Stefan M. Marcinkiewicz: Polakometria Kaczyńskiego

 2016-12-26.

[dropcap]S[/dropcap]łowa Jarosława Kaczyńskiego w wywiadzie dla Reutersa o poświęceniu części wzrostu gospodarczego na rzecz forsowania własnej wizji Polski świadczą o tym, że Polacy znaleźli się w pułapce Prokrustesa.

Mityczny Prokrustes realizował swoją wizję obcinając lub wydłużając kończyny „niewymiarowym” podróżnym. Jarosław Kaczyński chce realizować swoją wizję Polski kosztem Polaków. Trawestując wiersz Zbigniewa Herberta („Damastes z przydomkiem Prokrustes mówi”) Jarosław z przydomkiem Prokrustes mógłby powiedzieć:

w istocie byłem uczonym reformatorem społecznym
moją prawdziwą pasją była polakometria

wymyśliłem łoże na miarę doskonałego Polaka
przyrównywałem złapanych rodaków do owego łoża
trudno było uniknąć – przyznaję – rozciągania członków obcinania kończyn 

rodacy umierali ale im więcej ginęło
tym bardziej byłem pewny że badania moje są słuszne
cel był wzniosły postęp wymaga ofiar 

pragnąłem znieść różnicę między tym co wysokie a niskie
polskości obrzydliwie różnorodnej pragnąłem dać jeden kształt
nie ustawałem w wysiłkach aby zrównać Naród

Czy J. Kaczyński posiada jakąkolwiek wizję? Niewątpliwie dąży do państwa silnie scentralizowanego i zhierarchizowanego oraz społeczeństwa jednorodnego światopoglądowo, religijnie i etnicznie. To fundamentalizm katolicko-narodowy z prymatem pseudokatolickich prawd nad prawem stanowionym, afirmacją sarmatyzmu i społeczeństwa stanowego, koniecznością restauracji dawnego porządku i obroną „uciśnionych” (np. rolników, „kiboli”). U źródeł tej wizji leży wyidealizowany obraz II RP jako hierarchicznego, scentralizowanego i zamkniętego państwa militarno-szlacheckiego (państwa „narodowej celebry i pańskich rautów”). Wizja ta, najpełniej reprezentowana przez środowiska związane z Gazetą Polską, ma charakter ortodoksyjny i anachroniczny. Jest odrzucana przez zdecydowaną większość ludzi rozumiejących współczesne procesy społeczne i ekonomiczne. Środki realizacji wizji są sprzeczne z demokracją i typowe dla PRL: centralizacja władzy, pogarda dla prawa, cyniczne kłamstwo, nachalna propaganda, obojętność i strach (chwilowo bez przemocy fizycznej). J. Kaczyński jest, z jednej strony „celowościowo” zafascynowany II RP, z drugiej strony „instrumentalnie” pogrążony w czasach swej młodości czasów Gomułki i Gierka.

Niewątpliwie J. Kaczyński posiada swoistą charyzmę. Trafił w oczekiwania społeczne: frustracje, resentymenty, lęki niewykształconej i biedniejszej części społeczeństwa polskiego, oczekującej opieki władz. Innych dało się zmanipulować dezinformacją medialną i przyprawianiem „gęb” (np. „strażnik żyrandola”, Komoruski, zdrajcy Narodu). Grono wyznawców utwierdza się w przekonaniach dzięki prawicowej prasie, toruńskiej rozgłośni, TV Republika, a teraz TVP. Sam Kaczyński, niczym „guru”, zachowuje dystans wobec swoich „wyznawców”. Ubiorem podkreśla smoleńską traumę. Jego spojrzenie jedni interpretują jako charyzmat, inni jako obłęd. Dla jednych jest prawie Bogiem, dla drugich wariatem.

Przez 27 lat obecności w polskiej polityce Kaczyński drogą selekcji negatywnej zbudował obóz niebywałych oportunistów i konformistów. Pozbył się po drodze ludzi, którzy pozwolili sobie na odrobinę niezależności w myśleniu (m. in. „trzeciego bliźniaka” – L. Dorna). W akcie łaski pozwolił innym po porażce i „samokrytyce” powrócić na łono partii, aby poczucie winy wymusiło ich bezwzględną lojalność (np. Z. Ziobro, A. Bielan). W ten sposób, na każdym poziomie państwa, mamy okazję obserwować doskonałe działanie „syndromu myślenia grupowego” opisanego niegdyś przez profesora Yale – Irvinga Janisa (1972) na podstawie analizy podejmowania decyzji o inwazji w Zatoce Świń (1961). Zjawisko to polega na tym, że grupa decydentów bardziej ulega dynamicznemu  liderowi i sobie nawzajem niż faktom, jakie powinny stanowić przesłankę ich decyzji.

Towarzyszą temu takie zjawiska jak: poczucie niezwyciężoności (poczucie siły, monopolu naprawdę – „całkowita racja jest po naszej stronie” — J. Kaczyński), racjonalizacja (wzajemne wspieranie się, usprawiedliwianie najgłupszych decyzji, np. Trybunał Konstytucyjny jako wynalazek Jaruzelskiego – wiceminister P. Jaki), brak wglądu (niezdolność do krytycznej oceny własnych działań np. „Nie widzę żadnych wad u pana prezesa” — marszałek M. Karczewski)”), stereotypy i uprzedzenia względem innych (inni są głupi, nierozsądni, źli np. „komuniści”, „złodzieje”, „oderwani od koryta”, „ubecy”), presja (wywieranie wzajemnego nacisku, np. „Musimy iść do przodu, musimy dotrzymać obietnic, musimy odrzucić kompleksy” — J. Kaczyński), jednomyślność (brak sprzecznych opinii, np. „TK postawił się poza porządkiem konstytucyjnym” – J. Kaczyński), samooszukiwanie się (przekonanie, że decyzje cieszą się powszechnym uznaniem – „Polska potrzebuje takiej mądrej polityki gospodarczej, która została przygotowana”. — premier B. Szydło) i izolacja (odcięcie się od zewnętrznych źródeł informacji – pogrążenie w surrealizmie prawicowych mediów). Kaczyński jest w stanie wydać najgłupsze polecenie, a jego otoczenie nie będzie tego kwestionować.

Antymodernizacyjna utopijna wizja Kaczyńskiego, motywowana „smoleńską” traumą, frustracją i pośpiechem, jest dla Polski szczególnie niebezpieczna. Według K. R. Poppera realizacja rewolucyjnych wizji całościowej przebudowy społeczeństw często kończą się totalitarną przemocą i zniewoleniem.

Holistyczna inżynieria społeczna to mrzonka „fałszywych proroków”, którzy pragnąc dobra wiodą ku złemu. Kaczyński to kolejny, lokalny „fałszywy prorok”.

Stefan M. Marcinkiewicz

Print Friendly, PDF & Email

14 komentarzy

  1. Dobek 2016-12-26
  2. Magog 2016-12-26
  3. Konteksty 2016-12-26
    • janwojciech 2016-12-28
    • Dobek 2016-12-28
    • korektor 2017-01-06
  4. narciarz2 2016-12-26
  5. otoosh 2016-12-27
    • Magog 2016-12-28
  6. narciarz2 2016-12-27
    • j.Luk 2016-12-28
      • narciarz2 2016-12-29
  7. j.Luk 2016-12-29
    • narciarz2 2016-12-29
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com