Musimy się odnaleźć pomiędzy strachem a żądzą zemsty, pomiędzy ostrożnością i zdecydowaniem. Musimy być solidarni i roztropni. Musimy żądać od naszych przywódców mądrości i konsekwencji. Zaczyna się wojna, w której zwycięstwo zależy od tego, czy sojusz moralny i polityczny Zachodu zdoła przetrzymać potężne kliny, jakie wbija pomiędzy nas przeciwnik, dążący do rozbicia europejskiej jedności poprzez eskalację kryzysu migracyjnego i terroryzm. Każdy polityk, który idąc na lep taniej popularności poprze dziś izolacjonizm i narodowy egoizm w obliczu wspólnych wyzwań, de facto będzie wspierał cele naszych wrogów.
Dziś Francja musi poczuć, że cała Europa jest z nią. […] W tę albo we w tę. Albo rozkład Unii Europejskiej i zredukowanie jej do wspólnoty czysto ekonomicznej, albo prawdziwa wspólna Europa.
Straszliwe ataki terrorystyczne już się w Europie zdarzały. Był Madryt, był Londyn. Czy musi być jeszcze Berlin i Warszawa, abyśmy zrozumieli, że Europa powinna mieć wspólny system bezpieczeństwa i wspólne, rutynowo działające mechanizmy reagowania kryzysowego – wobec zagrożeń terrorystycznych, katastrof naturalnych, problemów demograficznych i energetycznych? Na razie wszystko jest połowiczne, tak jak połowiczna jest strefa euro i wspólna polityka zagraniczna Europy. W przypadku kryzysu Europa wraca do trybu „analogowego”[…]. Oby tragedia, która spotkała dziś Francję stała się pobudką do odtworzenia złamanej osi Paryż-Berlin, będącej kręgosłupem Unii. Oby powstał europejski system bezpieczeństwa z prawdziwego zdarzenia. Oby wyzwanie, jakie stanowi dziś wojna na Bliskim Wschodzie, przenosząca się na ulice naszych miast, pozwoliło nam dojrzeć jako Europejczykom, wzmocniło naszą bliskość i zaufanie pomiędzy nami.
Na razie jednak jest czas żałoby. Chyba nie popełnię nadużycia mówiąc, że wszyscy jesteśmy dziś myślą i sercem z rodzinami ofiar, z rannymi i ze wszystkimi pogrążonymi w horrorze i żałobie Paryżanami, Francuzami. Francja znaczyła w dziejach Polski tak wiele i tak wiele mamy uczuć dla tego niezwykłego kraju, a zwłaszcza tego niezwykłego i wspaniałego miasta, jakim jest Paryż. Dlatego terror 13 listopada ugodził także w nas. Dlatego chcemy powiedzieć dziś wszystkim Francuzom: jeszcze Francja nie zginęła! Vive la France!
Jan Hartman
Blog Autora w portalu polityka.pl



Francja da sobie radę, ma za sobą epizod algierski.
„Dziś Francja musi poczuć, że cała Europa jest z nią.”
No jest. Nawet w memach.
http://joemonster.org/p/1452527/je_suis_idiot
@ j.Luk – nie przepadam za memami, ale ten akurat jest wyjątkowo celny. Zatroskane głosy o nasze wartosci grożą kolejnymi zamachami i nieprzebraną liczbą ofiar. Ile jeszcze trzeba idiotów-polityków oraz idiotów-intelektualistów abyśmy zaczęli zwalczać przyczyny a nie skutki?
Oni potrzebują trzy, albo nawet cztery dni, aby zdecydować, czy zamachy spełniły ich oczekiwania. Wtedy będą następne, przypuszczalnie dużego kalibru bomby w metrze, totalnie bezbronnym. Bo te kilometry podziemnych labiryntów. O zakład, że tych niezliczonych dostępów do tej pory nikt nie monitoruje.