Telewizja pokazała (752)7 min czytania

()

14.10.2022

Kiedy Polska należała do Układu Warszawskiego, składowano tu broń atomową. Oczywiście dysponował nią Związek Radziecki. Położenie Polski jest niedobre, bo w razie konfliktu wojska Układu, szczególnie ZSRR, maszerowałyby przez Polskę na Europę Zachodnią. Wiadomo było, że kraje NATO zbombardowałyby wtedy Polskę, także bronią atomową, aby utrudnić taki marsz.

Posiadanie broni atomowej przez Polskę to zły pomysł. Gdyby sytuacja międzynarodowa stała się krytyczna to antagoniści, np. Rosja i USA, w pierwszym rzędzie nie atakowaliby się bezpośrednio bronią nuklearną, ale zaatakowaliby mniejszych sojuszników. Zanim Rosja zdecydowałaby się na zaatakowanie USA, mogłaby uderzyć na Polskę, aby zniszczyć amerykańską broń atomową. Prośba o umieszczenie na terenie Polski broni nuklearnej to przejaw wyjątkowej głupoty.

C:\Users\Piotr\Pictures\W ykorzystane memy\354 b.jpg

* * *

Bardzo ciekawa rozmowa Jacka Pałasińskiego z prof. Radosławem Markowskim („Prof. Markowski o wyborcach PiS: W historii polskiej demokracji nie mieliśmy takiego elektoratu”).

* * *

W czasach PRL, w telewizji leciał program Jacka Fedorowicza pt. „Ukryta kamera”. W jednym z odcinków Stanisław Tym miał na rękach kajdanki a w dłoni klucz do nich i zaczepiał ludzi, prosząc o pomoc w odpięciu kajdanek, mówiąc, że zatrzasnął się w windzie. Nagabywani ludzie uciekali, a widzowie mieli frajdę z abstrakcyjnego humoru.

Można czasem odnieść wrażenie, że politycy kontynuują ten program, tyle że nie ma ukrytej kamery. Putin napada na Ukrainę, twierdząc, że rządzą tam neonaziści i trzeba ten kraj zdenazyfikować i zdemilitaryzować. Wielu obywateli Rosji daje temu wiarę (!), ale gorsze jest to, że akceptują militarną napaść na inny kraj.

Podobnie było, kiedy USA zaatakowały Irak, podając jako powody jego współpracę z Al Kaidą oraz posiadanie przez Irak broni masowego rażenia (oba powody zmyślono).

W czasie wyborów w USA dyskredytowano kandydatkę demokratów Hillary Clinton, podając, że sprzedaje broń ISIS. Oskarżono także panią Clinton, że kieruje siatką pedofilów porywających dzieci i przetrzymujących ich w pewnej pizzerii. Ludzie w to wierzyli i nawet jeden wdarł się do tej pizzerii z bronią, żeby uwolnić dzieci.

W Polsce niemal codziennie mamy do czynienia z takimi fantastycznymi kłamstwami wygłaszanymi przez rządzących. Mówią – i nawet się nie zaczerwienią – że Niemcy i Unia chcą nas zniszczyć, że to, co jest wynikiem ich nieudolnych rządów, jest skutkiem wrogich działań obcych sił i opozycji itd., itp. A w bajki Macierewicza dotyczące katastrofy smoleńskiej wierzy około 30% rodaków.

Chciałoby się, żeby politycy wystąpili w telewizji i powiedzieli, że to były tylko głupie żarty.

* * *

Niektórzy politycy szczerze mówią o swoich planach, zachowują się zgodnie ze swoim charakterem, ale wyborcy nie chcą uwierzyć w to, co widzą i słyszą. Poza tym wyborcy chcą myśleć pozytywnie i zapominają o wpadkach polityków.

Hitler napisał „Mein Kampf”, gdzie jasno przedstawił swoje poglądy i zamiary, ale powszechnie przyjmowano to jako manewr polityczny, który ma mu pomóc tylko zdobyć władzę, a potem będzie się zachowywał w miarę rozsądnie i odpowiedzialnie jak większość polityków u władzy.

W 2000 roku miała miejsce awaria rosyjskiego okrętu podwodnego „Kursk” – zatonął wraz z całą 118-osobową załogą. Część załogi przeżyła, schroniwszy się w rufowym przedziale jednostki. Rosjanie nie mieli sprzętu do ich uratowania, ale nie zgodzili się na pomoc zachodnich państw. Marynarze zginęli. Władimir Putin wtedy nawet nie przerwał urlopu. Jak po tym Rosjanie mogą traktować go pozytywnie?

Premier Morawiecki często składa obietnice, których w ogóle nie dotrzymuje. Ale elektorat albo o nich zapomina, albo wierzy, że chęci premier miał najlepsze, a jeśli coś nie wyszło to musiały być ku temu ważne przyczyny. Działa tu mechanizm podobny jak w przypadku Lecha Wałęsy, który w początkach swojej kariery nie tylko nie potrafił sklecić zdania z sensem, ale często nawet z podmiotem i orzeczeniem. Jednak ludzie dośpiewywali sobie pozytywne treści i nawet wybrali go na prezydenta.

Taki jest elektorat.

* * *

https://studioopinii.pl/wp-content/uploads/2018/08/image2-1.jpeg

* * *

W Ameryce popularnym testem na sprawdzenie zaufania do polityka jest odpowiedź na pytanie: „Czy kupiłbyś od niego używany samochód?”. Czy ktoś z Państwa zna polityka, od którego kupiłby taki samochód?

Znając naturę polityków nie kupiłbym, nawet od tych niewielu, którzy sprawiają dobre wrażenie. Jeśli się pamięta, co politycy mówili i co robili w przeszłości, to nie można polegać na tym, co prezentują obecnie. Dotyczy to także partii. Jesteśmy zalewani wręcz codziennie kłamstwami polityków.

Dobrym wyjściem byłoby żądanie od polityków konkretnych deklaracji co do ich przyszłych działań w razie wybrania na stanowiska i rejestracja takich deklaracji u notariusza, z zastrzeżeniem odpowiednich kar w przypadku niedotrzymania słowa. Ale zapewne wyłgaliby się i przedstawiliby argumenty za tym, dlaczego nie wykonali zobowiązań.

* * *

C:\Users\Piotr\Pictures\Obrazy\Saved Pictures — kopia\752 c.jpg

* * *

Rosjanie mają takie powiedzenie: w pieredi progresa (na czele postępu), co jest określeniem tych, co się wyrywają do przodu i nawet wyprzedzają postęp. U nas często taką rolę pełni premier Morawiecki. Jakiś czas temu wyskoczył przed szereg i chcąc pokazać Unii, jacy jesteśmy pryncypialni wobec Rosji, zrezygnował z zakupu rosyjskiego węgla. Zrobił to tak szybko, że nawet nie zrobiono zapasów węgla i teraz są kłopoty. Premier gromko uzasadniał, że Rosja kupuje broń za pieniądze, jakie otrzymuje za węgiel.

W tych dniach nastąpiła awaria rurociągu „Przyjaźń” i z tej okazji dowiedzieliśmy się, że Polska w dalszym ciągu sprowadza ropę naftową z Rosji. Widocznie umowa z Rosją posiada klauzulę, że pieniędzy za ropę nie można przeznaczać na cele militarne.

* * *

Pamiętają państwo dziecięcą zabawę, kiedy się śpiewało: „Stary niedźwiedź mocno śpi, my się go boimy, więc go nie zbudzimy – jak się zbudzi, to nas zje”? Ta zabawa kojarzy mi się z naszym elektoratem, który często nazywany jest suwerenem. Licho wie, co ten elektorat ma w głowie, jakie zdarzenia i gesty do niego przemawiają w danym okresie, co go może zniechęcić do działań polityka i jak zareaguje. Owszem, robi się sondaże, ale tam przecież wiele zależy od sformułowania pytań. Winston Churchill powiedział kiedyś, że najsilniejszym argumentem przeciw demokracji jest 10 minut rozmowy ze statystycznym wyborcą.

Jakoś nikt z polityków nie pali się do podnoszenia poziomu wiedzy elektoratu. Wolą apelować do emocji. A podejrzewam, że wielu wyborców dziwnie rozumie zdarzenia i decyzje rządzących. W rezultacie rzadko porusza się rzeczowo problemy w debacie publicznej, ale też elektorat zwykle nie jest zainteresowany rzeczowym postawieniem sprawy. Bardziej atrakcyjny jest teatr.

C:\Users\Piotr\Pictures\W ykorzystane memy\600 b.jpg

PIRS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. JUREG 16.10.2022