12.11.2022

Wszędzie balangi. Lub grille. Gdzieniegdzie gra muzyka. Tłumy ludzi przed domami, na chodnikach, w parkach czy razem radośnie idących ulicą. Każdy do każdego się uśmiecha. Poczęstunki wszystkim, co możliwe – też są.
Zabawa rozpoczyna się praktycznie rano i trwa do środka nocy.
Ludzie malują różne hasła. Wszędzie flagi biało-czerwone i unijne. Żółto-niebieskich też nie brakuje.
Wszyscy jedzą narodowego schabowego z kapustą albo bigos. Plus toasty.
Każdy czuje się jak u siebie w domu. Wesoło i bezpiecznie.
Przemówień władz nikt nie słucha, bo po co. Mimo że są prawdziwe, od serca i nie śmierdzą fałszem.
Ogólnie rzecz biorąc jest super i tylko szkoda, że raz w roku.
Uwaga: w listopadzie niemożliwe. Tylko jak jest ciepło.
A tak sobie pomarzyłem w skrócie…


Gdyby zmienić nijaką datę 11 listopada na dość znaczącą datę 28 czerwca, to te marzenia kiedyś mogłyby się ziścić 🙂
Czego serdecznie życzę.