17.11.2023

Entuzjazm, uniesienie, furiacki optymizm, te nader entuzjastyczne określenia zbiorowego stanu ducha po wyborach, te sformułowania, na wyrost przesadne lecz usprawiedliwione ośmioletnią przerwą od normalności, odmieniane były przez wszystkie przypadki; znowu byliśmy w centrum międzynarodowej uwagi, a świat przecierał zdumione oczy z powodu oszałamiającej liczby głosujących. Z przemożną wylewnością brat ściskał za serce nieznajomego swata i wszędy powiało nadzieją na wspaniałe życie. Dzienniki wszelakiego rodzaju oraz informacyjne szczekaczki pełne kuglarskiego jadu zanosiły się od prawdy w stylu oczadziałym. Internet pękał z dumy i szeregi przeciwstawnych stron obwieszczały swoje na wierzchu. Gdy zaglądało się w nośniki, każde ugrupowanie miało niezbite powody do radości. Każde mogło otwierać musującą flachę.
*
Bezpośrednio po ogłoszeniu wyników pisowska partia miała dokuczliwą świadomość porażki. Przestraszona nie na żarty, z kwaśnym uśmiechem na spokorniej twarzy przyznawała się do upadku marzeń o dalszym ujeżdżaniu społeczeństwa i była skłonna do posypywania głowy szufelkami popiołu, pójścia do Canossy i spuszczania z tonu. Ale skrucha okazała się chwilowa. Po przełknięciu żaby, rozpoczęło się gorączkowe polowanie na winnych. Że zaś PiS niejako z urzędu nigdy nie jest niczemu winien, chłopca do bicia szukano tradycyjną metodą: na zewnątrz.
A kiedy wszystkie desperackie chwytania się brzytwy zawiodły i nagle okazało się, że są warte mniej, niż funt kłaków, do gry o przetrwanie wkroczyli dyżurni oburzeni, Czołowi erudyci z PiS-u rodem, Ziobry i Czarnki, harcownicy znani z subtelności, savoir-vivre-u i obalania konstytucji. Owi niewidomi snajperzy z PiS-u. poczęli latać i ze swoją wściekłością jak tłuste koty z dziurawym pęcherzem. Owładnięci przez strach i niepewność,, starali się udawać, że nic się nie stało. Przeciwnie: nadrabiali zdezorientowaną miną, wszem i wobec demonstrowali, że „w zasadzie są zadowoleni”; czy kto chciał, cezy nie, otrzymywał od nich wiadomość, że klęska jest trumfem i pocieszali SI biblijną myślą, że „ostatni będą pierwszymi”.
*
Zamiast dumy z powyborczego zwycięstwa nad złem, zatkała mi się subtelność, pokręciły synapsy i nagle poczułem, że znalazłem się w położeniu typa wystawionego rufą do wiatru, jakby dano mi pigułkę gwałtu wiary w człowieka; dotąd zdawało mi się, że kto przegrał, temu nie przystoi udawać zwycięzcy. Lecz zdawało mi się wyjątkowo głupio, bo do rozwalania moich złudzeń zabrał się pajac nazywany prezydentem mojego kraju i udowodnił, że logika powiada, iż mniejsze jest większe, a gorsze, lepsze od lepszego. Dotąd zdawało mi się, że kto przegrał, temu nie przystoi udawać zwycięzcy. Lecz zdawało mi się wyjątkowo głupio, bo do rozwalania moich złudzeń zabrał się pajac nazywany prezydentem mojego kraju i udowodnił, że mniejsze jest większe, a gorsze, lepsze od lepszego.
Lecz po tym, jak bluznął hiobową wiadomością, że jest w stanie utworzyć rząd, czyli popchnąć go na szafot, nic już nie może mnie zadziwić; długonosy bajerant wie że nie da rady sklecić niczego z próżni, ale nadal będzie przewlekał swoje odejście tylko w tym celu, by wszystkie kumpele i panowie kumplowie mieli czas na zniszczenie dowodów swojego łajdactwa.
Czy nie jest przesadą oczekiwać od niego podkulenia ogona i przyznania się do porażki? Po tym, gdy ujrzałem w sejmie panów ministrów od chamskiej kultury, jak rozbawieni faktem, że dalej są bezkarni i nic nie można im zrobić, że ciągle są bezkarni, ogarnął mnie pusty śmiech; nagle poczułem, że znalazłem się w położeniu naiwniaka. Bałwana, bo jeśli początkowo sądziłem, że oddzielenie PiS-u od przywilejów pójdzie gładko i w cuglach, to po obejrzeniu nagrania prezesa tej szajki jestem zdania co najmniej odwrotnego. Staruszek zdziecinniał do kwadratu: mimo przegranej, co mu życie udowadnia na każdym kroku (choćby w trakcie głosowania przeciwko Witek, choćby podczas odesłania go na koniec kolejki), że nie ma co ujadać na Tuska, ponieważ może mu przydarzyć się, że dalszy ciąg pieprzenia o niemieckim rodowodzie PO nastąpi w więziennym geriatryku.
*
Tak było w dniach pierwszego posiedzenia nowego sejmu. Niecierpliwość oczekiwania na szybką konsumpcję odniesionego tryumfu zamieniła się w rozczarowanie: żądania natychmiastowych rozliczeń podziałały na pisowski elektorat zwarciem szeregów. Mobilizująco i dalszym okopywaniem się na zagrożonych pozycjach. Butnym sprzeciwem wobec przytłaczających wyników, kurczowym trzymaniem się zawłaszczonych stołków i desperacką obroną przed odsiadką. Zwyczajowym zakłamywaniem rzeczywistości.
*
Zwycięzcy przyczynili się do obecnego zamieszania, gdyż zgubił ich niepotrzebny tryumfalizm. Niepotrzebne prowokowanie winnych. Z dumą, lubością, a wręcz z ostentacyjną satysfakcją, napawali się zachwytami nad obywatelską frekwencją; widokiem tłumu koczujących w kolejce do wyborczego zwycięstwa. Głodni wymierzana kar, obiecywali przegranym mało rajski żywot w pasiakach.

PS: Gdy ujrzałem w sejmie panów ministrów od chamskiej kultury, jak rozbawieni faktem, że dalej są bezkarni i nic nie można im zrobić, że ciągle mogą być poza prawem i naigrawać się z bezowocnych wysiłków dziennikarzy chcących zadać im pytanie, ogarnął mnie pusty śmiech. Ponieważ zdałem sobie sprawę, że nie jest to tylko i wyłącznie wina rzeczonych posłów; do wspomnianego zajścia przyczynili się owi żurnaliści. A przyczynili się brakiem natychmiastowej reakcji na coraz śmielsze impertynencje.
źródła obrazu
- jastrzab: BM

A nie bądź Pan Panie Jastrząb taki szybki jastrząb
Nam tez sie spieszy „rozliczyc”Tylko ze drogie Panie jakimi to metodami?
Takimi jak oni stosowali?
Toz podniosą dopiero krzyk ! Toz dopiero polecą do Brukseli ze u nas łamane prawa „opozycyjnej w
wiekszosci” I by nic nie odblokowywać z pieniędzy
A Europa na nas patrzy!
Powolutku zgodnie z regulaminami zgodnie przepisami a nawet zgodnie z prawem, nawet tym zaostrzonym które oni sami na siebie w swojej dufności uchwalili.
Wtedy nie polecą do nikogo ze skarga a jak poleca łatwo wykażą im wszyscy, ze nie maja racji.
Toz już na blogach pojawiają się opinie, ze nie wybranie Witek to przejawy dyktatury
I wcale jak myslisz „nie rozejdzie się po kościach”Bo ludzie by nie wybaczyli.Ale to rozliczenie wymagać będzie czasu,podstaw prawnych wraz publicznym wykazaniem jakie to te sk…. szykowały nam los.
Cierpliwości Panie i Panowie i chłodźcie trunki
Pierwsze to „odbic”TVP by :suweren na prowincji”wreszcie zobaczył i zrozumiał
Mnie zwycięstwo demokratycznej opozycji 15 października 2023 roku nie przyniosło entuzjazmu, uniesienia, przesadnego optymizmu i temu podobnych uczuć. Dla mnie wiązało się z uczuciem ulgi. Ulgi, że po 8 latach programowego chamstwa, prostactwa, prymitywizmu i bełkotu pustych, pseudopatriotycznych i nacjonalistycznych sloganów, przychodzi czas zmiany.
*
Wiedziałem i wiem nadal, że zmiana będzie powolna, mozolna, z wieloma potknięciami i zakrętami, ale nieuchronna. Nieuchronna, bo w życie publiczne wkraczają roczniki dla których ideologia PiSu i populistów jest nieakceptowalna, bowiem adresowana jest do ludzi, ktrych umysłowość i mentalność tkwi głęboko w XIX wieku, między panem-wójtem a plebanem. Do ludzi, których populacja gwałtownie się kurczy z przyczyn biologicznych. Do ludzi, którzy są mało kreatywni a zatem i coraz mniej znaczący. Do ludzi zaczarowanych kłamstwami tvp i bredniami pisowskich haseł propagandowych. To z tymi ludźmi będziemy musieli czas jakiś iść w szeregu. Część z tych ludzi przejrzy na oczy po zmianie przekazu TVP z propagandy na informację. Inna częśc po sprawdzeniu, ze pomoc socjalna pańśtwa pozostaje na podobnym poziomie. Jeszcze inna część jest przyspawana do swoich poglądów i nadal będzie popierać PiS.
*
Jeżeli chodzi o posiedzenia Sejmu, Senatu i zachowania PAD – na razie to wygląda groźnie. KIedy jednak okaże się, że takie publiczne chamstwo, prostactwo, obstrukcja życia publicznego zostaną powszechnie nagłośnione w przekazie codziennym i słupki poparcia PiS z 35% zjadą do 25% a potem, być może do 15%, ta formacja stanie przed testem prawdy. Albo zostanie przy elektoracie betonowym, albo zechce się zmienić aby mieć większe szanse.
*
Podobnie z pisowską zdolnością koalicyjną. Z partii autokratycznej musi się stac częścią porządku demokratycznego, aby ktokolwiek zechciał się z nią poważnie porozumiewać. Inaczej, tak jak obecnie, nadal będzie otoczona kordonem sanitarnym, bo każde porozumienie czy alins z tą formacja 0znacza dla partnera pocałunek śmierci. Przysłowiową randkę z wampirem.
*
Jezeli chodzi o dyżurne postaci pisowskich pseudoelit: Ziobrów, Czarnków, Glińskich itp. aby przywołać najbardziej głosne nazwiska. Ich buta i chamstwo zmieni sie zdecydowanie po pierwszych wyrokach sądowych i opdowiedzialności za to co robili. Może także zmienić się wcześniej, kiedy okaże się że społeczeństwo po 15.10. ’23 juz nie akcpeptuje nieuctwa, chamstwa, prostactwa i prymitywizmu jako wzorca pisowskiej „kultury politycznej”. Inne wzorce są zdecydowanie bardziej atrakcyjne.
Sławku przezacny!
Co do ulgi, to żywiłem ją przez chwilę, Nie przesadzę, jeśli powiem, że była to chwila krótka. Ledwie połowa krótkiej chwili, gdyż jeszcze przed pierwszą sejmową pyskówką dotarło do mnie, że kiedy naszemu narodowi zaczyna się układać, w moment po sukcesie robi wszystko, by go zaprzepaścić. W dzień wyborczego zwycięstwa napisałem, że w narodzie rośnie: „Apetyt na mściwy odwet i lawinowe samosądy, czyli na działanie niemające nic wspólnego ze sprawiedliwością. Co byłoby klęską demokracji.” Jak okazało się podczas inauguracyjnego show w sejmie, prowokowanie jeszcze niedobitego lwa, to zachęta do oberwania w dziób. A do tego bezustanne manifestowanie uciechy z klęski pisowczyków i naigrawanie się z pokonanej kamaryli,, nie sprzyja koncyliacji.
Drogi Marku !
Trudno po 8-miu latach pogardy, nienawiści, hejtu, odbierania głosu posłom, odsądzania od czci i wiary zachować umiar i pokorę. Jakieś odreagowanie musiało nastąpic i nastąpiło. I będzie jeszcze następowało. Sejm, gdzie orężem jest słowo i zacięcie retoryczne ma swoje prawa i do dyskusji a nawet pyskówki zdążylismy przywyknąć. To PiS przez 8 lat tę dyskusję wyciszał, ograniczał i likwidował. Teraz wraca ona ze zdwojoną siłą, bo właśnie na nią jest miejsce w parlamencie. Problem w tym aby nie wychodziła ona poza minimum kultury dialogu.
*
Liderzy partii demokratycznych negocjując umowę koalicyjną, kształt prezydium Sejmu i Senatu, kształt rządu i program rządzenia, zachowywują sie wobec pisowców wyjatkowo wstrzemięźliwie. Niewiele jest głosów odwetu i rewanżu, a jeśli to raczej ze strony pojedynczych szeregowych posłów niż liderów. Jeżeli jednak się zdarzają to trudno ludziom odmówic prawa do swobodnej ekspresji.
*
Awantura w Sejmie, o której napisałeś była celowo i świadomie wywołana przez PiS,w tym przez bardzo konfrontacyjne wystapienia członków rządu. Reakcja z drugiej strony była dalece nieproporcjonalna. Hołownia trzymał nerwy i kary na wodzy. To zdaje się przyjęta metoda pisowców na zohydzenie nowej większości i udowodnienie jej chęci rewanżu i odwetu. MIejmy nadzieję, że nowe prezydium Sejmu zapanuje nad tą metodą polityczną. Hołownia juz kategorycznie zapowiedział przeciwdziałanie obstrukcji parlamentarnej czyli wywoływania awantur zamiast dyskusji. Pisowcy teraz będą próbowali zaistnieć przez awantury – zobaczymy jak im to sie ułoży!
*
Mimo wszystko oprócz pyskówek i awantur parlamentarnych ważniejsze będą czyny, czyli stopniowy proces przywracania wzorców oraz standardów demokratycznych o, a także polityka rozwoju gospodarczego i przeciwdziałania stagflacji. Rozwiążemy problem PiSu jeżeli przywrócimy odpowiednie tempo wzrostu gospodarczego i nadzieje na poprawę bytu mateiralnego milionów obywateli RP.
*
W końcu staruszek Marks miał trochę racji formułując, przekręcane dzisiaj powiedzenie: „byt określa świadomość”. Odnosi sie to przede wszystkim do wyborców PiSu, bo do pozostałych bardziej pasuje: „świadomość kształtuje byt”, czego wyrazem jest rezultat ostatnich wyborów parlamentarnych.
’Pusty śmiech’ z ps. pana Marka, który stał się popularnym zwrotem, to fragment z Mickiewicza: „Słucham, z początku porwał mnie śmiech pusty, a potem litość i trwoga”. Te dwie emocje towarzyszą mi od ośmiu lat i nie potrafię ich zagłuszyć śmiechem…
Drogi Panie wiesiek, gdyby miał Pan rację, to ja bym jej nie miał. A to by oznaczało, że przeczytał Pan mój tekst ze zrozumieniem.