Ernest Skalski: Nie pytaj co demokracja może zrobić dla ciebie, pytaj co ty możesz zrobić dla demokracji8 min czytania

()


05.05.2026

Jak zwyciężać mamy

Tak jak Bonaparte. Dał nam przykład, który umieściliśmy w hymnie. Czyli zapewnić sobie przewagę w decydującym miejscu i w decydującym czasie. Praktycznie? Zgromadzić większość na dzień wyborów. Jasne i proste, lecz nie dla wszystkich polityków, niestety.

Adwokat ustanowiony w sprawie może robić tylko to co służy jego klientom. Partia przed wyborami powinna robić tylko to co prowadzi do ich wygrania. A więc, a skupić się wyłącznie – no, może głównie – na tym abyśmy wygrali w 2027!

Do wygrania i wojny i wyborów potrzeba pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. Kolejna tura rządów prawicy to nieszczęście większe od największego zadłużenia. Może być cofnięciem cywilizacyjnym na pokolenia i na pewno finansów nie naprawi.

Co robić i czego nie robić

Mamy za sobą prawo. Po przegranych 1-go czerwca ub.r. wyborach prezydenckich, Tusk zgodnie z maksymą Józefa Piłsudskiego: „Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo.”, nadal sprawuje opartą na konstytucji realną władzę, zamierza ją utrzymać do wyborów w roku 2027 i je wygrać. Rządzi w oparciu o art. 8.1. „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.” I o artykuł 87, który ustanawia źródła prawa i ich gradację; 1 – konstytucja, 2 – ratyfikowane umowy międzynarodowe, 3 – ustawy, 4 – rozporządzenia.

Sejmowa większość, którą dysponował Kaczyński, w latach 2015 – 2023 przegłosowała szereg ustaw sprzecznych z konstytucją, są więc one z mocy prawa nieważne i organy państwa nie mogą ich stosować. Rada Ministrów, premier i ministrowie oddzielnie, w zakresie objętym nielegalnymi ustawami, powinni kierować się art. 8.2. „Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej.” I wydawać rozporządzenia, bacząc by były wykonywane.

Żebyśmy wiedzieli na czym stoimy (uśrednione sondaże, procenty);

KO – 34, Lewica- 7, PSL – 3, Polska 2025 – 2, Centrum będzie partią – ? – zatem niewiele lecz coś uzyska. Demokraci mogliby liczyć na 46 proc. z plusikiem

PiS – 25, Konfa – 13/14/, łącznie – 38/39.

Korona Brauna – 8.

Zmiany następują z dnia na dzień, ale na przewrót chyba się nie zanosi. Na antysemitę Brauna nie zgodzi się Ameryka i dopilnuje tego ambasador Rose. Podróbka alt-prawicy jaką jest Czarnek nie przelicytuje oryginału, Konfederacji Mentzena i Bosaka, ale PiS może się z nią połączyć. Chyba, że konfederaci tego nie zechcą.

Lewicę, PSL, Polskę 2050 i Centrum trzeba przekonać, że tylko w koalicji z KO mogą się nie obawiać progu wyborczego. A w umowie koalicyjnej będą miały zapewnione dobre miejsca w rządzie; wicepremierów i ważne resorty. Tusk zaprasza. Gdyby te partie stworzyły koalicję wyborczą – podkreślam; wyborczą! – zdobyłaby ona najwięcej głosów i skorzystała z dodatkowych procentów, które zapewnia zasada d’Hondta. Być może, przy rozproszeniu prawicy miałaby większość, pozwalającą obalać weta prezydenta. A jak na razie, wszyscy w tej drobnicy zapowiadają samodzielny start w wyborach. Może jednak pójdą po rozum do głowy i go tam znajdą.

Tusk musi zdyscyplinować nasz obóz. Tak jak Kaczyński, wymusić jednolity przekaz dnia, zakazać nieuzgodnionych wypowiedzi i w przeciwieństwie do wyraźnie schyłkowego prezesa zrobić to skutecznie. Zlikwidował frondę Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz i Szymona Hołowni, którzy rozważali jak odnieść się do wotum nieufności dla koalicyjnej pani minister Pauliny Hernig-Kloski. Było wiadomo, że za brak poparcia dla niej wylatują z rządu. Przez chwilę trzymali wszystkich w niepewności; jak też ta fronda będzie głosować? Szanujący się rząd nie może na to pozwolić. Premier powinien był od potencjalnych frondystów zażądać publicznej deklaracji, że będą głosować za odrzuceniem wotum. Jeśliby odmówili to wywalić natychmiast. Upokarzające? Trzeba było nie grozić.

Odrębny problem to Kosiniak-Kamysz. Nie chodzi nawet o jego pomysł, by szukać pieniędzy tam gdzie ich nie ma i może nigdy nie być. Ważniejsze, aby PSL nie odstawał od koalicji. Odpuszczenie przez ministra obrony samych generałów do Nawrockiego na „kawę” (dla kancelarii prezydenta – odprawę) zostało przez Nawrockiego podchwycone. Zaprosił na ślubowanie dwójkę sędziów TK. Wystawionych przez PSL i Polskę 2050. Tusk musi wszystkim koalicjantom przypomnieć, że zagrywka z prawicą sprawi, iż z wicepremierów i szefów resortów mogą stoczyć się do pisowskich przystawek do zjedzenia. A gdybyśmy nawet – co nie dal Boże – przegrali w 2027, to oni wszyscy mieliby przyzwoitą pulę mandatów w silnej opozycji.

Jednolity tuskowy przekaz władzy to conditio sine qua non. Wszyscy mają widzieć, że Kierownik jest w apogeum siły i rządzi. Że to więcej niż lider, ale Przywódca! To on, a nie Nawrocki, ma być tym kto spełni oczekiwanie na silnego wodza.

– Nie wystarczy obecność Tuska et consortes na X i w mediach społecznościowych. Ma być tych mediów mnóstwo, by móc skrolować jednozdaniowe hasła i sugestywne obrazki.

– Ustawa o referendum w sprawie być czy nie być w UE znajduje się w zamrażarce. Niepotrzebnie. Niech i ją Nawrocki zawetuje. To mu zaszkodzi w narodzie, któremu odbierałby prawo decyzji.

– Ludzie lubią imponujące projekty. CPK staje się Portem Polska. Budujemy i nagłaśniamy. Przeganiamy budowę w Berlinie, ograniczamy rozbudowę lotniska we Wiedniu! Okęcia bronimy jak niepodległości. Kolej wielkiej prędkości, ale też reinkarnacja lokalnych połączeń kolejowych. Przez lata osuszaliśmy bagna i moczary. Teraz kolej na zbiorniki retencyjne i nawodnienie. W każdym powiecie. Warto mieć nieco więcej takich pomysłów. Byle sensownych. Przy tym już musi być widoczny początek robót, a nie tylko symboliczne wbicie łopaty.

– Być obecnym i ważnym w Europie i w świecie. To się już dzieje, ale musi być widoczne w Polsce, z czym kiepsko.

Nie tylko Bonaparte, ale i Magyar daje nam przykład.

Osobiste kontakty, uściski tysięcy dłoni. Członkowie rządu, z premierem, przynajmniej raz w tygodniu. Posłowie więcej w swoich okręgach niż w Warszawie. To się już dzieje, lecz tu dobrego nigdy za wiele.

Bezpieczeństwo, owszem, wszyscy są zgodni. Poza Kaczyńskim i Nawrockim. A poza tym, większość głosuje nie na wielkie idee lecz na to co dla każdego osobiście korzystne.

Łatwo krytykować rządzącego. Orbana, ale i Tuska. Rząd nie może jedynie straszyć opozycją. Musi „dowozić” fakty.

– Zdecydować, że dochód do 60 tysięcy wolny jest od podatku!. To może być decydujący argument. Nawrocki i PiS nie mogą być przeciw. Ale to my zapewniamy! Mentzen i Bosak będą w kontrze i prawicy trudniej się będzie dogadać.

– Zdrowie. Rząd zwiększa nakłady, a koszty rosną zdecydowanie szybciej. Skutki widoczne. Odkładanie i anulowanie zabiegów może być katastrofą dla pacjentów, a na pewno będzie samobójem dla koalicji. Trzeba się zastanowić czy nie przebić kosztów jeszcze większymi nakładami.

– Klimat. Wiemy, rozumiemy, ale chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj, żebyśmy mogli dotrwać do jutra. Z naszymi starymi samochodami, bo na nowe nas nie stać. Walka o czyste powietrze nie jest dźwignią wyborczą. Tusk postępuje rozsądnie, starając się w Brukseli o poluzowanie norm i kreśląc plany energetyczne na dekadę i dłużej.

– Przykro, lecz aborcja i związki partnerskie nie wygrają wyborów. To prawda, że większość jest za, lecz większości wyborców to nie dotyczy osobiście. Ale mniejszość, której to dotyczy, LGBT, już protestowała przeciw Tuskowi. Tak jakby klęska KO i zwycięstwo prawicy oznaczało dla nich zadośćuczynienie.

– Naszch wyborców w 2023 było 11,6 mln. Na Trzaskowskiego w II turze głosowało o 1,4 mln. mniej. Bo rząd „nie dowiózł”! Są Polacy, których interes w wyborach polega na poczuciu własnej sprawczości. Głosując, lub nie, czy nie głosując na „mniejsze zło”. A obywatelskim obowiązkiem w wyborach jest wybrać! Jak się nie wybiera „mniejszego zła”, to daje się szanse większemu.

„Póki grom nie zagrzmi chłop się nie przeżegna” – mówi rosyjskie przysłowie. Wygląda na to, że większość naszych wyborców nie kieruje się prognozami i nie uważa sytuacji za dramatyczną. Taką, kiedy trzeba poświęcić jakiś swój interes na rzecz dobra wspólnego. Wtedy byłby czas już nie na lidera czy przywódcę, ale na męża opatrznościowego. Chyba lepiej, żeby aż do tego nie doszło.

Wystarczyłaby zmiana nastrojów. Wszelka prawica, a Nawrocki i PiS w szczególności, mówią i zachowują się tak jakby ich powrót do władzy był absolutnie przesądzony. Pewne prawdopodobieństwo traktuje się tam jak pewność. Może to sobie wmawiają.

Dziwne i niepokojące, że ten przekaz odczuwa się i po naszej stronie. To nie jest wskazana zapobiegliwość. Zbroimy się w przekonaniu, że zniechęcimy napastnika, albo skutecznie go odeprzemy. Zarówno Putina jak i rodzimą prawicową kamarylę.

A jak się nie wierzy w zwycięstwo to się nie wygra!

Ernest Kajetan Skalski

Ur. 18 stycznia 1935 w Warszawie) – dziennikarz i publicysta,
z wykształcenia historyk.

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo