Słowa Jarosława Kaczyńskiego w wywiadzie dla Reutersa o poświęceniu części wzrostu gospodarczego na rzecz forsowania własnej wizji Polski świadczą o tym, że Polacy znaleźli się w pułapce Prokrustesa.
Mityczny Prokrustes realizował swoją wizję obcinając lub wydłużając kończyny „niewymiarowym” podróżnym. Jarosław Kaczyński chce realizować swoją wizję Polski kosztem Polaków. Trawestując wiersz Zbigniewa Herberta („Damastes z przydomkiem Prokrustes mówi”) Jarosław z przydomkiem Prokrustes mógłby powiedzieć:
w istocie byłem uczonym reformatorem społecznym
moją prawdziwą pasją była polakometria
wymyśliłem łoże na miarę doskonałego Polaka
przyrównywałem złapanych rodaków do owego łoża
trudno było uniknąć – przyznaję – rozciągania członków obcinania kończyn
rodacy umierali ale im więcej ginęło
tym bardziej byłem pewny że badania moje są słuszne
cel był wzniosły postęp wymaga ofiar
pragnąłem znieść różnicę między tym co wysokie a niskie
polskości obrzydliwie różnorodnej pragnąłem dać jeden kształt
nie ustawałem w wysiłkach aby zrównać Naród
Czy J. Kaczyński posiada jakąkolwiek wizję? Niewątpliwie dąży do państwa silnie scentralizowanego i zhierarchizowanego oraz społeczeństwa jednorodnego światopoglądowo, religijnie i etnicznie. To fundamentalizm katolicko-narodowy z prymatem pseudokatolickich prawd nad prawem stanowionym, afirmacją sarmatyzmu i społeczeństwa stanowego, koniecznością restauracji dawnego porządku i obroną „uciśnionych” (np. rolników, „kiboli”). U źródeł tej wizji leży wyidealizowany obraz II RP jako hierarchicznego, scentralizowanego i zamkniętego państwa militarno-szlacheckiego (państwa „narodowej celebry i pańskich rautów”). Wizja ta, najpełniej reprezentowana przez środowiska związane z Gazetą Polską, ma charakter ortodoksyjny i anachroniczny. Jest odrzucana przez zdecydowaną większość ludzi rozumiejących współczesne procesy społeczne i ekonomiczne. Środki realizacji wizji są sprzeczne z demokracją i typowe dla PRL: centralizacja władzy, pogarda dla prawa, cyniczne kłamstwo, nachalna propaganda, obojętność i strach (chwilowo bez przemocy fizycznej). J. Kaczyński jest, z jednej strony „celowościowo” zafascynowany II RP, z drugiej strony „instrumentalnie” pogrążony w czasach swej młodości czasów Gomułki i Gierka.
Niewątpliwie J. Kaczyński posiada swoistą charyzmę. Trafił w oczekiwania społeczne: frustracje, resentymenty, lęki niewykształconej i biedniejszej części społeczeństwa polskiego, oczekującej opieki władz. Innych dało się zmanipulować dezinformacją medialną i przyprawianiem „gęb” (np. „strażnik żyrandola”, Komoruski, zdrajcy Narodu). Grono wyznawców utwierdza się w przekonaniach dzięki prawicowej prasie, toruńskiej rozgłośni, TV Republika, a teraz TVP. Sam Kaczyński, niczym „guru”, zachowuje dystans wobec swoich „wyznawców”. Ubiorem podkreśla smoleńską traumę. Jego spojrzenie jedni interpretują jako charyzmat, inni jako obłęd. Dla jednych jest prawie Bogiem, dla drugich wariatem.
Przez 27 lat obecności w polskiej polityce Kaczyński drogą selekcji negatywnej zbudował obóz niebywałych oportunistów i konformistów. Pozbył się po drodze ludzi, którzy pozwolili sobie na odrobinę niezależności w myśleniu (m. in. „trzeciego bliźniaka” – L. Dorna). W akcie łaski pozwolił innym po porażce i „samokrytyce” powrócić na łono partii, aby poczucie winy wymusiło ich bezwzględną lojalność (np. Z. Ziobro, A. Bielan). W ten sposób, na każdym poziomie państwa, mamy okazję obserwować doskonałe działanie „syndromu myślenia grupowego” opisanego niegdyś przez profesora Yale – Irvinga Janisa (1972) na podstawie analizy podejmowania decyzji o inwazji w Zatoce Świń (1961). Zjawisko to polega na tym, że grupa decydentów bardziej ulega dynamicznemu liderowi i sobie nawzajem niż faktom, jakie powinny stanowić przesłankę ich decyzji.
Towarzyszą temu takie zjawiska jak: poczucie niezwyciężoności (poczucie siły, monopolu naprawdę – „całkowita racja jest po naszej stronie” — J. Kaczyński), racjonalizacja (wzajemne wspieranie się, usprawiedliwianie najgłupszych decyzji, np. Trybunał Konstytucyjny jako wynalazek Jaruzelskiego – wiceminister P. Jaki), brak wglądu (niezdolność do krytycznej oceny własnych działań np. „Nie widzę żadnych wad u pana prezesa” — marszałek M. Karczewski)”), stereotypy i uprzedzenia względem innych (inni są głupi, nierozsądni, źli np. „komuniści”, „złodzieje”, „oderwani od koryta”, „ubecy”), presja (wywieranie wzajemnego nacisku, np. „Musimy iść do przodu, musimy dotrzymać obietnic, musimy odrzucić kompleksy” — J. Kaczyński), jednomyślność (brak sprzecznych opinii, np. „TK postawił się poza porządkiem konstytucyjnym” – J. Kaczyński), samooszukiwanie się (przekonanie, że decyzje cieszą się powszechnym uznaniem – „Polska potrzebuje takiej mądrej polityki gospodarczej, która została przygotowana”. — premier B. Szydło) i izolacja (odcięcie się od zewnętrznych źródeł informacji – pogrążenie w surrealizmie prawicowych mediów). Kaczyński jest w stanie wydać najgłupsze polecenie, a jego otoczenie nie będzie tego kwestionować.
Antymodernizacyjna utopijna wizja Kaczyńskiego, motywowana „smoleńską” traumą, frustracją i pośpiechem, jest dla Polski szczególnie niebezpieczna. Według K. R. Poppera realizacja rewolucyjnych wizji całościowej przebudowy społeczeństw często kończą się totalitarną przemocą i zniewoleniem.
Holistyczna inżynieria społeczna to mrzonka „fałszywych proroków”, którzy pragnąc dobra wiodą ku złemu. Kaczyński to kolejny, lokalny „fałszywy prorok”.



To jest faktycznie groźne. Sukces jaki odnoszą utwierdza ich w słuszności swojej drogi. Mają niestety wystarczającą władzę, aby tworzyć własną rzeczywistość i wciągać do tego urojonego świata tłumy. Adolf H. nazywal to „siłą woli”. Jeśli masz charyzmę i społeczną pozycję, to posiadasz boską moc na zasadzie „słowo stało się ciałem”, albo inaczej – materializowania fantazji.
Czyli mamy do czynienia z niewątpliwym geniuszem politycznym..
A czy ktoś z Pańswta potrafi uzupełnić tabelkę po stronie wady/[-], i wymienić słabe strony geniusza i PiS?
Tabelka jest dla moich oczu niestety nieczytelna, mimo powiększania grafiki.
@KONTEKSTY
Tworzę właśnie podobną tabelę. Chciałbym połączyć siły. Zapraszam do kontaktu
https://www.facebook.com/dobekp lub dobek.kod@gmail.com
Robienie analizy SWOT dla podmiotu ale bez kontekstu wydaje się być niepoprawną metodą. Bo co oznacza szansa (O) lub zagrożenie (T) w tej tabeli? Dla kogo szansa/zagrożenie? To samo dotyczy subiektywizmu ocen: „nie ma skrupułów” to siła czy słabość? „Ma profesjonalny PR i marketing” – to fakt czy opinia? „Trump – niewiadoma” – to O czy T i dla kogo??
I nade wszystko jaki jest cel tej próby analizy? SWOT robi się dla podjęcia decyzji. Sądy i opinie są subiektywne już od początku.
Mamy do czynienia z niewątpliwym paranoikiem. Informacje na temat tego zaburzenia są szeroko dostępne na internecie. Łatwo wyguglowac na przykład „paranoja pieniacza”.
http://www.psychiatria.pl/artykul/paranoja-czyli-przewlekla-psychoza/13781.html
Michalina Respondek: Paranoja czyli przewlekła psychoza
Ze względu na treść urojeń paranoje podzielić można na: (miedzy innymi)
* paranoję pieniaczą, gdzie chory stara udowodnić wyrządzone mu krzywdy, często domaga się swoich praw przed różnymi urzędami.
* paranoję prześladowczą, charakteryzującą się przekonaniem chorego o stałym spiskowaniu przeciwko niemu oraz obserwowaniu i chęci sprawienia przykrości lub cierpienia.
.
Z innego artykułu. Urojenia można podzielić na kilka rodzajów:
* urojenia prześladowcze – choremu wydaje się, że inni są do niego wrogo nastawieni,
* urojenia wielkościowe – wiążą się ze zbyt wysoką samooceną i nadmierną wiarą we własne możliwości,
To tylko psychopata, jak każdy kandydat na dyktatora…
Pełna zgoda, psychopata. Problem w tym że nie jest osamotniony.
Quote;
Wracając do prof. Łobaczewskiego: Napisałam do niego, prosząc o dodatkowe informacje, dlaczego to przełomowe dzieło nie jest powszechnie znane. Co oznaczała jego wzmianka: „Zdaje się, że nie byłem pierwszym, który przybył do Ameryki przynosząc tego rodzaju wiedzę, a będąc już na miejscu, został potraktowany w taki sposób.” Odpowiedział [listownie]:
[…] Dawno temu publikacja książki w USA została zablokowana przez Zbigniewa Brzezińskiego w bardzo przebiegły sposób. Jaka była jego motywacja, mogę się tylko domyślać. Czy była to jego prywatna inicjatywa, czy działał jako funkcjonariusz „wielkiego systemu”, którym z pewnością jest? Ile miliardów dolarów i ile istnień ludzkich musi jeszcze świat zapłacić za brak tej wiedzy? […]
https://pracownia4.wordpress.com/ksiazki/ponerologia-polityczna/o-ponerologii-politycznej-cz-1/
Przekaz opozycji w Sejmie do PiSu brzmi „przestańcie puszczać bąki”. Jest to przekaz nieskuteczny, bo puszczanie bąków to jest główna i bardzo efektywna bron PiSu. Ich głównym bąkami są A.Duda, sędzia Przyłębska, marszałek Kuchciński, pani premier, Macierewicz, no i oczywiście sam Prezes. Ich bąkiem jest także ich zachowanie, łamanie regulaminów, itp. Postulowanie „przestańcie używać swej głównej i skutecznej broni” jest kompletnie nierealistyczne. Stanie pod Sejmem czy tez w Sejmie z hasłem „przestańcie” jest nieskuteczne, bo oni nie przestaną. Znaleźli sposób i go używają, i tyle. Wiec trzeba zmienić zarówno cel, jak tez przekaz. Bardzo ważne jest sformułowanie realistycznego i przekonującego celu do osiągnięcia. Ja oczywiście mogę napisać, co myślę, ale kim ja jestem, żebym protestującym mówił, co można osiągnąć. Za kilka dni wyjeżdżam.
Proszę serdecznie pozdrowić Polonia Institute 🙂
To do mnie? W USA ja się trzymam od Polonii daleko, a nawet jeszcze dalej. Mam kilku znajomych mieszkających tam Polaków, ale nie mam ani jednego znajomego Polonusa. Uważam, ze „typowy Polak” (czyli Polonus) w USA wygląda jak foka do pustyni. Kuriozum. Omijać z daleka.
.
W Rochester działa The Skalny Center for Polish and Central European Studies. Ja ich bardzo szanuje i nawet kiedyś uczęszczałem na rożne wykłady i spotkania. Ale całkowicie mi odeszło. Jeśli chce Polski, to bywam w Polsce. Natomiast studiować Polski nie zamierzam. Polskość to jest rodzaj choroby psychicznej polegającej na tańczeniu chocholego tańca na placyku imienia Lecha K. pomiędzy cmentarzem żołnierzy wyklętych a kościołem. Takie zachowanie pasuje do Polski, podobnie jak chodzenie nago pasuje do Afryki, zaś chodzenie w futrach pasuje do Arktyki. Natomiast chocholi taniec w USA jest jałowy i kompletnie nieinteresujący. Doszedłem do tego wniosku po obejrzeniu Dekalogu Kieślowskiego podczas festiwalu filmów polskich w Rochester. Dekalog oglądany w Polsce był dla mnie wstrząsający. Tenże sam Dekalog oglądany w USA odebrałem jak wyznania paranoika.
Dla porządku podaje odnośnik do strony internetowej Skalny Center.
http://rochester.edu/College/PSC/CPCES/
Tak, to do Pana, bo ja w odróżnieniu, czasami żartuję 🙂
A Polonia Institute zaskarbiła sobie mój podziw i dozgonną wdzięczność określając KOD jako organizację terrorystyczną i występując do prezydenta USA o wpisanie KOD na listę takich tworów, wraz z wynikającymi z tego konsekwencjami (sprawy wizowe itd.)
Tym razem nie żartuję, oni to naprawdę zrobili.
Amerykańska Polonia to jest galeria osobliwości. Podobnie zresztą jak polski PiS. Omijać szerokim lukiem, jak lajno na trawniku. Z tych samych powodów.