Krzysztof Bielejewski: Komuniści, których nie ma, czyli polska wojna z duchami5 min czytania

()


18.04.2026

(stan prawny i fakty: 2002–2026, czyli jak państwo przegrało z przypisem)

W Polsce roku 2026 wydarzyła się rzecz, która powinna przejść do podręczników logiki – nie tej klasycznej, tylko tej stosowanej w kabarecie. Oto państwo postanowiło zdelegalizować partię, której prawie nikt nie widział, niewielu słyszało, a jeszcze mniej traktowało poważnie. I przegrało.

Komunistyczna Partia Polski, założona w 2002 roku w Dąbrowie Górniczej i od lat funkcjonująca na marginesie życia publicznego, organizacja licząca mniej członków niż przeciętne koło gospodyń wiejskich, okazała się przeciwnikiem z gatunku tych, których nie da się pokonać, bo istnieją głównie w wyobraźni swoich wrogów. Najpierw próbował Zbigniew Ziobro – z charakterystycznym dla siebie zacięciem prokuratora walczącego z historią. W grudniu 2020 roku, jako prokurator generalny, złożył formalny wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o delegalizację partii, powołując się na art. 13 Konstytucji zakazujący odwoływania się do totalitarnych ideologii. Potem do gry wszedł prezydent Karol Nawrocki, który w listopadzie 2025 roku złożył własny, analogiczny wniosek do Trybunału, najwyraźniej uznając, że jeśli nie da się wygrać z przyszłością, to zawsze można spróbować z przeszłością.

I wszystko szło zgodnie z planem. Trybunał Konstytucyjny – 3 grudnia 2025 roku, w pełnym składzie – orzekł, że cele KPP są sprzeczne z ustawą zasadniczą, powołując się właśnie na art. 13 Konstytucji. Sędzia Krystyna Pawłowicz mówiła o „szokującej działalności programowej”, przywoływano bolszewicką rewolucję, czerwony terror i inne demony XX wieku, które w Polsce XXI wieku funkcjonują głównie jako rekwizyty retoryczne.

Sąd Okręgowy w Warszawie 15 grudnia 2025 roku posłusznie wykreślił partię z ewidencji partii politycznych, realizując obowiązek wynikający z ustawy o partiach politycznych. Kurtyna opadła. Publiczność mogła wstać i bić brawo. Problem w tym, że ktoś zapomniał zamknąć drzwi za aktorem.

Bo oto po kilku tygodniach – na początku 2026 roku – Komunistyczna Partia Polski wraca do rejestru, niczym bohater taniej operetki, który po efektownej śmierci w trzecim akcie wychodzi zza kulis i pyta, czy ktoś go jeszcze pamięta. Przy wpisie pojawia się adnotacja „postanowienie nieprawo”, co brzmi jak skrzyżowanie lapsusu z metaforą całego systemu prawnego.

Wyjaśnienie jest jednocześnie banalne i kompromitujące. Wyrok Trybunału nie został opublikowany w Dzienniku Ustaw ani Monitorze Polskim, co w polskim porządku prawnym stanowi warunek jego pełnej skuteczności. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie został opublikowany, bo rząd nie uznaje legalności samego Trybunału. W efekcie mamy sytuację, w której organ państwa wydaje orzeczenie, inny organ go nie uznaje, a sąd znajduje się gdzieś pomiędzy, próbując zachować powagę w rzeczywistości, która tej powagi nie przewiduje.

To nie jest już konflikt prawny. To jest ontologiczny spór o to, co w ogóle istnieje. Trybunał istnieje czy nie istnieje? Wyrok obowiązuje czy nie obowiązuje? Komuniści są zdelegalizowani czy jednak nie?

Odpowiedź brzmi: to zależy, kto patrzy.

W tym wszystkim najbardziej fascynujące jest jednak coś innego – uporczywość, z jaką polska prawica walczy z komunizmem, który dawno temu przestał być realnym zagrożeniem, a stał się wygodnym straszakiem. KPP powstała w 2002 roku w Dąbrowie Górniczej, odwołuje się do tradycji przedwojennej partii rozwiązanej w 1938 roku w ramach stalinowskich czystek i przez lata publikowała treści takie jak raport Burdenki przypisujący Niemcom zbrodnię katyńską czy pochwały Feliksa Dzierżyńskiego – rzeczy, które czyta się jak archiwalne wydanie „Trybuny Ludu” znalezione na strychu.

Mamy więc partię, która chwali Feliksa Dzierżyńskiego, podaje w wątpliwość odpowiedzialność ZSRR za Katyń, a jeszcze w poprzedniej dekadzie w dokumentach programowych zawierała wezwania do rewolucji komunistycznej (usunięte około 2015 roku, gdy pojawiła się groźba delegalizacji) i marzy o przewrocie, którego nie byłaby w stanie przeprowadzić nawet na zebraniu własnego zarządu. I przeciwko tej partii państwo wytacza najcięższe działa.

Dlaczego?

Bo w Polsce komunizm jest nie tyle systemem politycznym, ile kategorią moralną, wygodnym epitetem, który można przykleić przeciwnikowi, gdy brakuje lepszych argumentów. Od lat dziewięćdziesiątych trwa festiwal porównań do KPP, czerwonych dynastii, zdrady narodowej i innych wielkich słów, które z biegiem czasu tracą znaczenie, ale zyskują funkcję – stają się narzędziem walki.

W tym sensie Komunistyczna Partia Polski jest potrzebna bardziej swoim wrogom niż sympatykom. Jest jak rekwizyt w teatrze politycznym – może i trochę zakurzony, ale wciąż użyteczny.

Ironia polega na tym, że sama partia ma problemy z własną tożsamością. Wewnętrzne konflikty, oskarżenia o odchodzenie od „naukowego socjalizmu”, a nawet zarzuty sympatii wobec skrajnej prawicy pokazują, że ideologiczna czystość w praktyce wygląda jak kłótnia kilku osób o to, kto ma prawo używać czerwonej flagi.

I oto dochodzimy do sedna. Państwo polskie, zamiast zajmować się realnymi problemami – gospodarką, bezpieczeństwem, miejscem w Europie – prowadzi symboliczną wojnę z grupą, która nie ma ani wpływu, ani znaczenia, ani przyszłości.

To trochę tak, jakby straż pożarna rzuciła wszystkie siły do gaszenia świeczki, ignorując płonący budynek obok.

Ale może właśnie o to chodzi. Bo walka z komunizmem, który nie istnieje, jest bezpieczna. Nie wymaga ryzyka, nie pociąga za sobą konsekwencji, pozwala za to wygłaszać patetyczne przemówienia o historii, narodzie i cywilizacji.

A kiedy nawet taka walka kończy się porażką, można zawsze powiedzieć, że winny jest system. Albo sądy. Albo brak publikacji wyroku. Albo – w ostateczności – sami komuniści, którzy jakimś cudem znów prześlizgnęli się przez szczeliny państwa prawa.

I tak Polska toczy swoją wojnę z duchami, coraz bardziej przekonana, że to właśnie one są najgroźniejszym przeciwnikiem.

A duchy, jak wiadomo, mają tę przewagę, że nie da się ich zdelegalizować.

Krzysztof Bielejewski

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

One Response

  1. Poltiser 19.04.2026 Odpowiedz

Odpowiedz

wp-puzzle.com logo