02.01.2022
1. D.O. smutny, bo Córka i Wnuk wylecieli. A w tych podłych czasach (idą podlejsze!) diabli wiedzą, czy i kiedy znów się zobaczymy…

D.O. miał taką zasadę, że swoje Dzieci oraz Kuzynów sadzał za kierownicą samochodu, kiedy kończyły 12 lat. Samodzielnie, bo na kolanach kierowały znacznie wcześniej. Kto lepiej, kto gorzej, dzieciaki dawały radę po leśnych duktach zaskakująco dobrze. A Wnuk londyński 12 skończy dopiero w lutym. No, ale z powodu niepewności, D.O. posadził go za kierownicą i …dał radę!. Pierwszego dnia – parę kilometrów, ostatniego – 23 kilometry. Samodzielnie, z kierunkowskazami, zwalnianiem, przyspieszaniem, lusterkami wstecznymi, kontrolą prędkościomierza itd. Mocno jeszcze dziecinny w czasie domowych zabaw, za kierownicą stawał się skoncentrowany i odpowiedzialny. Zuch chłopak!
2. Od wczoraj szajka wprowadziła nowe mandaty. Dotychczasowe były horrendalnie wysokie, te są absurdalne, rujnujące rodziny.

D.O. nie zauważył, by w referowaniu tego kryminalnego idiotyzmu, któryś z moich młodszych Kolegów przestudiował statystyki, pokazujące związek między zaostrzeniem kar, a zmniejszeniem liczby wykroczeń i przestępstw. Takiego związku nie ma na dłuższą metę. Że szajka jest głupia i tekstów źródłowych nie czyta (D.O. podejrzewa, że w ogóle nic nie czyta, nawet elukubracji Świrka Żoliborskiego), to nie dziwi, ale dziennikarze już czytać powinni.
Szajka skupiła się na przekraczaniu prędkości. Nie na potencjalnych mordercach, którzy – zdarza się – nie przekraczają dozwolonej prędkości, tylko tych, którzy – często jadąc bezpiecznie – dozwoloną prędkość przekraczają. I wszystko byłoby OK, gdyby ograniczenia jej na drogach nie były w Polsce „dydaktyczne” i przestarzałe, obliczone na trabanty i moskwicze, zupełnie niedostosowane do współczesnej motoryzacji.
D.O. podkreśla, że sam dość maniacko przestrzega przepisów ruchu drogowego, w tym ograniczeń prędkości. To się kończy zazwyczaj tym, że tworzy na polskich drogach niebezpieczne sytuacje, bo jest obrtąbiany, niebezpiecznie wyprzedzany tam, gdzie nie wolno; niektórzy użytkownicy mszczą się, zajeżdżając mu drogę i gwałtownie hamując, żeby D.O. „dać nauczkę”. D.O. nawet się nie dziwi, bo ograniczenia są często bezsensowne, niczym nieuzasadnione, nijak się mają do drogi hamowania współczesnych samochodów.
No i ograniczenia przed zakrętami. Czasem, na pustej drodze, D.O. sprawdza jak szybko da się dany zakręt przejechać. I to najzupełniej normalnie, bez pisku opon, bez rozpłaszczania ew. pasażerów na bocznych szybach, po prostu normalnie. Nie można generalizować, ale tam, gdzie jest 40 km/h można na ogół najzupełniej spokojnie i bezpiecznie pokonać zakręt z prędkością 70 km/h.
Ach, długo by gadać, każdy kierowca z pewnością widział ograniczenia do 20 na godzinę w strefie robót drogowych, których jeszcze nie ma, które dawno się skończyły, albo w niczym nie przeszkadzają w normalnej jeździe.
D.O. uważa, że najrozsądniejsze reguły obowiązują w Niemczech i Słowenii: ograniczenia są tam gdzie trzeba i takie, jakie trzeba. Wliczając w to niektóre centra zabudowane, gdzie naprawdę można jechać 70 bez stwarzania nawet cienia zagrożenia dla kogokolwiek. Syn D.O., wychowany we włoskiej drogowej anarchii, podczas 10-letniej pracy w Niemczech nie dostał żadnego mandatu, ponieważ natychmiast pojął, że jeśli na autostradzie bez ograniczeń jest ograniczenie np. do 120 km/h, to oznacza, że 130 zaczyna być ryzykowne. Jeśli w mieście jest „30 zone”, to znaczy, że 35 może być dla kogoś niebezpiecznie. I się błyskawicznie dostosował. Tak, jak D.O.
OK, dosyć tego.
Bo w gruncie rzeczy tu nie chodzi o ograniczenia prędkości, czy mandaty, tu chodzi o sposób, w jaki władza traktuje obywatela: potencjalnego przestępcę i debila, do którego przemówi wyłącznie przemoc; w tym wypadku przemoc, polegająca na rujnowaniu rodzin. W cywilizowanych krajach mandaty idą od 20 do 80 euro, tu i ówdzie dostosowane są do możliwości finansowych popełniających wykroczenia. Szajka zaś zachowuje się jak okupant, potwierdza swoją przemocową inklinację w polowaniach na obywateli.
I, by już zupełnie skończyć z tematem: jeździliście, Czytelnicy, w sobotę wieczorem po Warszawie? Widzieliście jak wielu naćpanych lub nachlanych młodzieńców wylega wtedy na ulice? Zygzakując, pędząc po 200 km/h (D.O. nie przesadza, tacy go mijają na dwu-trzypasmówkach), rozpędza przechodniów na pasach, przejeżdża na czerwonym i, generalnie, stwarza na każdym kroku zagrożenie dla zdrowia i życia innych uczestników ruchu drogowego? Widzieliście, żeby ktoś ich zatrzymywał, gonił, karał mandatem? Nie, wtedy policji nie ma.
D.O. ma nieszczęście mieszkać przy odcinku trzypasmowej ulicy, która nie miała wjazdu i wyjazdu, była zbudowana „na wyrost” i przez 8 lat służyła tylko dojazdowi do kilku bloków. I niemal co noc, a w weekendy dosłownie co noc, trwały tam wyścigi mustangów i chargerów, a także motocyklowych „szlifierek”. Mieszkańcy przez lata sygnalizowali policji co się dzieje, mówiąc, że nie mogą przez nich spać.
No.
I policja przez 8 lat NIE PRZYJECHAŁA ANI RAZU. Pewnie była zajęta biciem protestujących kobiet, albo zabieraniem butów i telefonów imigrantom na mrozie.
Jaka szajka, takie mandaty, jaka szajka, taka policja.
Uffff…
3. Dyrektor więzień włoskich Bernardo Petralia powiedział: „Każdemu prokuratorowi dobrze by zrobił tydzień w więzieniu”.
Święte, mądre słowa.

Szczególnie opornym nawet dwa tygodnie. A prokuratorowi generalnemu, który jest jednocześnie ministrem (nie)Sprawiedliwości i liderem politycznego gó.enka, zwanego szumnie „partią”, choć to grupka biednych poyebów, dwa tygodnie nie wystarczą. Jak uważasz, P.T. Czytelniku? Po jakim czasie by do nich dotarło?
4. Ostatniego dnia roku D.O. zatrzymał się na czerwonym świetle przed pasami na dużym skrzyżowaniu. Przed jego oczami, powoli, poruszały się, jedna za drugą, dwie stare kobiety. Pierwsza, niska, buro ubrana, ciągnęła za sobą sztywną prawą nogę i nadkruszony zębem czasu, jak ona, wózek na zakupy. Druga, wysoka, w jasnym palcie, wyraźnie kulejąc, niosła nieco za ciężką torbę z zakupami.
Czas zwolnił i D.O. widział obie kobiety jaskrawo, wzrok wyostrzony, wyczulony na szczegóły.
Pierwsza nie była już zupełnie ciekawa świata. Jej wzrok był skupiony wyłącznie na drugim końcu jezdni, ani błyszczące samochody, ani świecące, jasne słońce, ani mijający ją ludzie z naprzeciwka nie należały już do jej świata. To było porażające.

Druga była zadbana, siwe włosy starannie ułożone, w jej twarzy widać było zza zmarszczek, ślady dziewczęcości i cierpienia, spowodowanego bólem.
Nim doszły do końca pasów, D.O. odbył podróż w czasie. Zobaczył je pląsające, zalotnie wyginające ciało w tańcu, śmiejące się głośno wśród przyjaciół gdzieś nad wodą, w zieleni, w pełnym słońcu, w przyjaznym i obiecującym świecie.
I w duchu D.O. bluźnił.
Zrobiło się zielone, ktoś z tyłu zatrąbił i D.O. powrócił do teraźniejszości.
5. I zapłakał D.O., bo umarła Betty White, cudowna aktorka, uśmiechał się na sam jej widok. Świat D.O. przemija…


To jest jej zdjęcie kiedy była młoda: miała zaledwie lat 116.
6. Mała, noworoczna zagadka dla P.T. Czytelników: kto powiedział te słowa?
„Patrząc na Maryję z Jej Synem w ramionach, myślę o młodych matkach i ich dzieciach uciekających przed wojnami i głodami lub oczekujących w obozach dla uchodźców”.
„Nie musisz się załamywać i narzekać, ale zakasać rękawy, aby zbudować pokój”.
„Jeżeli staniemy się rzemieślnikami braterstwa, będziemy mogli przetkać nitki świata rozdzieranego wojnami i przemocą”.
„Patrz zawsze – w Kościele, jak w społeczeństwie – nie na zło, które nas dzieli, ale na dobro, które może nas zjednoczyć”.
„Pokój jest uosobieniem wszelkiego dobra”.
„I podczas gdy matki dają życie, a kobiety strzegą świata, wszyscy pracujmy nad promowaniem matek i ochronie kobiet. Ileż jest przemocy wobec kobiet! Dosyć tego! Zranienie kobiety to znieważenie Boga, który swe człowieczeństwo zawdzięcza kobiecie; nie aniołowi, ale właśnie kobiecie”.
„Przychodzą na myśl twarze matek, które opiekują się chorym lub niespokojnym dzieckiem. Ileż miłości jest w ich oczach, które, płacząc, wiedzą, jak zaszczepić im powody do nadziei! Ich spojrzenie jest świadome, pozbawione złudzeń, ale poza bólem i problemami oferuje szerszą perspektywę, troskę, miłość, która odradza nadzieję. To właśnie robią matki: umieją pokonywać przeszkody i konflikty, umieją zaszczepić pokój. Są zdolne trzymać razem wątki życia”.

Zgadliście? Na którego polityka stawiacie? Świrka? Pacynkę? Lokatora?
7. D.O. uroczyście komunikuje, że nie współczuje umierającym antyszczepionkowcom ani rannym podczas wystrzeliwania sztucznych ogni. A propos: kto posprząta te tony kartonu, w które Chińczycy zapakowali sztuczne ognie, a które prymitywy pozostawiały na ulicach?
8. 20 centymetrów pod asfaltem ulicy, przy której przez jakiś czas pomieszkiwał D.O. w Rzymie, odnaleziono grobowce starorzymskie. Niby D.O. nie powinno to dziwić, bo gdziekolwiek się Rzymie wbije w ziemię łopatę, to wyskakuje jakiś skarb, ale jednak się zdziwił a nawet trochę wzruszył.

Kiedy D.O. tam zamieszkał w odległym 1982 r. dość powszechnym obyczajem Rzymian było wyrzucanie w noc noworoczną starych rzeczy przez okno. Kupiony za niecałe 200 dolarów samochód – renault 12 – oberwał tam kanapą. Wgniotka, ale szyby całe. Dziś już tego nie ma. Ech, prawdziwie włoskie, tradycyjne wartości zamierają… To pewnie wina ideologii LGBT+, ideologii gender, ideologii ekologizmu, a już na pewno wina okupacji Unii Europejskiej.
Dzisiaj te stare, dobre obyczaje przeniosły się do Francji. W noc noworoczną spragnieni rozrywek młodzieńcy spalili 874 samochody. Ale tu też widzimy niedobre tendencje: w latach ubiegłych było ich więcej!
9. We Francji właśnie wszedł w życie zakaz pakowania warzyw i owoców w plastik.
10. Chiny otwarły ambasadę w Nikaragui, oświadczając, że z krajem tym łączy je „wspólnota ideologiczna”. Pewnie: Daniel Ortega zarekwirował należące do Taipei dawne budynki ambasady Tajwanu(z którym zerwał stosunki dyplomatyczne w grudniu) i przekazał je komunistycznym Chinom. Ortega w listopadzie wygrał wybory, ponieważ wcześniej kazał aresztować wszystkich swoich konkurentów, zamknąć wszystkie w miarę niezależne gazety i portale internetowe. Jeśli to nie jest to oczywista wspólnota ideologiczna, to co nią jest?

11. Bratni lider i wzór szajki niedościgniony Kim Jong-un powiedział, że słabnąca gospodarka będzie narodowym priorytetem w tym roku, ponieważ kraj stoi w obliczu „wielkiej walki na śmierć i życie”. Uznał „trudną sytuację” w 2021 r. i wyznaczył „ważne zadanie dokonania radykalnego postępu w rozwiązywaniu problemu żywności, odzieży i mieszkań dla ludzi”.

Spokojnie! Europejski klasyk uczy, że „ludzie będą zap.alać za miskę ryżu”.
No, chyba, że zabraknie ryżu albo miski.
Świrek Żoliborski mówił, że „należy uczynić wszystko, aby upodobnić Polskę do Turcji” i ma na tym polu duże osiągnięcia. Pacynka Kłamliwa oraz Zero idą dalej i uważają, że należy uczynić wszystko, aby upodobnić Polskę do Korei Północnej. Telewizja Szajkowa już osiągnęła te standardy, a Polski Ład dokona reszty.
12. Na zakończenie noworoczna ciekawostka. Watykan wskazał 45 najlepszych filmów wszechczasów. I to nie dziś, ale za JPII, w r. 1995, na setną rocznicę sztuki filmowej.
Aby wyłonić filmy, które osiągnęły artystyczne wyżyny, Watykan postanowił podzielić swój ranking na podstawie wartości a. religijnej, b. moralnej i c. artystycznej.
Oto lista:
RELIGIA
- Andriej Rublo, reż. Andriej Tarkowski (1966)
- Uczta Babette, reż. Gabriel Axel (1987)
- Ben-Hur, reż. William Wyler (1959)
- Franciszek, kuglarz boży, reż. Roberto Rossellini (1950)
- Franciszek, reż. Liliana Cavani (1989)
- Ewangelia według świętego Mateusza reż. Pier Paolo Pasolini (1966)
- Żywot i męka Jezusa Chrystusa, reż. Ferdinand Zecca, Lucien Nonguet (1903)
- A Man for All Seasons, reż. Charlon Heston (1966)
- Misja, reż. Roland Joffé (1986)
- Ksiądz Wincenty, reż. Maurice Cloche (1947)
- Nazarin, reż. Luis Buñuel (1958)
- Słowo, reż. Carl Theodor Dreyer (1955)
- Męczeństwo Joanny d’Arc, reż. Carl Theodor Dreyer (1928)
- Ofiarowanie, reż. Andriej Tarkowski (1986)
- Teresa, reż. Alain Cavalier (1986)
WARTOŚCI
- Do zobaczenia, chłopcy, reż. Louis Malle (1988)
- Złodzieje rowerów, reż. Vittorio De Sica (1949)
- Harfa Birmańska, reż, Kon Ichikawa (1956)
- Rydwany ognia, reż. Hugh Hudson (1981)
- Dekalog, reż. A zgadnijcie (1988)
- Dersu Uzała, reż. Akira Kurosawa (1975)
- Gandhi, reż. Richard Attenborough (1982)
- Nietolerancja, reż. D. W. Griffith (1916)
- To wspaniałe życie, reż. Frank Capra (1946)
- Na nabrzeżach, reż. Elia Kazan (1954)
- Rzym, miasto otwarte, reż. Roberto Rossellini (1945)
- Lista Schindlera, reż. Steven Spielberg (1993)
- Siódma pieczęć, reż. (Ingmar Bergman 1957)
- Drzewo na saboty, reż. Ermanno Olmi (1978)
- Tam, gdzie rosną poziomki, reż. Ingmar Bergman (1957)
SZTUKA
- Obywatel Kane, reż. Orson Welles (1941)
- 8½, reż. Federico Fellini (1963)
- Fantazja, animowany, Walt Disney Production (1940)
- Towarzysze broni, reż. Jean Renoir (1937)
- La Strada, reż. Federico Fellini (1954)
- Szajka z Lawendowego Wzgórza, reż. Charles Crichton (1951)
- Lampart, reż. Lucchino Visconti (1963)
- Małe kobietki, reż. Gillian Armstrong (1933)
- Metropolis, reż. Fritz Lang (1927)
- Dzisiejsze czasy, reż. Charlie Chaplin (1936)
- Napoleon, reż. Abel Gance (1927)
- Nosferatu, reż. Friedrich Wilhelm Murnau (1922)
- Dyliżans, reż. John Ford (1939)
- 2001: Odyseja kosmiczna, reż. Stanley Kubrick (1968)
- Czarnoksiężnik z Oz, reż. Victor Fleming (główny), George Cukor, Mervyn LeRoy, Norman Taurog, King Vidor (1939)



Jacek Pałasiński
