2016-10-14.
Coraz częściej dochodzę do wniosku, że najlepiej na niczym się nie znać. Oszczędza się czas niezbędny do nabycia jakiejkolwiek wiedzy, a na dodatek oszczędza nerwy, które napinają się jak fortepianowe struny na widok poczynań ludzi, którym nieopatrznie dano do ręki zabawkę wymagającą znacznie większego IQ, niż są w stanie u siebie znaleźć. Oszczędza się także nerwy w wypadku gdy okaże się, że wcale nie o IQ tu chodzi.
Szczęśliwym trafem nie mam pojęcia o lotnictwie, swoje loty oceniam jedynie wg kryterium „wygodnie – niewygodnie”, choć mimo swej niewiedzy nie jestem gotów przyjąć oficjalnej prawdy, że Tupolew to parówka pękająca pod wpływem ultrasilnych magnesów ukrytych w helowej mgle. Nie przekonują mnie animowane prezentacje. U Disneya widziałem lepsze.
Nie znam się tym samym na helikopterach, więc z pewnością mniej denerwuję się patrząc na to co ostatnio wyrabia nasz rząd w rzeczonej kwestii.
Wprawdzie sprzeczności zachodzące w kolejnych oświadczeniach i kolejnych wersjach zerwania kontraktu z Francuzami bywają denerwujące, ale wystarczy nieco ufności do naszych milusińskich i człowiek zasypia bez przeszkód.
Pomaga również krytyczny stosunek do PiS, bo kiedy człowiek ma świadomość, że łgarstwo wychodzi im z ust z taką łatwością jak żółtko z rozbitego jajka, jedna czy druga „nieścisłość” jest spodziewaną oczywistością i nie powoduje wzmożenia emocji.
Nie przestaję się natomiast dziwić. Nie przestaję się dziwić widząc jak zwolennicy tej partii łykają to wszystko jak gęś kluski choć z własnych doświadczeń wiem, iż wielu z nich prywatnie trudno byłoby przypisać status idioty.
Dlaczego więc to robią? Nie mam pod ręką psychologa, ale chętnie posłuchałbym jego diagnozy tego zjawiska.
Jeśli przez kilka dni pani z zaciętym wyrazem twarzy i pan rozwichrzoną jak u Pana Kleksa bródką mówią publicznie, że zerwali kontrakt z takich to, a takich powodów, a potem zaczynają twierdzić, że kontrakt zerwali Francuzi to przepraszam, ale najbardziej zapity menel słabo orientujący się w rzeczywistości połapałby się, że coś tu „nie styka”.
Tymczasem zwolennikom PiS to nie przeszkadza. Dziwne, nie?
Jeżeli pani Cedzosłowna w zakładach, które miały być w przyszłości producentem „Caracali” tłumaczy, że będą zakładem serwisowym i nie wpłynie to na zatrudnienie, a w chwilę później pracownik tego zakładu mówi widzom rzecz oczywistą, że owszem – wpłynie negatywnie, bo do serwisowania to oni mają już w tej chwili zbyt wielu pracowników, to jak normalny człowiek może spokojnie słuchać tego co z wyraźnym trudem przeciska się przez zwarty szereg uzębienia tej pani?
I tak ze wszystkim gdy człowiek nieopatrznie zagłębi się w szczegóły.
Dlaczego nikt nie pyta jakim cudem lepiej jest kupować helikoptery Black Hawk bez offsetu i bez uzbrojenia, niż „Caracale” nie dość, że z pełnym uzbrojeniem to jeszcze z bogatym offsetem, w ramach którego miał powstać w Polsce zakład produkujący te helikoptery?
Na uzbrojenie Black Hawks potrzebna jest zgoda Kongresu USA, a więc ich kupno w efekcie oznacza polityczne uzależnienie naszego wojska od obcego państwa, a ponoć „suwerenność” tak leży na sercu naszym bonzom.
Nie wiem czy ktoś interesował się szczegółami, mam nadzieję, że nie.
W tej sprawie kłamstwo płynie tak szeroką strugą, że naprawdę trzeba by bardzo się wysilić, by uwierzyć we wszystkie nonsensy, które nam rząd serwuje.
A i to mogłoby się nie udać wiedząc jak kłamie np. twierdząc, że w Black Hawki wyposażona jest armia amerykańska, jak wiemy – niezwyciężona we wszystkich działaniach wojennych, w których brała udział – od Wietnamu poprzez Afganistan po Bałkany.
Ma Black Hawki na wyposażeniu? No ma. Ale nie te, które my mamy od nich kupić.
Amerykanie używają Black Hawk UH-60, my mamy brać z fabryki w Mielcu UH-70, o których sam producent mówi, ze „słabo się sprzedają” (jak myślicie – dlaczego?) i których Amerykanie na wyposażeniu armii nie mają.
Ot, takie drobne „minięcie się z prawdą”. To, że UH-70 do UH-60 ma się jak „Zaporożec” do „Jaguara” to przecież tylko szczegół, prawda?
Podobnie jak fakt, że nawet tego gorszego sprzętu nie będziemy brać z „polskiej fabryki” bo zakłady Sikorsky’ego w Mielcu fabryką polską nie są.
Tymczasem francuski offset przewidywał budowę zakładu z 3 tysiącami miejsc pracy w Polsce – zakładu, który w 90% byłby własnością polskiego rządu.
Dawał także zgodę co do tzw. własności intelektualnej, na innowacyjne instalacje polskich inżynierów gdyby im takowe do głowy przyszły oraz włączenie produkcji tej fabryki do ogólnej oferty francuskiej firmy, czyli – duże ułatwienia w poszukiwaniu rynków zbytu.
„Caracal” pod niemal każdym względem ma osiągi lepsze, niż BH. Nawet większy zasięg BH wyrównuje możliwością tankowania w powietrzu, czym BH nie może się pochwalić.
Na szczęście te wszystkie szczegóły do mnie nie przemawiają, bo się na nich nie znam.
Spokój zakłóca mi wiec jedynie pytanie: po co w ogóle prowadzono rozmowy z Francuzami przez ostatni rok?
Francuska prasa, także fachowa zdumiewa się zarówno samym zerwaniem negocjacji, jak i argumentacją używaną przy tej okazji. Najwyraźniej nie są przyzwyczajeni, że ktoś dobrowolnie strzela sobie w stopę.
Pomijając aspekty techniczne cała akcja już odbija się nam czkawką, także polityczną. Prezydent Francji odwołał wizytę w Polsce na czas nieokreślony, Polska musiała przełknąć fakt bycia „niemile widzianą” na międzynarodowych targach uzbrojenia.
Niemcy zostali przez nowy rząd odrzuceni z miejsca jako sojusznik. Anglicy, na których liczył prezes, i z którymi „rozmawiał” o sojuszu, zrobili niemiłą niespodziankę i opuszczają Unię, na Rosję szykujemy wg słów Macierewicza Obronę Terytorialną, a teraz Francja.
Francja przypominająca, że to Polska właśnie najbardziej gardłowała przeciwko wypełnieniu przez nich traktatu z Rosją na dostawę Mistrali po zajęciu Krymu. Francja ustąpiła wtedy, mimo, że zerwanie kontraktu z Rosją mogło ją kosztować miliardy. A teraz Polska wystawiła ją do wiatru.
Jakich mamy jeszcze sojuszników w Europie? Przez rok straciliśmy niemal wszystkich.
Tak wychwalany przez Kaczyńskiego Orban nawet nie ukrywa swojej orientacji na Putina. Dziwne, że tak antyrosyjsko nastawionemu prezesowi to nie przeszkadza.
Jeśli więc Węgry mają być naszym sojusznikiem to pomijając wartość realną tego sojuszu, przeciw komu tym sojusznikiem mają być? Najprędzej przeciw UE.
Na tym ma polegać „dobra zmiana” w polityce zagranicznej i obronnej?
Wskazywałaby na to niedawna „ucieczka” Macierewicza ze spotkania ministrów obrony UE w Bratysławie, na którym miała być omawiana strategia obronna krajów wspólnoty.
Nie był zainteresowany.
No to czym jest zainteresowany minister mający zapewnić Polakom bezpieczeństwo zewnętrzne?
Niejasne powiązania ministra z lobbystą amerykańskim dają już asumpt do domysłów i dziennikarskich dociekań. Nie o nie wszakże chodzi. To sprawa dla prokuratorów i sądów (w przyszłości).
Dla nas, tu i teraz, liczy się efekt.
Budzimy się z ręką w nocniku czyli pozbawieni jakichkolwiek sojuszników (bo USA po pierwsze nigdy nie były sojusznikiem nikogo jeśli nie miały w tym własnego interesu, a nie wiadomo co będzie w wypadku ew. zwycięstwa Trumpa), poróżnieni jak tylko się da z partnerami europejskimi i sprzętem wojskowym o wiele gorszym, niż mogliśmy mieć.
To wszystko w sytuacji gdy ten sam rząd nieustannie oskarża sąsiada o agresywne zamiary wobec nas, co na zdrowy rozum powinno skłaniać go do szukania sojuszy i wyposażenia dającego jaką taką nadzieję.
A robi dokładnie odwrotnie.
To już nie sztuczne, gumowe minki obywatela udającego, że jest prezydentem. Minki, które stanowią pożywkę dla internetowych hejterów i z braku laku bawią publiczność.
To już nie jest śmieszne. To już jest zwyczajnie niebezpieczne.
I znowu dopada mnie pytanie o zwolenników PiS. Jestem w stanie zrozumieć to poparcie będące emanacją najgorszych cech ludzkich, które czasem wyłażą jak szczury na świat nie mogąc już pomieścić się w otchłaniach mrocznych i zawistnych ludzkich dusz.
Fajnie jest – tu prokurator oskarży kogoś (wszystko jedno kogo), tam się kogoś obrzuci stosownym epitetem, tu się zamknie kogoś kto ma więcej od nas – super. Tak trzymać!
Jak to fajnie kiedy rzeczniczka PiS będąca wzorcem kultury osobistej w swojej partii radzi dopytującym się dziennikarzom „Puknijcie się wszyscy w głowę”.
Dobrze im tak, łachudrom!
To jestem w stanie zrozumieć.
Tylko – za jaką cenę? Za każdą?
Najwyraźniej to kolejna rzecz, na której się nie znam.
Choć w tym wypadku wcale mnie to nie uspokaja.
Jerzy Łukaszewski



Zwolennikom PiS nic nie przeszkadza, nawet najgorsze absurdy i oczywiste kłamstwa. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że kłamstwo jest immanentną cechą wyznawców PiS. Zwolennicy PiS patronują swoim wybrańcom na rzecz powrotu Polski do okresu PRL i choć to politycznie niemożliwe, chcą powrotu do podobnych stosunków społecznych. Niestety ten powrót, przy totalnej niekompetencji, kumoterstwie i nepotyzmie PiS, będzie powrotem do głupszej wersji PRL. Ponieważ, o czym przekornie i prześmiewczo marzy Autor artykułu, oni naprawdę nie mają pojęcia o konsekwencjach. Nie wiedzą, a także nawet gdyby mogli wiedzieć nie są zainteresowani, że ten powrót odbędzie się ich kosztem. To oni najbardziej dostaną w skórę. Wtedy będzie za późno. Wyznawcy PiS zachowują się jak pewna pani, która wściekła na męża z powodów osobistych doniosła do Izby Skarbowej, że w prowadzonym przedsiębiorstwie, oszukuje na podatkach, na ZUS, ukrywa dochody i mataczy. Z wielką satysfakcją obserwowała jak męża ścigają UKS, prokuratura, sądy. Po krótkim czasie firma splajtowała a mąż wylądował za kratkami. Owa pani zorientowała się, że nie ma z czego żyć bo firma męża była jedynym źródłem jej utrzymania. Poszła z powrotem do tej samej Izby Skarbowej, że ona chciała tylko ukarania męża a nie jej samej. Wyśmiano ją i wykpiono. I taki los czeka wyznawców PiS. Dzisiaj naśmiewają się z TK, Komisji Weneckiej, Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, Niemiec, Francji, Belgii, Holandii, Ukrainy, KODu, protestujących nauczycieli, protestujących kobiet, itp. W poszukiwaniu wrogów są gotowi zrobić wiele głupstw. Kiedy wreszcie partnerzy i sojusznicy odwrócą się od nas na amen wtedy lament będzie okrutny. A ponieważ to są ludzie mali i tchórzliwi nie przyjmą do wiadomości, że to ich własne zachowanie doprowadziło do nieszczęścia. Błogosławieni ubodzy duchem pisowcy.
„Wyśmiano ją i wykpiono. I taki los czeka wyznawców PiS”. Pierwej nas czeka gorszy los. Po zerwaniu kontaktów z Komisją Wenecką, po wczorajszej orgii religijnej na Czarnej Górze – nie mam złudzeń.
Oj Panie Jerzy.
Jeden tekst a tyle pytań.
Na każde pytanie jest chyba odpowiedź.
Istnieje taka służba, zwie się ABW, ci potrafią chyba udzielić odpowiedzi.
Wystarczy zerknąć na konta zagraniczne prawdziwych patriotów.
Ja w swej starczej naiwności wierzę że ww służba posiada listę tych kont.
Pozdrawiam i życzę zdrowia, bo przyda się w najbliższej przyszłości, jeszcze nie raz nas waadza zaskoczy.
A poparcie dla tejże waadzy? Będzie!
Co by nie gadać, milo jest komuś dokopać… taki atawizm…
A co na to wszystko młodzi?
https://www.youtube.com/watch?v=njuqQFRBcV4
a to!
Kaczyński w Elblągu. Opowiada o znaczeniu przekopu przez Mierzeję Wiślaną.
Jak to można spokojnie przyjmować do wiadomości?
Jakby tak odpowiednio pogłębić i poszerzyć wzmiankowany przekop to można by kupić (na postrach Putinowi!)
jakiś lekko przechodzony amerykański lotniskowiec. To dopiero stalibyśmy się bałtycką potęgą, no bo kto ma coś takiego
na naszej kałuży?! Co do Twych pytań, szanowny J.LUK-u, to powtórzę po raz kolejny, że bez siłowego rozwiązania się nie obejdzie! Im prędzej to będzie, tym będzie mniej ofiar ponieważ wk….nie narodu narasta, a zatem rachunek ulega zwiększeniu. Przepaść pomiędzy Polakami rośnie w sposób zastraszający. Pisowski rak wżarł się zbyt głęboko w tkankę, żeby można go było wyleczyć farmakologicznie. Tu potrzebny jest precyzyjny i odważny chirurg.
Czarny jastrząb na pewno dobrze lata. Natomiast karakal szybko biega, poluje, ale lata tylko wtedy jak spadnie w przepaść. Dziwię się, że nikt tego aspektu problemu nie podnosi…
Muszę Ci powiedzieć, że domysły idą w różnych kierunkach, czasem bardzo fachowe 🙂
Przecztałem dzisiaj „na onecie”
.
http://m.onet.pl/wiadomosci/kraj,mljccy
.
„Reporter radia RMF FM dotarł do osoby, która odsłania kulisy negocjacji offsetu do kontraktu na zakup śmigłowców Caracal. – Francuzi traktowali nas jak kraj kolonialny. Ich propozycje były oburzające – przekonuje. I dodaje, że największe wątpliwości po stronie polskiej wzbudziła „dramatycznie niekorzystna” umowa dotycząca wspólnej spółki w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi.”
.
Żadne tam informacje. Zero szczegołów. I teraz nie wiem – bogaty ten offset, czy nie? (bo się nie znam)
.
” nie dość, że z pełnym uzbrojeniem to jeszcze z bogatym offsetem, w ramach którego miał powstać w Polsce zakład produkujący te helikoptery?”
.
Zastanawia mnie też, że blackhawków wyprodukowano 30 tys., a caracali 61 sztuk (pewnie świetnie się sprzedały, nie wiem). No ale militaria nie były nigdy jakąś moją wielką pasją.
Aha – PiSu nie lubię.
Nie znam się. Szukam więc dalej:
(23.04.2015)
http://www.tvp.info/19779661/gen-czempinski-kupujemy-zabawke-te-helikoptery-bez-systemu-samoobrony-sa-bezwartosciowe
Były szef UOP komentował ostatnie zakupy dla polskiej armii i wybór francuskich maszyn w kolejnym etapie przetargu na śmigłowce. – Kupujemy zabawkę, bo te helikoptery nie mają systemu samoobrony, czyli są bezbronne wobec nowoczesnej broni, którą nosi pojedynczy żołnierz – ocenił gen. Czempiński. Przyznał, że nie może tego zrozumieć. – Od dawna było wiadomo, że system, w który są wyposażone Caracale jest przestarzały. Już wcześniej Polacy go zakwestionowali i nie kupili. Są inne, nowocześniejsze – mówił.
….
Cholera, mętlik w głowie coraz większy.
Jego zdaniem, kupujemy coś co warte jest 30 – 40 mln. dolarów za sztukę, a nie wydajemy miliona dolarów, żeby ten śmigłowiec potrafił się bronić. – Aby mógł spełnić swoją rolę i zawieźć żołnierzy pod linię frontu. Ukraina, Egipt i Irak pokazują, że helikoptery bez systemu samoobrony są bezwartościowe – przekonywał były szef UOP i podkreślił, że „zielony ludzik” bez trudu będzie mógł go zniszczyć.
Generał powiedział, że teraz MON będzie musiał ogłosić kolejny przetarg na system obronny dla helikopterów. – Jeżeli umowa zostanie źle podpisana umowa, to te helikoptery trzeba będzie w Polsce rozebrać, okablować na nowo, wyposażyć w system, który broni helikopter przed np. rakietami wystrzeliwanymi przez pojedynczego żołnierza – powiedział Czempiński.
Wszystko to pięknie, ale pozostaje pytanie: po co w takim razie przez ostatni rok prowadzono rozmowy? I jak to się stało, że WP określiło swe zapotrzebowanie w taki sposób, że wygrał je „przestarzały” i ponoć nie zdatny do niczego śmigłowiec?
Po wygraniu przetargu prowadzono z Francuzami rozmowy, bo? Bo co? Mieliśmy nadzieję, ze stanie się cud?
Z najnowszych doniesień:
https://www.wprost.pl/kraj/10027182/Polska-i-Ukraina-wyprodukuja-wspolnie-smiglowce-Macierewicz-Zupelnie-nowa-konstrukcja.html
A najlepsze to: „… Macierewicz nie wykluczył także współpracy z francuskim przemysłem zbrojeniowym w przyszłości. – Chętnie będziemy uczestniczyli w zakupie od nich różnego rodzaju sprzętu wojskowego, np. okrętów podwodnych – dodał. ”
Już się Francuzi rozpędzili 🙂
Nie mam pojęcia dlaczego trwały rozmowy i jak wyglądała specyfikacja (na marginesie – nie mam dobrego zdania o profesjonaliźmie naszego rządu).
.
A co do „spraw okołohelikopterowych” to moja wiedza jest zerowa.
W przeciwieństwie do Pana, nie wiem nic o uzbrojeniu Caracali i warunkach offsetu.
Nie dajmy się zwariować i nie przekraczajmy granic śmieszności własnej. Bez sensu abyśmy teraz gwałtownie zdobywali wiedzę o śmigłowcach, aby rozstrzygnąć kto ma rację. Najważniejsze w całej sprawie jest kompromitujące postępowanie MON i jego zastępcy oraz wielu członków rządu. Kłamstwa, pomówienia, inwektywy pod adresem strony francuskiej i lawina dezinformacji – taki obraz wyłania się z pyskówki o francuskie helikoptery Eurocopter EC725 Super Cougar (bądź H225M Caracal). Dwa lata negocjacji na darmo, z czego obecny rząd stracił prawie rok. O treści niewiele wiadomo bo takie rozmowy są zwykle ściśle tajne. Co do formy zakończenia negocjacji widzimy obraz zupełnie kompromitujący: różne agendy rządu mówią co innego, z czego wyłania się obraz:
– braku minimum profesjonalizmu w negocjacjach, w tym zwłaszcza w odstąpieniu od nich,
– kompletny brak koordynacji rządu – każdy minister na swój strój,
– obrażanie Francuzów tylko dlatego, że zareagowali stanowczo na afronty jakie ich spotkały jest antypolską polityką,
– miotanie sie MON miedzy zakupami od Amerykanów a wspólna konstrukcją z Ukrainą pogłębia wrażenie chaosu, amatorszczyzny i postępującego problemu nie tylko z Macierewiczem. Z całą formacją PiS.
W sprawie śmigłowców są kompletnie niewiarygodni, w pozostałych sprawach podobnie albo szybko te wiarygodność tracą. Rządzenie przez JK przy pomocy konfliktów dawno przestało być śmieszne a stało się groźne. Teraz coraz bardziej zaczyna być groźne dla niego samego.
P.S. @ DAWNIEJ KUBA powinniśmy w dyskusjach na SO operować wiarygodnymi danymi. Nie wiem skąd wziął pan liczbę 31 tysięcy Black Hawk’ów, skoro w informacji na Wikipedii w 6 linijce od góry znajduje się nastepujące stwierdzenie: „…ogółem wyprodukowano ponad 4000 maszyn rodziny S-70 i H-60” https://pl.wikipedia.org/wiki/Sikorsky_UH-60_Black_Hawk . Różnica – bagatela 7,75 razy mniejsza liczba.
Wziąłem stąd:
.
http://forsal.pl/artykuly/983405,black-hawk-kontra-caracal-czym-roznia-sie-smiglowce.html
.
„Black Hawk, wyprodukowany w ponad 30 tys. egzemplarzy, został dotychczas kupiony lub wybrany przez ponad 30 państw. „
@ DAWNIEJ_KUBA dane na Wikipedii są zdecydowanie bardziej wiarygodne, bo pochodzą ze statystyk samego producenta. Statystyk weryfikowanych przez co najmniej dwóch redaktorów naukowych tej encyklopedii.
Pewnie ma pan rację. Liczbę podałem za zalinkowanym artykułem. Nie znam się na tym i nie mam pojęcia czy 30 tys. to realna wartość, czy nie.
@ DAWNIEJ_KUBA – moja racja jest tutaj drugorzędna. Ważniejsza jest pewna logika. BH produkowany jest ponad 40 lat i chcąc otrzymać liczbę 31 tysięcy sztuk, codziennie, świątek-piątek, musiałyby być składane 2 sztuki śmigłowców. Pomijając realność takiej wydajności problematyczne byłoby sprzedanie tej skali produkcji. Wojsko na świecie być może łącznie dysponuje połową tej sumy, przy czym ok.40%-50% ogólnej liczby śmigłowców wojskowych to produkcja dawna sowiecka a obecnie po 1991 r. rosyjska. Logika podpowiada, które wielkości są prawdopodobne a które mniej realne.
Dobra zmiana traci impet, może dlatego że przestali pracować po nocach. A można by ambitniej. Dlaczego nie wyprodukować nowych helikopterów razem z Ukrainą i sprzedać je Amerykanom i Francuzom?
Na początek beznakładowo można by im sprzedać widelce… dokładając do tego instrukcję technologiczną jak prawidłowo je używać!
Generał Skrzypczak w programie TV stwierdził, że specyfikację na określone śmigłowce niezbędne dla różnych działań opracowało Wojsko i wybór Caracali był najlepszy z możliwych. Tymczasem już w kampanii wyborczej PIS wieszczył, że to skandal, bo maszyny te muszą być produkowane w „polskich zakładach”. Tak twierdziła też niejaka Szydło. Jak się okazało, że te polskie nie są polskie, to nakrzyczała na PO, że sprzedali kolejne „rodowe srebra”. Jak się znów okazało, że to oni PIS-owcy sprzedali, to teraz kombinują, że będą rzekomo z Ukrainą. Nawet widelcem nie da się tego ugryźć.
Za wp.pl:
.
Wciąż nie milkną echa dotyczące przetargu na Caracale. Tym razem prawdziwą burzę wywołały słowa byłego prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, który w rozmowie z radiem RMF FM stwierdził, że Francuzi mogli mieć uprzywilejowaną pozycję podczas rozmów przetargowych.
– Otóż proszę pamiętać, że z dużym udziałem Polski zmusiliśmy Francuzów do odstąpienia od jednego z najbardziej dobrych kontraktów dla nich, mianowicie sprzedaży okrętów „Mistral” dla Rosji w związku z agresją na Ukrainę – przekonywał Kwaśniewski. Dopytywany, czy caracale miały być na otarcie łez dodał:
– W jakimś sensie, bo wtedy było gentlemen’s agreement w Unii Europejskiej i w NATO, że w związku z tym, nadchodzące kontrakty na sprzęt wojskowy będziemy rozpatrywać z pewną większą sympatią dla oferty francuskiej żeby oczywiście jakby spłacić te niesprzedane…zadośćuczynić niesprzedane „Mistrale”.
Bo oczywiście Kwaśniewski przy tym był i zna szczegóły 🙂 Jeszcze Miller się wypowie, w końcu miał coś wspólnego z helikopterami i będzie komplet. A my będziemy wiedzieć tyle co zawsze.
Sprawa jest ciekawa dla mnie o tyle, że nie ze strony fantazjujących eks polityków, ale ze strony rządu padają co i raz sprzeczne oświadczenia. I tylko to mnie niepokoi.
Politycy sami sobie przeczą, ex-politycy fantazjują…Jak żyć?
A co nam pozostaje? Robić swoje 🙂