5 min czytaniaZbigniew Szczypiński: 4.06.1989 – 4.06.2022

04.06.2022

Są takie daty w historii, które – niezależnie od tego, czy i jaka „polityka historyczna” jest realizowana przez władze państwa – wywołują potrzebę i chęć zrozumienia tego, co wtedy zaszło.

.

.

4 czerwca 1989 roku odbyły się wybory do Sejmu na warunkach wypracowanych w trakcie obrad Okrągłego Stołu, przy którym opozycja polityczna i władza „tamtego” państwa polskiego, po kilku tygodniach rozmów, wypracowały porozumienie odsuwające perspektywę nieuchronnej wojny domowej. To, że nie doszło wówczas do powstania i wojny domowej jest czymś wyjątkowym w historii Polski. W historii Polski mamy przecież wiele powstań (prawie wszystkie przegrane) i bohaterskich czynów jednostek, ginących za Polskę w beznadziejnej walce z najczęściej większym, zewnętrznym wrogiem. Mało albo wcale mieliśmy przykładów zachowań politycznych w tym dobrym rozumieniu tego słowa – wybrania drogi porozumienia i kompromisu, który pozwala uniknąć nieszczęścia.

W 1989 roku Polska po wprowadzeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku i kolejnych latach rządów generałów mających poparcie zewnętrznego hegemona znajdowała się w głębokim kryzysie, kryzysie wszystkiego. To, że udało się wyeliminować ekstremistów, tak po jednej, jak i drugiej stronie sceny politycznej i zasiąść do stołu, by wypracować porozumienie, które dawało szanse na dalsze trwanie państwa, a nie jego już jawną okupację przez wschodniego sąsiada, jest największym sukcesem Polaków w nowożytnej historii Polski.

Za okrągłym stołem zasiedli najbardziej znani opozycjoniści, wrogowie i przeciwnicy władzy z jej czołowymi reprezentantami. Witał ich generał Kiszczak – minister spraw wewnętrznych, człowiek, któremu podlegał aparat represji tamtego państwa. Obrazki – gdy wita on Zbyszka Bujaka czy Jacka Kuronia były naprawdę szokiem dla wszystkich obserwatorów. Działa się historia.

Okrągły Stół przyniósł porozumienie. Jednym z jego efektów były czerwcowe częściowo wolne wybory do Sejmu i Senatu. Opozycja demokratyczna w tych wyborach uzyskała znaczący sukces, zapoczątkowany został proces demontażu tamtego ustroju politycznego, jakim był państwowy socjalizm w wydaniu PRL. Powstał rząd – a po kilku tygodniach premierem został Tadeusz Mazowiecki i poleciało…

Doceniając w pełni rolę, jaką odegrała opozycja i zdolność do kompromisu, jaką wykazała władza mająca przecież wszystkie narzędzia i organy porządku i przemocy do dyspozycji, warto jednak zaznaczyć, że na ten sukces złożyły się również takie czynniki zewnętrzne, jak zmiana klimatu władzy w ZSRR. To był czas Gorbaczowa, a nie Breżniewa, Andropowa czy Czernienki – jak było to wcześniej. Mając uzasadnione poczucie dumy z tego, co zrobiliśmy w 1989 roku pamiętajmy też o warunkach, jakie temu towarzyszyły.

Nie zamierzam wchodzić w opis tego, co wtedy i później się w Polsce działo. Pamiętam to dobrze, bo trochę przy tym robiłem. Wiem też, że dla ogromnej części ludzi żyjących obecnie w Polsce są to opowieści „z mchu i paproci”, coś takiego, o czym wypada wiedzieć, że było, ale co nie ma żadnego znaczenia dla tego, co jest i będzie. Trudno – taki jest urok ludzkiego świata z jego emocjami (zmiennymi) i zawodną pamięcią.

To, czym chciałbym się zająć – to próba wyjaśnienia, dlaczego tak jest, że nawet kluczowe wydarzenie i ciąg zdarzeń od niego pochodnych, których skutki trwają do dziś, ma tak rozbieżne oceny u ludzi żyjących razem, w jednym kraju – w Polsce.

Kategoria „Polacy”, jako zbiorcza nazwa ludzi żyjących w jednym kraju, poddanych jednej państwowej władzy, nie jest dobra do wyjaśniania tych zjawisk. Widzenie zdarzeń minionych tworzone jest przede wszystkim przez użycie pryzmatu teraźniejszości. Subtelne analizy, wskazujące na wieloczynnikowe uwarunkowania procesów historycznych, to obszar dla profesjonalistów. To oni toczą spory zagłębiając się w archiwa – i niech tak zostanie.

Społeczeństwo polskie roku 2022 jest ogromnie zróżnicowane politycznie i kulturowo. Pogłębiają się różnice ekonomiczne, pozwalające na stwarzanie zupełnie różnych światów. Kryzys ekonomiczny wywołany przez rządy ludzi, którzy do władzy doszli nie dzięki kompetencjom, a układom politycznym, dla których władza jest najważniejsza tylko dlatego, że jej posiadanie gwarantuje im uprzywilejowaną pozycję, doprowadza do głębokiej polaryzacji podstawowych materialnych warunków życia. Zagrożonych egzystencjalnie jest coraz więcej ludzi, coraz więcej ludzi staje przed dramatycznym wyborem – czy wykupić lekarstwa, czy opłacić rachunek za energię. Ludzi bez żadnych odłożonych oszczędności jest blisko połowa. Ci, którzy odłożyli drobne sumy na lokatach patrzą jak inflacja zżera ich pieniądze i nikt nie podnosi głosu w ich obronie. To charakterystyczne – wokół tych, którzy wpadli w kłopoty wywołane rosnącymi ratami kredytu hipotecznego zaciągniętego na kupno własnego mieszkania – jest wielka dyskusja w mediach i rządzie; niknące oszczędności drobnych ciułaczy powodują jedynie to, że premier – bankowiec, apeluje do prezesów banków by okazali trochę zrozumienia i podnieśli choć trochę oprocentowanie lokat. Premier to naprawdę ludzki pan.

Polacy żyją w wielu różnych światach. Politycznych, materialnych i kulturowych. Bańki informacyjne, style i wzory kultury obowiązujące i tworzące się w różnych grupach wiekowych tego samego społeczeństwa albo jak kto się upiera – Polaków, stwarzają zupełnie różne światy. Te różnice pogłębiają się stale, nie ma przesłanek na ich ujednolicenie.

Pobieżne nawet spojrzenie na liczbę zmiennych, od których zależą warunki życia ludzi w Polsce w 2022 roku wskazuje na brak możliwości istnienia jednej wspólnej oceny nawet tak dużego wydarzenia, jakiego kolejna rocznica przypada właśnie dziś – 4 czerwca.

Zbigniew Szczypiński

Polski socjolog i polityk. Prezes Zarządu Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

Print Friendly, PDF & Email