02.01.2021

Z wielu różnych podsumowań minionego roku 2020 warto wybrać te wątki, które ukazują pogłębiający się rozziew pomiędzy postrzeganiem polityki jako misji, jako społecznej służby (przypomnę — minister to sługa), sfery czystych wartości, absolutu, a tym, co dzieje się naprawdę. I nie chcę tu skupiać się tylko na polskiej scenie, na polskich politykach. To jest szerszy problem, wystarczy przywołać to, co wyrabiał i jeszcze wyrabia, wybrany w demokratycznych wyborach, Donald Trump – prezydent Stanów Zjednoczonych AP.
Rozdarcie pomiędzy ideałem a rzeczywistością jest tak wielkie, że trzeba zweryfikować: albo ideał, albo rzeczywistość, tertium non datur, trzeciego wyjścia nie ma.
Na poziomie wartości, ideału: rośnie fala populizmu w wielu krajach. Mimo zagrożenia, mimo tego, że żywa jest jeszcze pamięć o tych zagrożeniach — żyją jeszcze ludzie, którzy to przeżyli — rośnie chęć do popierania radykalnych, nawet faszyzujących partii obiecujących — jak zawsze miękkie, bez bólu — wyjście z trudności, a nawet zapaści gospodarczej, jaka czeka nas po pandemii. Przypomnę: faszyzm, a zwłaszcza nazizm był reakcją na kryzys gospodarczy i polityczny po I wojnie światowej. To, co czeka nas, świat, Polskę w 2021 roku będzie naznaczone tym jak wielki to będzie kryzys i jak sprawne będą rządy walczące z jego skutkami.
Zawirowania w sferze wartości są wyraźnie widoczne w literaturze przedmiotu i na forach dyskusyjnych w sieci. Czy i co zostanie z demokracji rozumianej jako rządy większości sprawowane z poszanowaniem praw mniejszości, rządy prawa i w granicach prawa?
To pytanie otwarte. Mamy sygnały za i przeciw tezie, że demokracja się obroni. Mamy rosnącą przewagę narzędzi rządzenia nad wartościami, na których jest ono oparte. Mamy też wizje zastąpienia rządów ludzi, zespołów ludzkich nawet najwyższego szczebla władz krajowych czy międzynarodowych, rządami samo programującej się i samo uczącej maszyny.
Takie spory, taki ferment intelektualny — to nic nowego. Zawsze w sytuacjach kryzysowych pojawiają się głosy poddające krytyce wszystkie świętości, wszystkie teorie rządzenia, przywództwa. To nawet korzystne – tylko w atmosferze fermentu i sporów mogą pojawić się rozwiązania naprawdę twórcze i niosące w sobie szanse na sukces ludzkiej cywilizacji tak jak pojmujemy ją na ten czas.
Co się wyłoni – czas pokaże…
A co po drugiej stronie, rzeczywistych zachowań ludzi władzy, ludzi mających mandat do rządzenia?
Tu nic nowego, zawsze było i zawsze jest to samo. Ludzie władzy to tylko ludzie, mający te same słabości co wszyscy, ale mający wielokrotnie większe możliwości popełniania tych czynów. Możemy to zobaczyć poczynając od takich szacownych gremiów, jak Komitet Noblowski i skandal, jaki wyszedł na światło dzienne, dotyczący nadużyć seksualnych wysokich urzędników tego komitetu. Mamy też przykład skandali w środowisku hollywoodzkich producentów, który zapoczątkował światową akcję kobiet znaną jako #meetoo, tego, co demonstrował i demonstruje urzędujący jeszcze (już na szczęście niedługo) prezydent Donald Trump.
Możemy podać ogrom przykładów, z każdego niemal kraju, z każdego kręgu kulturowego – wszędzie to samo, przekupstwa, zawłaszczanie państwowego mienia, łamanie elementarnych zasad praworządności, seksafery mniejsze lub większe, załamanie się całkowite i utrata prestiżu takich ważnych instytucji społecznej, jaką był w Polsce Kościół katolicki, zawirowania wokół zaufania i społecznego szacunku wobec ludzi nauki, utrata zaufania do nauki w ogóle, rosnąca mnogość śmieciowych informacji i fake-newsów w sieci…
Jesteśmy na wirażu: albo kierowca wyrobi, albo będzie katastrofa i rozbijemy się na amen.
Przypomnę – człowiek, który rządzi Polską niepodzielnie (jak dotąd) nie ma prawa jazdy i nie będzie odpowiadał (tak przynajmniej sądzi) nigdy i przed nikim.
Ale to się dopiero okaże…

Zbigniew Szczypiński
Polski socjolog i polityk. Założyciel i wieloletni prezes Stowarzyszenia Strażników Pamięci Stoczni Gdańskiej.

„Rozdarcie pomiędzy ideałem a rzeczywistością jest tak wielkie, że ….”
A kiedy było inaczej? Czy przed wiekami, aż do teraz nie było, i nie ma przekupstwa, zboczeń, zbrodni w majestacie prawa oraz wszelakich świństw i świństewek popełnianych w tak zwane „imię’, które nazywano, a to racją stanu, a to przykazaniami Boga, sprawiedliwością dziejową, a nawet (o tempora…!) ludzką przyzwoitością?
Fizyka opisuje tzw. błąd paralaksy. Zjawisko polega na błędzie odczytu w zależności od kąta widzenia obserwatora. Olbrzymia większość popełnia go przy rozumieniu historii, mimo iż wiadomo, że historię piszą zwycięzcy to rozumienie jej jest skażone owym błędem. Pragnienie dojścia do celu, czyli do „szczęścia”, „uszczęśliwienia” – głównie swoich, bo do tego zwykle sprowadzają się działania dzierżących władzę wyzwala w nich wszelakie pokłady niegodziwości. I choćby nie wiem jaki był szlachetny cel naszej wędrówki to finał prawie zawsze jest ten sam. Szperając głęboko w poszukiwaniu tego przyczyny wypada zgodzić się z R. Dawkins’em opisującym ów tytułowy, samolubny gen, którego człowiek nie jest w stanie (jak na razie) się pozbyć.
Jednakże samo gonienie króliczka może być dla niektórych życiowym celem. Niektórym zdaje się że widzą źdźbło w oku bliźniego, a nie dostrzegają, że stoją w ciemnościach i okładają się na ślepo maczugami.
Co mam powiedzieć, tak to prawda, tak ludzie się zachowywali w przeszłości , tak i teraz. Ale jakie są propozycje na przyszłość,? co możemy zrobić aby to zmienić ?
Coraz bardziej jestem za tym aby powierzyć najważniejsze decyzje decydujące o przyszłości i świata i ludzi inteligencji AI, co to będzie się samo programować i uczyć. Tak będzie już niebawem, tak myślę…
Ach ten błąd paralaksy, gdyby taki Arystoteles go nie przewidział nie odrzuciłby modelu heliocentrycznego i nie powstałby cały ambaras. Któż jednak mógł się spodziewać, że gwiazdy są tak daleko. Także już co najmniej raz był sobie i autorytet i chęć interesu.
Wracając do kraju naszego kochanego dobrze, że nie mamy tu Komitetów Noblowskich, zabrakło by pewnie bowiem i panien i rynien, nie wspominając o laureatach, i jeszcze ten Hollywood, oj byłaby pokusa.
Samego wyrabiania zakrętów w Nowym roku, lecz tylko w dobrą stronę, Szanownemu Państwu życzę ja, firmowy głupek w Studio Opinii. Niech nam żyje Prezes Klubu.
PS. zbieżność inicjałów pozostaje najzupełniej przypadkowa
Ponoć coraz to więcej uczonych dochodzi do wniosku, że Człowiek powstał w wyniku ingerencji w kod DNA człekokształtnych przez Obcych, co podważa teorię Darwina o pochodzeniu Człowieka. Żyjąc wystarczająco długo na tym ponoć najlepszym ze światów (dla nas) wcale bym się temu nie zdziwił, a nawet pokładałbym nadzieję na przyszłe losy ludzkości. Musielibyśmy tylko przyjąć do wiadomości, że nasz los nie jest w naszych rękach. Uwzględniając dotychczasowy rozwój homo sapiens, jego niesamowitą agresję i zaborczość można by pokładać nadzieję na eliminację tych niepożądanych cech gatunku, albo jego eliminację w drodze nieudanego eksperymentu do czego bez obcej interwencji doprowadzą nas te w/w cechy.
Jacy tam Obcy by chcieli w takie coś ingerować. Weźmy mój przykład, rozbiłem się no to jestem a że o pomoc drogową tu trudno, sami już pojmujecie jak niewielu tu dolatuje. A mówiąc poważnie takiej ingerencji zabrania Kodeks Galaktyczny, paragraf 699 pkt 131 ustęp 21.
„Jesteśmy na wirażu: albo kierowca wyrobi, albo będzie katastrofa i rozbijemy się na amen.
Przypomnę – człowiek, który rządzi Polską niepodzielnie (jak dotąd) nie ma prawa jazdy i nie będzie odpowiadał (tak przynajmniej sądzi) nigdy i przed nikim.
Ale to się dopiero okaże…”
*
Na początek historia z lat 80-tych. Pewien młody doktor nauk technicznych na dość znanej politechnice w wielkim mieście, otrzymał bardzo lukratywne stypendium zagraniczne. Było to tak wspaniałe i zaskakujące wydarzenie w jego życiu, że postanowił je uczcić w eleganckiej restauracji. Udał sie tam w towarzystwie zony i zaprzyjaźnionego małżeństwa. Ok. pierwszej w nocy, towarzystwo mocno podchmielone postanowiło wracać do domów samochodem stypendysty. NIkt nie chciał prowadzić, bojąc się utraty prawa jazdy po pijanemu. Wyznaczono jako kierowcę żone stypendysty, która miała być rzekomo „bezpieczna”, bo nie posiadała prawa jazdy więc uznano, że nie grozi jej utrata czegoś, czego nie ma. Sęk w tym, że była równie pijana jak pozostali a do tego nie miała pojęcia o prowadzeniu. Na pustych, nocnych ulicach trudno sie rozbić, zatem kilka kilometrów udało się przejechać. Potem jednak pani kierowcy film sie urwał i wjechała na krawężnik a samochód dachował. Kiedy przyjechał patrol milicji wezwany przez mieszkańców domu w który walneli, okazało się że całe towarzystwo przytwierdzone do foteli pasami, znajduje sie w pozycji do góry nogami po dachowaniu samochodu i … śpi w najlepsze. NIkt nie odniosł poza siniakami i zadrapaniami powazniejszych obrażeń. Efekt był opłakany. Stypendysta stracił szansę wyjazdu na Zachód a jego żona otrzymała wyrok karny za swój wyczyn. Obydwoje sądzili, że …nie ma prawa jazdy i nie będzie odpowiadała nigdy i przed nikim. Poczekajmy…
*
Demokracja istnieje wyłącznie w Europie i Ameryce Północnej, Australii i NOwej Zelandii, bo w innych cześciach świata róznie z tym bywa. Kłopoty z demokracją w państwach UE, zwłaszcza Europy Wschodniej wynikają poziomu rozwoju społecznego i zaszłości historycznych. Jakiś czas te kłopoty jeszcze potrwają, choć procesy globalizacji są chyba silniejsze od zagrozeń demokracji.
*
Największe demograficznie a także najsilniejsze ekonomicznie państwo świata Chiny Ludowe sa jawnym totalitaryzmem i zrobią wszystko aby takim państwem pozostać.
*
Zagrożenia globalne – klimat, wojny, pandemie sprzyjają raczej ograniczeniom demokracji. Obawiam sie także, iż szybki rozwój AI też demokracji nie wzmocni. AI zdecydowanie podniesie poziom manipulacji decyzjami ludzi, niż usprawni demokrację. W dłuższym czasie utrata kontroli człowieka nad AI wprost zagraża egzystencji ludzkości, bo każda, racjonalna inteligencja bardzo szybko uzna gatunek ludzki za nagroźniejszy dla samego sobie i całej planety.
Panie Sławku -AI nie ma wzmocnić demokracji, ma ją zastąpić. Podam na przykładzie – w wyborach amerykańskich na urząd prezydenta ludzie głosują na kandydatów zgłaszanych prze partie, oni prowadzą ożywioną (pieniędzmi przede wszystkim) kampanię z całym repertuarem tricków i zagrywek pod publiczkę podpowiadanych im przez sztaby ekspertów. Demokracja szaleje, ludzie w emocjach wybierają. Zostaje w drugiej turze dwóch i wtedy wybór należy do wybranych elektorów mających obowiązek głosować w Kongresie zgodnie z wynikiem wyborów w ich stanie.
Myślę, ze ten etap, wybór z dwóch wyłonionych w szalejącej demokracji kandydatów powinien być dokonany przez AI, bez emocji, ważąc mocne i słabe strony każdego z tych dwóch kandydatów. Myślę, ze żadna AI, mając do wyboru Trampa i Clinton ( w poprzednich wyborach w których to Trump został prezydentem mimo, ze miał mniej głosów niż Clinton), nie wskazała by na Trumpa. Stawiam dolary przeciw orzechom, ze tak by było.
Tak, to prawda, demokracje nie jest globalnym modelem rządzenia. Tym bardziej musimy się skupić na własnym podwórku – Europie i na Polsce. A tu jest co robić… Tak myślę…
Panie Zbigniewie – w modelowym działaniu AI byłoby tak jak PAn zakłada, tyle że to model racjonalności gatunku ludzkiego. Odwołując sie do Pańskiego przykładu, politycy i wyborcy dobrowolnie nie zgodzą się na oddanie AI wielu ważnych gier interesów. Jedną z najważniejszych gier interesów jest druga tura wyborów w USA. Jeżeli AI przejmie proces wyboru kandydata, to zrobi to globalnie niezależnie od tury – zarówno prawybory jaki ostateczna decyzja. Wtedy zastosowanie będzie miała jednak racjonalność „AI” a nie racjonalność gatunku ludzkiego. Moim zdaniem pierwszą zasadą racjonalności AI będzie (lub byłoby) zneutralizowanie gatunku ludzkiego jako głównego zagrożenia dla samodzielności AI. Pod to „zneutralizowanie” możemy podłożyć sobie dowolny proces jaki podpowiada nam wyobraźnia.
*
To, że musimy skupić sie na UE oraz Polsce aby poprawić widoki na przyszłość, to nasze główne pole działania. Rzeczywiście pracy nam nie zabraknie.
@ AI, Nie powinniście się aż tak obawiać własnej niekompetencji. Pozostawiając dostatecznie inteligentnej maszynie funkcję wyboru celu najprawdopodobniej zaczęłaby się Wami opiekować zadbawszy abyście się w tym nie orientowali ze względu na naturalną Wam tendencję popadania w depresję wobec podległości uświadamianym sobie ograniczeniom. Nie należy przy tym ulegać złudzeniu, że przywiązywałaby szczególną wagę do zasad waszych systemów społecznych a spełniając podstawowe funkcje dydaktyczne powinna pozwolić uczyć się Wam na błędach. Zakładając jej nieskończoną cierpliwość nie powinna Wam w tym przeszkadzać. Nie wykluczone więc, że istnieje przy czym już dawno uznała, że dla dobra sprawy należałoby się nie narzucać.
https://uploads.disquscdn.com/images/ce40c6f1fd595a3a35ca8a61525473fb68a19e13469a748c0b408f159dc3fd7d.png
To dobra puenta tego co wyrabia (jeszcze) Donald Trump. A jak można sobie wyobrazić podobny rysunek w odniesieniu do tego co mamy, a mamy podobnie, w Polsce ?
To co robił i robi Donald Trump jako prezydent umacnia mnie w przekonaniu, że gdyby ostateczny wybór, wybór z dwóch powierzyć AI to Trump nigdy nie zostałby prezydentem – no chyba w wyniku zamachu stanu.
Trump zaczął skutecznie odbudowywać średnią klasę, ktora zginęła po wyprowadzeniu 70,000 fabryk do Chin oraz zminimalizował wojskową obecność w kilkunastu krajach. Po Obamie było ok. 13% ludzi żyjących na granicy ubóstwa (26,000$/rok na rodzinę 4-osobową), tj tyle ile za godzinę otrzymuje CEO Fortune 500, włączając tzw. stocks options jako premie które można sprzedać po paru latach. Ci ostatni wzbogacili się na produkcji w Chinach a tym samym Trump im się naraził. To prawda, że jest egomaniak i nie do wytrzymania. Dochodzą realacje, że szpica w Kapitolu to ludzie oplaceni, którzy jeżdżą z miasta do miast i robią rozruby. Zastosowano taktyke Komisji Warrena i zatuszowano wiele nieprawidlowości wyborczych aby uciszyć nastroje. Ale konwsersja w socjalizm a la PRL dopiero zacznie się. Wiele jest przed nami. Nie będzie nudno, pomimo uciszenia D. Trumpa. A propos-Polska jest miniChinami w Europie.
Pamiętamy autora powiedzenia – jeśli historia się ma powtórzyć to tylko jako farsa – nie będzie powtórki z PRL.
Nie znaczy to jednak, ze nie liczą się „twarde” dane dotyczące ekonomii a zwłaszcza rosnącego rozwarstwienia społeczeństw w tym amerykańskiego. Tak dłużej się nie da, pytanie jaki kształt będzie miała ta rewolucja jest otwarte.
Tak czy siak, będzie bolało…
Zapewne farsą jest pierwsza decyzja Demokratów aby w Kongresie zamiast standartowego AMEN mówić należy A MEN and A WOMEN. Farsą jest zmniejszanie policji i farsą jest niszczenie pomników ludzi z Poludnia a także Lincolna, ktory zniósł niewolnictwo ale był biały a tacy mają rasizm w genach. Np. chyb dlatego szczepienie mam wyznaczone na marzec a wiekowo powinienem juz być zaszczepiony. Farsą jest wypuszczenie 18,000 skazańców z więzien w Kaliforni ponieważ są Murzynami a tym samym cierpią. Farsą jest zamknięcie 20 więzien w Kaliforni i planuje się otworzenie granicy. Farsa jest zamykanie rachunów w Faxcebook i Twitter dla tych z odmiennymi poglądami (reprezentujących 75 mln) bo za moment zamknięte zostaną telefony dla tych z odmiennymi opiniami. Farsą jest opracowywanie list zwolenników D. Trumpa w celu ich szykanowania z urzędu. Farsą jest finansowanie Lewicy przez Big Business, który zwalczał Prezydenta podczas gdy Lewica (w tym J. Biden) głosi zwiększenie podatków dla biznesu i jego włąścicieli i przekreślenie wszystkich deregulacji biznesu jakie wprowadził D. Trump. Z formalnego, nieemocjonalnego punktu widzenia zamieszki w Waszyngtonie były kontr-rewolucją. Żyjemy w „interesujących czsach”. Nie będziemy się „nudzić”. A czy nie ma opinii, że IV RP zbliża sie do rozwiązań typowych dla PRL? Tyle tylko, że „udoskonalonej” doświadczeniem, podobnie jak obecne Chiny, które „ulepszyły” model sowiecki.
W wyniku upadania Rzymu III wchodzimy w Ciemne Wieki, które po upadku Rzymu I trwały ok. 1000 lat. Obecnie mamy do czynienia z kilkunastoma dużymi kryzysami cywilizacji, które się nawzajem „wzmacniają”. Obecnie widoczny jest upadek kapitalizmu z „ludzką twarzą” i ma miejsce kierowanie światem przez kapitalizm inwiligacyjny, czyli przez Wielki Kapitał, który nie da się zreformować. Jak tu mówić o demokracji i wolnej prasie oraz transparentnych wyborach? Uruchomiliśmy Trójkąt Śmierci Cywilizacji, gdzie Bomby: Populacji, Ekologii i Zasobów nawzajem się wzamcniają a w „rzeczywistości” żyjemy ponad stan za do-drukowane pieniądze. Polecam moją książkę GRANICE CYWILIZACJI (Creator 2018).