcy zaokrąglali ceny w górę do jednostki. To wystarczyło, żeby euro stało się niepopularne. Nie licząc wrogości wobec Unii Europejskiej, którą kandydatka Marine Le Pen próbowała wykorzystać podczas wyborów prezydenckich w 2017 roku. Jednak jej fatalny występ podczas debaty między dwiema turami, całkowicie zdyskredytował jej plan wyjścia ze strefy euro.

Marine Le Pen zrozumiała, że popełniła błąd. Dzisiaj ludzie są przywiązani do euro. Kampania prezydencka w 2022 r. zapowiada się zupełnie inaczej: żaden z głównych kandydatów nie wzywa do wyjścia z euro.

„Euro jest solidne jak skała”

Fałsz. Podczas kryzysu „zadłużenia państwowego” w 2010 roku byliśmy bliscy zniknięcia euro. Zadłużona Grecja znalazła się na skraju bankructwa. Obawialiśmy się wyjścia Grecji ze strefy euro i efektu domina na inne kraje”. Konstrukcja nie wytrzymałaby, gdyby Mario Draghi, prezes Europejskiego Banku Centralnego, nie zadeklarował w 2012 r., że jest gotów zrobić wszystko, co konieczne, aby uratować euro.

„Dziś euro jest naszą tarczą”

Prawda. Od czasu słynnej deklaracji „Super Mario” [Mario Draghiego, dziś premiera Włoch] Europejski Bank Centralny masowo wykupił długi publiczne krajów strefy euro (do tej pory 3200 mld euro). Skutkuje to obniżeniem stopy dyskontowej państw. Tak bardzo, że mogą popaść w ogromne długi, aby poradzić sobie z pandemią. Euro nas chroni. Z frankiem znacznie trudniej byłoby znaleźć pożyczkodawców. Francja jest pod niemieckim parasolem” – kończy „Ouest France”.

Czyli jednak IV rzesza działa. I to od 2002: gospodarka Unii i jej waluta są pochodną dobrej woli Niemiec, słusznie nazywanych „lokomotywą Europy”.

I tylko Polska jedzie drezyną w przeciwnym kierunku. Wajchą macha Świrek Żoliborski.

4. Jesteś kobietą? Jesteś dzieckiem szatana lub szatanem wcielonym? To nie wolno ci się oddalać samej więcej niż 72 kilometry od domu – zadecydowało ministerstwo Krzewienia Cnót Niewieścich imienia Przemysława Nowosilcowa jr.

Dlaczego 72? Nie pytajcie. D.O. nie wie. Nic go nie łączy a talibami, katotalibami, judeotalibami czy hindutalibami. Nie wie i nawet nie chce wiedzieć, jakimi chorymi meandrami zygzakują myśli tej zakały ludzkości.

Jesteś kobietą? To bez zakrytej głowy nie wejdziesz do autobusu.

Dlaczego głowa ma być zakryta? Nie pytajcie: D.O. nie wie. Musi mieć coś wspólnego z Szejtanem.

Jesteś kobietą? To nie wolno ci uprawiać sportu ani kibicować na stadionach.

Jesteś kobietą?

To nie wolno ci chodzić do szkoły.

W autobusach i w marsztutkach jest zakaz puszczania muzyki.

W telewizjach nie wolno pokazywać filmów, w których występują kobiety.

Ministerstwo Cnót Niewieścich im. Przemysława Nowosilcowa jr. tymi swoimi nakazami i zakazami objęło chwilowo Afganistan, gdzie rządzi mordo jurij.

Polska będzie następna, więc się, drogie panie, przygotujcie.

5. Ulubieniec polskich katotalibów w fioletach i purpurach, arcywróg chrześcijańskiego papieża Franciszka, częsty gość polskich diecezji i sanktuariów, gwinejski kard. Robert Sarah, w wywiadzie dla francuskiego radia Europe 1 (https://www.europe1.fr/…/sinspirer-de-lislam-sans-nier…), przedstawił swoje credo: „Powinniśmy się inspirować islamem, bez negowania naszych korzeni” – powiedział. – „Nie mogę zaprzeczyć, że moje fundamenty religijne mogą podobać się islamowi”.

Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i tekst „Europe EN DIRECT NICOLAS CARREAU PROGRAMMES EMPLOI S'inspirer de 'islam sans nier nos racines l'appel à la sagesse du cardinal Sarah hos CINEWS turope VS Europe Les Echos LesEchoo NEWS AIS Europe 1 Europe1”
Ulubieniec polskich talibów, kard. Sarach namawia, żebyśmy się inspirowali islamem. W Polsce nie ma co namawiać: talibowie są wśród nas i przejmują władzę!

CBDO.

Trzeba coś dodawać?

6. „No Future Without Forgiveness” – to tytuł najgłośniejszej książki zmarłego wczoraj anglikańskiego biskupa Desmonda Tutu. „Nie ma przyszłości bez przebaczenia”. To jego hasło zaadoptował JP II, gdy mówił, że „Nie ma przyszłości bez pokoju, nie ma pokoju bez przebaczenia”

To był niezwykły człowiek. Dobry i w swej dobroci wytrwały, nawet gdy przyszło mu krytykować przyjaciół. „Gigant moralny” – wykrzykiwały tytuły niedzielnych gazet i portali.

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby i tekst „Archbishop Desmond Tutu/ Giant in fight against apartheid dies at 90 The Nobel laureate, often described as South Africa's moral conscience, died on Boxing Day in Cape Town”
Arcybiskup Desmond Tutu z Janem Pawłem II

Żonaty, ojciec czwórki dzieci, wykształcony m.in. w londyńskim King’s College, nie podlizywał się białym, ale też zrobił wszystko, co w jego mocy, by powstrzymać nienawiść, jaka mogła ich zniszczyć. Był najwybitniejszym przedstawicielem „Teologii czarnych”, czyli chrześcijaństwa z perspektywy afrykańskiej, zaangażowanego w likwidację niesprawiedliwości wobec Afrykańczyków i Afroamerykanów; coś w rodzaju teologii wyzwolenia, tyle, że dla Afryki, nie Ameryki Południowej.

W kwietniu 2005 roku, po wyborze papieża Benedykta XVI, znanego ze swoich konserwatywnych, doktrynerskich poglądów na kwestie płci i seksualności, Tutu powiedział, że był to wybór niefortunny, ponieważ Kościół rzymskokatolicki pod jego przewodnictwem nie zmieni swojego zakazu używania prezerwatyw, a HIV/AIDS będą zbierać swoje śmiertelne żniwo milionami (Jana Pawła II obwiniano o 5 milionów ofiar AIDS, którym Kościół nie pozwalał używać prezerwatyw).

Znane było jego animozje polityczne, ale do swoich przeciwników cierpliwie chodził, starając się ich zrozumieć i przy okazji „nawracać” na demokrację. Odprawił nabożeństwo po śmierci lidera Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej, z którym się spierał całe życie, ale którego – jak powiedział w homilii – podziwiał.

Osobna sprawa to stosunki z Nelsonem Mandelą: Nelson i Willi spędzili pierwszą noc w arcybiskupstwie, kiedy Madiba wyszedł z więzienia. Lubili się i szanowali, chociaż dochodziło między nimi do poważnych scysji. Czasami półżartobliwych – jak kiedy Tutu skrytykował Mandelę za noszenie „niepoważnych” koszul, na co Mandela odpowiedział, że ta krytyka pochodzi od faceta, który chodzi w sukience. Ale kiedy za zgodą Mandeli przyznano członkom parlamentu i rządu królewskie pensje, Tutu już nie był oszczędny w słowach, za co w odpowiedzi usłyszał, że jest „populistą”.

No i słoń w tym salonie, czyli to, co najważniejsze i dla Polski niezwykle aktualne: gdy skończył się Apartheid arcybiskup Tutu został oczywistym przewodniczącym Komisji Prawdy i Pojednania, którą oparł na trzech fundamentach: 1. przyznaniu się do winy przez osoby odpowiedzialne za naruszenia praw człowieka; 2. przebaczeniu w formie amnestii; 3. zadośćuczynieniu ofiarom przez sprawców.

Jeśli w Polsce mądrzy ludzie coraz śmielej przebąkują o konieczności powołania analogicznej Komisji Prawdy i Pojednania po rządach pisu, to mówią o tym, co wymyślił Desmond Tutu i co pozwoliło uniknąć 1. Wojny domowej; 2. Ogromnej fali zemst ofiar na sprawcach. I przede wszystkim – pozwoliło Południowej Afryce przetrwać jako jeden „Tęczowy Naród” – jak Tutu określił społeczeństwo RPA: wielorasowe, wielokolorowe, wielokulturowe. Notabene, przez całe życie bronił zaciekle praw ludzi LGBT. I opowiadał się za wyświęcaniem kobiet na kapłanów.

7. 24 grudnia, na koniec pięciodniowych ćwiczeń wojskowych, Iran wystrzelił 16 pocisków balistycznych i określił to „ostrzeżeniem dla Izraela”. „Ćwiczenia te miały na celu reagowanie na groźby ze strony syjonistycznego reżimu w ostatnich dniach” – powiedział telewizji publicznej szef sztabu irańskich sił zbrojnych, generał Mohammad Bagheri.

Może być zdjęciem przedstawiającym co najmniej jedna osoba i tekst „MENU ৭ CERCA la Repubblica ABBONATI GEDI SMILE PSIK Iran, 16 missili balistici lanciati durante una esercitazione. Teheran: "Avvertimento a Israele" Dopo l'incontro del consigliere per la Sicurezza nazionale Usa Sullivan con ribadito l'opposizione all'accordo sul nucleare ansal premier dello Stato ebraico Bennett che ha”
16 rakiet balistycznych Iranu ma ostrzec Izrael. No, nie będzie to łatwa wojna, dzięki przebiegłości Irańczyków.

Jak wiadomo, tuż przed świętami, w Jerozolimie przebywał na konsultacjach znakomity jak dotąd doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA Jake Sullivan. Rozmawiał z premierem Naftalim Bennettem, który ponowił swój sprzeciw wobec ewentualnego odnowienia porozumienia nuklearnego z Teheranem. Jak D.O. wcześniej donosił, najwyżsi dowódczy izraelskich sił zbrojnych parę tygodni temu przedstawili w Waszyngtonie swoje plany ataku na Iran. Plany zyskały akceptację, a, jak twierdzą niedyskretni – nawet podziw w departamencie Obrony.

8. Ale, wydaje się, nie irańskie rakiety balistyczne (zdolne dolecieć do Izraela) są zmartwieniem wojskowych z Jerozolimy. Być może pokładają duże zaufanie w „żelaznej kopule”, czyli obronie przeciwrakietowej. Bardziej niepokoi ich chyba nowy irański dron „Shahed-136”. Jak wynika z artykułu w „Jerusalem Post” (https://www.jpost.com/middle-east/article-689785), są to drony – kamikaze, co nie jest samo w sobie nowością, ale system ich wystrzeliwania już tak. Otóż Shahed-136 latają w chmarach. Rakietę można zniszczyć mniejszą, ale szybszą rakietą, ale na chmarę chwilowo nie ma żadnej „trutki”.

Może być zdjęciem przedstawiającym ogień, na świeżym powietrzu i tekst „CORONAVIRUS ISRAELI NEWS WORLD NEWS MIDDLE EAST BUSINESS NNOVATI JERUSALEM POST Is Iran's new drone swarm Shahed-1 tech a gamechanger? analysis These types of drones fly directly into a target and self-destruct, and Iran seems to have acquired it. BySET FRANTZMAN Published: DECEMBER 26, 2021 12:08 Updated: DECEMBER 26, 2021 12:16 An explosion 15 eenat am Iranian missile nd drome test the 17th Great Prophet drill photo credit: Ali Yeghane Mehr News gency) Iran.”
Izrael obawia się latających chmarami dronów Shahed-136

Co prawda nie ma dowodów na to, że drony mogą się ze sobą komunikować lub że mają zaawansowaną zdolność sterowania rojem za pomocą sztucznej inteligencji, jaka istnieje na Zachodzie, nie oznacza to, że drony te nie stanowią zagrożenia.

Ich nieco uboższe, ale równie śmiercionośne wersje produkowane są w Jemenie przez Houtich i w Libanie, gdzie Hizballah ma ich podobno już 2000 (https://www.newsweek.com/suicide-drones-linked-iran-have…) .

Może być zdjęciem przedstawiającym tekst „Newsweek TErS Shahed- 136 Yemen Ansar 2008 Alm Mank- Mnsing ME Fale Ataume Autana side-by-side analysis details similarities between the Waeed unmanned erial vehicle displayed by Ansar Allah the Martyr Leader Exhibition Yemen March 2021 and the remains so-called Shahed-136 unmanned aerial rehicle recovered after attempted attack against Saudi-backed Yemeni government forces in Al-Alam, Marib province September 23, 2020 NEWSWEEK SOURCE”
Newsweek z początku br. analizuje najnowszy, groźny dron irański

Iran wypróbował atak dronami i rakietami jednocześnie w 2019 roku na Abqaiq w Arabii Saudyjskiej. Saudyjczycy nie zatrzymali dronów, pomimo odpowiedniego radaru i obrony przeciwlotniczej. Postępy Iranu od tamtego czasu stanowią obecnie większe zagrożenie dla całego regionu. Ze zdjęć wynika, że Shahed 136 nie jest bardzo dużym dronem, ale zawiera głowicę, co czyni go potencjalnie niebezpieczną bronią i niełatwą do wykrycia ze względu na swój rozmiar i mały przekrój radarowy. No i eksperci mają wątpliwości, czy tak mały dron może rzeczywiście przelecieć 2000 kilometrów, by z terytorium Iranu uderzyć w Izrael. No, ale nie po to Iran ma swoje wojsko w Syrii i swoich przedstawicieli w Libanie, by musieć atakować ze swojego terytorium.

9. W pobliżu Amsterdamu odkryto duży rzymski fort zbudowany przez Kaligulę

Badania sugerują, że rzymski legion składający się z „kilku tysięcy” gotowych do walki żołnierzy stacjonował w Velsen, 20 mil od Amsterdamu, nad brzegiem rzeki Oer-IJ, dopływem Renu.

Może być zdjęciem przedstawiającym na świeżym powietrzu i tekst „World news Large Roman fort built by Caligula discovered near Amsterdam Daniel Boffey in Brussels Sun 6 Dec 2021 12:16 GMT Fortified camp for thousands of soldiers thought to have been used by Emperor Claudius during conquest of Britain in AD43 f An illustration of the first Roman fort n Velsen. Archaeological evidence was first uncovered n 1945 by schoolchildren who found shards of pottery in an abandoned German anti- tank trench. Photograph: Graham Sumner”
Budowniczy Kaligula

Dr Arjen Bosman, archeolog stojący za odkryciami, powiedział, że dowody wskazują, że Velsen, czyli Flevum po łacinie, był najbardziej wysuniętym na północ castrum (twierdzą) imperium, zbudowaną w celu powstrzymania najazdów germańskiego plemienia, znanego jako Chauci. Tam rzymskie siły przygotowywały się do przejścia z Boulogne we Francji na południowe plaże Anglii.

Wygląda na to, że ufortyfikowany obóz został założony przez cesarza Kaligulę (od 12 do 41 r. n.e.) w ramach przygotowań do jego nieudanej próby zdobycia Brytanii około 40 r. n.e., ale następnie został pomyślnie rozwinięty i wykorzystany przez jego następcę, Klaudiusza, do własnej inwazji w 43 r. n.e.

Kaligula, Kaligula… Może był i kawał drania i mordercy, ale jakie forty budował!

Takie zdania wypowiadane są i dzisiaj w odniesieniu do postaci historycznych znacznie mniej odległych w czasie od naszej epoki… Są równie irytujące.

Może być zdjęciem przedstawiającym stoi i tekst „OD PONIEDZIAŁKU, 27.12.2021 PRZYWITAJ HUCZNIE NOWY ROK! 1”
Drogi Lidlu, ładnie to tak zarabiać na cierpieniu zwierząt i ludzi. Na mnie już nie zarobisz, a te petardy wsadź sobie w …

Jacek Pałasiński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.