16.06.2021
Pierwszy i oby ostatni raz napiszę coś o piłce nożnej i nie tylko.
Piłka nożna polega na tym, że 11 facetów (tak: wiem, że jest również kobieca) z jednej strony i 11 facetów z drugiej strony stara się nogami, (co jest dziwne, bo ludzie mają też ręce) wkopać przeciwnikom piłkę między dwa pionowe słupki, połączone u góry poziomą belką.
Intrygująca gra. Setki milionów ludzi to ogląda z fascynacją. Bo to pojmują.
Rozumiem, że od tysięcy lat ludzie potrzebują rozrywki i fascynacji, chociażby tym wkopywaniem piłki między te słupki. Rozumiem też potrzebę fascynacji i uwielbienia dla sprawnych osób genialnie wkopujących taką piłkę.
Trudniej, ale rozumiem potrzebę plemiennej identyfikacji, że „nasz kopiący Józek” jest lepszy od „ich Kazika”.
Oczywiście, że czasami to oglądam i wolę, aby „nasz Józek” wkopał więcej piłek między te dwa słupki „ich Kazika”, niż odwrotnie.
Bo „nasz Józek” mówi moim językiem i ma na sobie barwy mojego kraju a „ich Kazik” nie jest z mojego plemienia.
Moje plemię najważniejsze, A ich plemię niech spada.
Ale jeszcze jest boks.
Ogólnie rzecz biorąc polega na tym, że dwóch facetów (tak: wiem, że dzisiaj w ramach równouprawnienia to samo robią kobiety) naparza się między sobą pięściami i najlepiej jak jeden drugiego tak walnie, aby ten drugi stracił przytomność. Super zabawa.
No i jest jeszcze nowość jak KSW (Martial Arts Confrontation). Boks to za mało. Tam można pięściami, łokciami, nogami wszystko, aby tylko utłuc przeciwnika a najlepiej, aby jeszcze polała się krew. Bo sumie o to tam chodzi.
Oczywiście jest lepiej niż w czasach gladiatorów, bo już legalnie nie można dla poklasku głupców zabić przeciwnika na arenie. Postęp cywilizacyjny.
No to może zlikwidujmy piłkę nożną w dotychczasowej wersji.
Niech 11 facetów z jednej i 11 facetów z drugiej strony napieprza się tak jak w KSW. Mamy wtedy Mistrzostwo Świata jak w banku.
I po cholerę nam piłkarze.
Nasz reprezentacja będzie składała się z ochotników-amatorów. I tak wygramy. Chociaż gladiatorów i chętnych do ich oglądania w żadnym kraju na świecie nie brakuje. Taka natura ludzka.
Może niedługo, w ramach rozwoju społeczeństw nastawionych wyłącznie na konsumpcje i rozrywkę, któraś ze stacji TV dla kasy zacznie transmitować live igrzyska, w których ktoś kogoś pięknie i krwawo na zbliżeniach w kamerach zatłucze na śmierć.
Oczywiście, że nikt nigdy nie zrobi transmisji live ze zmagań naukowców/geniuszy/wynalazców badających niepoznane. Czy też techników/inżynierów tworzących rzeczy, dzięki którym nasze codzienne życie jest coraz wygodniejsze.
Bo to nuda.
Niezrozumiała dla głupków.
Pięści, krew, utłuczenie przeciwnika, piłka między dwa słupki — to są łatwe do pojęcia rzeczy dla tłuszczy.
A „tłuszczy” jest najwięcej. Kupującej wszystko w społeczeństwie konsumpcyjnym i głosującej na tych, którzy dają jej „chleb i igrzyska”. Od tysięcy lat.
Mimo wszystko wolę jak „nasz Józek” tak da w mordę „ich Kazikowi”, że tamten padnie na deski.
Pamięć genetyczna? Pamięć plemienna? Jestem plemiennym drapieżnikiem?
Sporo w tym prawdy. I trudno się od tego uwolnić.
„Do boju Polsko”
„Nic się nie stało Polacy, nic się nie stało”
„Nie będą Niemce pluć nam w twarz”
„Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę… Dał nam przykład…”
„Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród…”
„Majteczki w kropeczki…”



Takie igrzyska zaprezentował już w 1975 roku Norman Jewison w swoim filmie „Rollerball”. Akcja filmu datowana była na rok 2018…
Podziwiam dokładność tego datowania. Ja sam, prorokując pożarcie Kuwejtu przez Sadama (bo wierzyciele), pomyliłem się o całe pięć lat.
Na razie rollerballa jeszcze nie ma, więc błąd datowania może być podobny…