2016-06-07.
Dzięki internetowemu pismu związanemu z Watykanem „Vatican Insider” dowiedzieliśmy się, co kardynał Kazimierz Nycz myśli o uchodźcach i o papieżu Franciszku. To oczywiście z jednej strony cieszy (bo lepiej wiedzieć, niż nie wiedzieć), ale z drugiej też dziwi.
Kard. Nycz: „Trzeba pomóc tym, którzy uciekają przed wojną”
ANDREA TORNIELLI Korespondencja z Warszawy ” Nie chodzi o to, czy pomagać, czy nie, tym, którzy uciekają przed wojną. Pytanie brzmi: jak pomóc im skutecznie i dobrze”. 66 letni kard. Kazimierz Nycz, od 2007 roku arcybiskup metropolita Warszawy, nie ma wątpliwości jaką należy przyjąć postawę wobec uciekających przed bombami i zniszczeniami z Bliskiego Wschodu.
No bo dlaczego potrzeba dociekliwości włoskiego dziennikarza by polski hierarcha powiedział, co się w Polsce dzieje? Dlaczego nie mówi tego zwyczajnie i po prostu w polskich mediach? Dlaczego w swoich homiliach odwołuje się do ezopowych przypowieści, które pozwalają na różne, często sprzeczne interpretacje tego, co sam kardynał Nycz, a szerzej katolicki Kościół w Polsce, myśli o uchodźcach właśnie, o papieżu Franciszku, nie wspominając już o sposobach wykorzystywania tegoż Kościoła przez polityków, a zwłaszcza przez rządzącą partię.
Jednak nie narzekajmy. Dobrze, że pojawiła się „dobra zmiana”, która oby zapowiadała dalsze uwyraźnienie kościelnego stanowiska. No więc odnotujmy. Oto, co o uchodźcach mniema warszawski kardynał:
„Polska jest w nieco innej sytuacji niż pozostałe państwa, bo dla imigrantów jesteśmy wciąż krajem mało atrakcyjnym, i bardziej krajem tranzytowym. Jako Kościół i Konferencja Episkopatu Polski jednak mocno rozróżniamy uchodźców, którzy uciekają przed wojną – przed śmiercią i nie mają dokąd wrócić – i tych, którzy przybywają by jedynie poprawić sobie poziom życia, lepiej zarabiać, czyli robią dokładnie tak jak my Polacy jeszcze 30, 40 lat temu w czasach komunizmu. Wtedy Włosi, Niemcy, Austriacy nas przyjmowali!”.
To ważne przypomnienie naszej własnej historii migracji z ostatnich lat!
I jeszcze jedno dopowiedzenie na temat niebezpieczeństwa związanego z islamizacją, którym tak chętnie szermują prawicowi publicyści. Tutaj zdanie Nycza jest nader wyraziste:
„W Polsce od piętnastu lat przyjmujemy uchodźców muzułmańskich. Z samego Kaukazu przyjęliśmy ponad 90 tysięcy osób. Zostało z tego może 25 tysięcy, czyli jedna czwarta: niektórzy z nich wrócili do domu, inni wyruszyli na Zachód. Nie widzę, by integracja tych ludzi w Polsce stworzyła jakiekolwiek większe problemy społeczne czy religijne. Można powiedzieć więc, że w jakiś sposób jesteśmy przygotowani”.
Nic tylko przyklasnąć i co najważniejsze zdystansować się wobec szerzących lęk islamofobów.
O rządzie Nycz nie mówi nic: „Nie chcę natomiast wdawać się w polityczną ocenę postanowień rządów w krajach Europy Środkowo Wschodniej”. Szkoda.
O recepcji nauczania Franciszka też niewiele, ale dobre i to:
„Choć prawdą jest, że Papież jest inaczej przyjmowany przez katolików świeckich, a inaczej przez księży. Myślę, że różne są tego przyczyny. Kiedy czytałem ostatnio o Papieżu Franciszku i o Ameryce Południowej, nasunęła mi się taka myśl: po czterech latach pontyfikatu Papieża Franciszka – jeśli chodzi o akceptację samego Papieża – mamy sytuację analogiczną do tej z czasów świętego Papieża Jana Pawła II. Powiem najbardziej delikatnie jak tylko się da: w Ameryce Południowej Jan Paweł II był przyjmowany entuzjastycznie przez katolików świeckich, natomiast w związku z kwestią teologii wyzwolenia, przez biskupów i księży był przyjmowany… inaczej!”
No więc mamy głos dyplomaty bardziej niż duchowego przywódcy, ale lepsze to niż nic!
Stanisław Obirek


To gadanie obliczone na użytek zewnętrzny, bez znaczenia tu w kraju. Sam się pewnie z tego uśmiał, Nycz znaczy. Pan mi wybaczy [rym niezamierzony], Panie Psorze, ale chwilami przypomina mi Pan amerykańskich sowietologów prorokujących zmiany w ZSRR z ustawienia członków politbiura na trybunie pierwszomajowej.
Nie lekceważyłbym tych roszad na trybunie. Proszę pamiętać, że niezależnie od tego, co piszą nad Wisła, bez Gorbaczowa nie byłoby pierestrojki. Putin może nam się nie podobać, to to właśnie Jelcyn zdecydował o jego karierze. To samo można powiedzieć o zmianach kosmetycznych w Kościele. Warto je obserwować i obstawiać właściwie konie. Choćby po to by rozumieć, co tam się, Panie tego, dzieje.
Kardynał Nycz jest jedna z nielicznych jaskółek, która w polskim KRK niestety wiosny nie czyni. Co to za kardynał, który prawdę głosi „po cichu”. Mam nadzieję, że odesłanie na emerytury dużej części twardogłowych w episkopacie Polski oraz zmiana nuncjusza a wraz z nim polityki awansowania hierarchów KRK w Polsce, także w kontekście akceptacji linii pontyfikatu i samego Franciszka, rozpocznie poważniejsze zmiany. Dla KRK w Polsce taka odnowa może oznaczać w dużym stopniu „być albo nie być”. Popieranie PiSu przynosi KRK poważne straty.