Komitet Dobrych Zmian (KDZ) przyklaskuje tym decyzjom. I sam też postanowił przyspieszyć, częściej obradować i z większą starannością rozpatrywać napływające zewsząd propozycje mające na celu zbudowanie nowych, mocniejszych fundamentów państwa, na których będzie można solidnie budować przyszłość. Oto, nad czym ostatnio KDZ dyskutował:
- Wspomnieliśmy wyżej, że sukcesów rządowi nie brakuje. I im więcej ich przybywa, tym zajadlej opozycja go atakuje. Nie wykluczając także Wielkiego Architekta. Nieraz są to niecne, nieetyczne, odrażające nagonki. Oto niektóre środowiska uwzięły się, by wypominać mu niski wzrost. Faktycznie, nie mierzy tyle, co koszykarze czy siatkarze, ale przecież nie wielkość ciała decyduje o wielkości człowieka. Sięgnijmy do historii, iluż wielkich ludzi było niskiego wzrostu! Wymieńmy tu choćby Aleksandra Macedońskiego, Juliusza Cezara czy Napoleona Bonapartego! Z polskiego panteonu nie imponowali wzrostem Chopin, Moniuszko, Matejko, z zagranicznych pisarzy – Dostojewski, Ibsen, Stendhal, a z palety muzyków – Glinka, Ravel, Wagner. Tak, szanowna opozycjo, także w małym ciele może się mieści wielki duch! I to, wbrew kąśliwym uwagom, dotyczy także Wielkiego Architekta!
- Trwa robienie porządku na straszliwie zapętlonym podwórku warszawskich nieruchomości. Wprost nie do wiary, że przez tyle lat można było uprawiać tak przestępczą działalność, przynoszącą spryciarzom milionowe zyski, pozwalającą im przy obchodzeniu prawa przywłaszczać sobie obiekty, które w żadnym wypadku im należeć się nie powinny.
Ale kwestia tytułu własności wieku warszawskich kamienic i gruntów to niejedyna niezałatwiona dotąd sprawa. Oto do KDZ zgłosił się pewien warszawianin, który wyłożył na stół teczkę, a z niej wyciągnął przedwojenne obligacje, opiewające na złote w złocie. Nabywali je przed wojną obywatele chcący w ten sposób wspomóc odbudowę państwa, dać zainwestowanymi środkami impuls gospodarce. Nie ulega kwestii, że kupno obligacji było czynem patriotycznym. Oczywiście, po jakimś okresie Narodowy Bank Polski miał je odkupić. Niektóre terminy wykupu sięgały nawet lat po roku 1945. Ojciec warszawianina zgłaszał się kilkakrotnie do NBP, by obligacje spieniężyć, ale zawsze zbywano go stwierdzeniem, że wpierw musi się ukazać ustawa regulująca tę sprawę. A po latach poinformowano go po prostu, że obligacje się przedawniły, i już nie ma się o co upominać! Najlepsze, że jeszcze Edward Gierek za swych rządów od zagranicznych właścicieli tych obligacji je wykupił!
KDZ jest zdania, że należy wrócić do tego problemu i potomkom właścicieli obligacji dać zadośćuczynienie. Zwrócimy się w tej sprawie do Prezesa.
- Dawno w siedzibie KDZ nie było tak gorącej dyskusji, dotyczyła bowiem bardzo delikatnej sprawy. Otóż jeden z jej uczestników zwrócił uwagę, że większa część Polaków nosi swojsko brzmiące nazwiska, ale wcale niemały odsetek ma brzmiące obco, obcego rodowodu. Rzecz jasna, że nie można im tego brać za złe, ot – tak się w ciągu wieków ukształtowały. Ale czy tak musi być? W naszym społeczeństwie jest dość miejsca na rdzennie polskie nazwiska. Na przykład kończące się na –ski. Doszliśmy do wniosku, że należy tę kwestię przedyskutować szerzej, niech wypowiedzą się obywatele. Oczywiście, żeby taką reformę przeprowadzić, trzeba wpierw uchwalić odpowiednie ustawy. A potem rozłożyć proces zmian na lata. I nie obarczyć rodzin, które będą zmieniać nazwiska jakimikolwiek kosztami. Do językoznawców zaś trzeba się zwrócić, by ułożyli katalog nazwisk, z którego każda rodzina będzie sobie mogła wybrać najbardziej jej odpowiadające. Także tę propozycję przedłożymy Prezesowi.
Tobiasz Kaleta


