07.10.2022

Agnieszka Wołk-Łaniewska:
„Włączyłam w poniedziałek „Teleexpress”. I słyszę dumne i radosne obwieszczenie: „Polska uszczelnia granice; także droga powietrzna i morska zamknięte dla Rosjan uciekających przed mobilizacją”. Ja już, kurwa, nie rozumiem; to my chcemy, żeby Rosjanie jechali na Ukrainę i strzelali do Ukraińców, czy wolimy, żeby tego nie robili? Rozumiem, że chcemy, żeby Rosjanie jechali na Ukrainę i dawali się Ukraińcom zabijać, ale to zawsze niestety działa w dwie strony. Może więc w interesie Ukrainy, kolektywnego Zachodu i pokoju na świecie leżałoby otwarcie granic przed Rosjanami, którzy nie chcą iść na wojnę?”
Mam nieodparte wrażenie, że chodzi tu po prostu o niechęć do Rosjan. Że nie obalili Putina więc niech cierpią? A gdzie były te tysiące Polaków, którzy gwałtownie protestowali przeciwko daleko bardziej liberalnym rządom za komuny? Dopiero po zmianie ustroju kombatanci się rozmnożyli. Uciekinierów z Polski w czasach komuny przyjmowano na Zachodzie nie pytając ich dlaczego nie występowali przeciwko reżimowi.
Chodzi może także o niechęć do obcych. Dlatego nie przyjęto u nas niewielkiej liczby uchodźców z Syrii, nawet rannych, kobiet i dzieci. Wystarczyło, że Kaczyński powiedział, że uchodźcy przynoszą choroby i pasożyty i mają inne obyczaje, a czarna propaganda dodała o zagrożeniach polskich kobiet gwałtami ze strony islamskich Syryjczyków, i nastroje diametralnie się zmieniły. Nie przyjęto nawet grupki syryjskich chrześcijan, kiedy okazało się, że to nie są katolicy.
Na świecie trwają liczne wojny, w których ujawnia się wielkie okrucieństwo, ale w naszych mediach rzadko spotykamy jakieś wzmianki. Wojna Iranu z Irakiem? Nic to nas nie obchodziło aż do chwili kiedy Polska dołączyła do „misji specjalnej” USA w Iraku. I rzucono wtedy hasło „Za naszą i waszą wolność”. Tfu!
* * *
Ciekawy eksperyment https://www.onet.pl/informacje/ciekawostkihistorycznepl/mysia-utopia-johna-calhouna/4w0emq3,30bc1058
* * *
Przez lata przywykliśmy do kłamstw polityków. Było jak w piosence: „Żołnierz dziewczynie nie skłamie, ale nie wszystko jej powie”. Teraz politycy prawicy wręcz ostentacyjnie kłamią a w podległych im mediach urabiają swoich wyborców. Rządzący bez przerwy obiecują coś, a potem tłumaczą, że z powodu zewnętrznych przyczyn nie udało się (jeżeli w ogóle coś tłumaczą). Mówią stale, że chcą, aby Polska rosła w siłę a ludziom żyło się dostatnie, a jeśli coś nie tak to winni są ci, którzy Polsce źle życzą. A zachowują się jak szatniarze w filmie „Miś”: – Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?
* * *
Za młodych lat śpiewało się:
To jest Ameryka, słynne USA.
Tam możesz mieć miliony,
Tam możesz mieć cztery żony.
To jest Ameryka.
Film dokumentalny pokazuje mało znane skutki ataku na wieże World Trade Center. Około 30.000 osób – niosących pomoc ratowników, strażaków i innych – znalazło się w zasięgu toksycznych pyłów i dymów. Większość z nich potem zachorowała, głównie na różne formy raka, bardzo wielu szybko zmarło, co roku umierało kilkadziesiąt następnych osób. Umierali głównie dlatego, że nie byli odpowiednio leczeni. A powodem było to, że ich ubezpieczenia nie obejmowały wielu koniecznych zabiegów oraz kupna leków. Poszkodowani powołali fundację i przez lata walczyli o pomoc ze strony państwa oraz odszkodowania dla rodzin zmarłych. To były wieloletnie naciski na parlamentarzystów w kongresie, w senacie. Po dziewięciu latach wywalczyli pierwszą pomoc – niepełną, po następnych pięciu następną i wreszcie po dalszych kilku latach pełną, ale wielu z nich nie dożyło tej chwili.
To jest Ameryka.
* * *
Nie spodziewam się dużych zmian w sondażach dla opozycji, a to oznacza, że w przypadku wygranej prawdopodobnie premierem rządu będzie lider Platformy – partii która zdobędzie najwięcej głosów. Zapewne świadomość tego mają też politycy innych partii opozycyjnych. Dobrze by było gdyby mogła powstać jedna lista wyborcza (proponowałem swego czasu koalicję „Europa”) i rozprawić się ze Zjednoczoną Prawicą. Takie rozwiązanie zapewniłoby dużą liczbę głosów i miejsc w parlamencie, możliwa byłaby większość zdolna odrzucić prezydenckie weto. Ale czy to się uda?
Platforma mi się nie podoba, bo pamiętam wiele jej działań, gdy rządziła, pisałem o tym wielokrotnie. W związku z niedawnym płomiennym oświadczeniem liderów PO w sprawie stosunku do aborcji przypomniało mi się jak kiedyś – za rządów PO – Polacy zebrali prawie 2 miliony podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie liberalizacji ustawy o aborcji i podpisy poszły do kosza. Nie podobają mi się też inne partie i ich politycy. Ale cóż – trzeba będzie głosować, bo lepsza kiła niż mogiła.
Daj Boże, że na listach w moim okręgu znajdą się politycy, na których można będzie zagłosować bez wstrętu.

* * *
Zmarł Jerzy Urban. Kiedy nie prowokował swoimi tekstami i nie epatował, pisał bardzo ciekawie. Przytoczę fragment jego tekstu o Agnieszce Osieckiej, z książki „Alfabet Urbana” wydanej w 1990 r.:
W różnych okresach rozmaicie ustawiany jest szczyt hierarchii ogólnoliterackiej i poetyckiej. Buduje się go wedle kryteriów artystycznych i politycznych. Teraz na szpicu są np. Miłosz i Herbert. Jeżeli jednak układać pisarzy w piramidę według ich społecznego znaczenia, wedle tego, czy istnieje kontakt między ich wrażliwością a wrażliwością odbiorców, to Agnieszka Osiecka od trzydziestu lat jest najważniejszą osobą w polskiej literaturze. Dzięki temu, że jej poezja jest śpiewana, kształtuje ona wyobraźnię, smak, wrażliwość i nastroje milionów. Przez to jednak, że jest śpiewana, opiniotwórcy od nadawania poetom rang, klasyfikują ją jako poetessę poślednią. To nie żaden Miłosz, tylko Osiecka wzrusza, to ona milionom podaje ton, to ona stwarza klimat rozmów, to jej słowotwórstwo narzuca się kolejnym pokoleniom, to jej zwrotki natrętnie wczepiają się w pamięć, to ona spisuje te nastroje, którymi emitują kolejne generacje młodych, to ona w chwili niepewności pociesza, że życie jest balem. To wreszcie Osiecka napisała Białą bluzkę, małe byle co, arcydziełko od niechcenia, ale niczego lepszego i prawdziwszego od wielu już lat nie napisano. Gdyby nie było Osieckiej, literatura nie miałaby ani pierwszego, ani drugiego, bo po prostu żadnego obiegu.

PIRS

W lutym/marcu z Rosji wyjeżdżali ci, co nie zgadzali się z polityką Putina. Ci co nie chcieli brać udziału w agresji, bali się protestować w domu, ale za granicą swobodniej wyrażali swój stosunek.
Obecnie uciakają zwolennicy agresji. Im wojna nie przeszkadza, boją się tylko, że sami na nią trafią.
I tak, jeśli chodzi o mnie, to uważam, że dobrze by zostali w Rosji, zostali siłą wcieleni do wojska a potem przy pierwszej okazji ze strachu poddali się Ukraińcom, przy okazji dozbrajając ich w rosyjski sprzęt.