będzie opublikowany 10 XI 2020
07.11.2020

Na ten raport czekamy już długo. Miał być gotowy na początku 2019 roku. Od tamtego czasu jego publikację przesuwano co kilka miesięcy. Niektórzy komentatorzy są przekonani, że Watykan nie do końca wie, jak się odnieść do zgromadzonych materiałów dotyczących nie tyle byłego kardynała i byłego duchownego Theodore’a McCarricka, ile do mechanizmów działania Stolicy Apostolskiej. A dokładnie rzecz ujmując, do tego, jak zawiodły w tym przypadku i zapewne w wielu innych.
Data publikacji nie jest przypadkowa. W dniach od 15 do 19 listopada ma się odbyć doroczne spotkanie biskupów USA w trybie zdalnym. Każdy z nich będzie się więc mógł z raportem zapoznać jeszcze przed obradami.
Czy będzie to dokument przełomowy? Wszystko na to wskazuje.
Ma obejmować lata 1930-2017, a więc okres całego życia głównego oskarżonego. Jednak najważniejsza będzie rekonstrukcja ostatniego etapu błyskotliwej kariery dobrze znanego w środowisku kościelnym z seksualnych wybryków byłego już kardynała. Jak pisałem przy okazji „sprawy Gulbinowicza”, należy się spodziewać, że przyniesie sporo rewelacji na temat Jana Pawła II i jego sekretarza kardynała Stanisława Dziwisza. Temu ostatniemu będzie coraz trudniej unikać odpowiedzi na coraz bardziej precyzyjne pytania na temat co i kiedy dowiedział się polski papież na temat wspomnianego purpurata, którego wyjątkowa kariera od samego początku (czyli już od lat 80. XX wieku) budziła uzasadnione wątpliwości.
Czekając więc na sam raport warto odnotować to, co już wiemy z jego zapowiedzi. Co ciekawe w jego przygotowaniu dużą rolę odegrały ofiary jurnego hierarchy i ich obrońcy. Jedna z tych ofiar, ksiądz Desmond Rossi, pracujący w okolicach Nowego Jorku, powiedział:
Nikt nas nie chronił przed jego zachowaniem. Było znane, a ludzie przedkładali swoją karierę, zamiast nas chronić.
W 1989 roku Rossi został przeniesiony z diecezji Newark dlatego, że informował o nadużyciu władzy przez McCarricka. Dzisiaj twierdzi, że społeczeństwo amerykańskie potrzebuje wyjaśnienia jak do tego doszło: „Potrzebuje jakiegoś wytłumaczenia i odpowiedzi na temat tego, jak to się stało, i ufają, że to się więcej nie powtórzy”. A wiadomo, że przynajmniej od roku 2000 Watykan znał skargi seminarzystów, że McCarrick zmuszał ich by z nim spali. Wykładowca w seminarium w New Jersey dominikanin Boniface Ramsey napisał w tej sprawie list w listopadzie 2000 roku do Watykanu wyrażając wątpliwości na temat nominacji McCarricka na arcybiskupa Waszyngtonu.
A jednak następnego roku Jan Paweł II mianował go kardynałem.
Ze swojej pozycji McCarrick zrezygnował po osiągnięciu kanonicznego wieku 75 lat, czyli w 2005 roku. Po usunięciu McCarricka nie tylko z kardynalskiego grona, ale również z kapłaństwa 16 lutego 2019 roku, Boniface Ramsey opublikował tego samego dnia obszerny artykuł w opiniotwórczym miesięczniku „Commonwealth Magazine” pod wiele znaczącym tytułem „The Case of Theodore McCarrick. A Failure of Fratelnal Correction”. Opisał w nim mechanizm zmowy milczenia, którą nazwał „niepowodzeniem braterskiego upomnienia”. Jego zdaniem większość biskupów wiedziała o „dziwnym zachowaniu” McCarricka, jednak żaden z nich nie zwrócił mu na nie uwagi. Co więcej, McCarrick pozostał głuchy na wszelkie próby uświadomienia mu niestosowności jego zachowań wobec kleryków ze strony wykładowców seminarium. Co więcej, ludzie, którzy to robili spotykali się z szykanami. Bardzo to przypomina zachowania również polskich hierarchów jak Juliusz Paetz czy Edward Janiak.
Jeden z fragmentów artykułu jest niezwykle znamienny, pokazuje bowiem jak działają kościelne struktury, a co ciekawe Ramsey przyznaje, że wcale nie jest „bohaterem” i gotów był wycofać swój list po ostrzeżeniu, że jego wysłanie może oznaczać zemstę za niego działania ze strony McCarricka. Tylko naleganie nuncjusza sprawiło, że mimo wątpliwości wysłał list, który prawdopodobnie dotarł do Watykanu, więc nie można twierdzić, że Jan Paweł II niczego nie wiedział.
Oto co pisze dominikanin:
Pomysł, że ktoś, kto dzielił łóżko ze swoimi seminarzystami, przeprowadziłby się teraz z Newark do prestiżowej stolicy Waszyngtonu i nieuchronnie został kardynałem, wywołał moje zdumienie i wściekłość. Czy ludzie nie wiedzieli o reputacji McCarricka? Przedstawiłem swoje przemyślenia w tej sprawie w liście skierowanym do nuncjusza, arcybiskupa Gabriela Montalvo, i zatelefonowałem do niego, aby powiedzieć mu, że taki list wysyłam. Postanowiłem wspomnieć o moim liście do przyjaciela księdza w Newark, który ostrzegł mnie, żebym go nie wysyłał. Powiedział, że zostanie to pokazane McCarrickowi, który będzie próbował mnie w jakiś sposób zranić. Dwa dni później zadzwoniłem do arcybiskupa Montalvo po raz drugi, aby mu powiedzieć, że jednak listu nie wyślę, ponieważ obawiałem się, że McCarrick go zobaczy. (To tyle, jeśli chodzi o odwagę, którą niektórzy mi przypisywali!) Pamiętam wyraźnie odpowiedź Montalvo: „Wyślij mi list!” powiedział. „Jak myślisz, jesteśmy głupcami? Wyślij list! ” Nigdy nie wiedziałem na pewno, dlaczego Montalvo był tak zdecydowany. Czy to może dlatego, że potrzebował dokumentacji do wykorzystania w swoim własnym argumencie przeciwko McCarrickowi? List wysłałem tego samego dnia, 24 listopada i nigdy nie otrzymałem potwierdzenia.
Inny fragment, będący zakończeniem artykułu, wskazuje jak bardzo Kościół i jego struktury zostały skompromitowane właśnie poprzez ukrywanie podobnych zachowań i że jedynym sposobem jej uratowania jest usunięcie wywołujących zgorszenie biskupów ze stanu duchownego. Jak wiemy tak też się stało w przypadku McCarricka:
Laicyzacja duchownego, który był być może najbardziej publiczną twarzą Kościoła instytucjonalnego w Stanach Zjednoczonych, pokazałaby również, że ofiary wykorzystywania, zarówno dzieci, jak i dorośli, liczą się bardziej w kościele niż w instytucji. W końcu ta instytucja istnieje dla uświęcenia poszczególnych członków Ciała Chrystusa; członkowie nie istnieją dla instytucji. Ojciec, potem biskup, potem arcybiskup, potem kardynał: Teodore McCarrick miał te tytuły i odpowiadające im obowiązki ze względu na nas; zdrada ich dla własnych celów pozbawiła ich sensu.
Tyle Ramsey. Można dodać, że młyny kościelne mielą wolno, ale akurat w tym przypadku mielą skutecznie.
Adwokat Mitchell Garabedian, znany również z filmu „Spotlight”, reprezentujący jednego z głównych oskarżycieli McCarricka Jamesa Greina, twierdzi, że najważniejszym pytaniem jest, czy Watykan weźmie na siebie odpowiedzialność za przyzwolenie na kontynuowanie wykorzystywanie seksualne ofiar. Jak wiadomo świadectwo Greina było kluczowe dla podjęcia przez Watykan śledztwa przeciw McCarrickowi. Stał się jego ofiarą, gdy miał 11 lat, co gorsza, McCarrick był przyjacielem jego rodziny i nawet go ochrzcił. Zdaniem Garabediana, jeśli Watykan chce odzyskać wiarygodność musi ujawnić całą prawdę. Musi ujawnić, co urzędnicy watykańscy wiedzieli o seksualnym wykorzystywaniu ofiar przez kardynała McCarricka i dlaczego to ukrywali?.
W jednym z najnowszych wywiadów dla The Associated Press następca McCarricka w diecezji waszyngtońskiej, nowo mianowany kardynał Wilton Gregory powiedział, że ma nadzieję, iż raport watykański będzie „wyczerpujący, uczciwy i przejrzysty”. Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie będzie.
Polska Telewizja TVN24 planuje emisję dwuodcinkowego programu autorstwa redaktora Marcina Gutowskiego „Czarno na białym” w poniedziałek 9 i wtorek 10 listopada poświęconego kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi. Wezmą w nim udział również największe autorytety, jeśli chodzi o demaskowanie krycia pedofilii w Kościele amerykańskim, dziennikarz i pisarz Jason Berry oraz dominikanin i obrońca ofiar Thomas Doyle.
Można się spodziewać, że będzie on dobrym przygotowaniem do lektury raportu McCarricka.


Właściwym rozwiązaniem byłaby sekularyzacja. Tylko kto i za jakie pieniądze będzie utrzymywał zabytki?
Sekularyzacja nie jest rozwiązaniem z tego prostego powodu, że jest nierealistyczna. Zbyt wielu ludzi potrzebuje i będzie potrzebować religii. To czego nam potrzeba to pluralizm (to pomysł nie mój tylko Petera Bergera), niektórzy go nazywają postsekularyzmem. Czyli akceptacji wielości ludzkich wyborów.
Jestem tego samego zdania.
Pluralizm już jest. Sa protestanci, buddyści, a nawet ateiści. Jesli ktoś potrzebuje religii, to ma wybór. Pisząc „sekularyzacja” nawiązywałem do hołdu pruskiego. Pseudo-religina mafie warto by przekształcić na konglomerat świeckich korporacji, Niech sobie Rydzyk sprzedaje telefony, pod warunkiem, ze będzie płacił podatki. Niech sobie Nycz stawia świecki biurowiec pod tym samym warunkiem.
I tak zrzucą winę na tak zwaną mafię lawendową. Ta strategia uczynienia z gejów kozłów ofiarnych świetnie się sprawdza w Polsce i jest realizowana przez katolickie media i księży takich jak Isakowicz-Zalewski
Czy Watykan odbeatyfikuje Jana Pawła II? To już teraz kiepski wzorzec do naśladowania.
Przecież Wojtyła (który awansował zwyrodnialca McCarrica i hołubił zwyrodnialca Marciala Maciela Degollado) jest kanonizowany a nie tylko beatyfikowany.
Ups! Słaby jestem w tej diabelskiej terminologii 🙂 Dziękuję!
Obawiam się , że postsekularyzm w Polsce może przypominać Wyścig Pokoju.
Kilka etapów , a na koniec kryterium uliczne.
Wystarczy posłuchać jakimi epitetami obrzuca ta korporacja metafizycznych megalomanów ,( czyli kk ) tych , którzy nie chcą uznać jej wyjątkowej roli nadanej z boskiej woli.
https://uploads.disquscdn.com/images/8bc57c6a522436de161e931954d17350cb65ba88193c660c415fad56cdadd35a.png