Małgorzata Kalicińska: Tajne kursy8 min czytania

()

27.11.2009 Warszawa , Malgorzata Kalicinska , pisarka, autorka seri ksiazek dom nad rozlewiskiem fot. Rafal Siderski

2015-11-28.
Koleżanka pisarka napisała przewrotnie:

Kaczyński Musi Zostać. Kaczyński jest nam konieczny. Jest nam potrzebny. Tak. Musi zostać. 

Aż każdy, w Ełku i Suwałkach, Przance Dolnej i Białymstoku i Warszawie i Łodzi. Sromowcach Wyżnych i Niżnych zobaczy. Pilarska, Gożdzikowa i ten młody od Walczaków,  i ten ze sklepu AGD. Że dolar, który skoczył i euro i giełda i jego wybory – to tez Kaczyński i Kukiz. Choć nikt tam ani euro nie ma w portfelu, a giełdzie mało co wie. Wuj mój rolnik musi zobaczyć, ze mu do porzeczki nie dopłacą. Kuzyn z Żyrardowa, ile go bak będzie kosztował, (…) Tak, Kaczyński jest nam koniecznie potrzebny i to jeszcze przez czas jakiś.

Niestety, ale mówi się jak jest. I widzi też. Jak już jest.

Nawróciłam się. Kaczyński, trwaj.”

Oczywista ironia, sarkazm. Ileż to razy tak gadaliśmy przy stole? Że Polacy muszą chyba porządnie oberwać, jak mówiła moja znajoma – „nabrać wody w dupę”, żeby się ocknąć?
Ale ja jestem kawałek dalej z tym myśleniem. Odpisałam Jej:

Pozwól, że podpiszemy protokół rozbieżności.

Też tak myślałam – Polacy muszą dostać w dupę, jak alkoholik – sięgnąć dna, ale się ocknęłam. To złuda!

Jarosław wraz z proboszczami (wsparcie gminne) wmówił wyborcom, że to wina poprzedniego systemu.

I wyborcy nadal będą go kochać! A jak zrobi czystki  – jeszcze bardziej.

Tak jak jest Homo Sovieticus, który NIGDY nie dopuści do siebie myśli, że za biedę w rosyjskich wioskach i zniszczonych pustych kołchozach, a i zrujnowanych (niektórych) miastach  odpowiedzialny jest ich Car Putin, tak nasz Homo Pisowiec NIGDY nie uwierzy ani w winę księdza (że molestuje), ani w to, że za upadek i marginalizację Polski będzie odpowiedzialny dwór Jarosława, on sam nade wszystko. Nadal ludzie PiS-u będą szukali Wroga Zewnętrznego (względem siebie) i obawiam się, NIGDY nie przejrzą na oczy.

To stracone pokolenie.

Gdyby tak miało być jak mówisz, ludzie z Korei Północnej już dawno obaliliby ród Kim’ów, Rosjanie – Putina, a Białorusini – Łukaszenkę. To kwestia mentalności tłumu, o marnej świadomości i zerowych odruchach społecznych.

Bohaterowie (Jarosław – obecny bohater i zwycięzca), umęczeni (Smoleńsk, strata brata) nigdy nie są niczemu winni! Polacy kochają męczenników i wiele im wybaczają.

„Winien jest WRÓG w ogóle. Czyli PO i Europa z Ameryką”. Amen.

A teraz moja prywatna analiza tego zjawiska.

Pan Prezes jest odizolowany od realu. Nie ma zielonego pojęcia jak NAPRAWDĘ wygląda świat poza jego willą na Żoliborzu. I nigdy tego pojęcia nie miał. Od zabaw z kolegami na podwórku wolał zabawy z bratem. Gardził podwórkiem i kolegami : „Ja też nie bardzo nadaję się na Tuska. Nie wychowałem się jednak na podwórku, jak on sam przyznaje, ale w trochę lepszych miejscach”. Co należy odczytać: „jestem kimś lepszym”.

Nie miał romansów, nie był w związku, nie ma dzieci, nie robi zakupów, nie korzysta z banku ani bankomatu, autobusu, wszystko mu załatwiają inni, ludzie z JEGO partii.
Gdyby nagle pozostał samiutki, bez dworzan – nie poradziłby sobie z szukaniem pracy ani upraniem spodni, wypełnieniem PIT i odczekaniem w kolejce do lekarza.

A co z wpatrzonym w niego elektoratem? No… elektorat był w Hurghadzie na wakacjach i wódkę tam pił, i samolotem leciał! A tak naprawdę, elektorat pojęcia nie ma, jak żyją ludzie na świecie, co jest ważne w Europie, w ekonomii etc. Co Unia NAM, a co My dla Unii.

Elektorat jest jak widzę, ksenofobiczno małomiasteczkowy, z rojeniami.

I to jest prawdziwa wina… mediów. Czyli jednego z edukatorów.

Już dawno nasze Dzienniki czy Wiadomości zamieniły się w kościelne ogłoszenia parafialne plus kilka informacji o pyskówkach w Sejmie. Programy publicystyczne zamieniły się już dawno w walkę w kisielu i to jest wina zarówno dziennikarzy jak i ich SZEFÓW, dla których liczył się i liczy wyłącznie SŁUPEK tzw. „oglądalności”. Mało kto chce to oglądać. Są na perfyferiach takie stacje w których się ciekawie rozmawia, w których dowiaduję się rzeczy ważnych i interesujących.

W stacjach „głównych” zero informacji o tym, co w świecie ważne, aktualne, no chyba, że bomba wybuchnie – migracyjna, albo faktyczna – na krótko robi się szum i… życie szybciutko wraca do zakupów, karmienia krów, zbioru ziemniaków, złorzeczenia na banki, polityków i uchodźców.

„Nasza chata z kraja!”

Pan Prezes nie dość, że nie wyściubiał poza dom nosa, którym by węszył, co się dzieje na zewnątrz, swój światopogląd formował chyba głównie w oparciu o rozmowy z mamą. To widać po ciągotach i marzeniach – JK chcę żeby Polska była jak przed wojną – pod wodzą Marszałka, bo do takiej Polski z Żabczyńskim, Smosarską i Bodo wzdychała mama – zapewne. I taka, żeby była bez tej okropnej Unii, za to z Wodzem trzymającym wszystkich za pysk – tęskni się panu prezesowi. I dworowi też.

Dziwię się dworowi, bo przecież wiele tu osób, które nie zostały wychowane w aż tak klaustrofobicznych warunkach, ale jak mówiła moja mama – Polacy potrzebują męczenników bardziej niż bohaterów. I tu pan prezes doskonale wpisuje się w owa tezę. Jest zarówno męczennikiem (strata brata bliźniaka – psychologia mówi, że to jak połowiczne obumarcie) jak i bohaterem, bo pogonił wyimaginowanego Wroga.

Nigdy nie pojmę tego poziomu miłości do przywódcy. Ale to widocznie dlatego, że jako dziecko nie musiałam całować proboszcza w rękę ani walić się po piersiach wołając, że „moja wina”, skoro nie moja! Nie jestem aż tak nauczona pokory i klękania.

Co uwiodło starszych – mniej więcej wiadomo – „żeby tak po staremu było, znaczy po bożemu, bardzo moralnie i jak pan prezes chce”. Nadto, oczywiście, zemsta na poprzednikach, jakieś publiczne dyby, pręgierz etc, no i słynne: TKM! To takie… częste u nas.

A co uwodzi w PiS młodych?

Ano połowa, sądzę, mało sprawnie myśląca własnymi osądami nasączona jest myślą dziadków, rodziców, księdza. Zatrzaśnięta w ksenofobicznej wsi, miasteczku, dzielnicy, RODZINIE. Niedouczona, nieświadoma świata – jakim on jest. I kompletnie nienauczona tego, co przeszliśmy w czasie ostatnich 25 lat, a co prezes definiuje na nowo, zaprzeczając faktom lub nadając im nowe – własne – znaczenie i interpretację.

Czego nam trzeba?

Obowiązkowych wyborów.

Jesteś obywatelem polskim? Konsumujesz to, co w Polsce dostępne, płacisz podatki, korzystasz z dróg, mostów i edukacji? Rusz zwojami, myśl skąd to wszystko i jak to ma działać. Wysil się i idź zagłosować!

Nie jesteś eremitą, żyjesz i korzystasz z tego, co Polska ci oferuje.

Czego BARDZO potrzeba? Edukacji.

Szkoła nie podołała i nie podoła współczesnej i mądrej edukacji, zwłaszcza z tymi swoimi mszami i religijną indoktrynacją, marnym programem, w którym od lat brakuje miejsca na kulturoznawstwo i podstawy ekonomii. Z niewydolnością wychowawczą – „fala”, przemoc, wymuszenia, lobbing i niechęć do dzieci odmiennych. Takie zjawiska to całkowita klęska wychowawców.

Maturzysta nie wie jak funkcjonuje jego ciało i jego kraj, nie ma zazwyczaj pojęcia czym są odsetki od odsetek i jak czytać bankową/prawną/urzędową korespondencję. A będzie jeszcze gorzej – bo będzie nauczanie ‘patriotyczne” – (cokolwiek by to miało znaczyć).

Skoro nie szkoła to może ruch społeczny i „tajne” kursy?

Lubimy rzeczy tajne! Zarówno dla dorosłych jak i dla dzieci, młodzieży.

Sama chętnie pójdę, znaczy idąc z duchem czasu – zasiądę w wirtualnej klasie. Niechaj Autorytety z dziedzin wymienionych korzystając z Netu – nauczają. Kolportujmy bibułę z nauczaniem – czym jest zawłaszczenie TK, czym grozi zmiana Konstytucji czym jest totalitaryzm etc.

W miastach można się spotykać na „kompletach”, a na wsi – pozostaje wirtual. Od czego technika?

Ruch społeczny już jest – ostrożnie przyglądam się, jak formuje się KOD. Dobrze. Coś, jakiś bumt – jest lepszy od mękolenia.

Trzeba nam zaczynać jak w Pozytywizmie:

– od edukacji
– od pracy organicznej 
– od pracy u podstaw.

Majdan zostawmy w spokoju, choć jak trzeba będzie…

PS
W Korei Pd owszem mówi się w szkołach o zaletach kraju, ale o patriotyzmie nie mówi się tu w aspekcie krwawych wojen i powstań, bo to należy do historii. Każdy Koreańczyk autentycznie kocha Koreę za to, co otrzymuje. Ma szansę na pracę, mieszkanie i samochód. Kiedy już przejdzie (doprawdy niełatwą) edukację, znajdzie swoje miejsce w życiu, założy rodzinę i będzie miał kilkoro (!) uroczych dzieciaków. Stać go na super nowoczesne gadżety made in Korea. (Po które przypływa masa statków z całego świata!) i podróże.

Czyli syty i dobrze opłacany obywatel, z wolnością osobistą, oczywiście ograniczany uczciwym i przejrzystym prawem, przepisami jest automatycznie… patriotą. W innym wypadku jest jak na północy – pomniki Wodza i kara za brak subordynacji, cenzura i zamordyzm, a miłość do Przywódcy wymuszona batem.

Małgorzata Kalicińska

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

4 komentarze

  1. sroka 28.11.2015
  2. wejszyc 28.11.2015
  3. otoosh 01.12.2015