Zaproszony przez redaktora Cezarego Łasiczkę do jego programu off Czarek w radiu TOK FM w tłusty czwartek 4 lutego rozmawiałem z gospodarzem o książce światowej sławy prymatologa Fransa de Waala, Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych.
Już tytuł, a zwłaszcza podtytuł książki wskazuje na to, że jej tematem nie jest bynajmniej li tylko opis życia tych sympatycznych małp. Ale coś więcej. Jeśli dodać, że wydawca tej książki – Copernicus Center Press – wydał jeszcze dwie inne książki tego samego autora – Małpa w każdym z nas i Małpy i filozofowie. Skąd pochodzi moralność?, to nie trudno sobie wyobrazić w jakim kierunku poszła nasza rozmowa.
W istocie rozmawialiśmy głównie o ludziach, religii, ateizmie i genealogii moralności. Patronował nam jednak nie Fryderyk Nietzsche, ale właśnie Frans de Waal, może więc warto kilku słów o tym holenderskim postkatoliku i ateiście napisać. Nim jednak o Bonobo i ateiście napiszę to słów kilka o Małpach i filozofach, a zwłaszcza o podtytule tej ksiązki Skąd pochodzi moralność? bo to temat obecny we wszystkich trzech książkach.
W tej natomiast jest on potraktowany o tyle ciekawie, że zwiera od razu polemiki z poglądami de Waala takich sław jak Peter Singer, znany ze nowego spojrzenia na kwestię altruizmu, Christine M. Korsgaard, znanej obrończyni filozofii moralnej Kanta w USA, Philip Kitcher, brytyjski filozof nauki i popularny dziennikarz amerykański Robert Wright, autor popularnych również w Polsce książek na temat psychologii ewolucyjnej, a nawet o ewolucji Boga. Jest to więc interesujące źródło poznania ważnej debaty na temat różnych stanowisk w sprawie źródeł moralności. Lektura Małpy w każdym z nas, książki napisanej dziesięć lat temu to znakomite przygotowanie do Bonobo i ateisty, która będzie przedmiotem mojej uwagi poniżej.
Już wspomniałem, że Frans de Waal określa siebie jako postkatolik. W Polsce to pojęcie spopularyzował ks. Andrzej Luter w tytule swojej książki Expostkatolik przekonując, że kulturowe otwarcie jest do pogodzenia z katolicyzmem. Zdaniem de Waala jest to niezmiernie trudne, a w jego przypadku po prostu niemożliwe.
Pisze o tym bez większych emocji:
„Kiedy w wieku 17 lat wyjechałem z domu na uniwersytet, szybko utraciłem jakiekolwiek resztki religijności. Dla mnie stanowiło to koniec z Kościołem”.
W Polsce podobnie o swoim rozstaniu z Kościołem pisał przed laty Witold Gombrowicz.
Wracając do Fransa de Waala trzeba powiedzieć, że choć sam jest ateistą to jednak nie bardzo rozumie zapał niektórych ateistów w zwalczaniu religii, uważa to bowiem za stratę czasu, znaczenie bardziej ciekawą wydaje mu się śledzenie pozostałości w nas dziedzictwa zwierząt, zwłaszcza naszych bezpośrednich przodków szympansów i bonobo. A tych pozostałości jest całkiem sporo, łączenie z naszą moralnością, której de Waal z religią w żaden sposób nie potrafi połączyć z prostego faktu, że religia jest czymś znacznie młodszym niż moralne zachowania.
Kwestii wartych odnotowania i omówienia wynotowałem ponad dwadzieścia. Jednak chcę pozostawić Czytelnikom ustalenia własnej listy ważności, ja tylko zatrzymam się na dwóch sprawach, które wydają mi się ciekawe. Pierwsza to zachowania na granicy szympansów i bonobo (s. 96), a druga to tytułowe rozwinięcie możliwych nauk, które od bonobo mógłby przejąć ateista (. 328-329).
No więc granica. Wiadomo jak to jest wśród ludzi, zwykle dzieli a rzadko łączy. Niedawno zmarły antropolog norweski Fredrik Barth stwierdził to już pod koniec lat 60-tych w swej znakomitej książce napisanej razem z zespołem a znamiennie zatytułowanej Ethnic groups and boundaries. The social organization of culture difference, pokazał, że początkiem różnic jest wytyczenie granic, potem robi się wszystko by je uzasadnić. A jak jest u małp?
Powiada Frans de Waal zastanawiając się nad różnicą między szympansami a bonobo: „Do większości z odnotowanych przypadków zabójstw wśród szympansów dochodzi w czasie sporów terytorialnych, natomiast bonobo na granicach uprawiają seks”. W tym drugim przypadku rzadko dochodzi do walk, częściej są to doświadczenia integracyjne.
A co do możliwych pouczeń jakie pod adresem ateisty mógłby skierować bonobo? Otóż zdaniem znakomitego prymatologa, któremu nawiasem mówiąc w ogóle zawdzięczamy tak wiele informacji o tych stworzeniach: „Bonobo przede wszystkim przekonywałby ateistę, by ten przestał ‘wściekle sapać’. Nie ma sensu gorączkować się nieistnieniem czegoś, a nade wszystko czegoś, co pozostaje otwarte na interpretację do tego stopnia jak Bóg”.
Coś mi się wydaje, że pod tą radą podpisuje się oburęcznie sam Frans de Waal. Muszę przyznać, że i mnie, choć ateistą nie jestem, też wydaje się racjonalna.
Na koniec dla tych, którzy tego nie wiedzą. Wydawnictwo Copernicus Center Press jest oficyną wydawniczą założoną i prowadzoną przez ks. Michała Hellera, też jak najbardziej katolika.
Stanisław Obirek



„Bonobo przede wszystkim przekonywałby ateistę, by ten przestał 'wściekle sapać'”. Bo bonobo nie żyją w Polsce.
PS. Dziękuję za informację o książce.
Mój Boże. Michał Heller. Ostatni chrześcijanin w polskim Kościele.
To ciekawe, Tischner twierdził, że najskuteczniejszymi „namawiaczami” do zerwania z religią są księża. Znam dziesiątki opowieści ateistów, którzy pożegnali się z religią w wyniku lektur książek biologów. (Sam rozstałem się z religią po lekturze „Walki o ogień” w wieku 12 lat.) Przed paroma laty zabawne były spory między de Waalem a Dawkinsem. (Mimo wszystko byłem w tym sporze po stronie Dawkinsa, bo de Waal kompletnie nie zrozumiał „Samolubnego genu” i uporczywie przypisywał Dawkinsowi darwinizm społeczny.) Walka z religią faktycznie ma mało sensu, ale pozostaje problem świeckiego państwa, systemu oświaty, politycznych religii i inne troski, od których nie uciekniemy. Ponadto warto pamiętać o pewnej satyrycznej prezentacji – obcinającego głowę wojującego islamisty, strzelającego wojującego chrześcijanina i perorującego przy kawie wojującego ateisty. Formy wojowania jednak mają pewne znaczenie.
Frans de Waal sam jest ateistą, więc porady bonobo stosuje do siebie przede wszystkim. Techniki perswazji zmieniają się w zależności od możliwości. De Waal zdaje się sugerować by nie wartościować bronionych systemów przez pryzmat technik jakimi są bronione.
Z innej beczki, znajomy mi przypomniał, że wczoraj rozpoczął się chiński Nowy Rok, tym razem pod znakiem małpy. Myślę, że to dobry znak i jeszcze jedna zachęta by koncentrować się na tych naszych krewnych, zwłaszcza mniej bojowo nastawionych bonobo.
ba, po przeczytaniu ksiazek de Wall nie tylko mnie usiadomilo, ale potwierdzila sie moja teze wyzszosc malpy nad homo sapiens i moge tyklo dodac mysl Hobbesa „homo homini lupus”..