31.01.2023

Jeszcze o obietnicach partii Hołowni dotyczących terminu wizyty u lekarza specjalisty. Przypomniałem sobie, że cztery lata temu pan Schetyna obiecał, że jak Koalicja dojdzie do władzy to pacjent nie będzie czekał na wizytę u lekarza specjalisty dłużej niż 21 dni. A Robert Biedroń proponował: „Po 30 dniach oczekiwania pacjenci będą przenoszeni do sektora prywatnego”. Hołownia wydłuża proponowany okres oczekiwania do trzech miesięcy.

To są tematy główne w kampaniach wyborczych. Partie prześcigają się w obietnicach a oddani wyborcy nie rozliczają ich potem z braku realizacji – nasi chcieli dobrze ale widać teraz nie dało rady. To jest test zaufania do obiecujących. Kto zresztą pamięta PiS-owi obietnice wakacji w Egipcie, miliona samochodów elektrycznych, trzech milionów mieszkań, czy choćby 500 milionów drzew zasadzonych w pół roku?
Warto by sporządzić katalog tematów i porównywać obietnice partii. Tylko żeby nie było licytacji jak kiedyś w wyborach na prezydenta Warszawy, gdzie konkurenci obiecywali wybudowanie nowych nitek metra i doszli bodaj do pięciu.
* * *
Czy turbiny wiatrowe są szkodliwe? W jakich odległościach od zabudowań można stawiać wiatraki?
Odpowiedź na te pytania nikogo nie obchodzi (poza fachowcami). Szkodliwość wiatraków, gdy stoją za blisko ludzi, jest dowiedziona. PiS swego czasu wyznaczył bardzo dużą tę odległość, idąc na rękę obawom ludzi, co niemal do zera ograniczyło możliwość instalowania w Polsce takich źródeł energii elektrycznej. Teraz, dostosowując się do żądań Unii, zmniejszono tę odległość do 500 metrów. Nie słyszałem, żeby gdzieś przytoczono opinie fachowców.
W ostatniej chwili przed głosowaniem w sejmie pan Sasin zarządził, żeby to było 700 m. Zaskoczył tym nawet panią Moskwę – ministerkę Klimatu i Środowiska, która odpowiada za energetykę, ale karnie zagłosowała za. Te 700 m to miał być ukłon w stronę elektoratu.
To nic nowego. Wiele lat temu brałem udział w posiedzeniu komisji, która miała zatwierdzić projekt nowej normy. Zaproponowaliśmy m.in., aby wartości pewnego parametru, ważnego dla bezpieczeństwa i wygody pracy, podnieść znacznie w stosunku do wymagań starej normy i dostosować do wymogów norm rozwiniętych krajów Zachodu. Zaoponowała przedstawicielka ministerstwa, twierdząc, że taka zmiana jest zbyt kosztowna i zaproponowała, aby wartości tego parametru dla różnych miejsc pracy obniżyć o dwa stopnie. Zaczęliśmy jej tłumaczyć, jakie niedogodności pociągają za sobą małe wartości parametru i krakowskim targiem przyjęto wartości pośrednie między proponowanymi przez tych, co nowelizowali normę i tym, co proponowała pani z ministerstwa. Oczywiście nikt nie przedstawił żadnych wyliczeń kosztów, po prostu odczucie urzędnika nie wymaga dowodów.
* * *
Parę słów o elektoracie.
Dziesięć lat temu pewna hiszpańska fundacja przeprowadziła sondaż w 10 krajach Europy i w USA. Szesnastu tysiącom osób zadano te same 22 pytania. Jak wypadli Polacy?
Okazało się, że ponad połowa Polaków wierzy, że atomy są mniejsze od elektronów, a zwykłe pomidory nie mają genów – mają je tylko pomidory modyfikowane genetycznie. Czwarta część badanych nie zna żadnego uczonego światowej sławy. 60% ankietowanych uważa, że Słońce emituje światło tylko jednej barwy – białej, a lasery emitują dźwięk. 2/3 badanych nie wie, że antybiotyki nie zabijają wirusów. Z wszystkich krajów tylko w USA i w Polsce więcej ludzi uważa, że nie było ewolucji – Bóg stworzył człowieka takim jaki jest teraz.
Ciekawe co elektorat wie o polityce.
Ciągle słyszymy o oburzających posunięciach władz i wydaje się, że ludzie pełni gniewu wyjdą na ulicę i obalą tych drani. Ale nic się nie dzieje, to nie Francja gdzie protestować na ulice wychodzą setki tysięcy obywateli. Owszem, ludzie protestowali za Gomułki, kiedy przed świętami wprowadzono podwyżki żywności i w latach 1980-81, bo wtedy buntowała się klasa robotnicza i różne związki zawodowe wspierały wzajemnie postulaty strajkowe.
Wydaje się, że wyjście ludzi na ulice może mieć miejsce tylko w specyficznych warunkach tak jak w pewnej anegdocie:
Małżeństwo w średnim wieku położyło się spać i nagle poczuli dym. Mąż wyskoczył z łóżka, wybiegł do holu, wrócił i wrzasnął: „Cała tylna część domu w ogniu!”. Wybiegli więc z sypialni, z trudem przebili się przez kłęby dymu, wyważyli drzwi, wypadli na zewnątrz i wtedy mąż zauważył, że żona się uśmiecha. „Dobry Boże!”, zawołał, „co cię tak śmieszy?” „Przepraszam”, odpowiedziała żona, „ale to pierwszy wieczór od 5 lat kiedy wychodzimy gdzieś razem”.
To podejście do ważnych spraw państwa nie jest tylko polskim przypadkiem. Kilka lat temu Wiktor Jerofiejew, rosyjski pisarz i publicysta, napisał:
Zagranica uważa, że to Putin jest przyczyną nieszczęść Rosji, ale Putin jest większym liberałem niż cztery piąte mieszkańców kraju. Władza to problem w pewnym sensie drugorzędny. Największym problemem Rosji są Rosjanie. Rok 2014 stanowił papierek lakmusowy – przyłączenie Krymu po raz kolejny pokazało, jak antydemokratyczna, antyzachodnia i antyliberalna jest większość Rosjan. Nie ma się co temu dziwić, bo w Rosji nie ma żadnej tzw. kultury politycznej. Są tylko uprzedzenia i symbole. Polityka nigdy nie była dla mas. Robili ją car albo komuniści.
A wyborcom przed każdymi wyborami kazałbym wyjaśniać w ankietach, czy znają zakres działań urzędu na który wybierają kandydata. Kto nie odpowiedziałby prawidłowo ten traciłby głos wyborczy.
* * *
Odradza się faszyzm, w wielu krajach. Odpowiada mi definicja podana kiedyś przez Jasia Kapelę:
Jako faszyzm określam ideologię, która posługując się nienawiścią i przemocą, chroni interesy kapitału i szczuje na wyobrażonych wrogów, żeby odwrócić uwagę od prawdziwego zagrożenia, jakie sama stanowi.
* * *
To się kiedyś skończy – już tak było po poprzednich wyborach.

* * *
Kilka dni temu minęła 118 rocznica urodzin Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, wspaniałego poety.
Przypomnę jeden z jego wierszy.
Kajak i kretyn
Kretyn spływał w kajaku na rzece,
Uśmiechnięty, szczęśliwy jak świnia,
A że kretyn był, więc z istoty rzeczy
Za każdym kilometrem kretyniał.
Niebo było czyste, bez chmurek,
Rzeka niebieska i krzywa.
I wołali źli ludzie, co się wspięli na pagórek:
– Ach, spójrzcie, to kretyn spływa.
Na brzeg wyszła żona w wianku z konwalii,
Wyszedł szwagier z całą rodziną
I płakali, i ręce załamywali,
A kretyn płynął i płynął.
Sens moralny, że słońce wszystkim świeci jednako,
Niech się nikt nie wywyższa, niestety!
Bo nie tylko profesor może spływać w kajaku,
Ale również zwyczajny kretyn.
PIRS

Co do wiatraków – 500 metrów to głos ekspertów: https://konkret24.tvn24.pl/nauka/minister-elektrownie-wiatrowe-moga-szkodzic-zdrowiu-naukowcy-nie-ma-przekonujacych-dowodow-6681011
Ale zdaje się, że to i tak jest z nadmiarem.
O szkodliwości wiatraków gdy są za blisko ludzi czytałem już wiele lat temu. Zapewne poprzednie dopuszczalne odległości od siedzib ludzkich też były oparte na jakichś opiniach ekspertów. Myślę że w związku z naleganiem Unii na wprowadzenie tego rodzaju źródeł energii uznano, że wprawdzie to będzie trochę przeszkadzało ale można te odległości zmniejszyć.
Cóż, potrzebne by były jakieś wiarygodne badania, że jednak szkodzą, bo to, że ktoś gdzieś napisał inaczej to za mało. Wiem, że takie teksty się pojawiają i nawet wyglądają wiarygodnie, ale są pisane pod tezę przez przeciwników OZE (lub w ogóle zmian klimatycznych) lub ludzi powiązanych z energetyką opartą na węglu.
Teraz według wszelkiej dostępnej wiedzy możemy uznać dystans 500 metrów za bezpieczny i to z nadmiarem, a bez OZE czekają nas problemy.
https://wysokienapiecie.pl/76797-walka-z-wiatrakami-politycznie-nieoplacalna-a-dla-polakow-kosztowna/
https://www.gramwzielone.pl/energia-wiatrowa/23001/sztywne-odleglosci-dla-wiatrakow-to-przyklad-politycznego-podejscia
https://oko.press/ustawa-10h-halas