24.01.2022
1. W środę, 19 stycznia o godzinie 15:00 stało się coś niezwykle istotnego. Światowa populacja przekroczyła 8 miliardów. Tak mówi licznik (czynny 24 godziny na dobę) serwisu Neodemos.

Organizacja Narodów Zjednoczonych powinna sformalizować pokonanie bariery 8 miliardów na początku 2023 r. i dlatego może dziś odpowiedzieć, że „wiadomość jest prawdziwa, ale przedwczesna”, jak powiedział George Bernard Shaw po ukazaniu się wiadomości o jego śmierci.
W 1974 roku było nas 4 miliardy; 6 miliardów w 1999 i 7 miliardów w 2011 roku. Francja zarobiła 4,4 mln obywateli (+6,9%), Wielka Brytania – 4,3 mln (+6,8), Niemcy – 2,9 mln (+3,7%), Hiszpania – 70 tys. (+1,6%).

Prognozy ONZ mówią o niżu demograficznym na Zachodzie: Europa, Ameryka Północna, Australia i Japonia utrzymają się na stabilnym poziomie 1,3 miliarda, przy czym do 2050 r. liczba osób powyżej 65. roku życia będzie większa, niż osób poniżej 25 roku życia.
Do tego czasu światowa populacja wzrośnie do 10 miliardów. Skorzystają na tym Afryka i Azja. Liczba mieszkańców Afryki, których obecnie jest około 1,3 miliarda, za trzydzieści lat wzrośnie do 2,5 miliarda, podczas gdy w Europie spadnie z 445 milionów do 403 milionów. Stany Zjednoczone ustąpią Nigerii trzeciego miejsca pod względem liczby ludności (po Indiach i Chinach). To będzie inny świat.
2. Telewizja HGTV należąca do tej samej grupy medialnej, co TVN nadaje różne programy o zakupach domów: a to na plaży, a to nad jeziorem, a to na Hawajach, Bahamach czy Karaibach. Programy mają wielkie powodzenie, a jego źródłem jest schematyczność oraz nieuchronny happy end. Ludzie tak bardzo potrzebują happy endów, i w życiu, i na ekranie.
Ale D.O. nie o szczęśliwych zakończeniach, tylko o tym, że niezbędnym elementem owego schematu, we wszystkich tych kupowanych, wymarzonych domach jest „pokój gościnny”.
Goście stanowią sól życia każdego Amerykanina. I pewnie nie tylko Amerykanina.
A jak to jest w Polsce, w której, jak wiadomo „Gość w dom, Bóg w dom”?
D.O. nie wie i znów będzie się musiał uciec do pomocy P.T. Czytelników.
Lubisz, Czytelniku, gości w domu?

Wszak wnoszą zamieszanie, robią bałagan, ich przyjęcie wymaga sporego nakładu pracy i wydatków – a to na jedzenie, alkohol, a to na podarki… Czy te kilka godzin, spędzonych na miłej rozmowę, na poczuciu więzi i wspólnoty, rekompensuje te niewygody?
A sam: lubisz, Czytelniku, chodzić „w gości”? To wymaga znacznie mniej zachodu: wystarczy wbić się w jakieś przyzwoite ubranie – a takich okazji w dzisiejszym, praktycznym i zabieganym życiu nie jest wiele – kupić jakąś flaszkę, kwiatki…
No, ale to tylko jeden aspekt gościnności. Kilkugodzinne spotkania w weekendy są bezproblemowe, jeśli porównać je z gościną kilkudniową. Nie mówiąc już o kilkutygodniowej, jak to drzewiej po dworach w Polszcze praktykowano. „Gość jak ryba, po trzech dniach cuchnie”?
Wyobrażasz sobie, Czytelniku, ugoszczenie w swoim domu znajomego lub znajomą, powiedzmy przez tydzień, czy uznasz to za nieznośne naruszenie swojej wolności i swego prawa do intymności, złożonej z gaci, szlafroka, rozepchanych dresów, organicznych odgłosów i zapachów, z którymi nagle trzeba się kryć? A co gorsza, gość wnosi w twoje życie własne odgłosy i zapachy, własne tiki i rytuały i – co może najgorsze – nigdy nie wie, gdzie co powinno leżeć?
A kiedy jedziesz sam w gości, nawet do przyjaciela: nie krępuje cię obce, nieznane środowisko, konieczność respektowania cudzych, a nie własnych przyzwyczajeń i codziennych rytuałów?
D.O. zastanawiał się, dlaczego sam woli przyjmować gości niż w goście chodzić i myśli – z pewnym wstydem dla swoich atawistycznych instynktów – że bycie gospodarzem daje jakąś przewagę nad gośćmi: to w końcu on dyktuje swoje prawa, wyznacza miejsca i role, decyduje o menu i napitkach. W gościach musi to wszystko pasywnie przyjmować, robiąc dobrą minę do nie zawsze dobrej gry (jak kiedy gospodarze, chcąc sprawić mu przyjemność, przygotowują D.O. kluski, albo inne włoskie specjały; uśmiechanie się i wychwalanie ich dzieł stanowi wyzwanie nie lada!).
Jest jeszcze jeden aspekt gościnności.
D.O. na przykład wpycha się bez pytania do domów kilkuset osób dziennie, nie proszony i często uciążliwy. Uspokaja się jednak, wmawiając sobie, że przecież każda z goszczących osób może D.O. w każdej chwili wyprosić za drzwi: sporo ludzi już to zrobiło, bo najwidoczniej D.O był gościem zbyt uciążliwym. Nie chciał być taki, jaki gospodarze czy gospodynie go sobie wyobrażali, tylko uparcie był sobą, więc – pyk! – i D.O. nie ma.
I na koniec gościna zasadnicza. Każdy z nas wprasza się w gościnę na ten świat.
D.O. chciałby światu za tę gościnę podziękować: była dlań źródłem wielu przyjemności, choć dostarczyła mu także wiele smutków i przykrości. A ty, Czytelniku: jesteś światu za gościnę wdzięczny?
Należałoby podziękować zatem także naszemu ciału, za to, że nas gości. Ale do czasu: po jakimś okresie – dla jednych dłuższym, dla innych krótszym – gościnę tę nam wypowiada. A my jesteśmy pasożytami: możemy istnieć t y l k o na tym świecie i t y l k o w naszym ciele.
Co zrobić, żeby tej gościny nie nadużyć?
3. Kiedy ludzie dyskryminowani walczą o swoje prawa, należy stanąć obok nich i z nimi przez tę walkę przemaszerować. Tym, którzy mają odwagę walczyć o swoje prawa należy się ta bliskość, należy się szacunek.
A przyzwoitego człowieka poznaje się po tym, jak traktuje różnego rodzaju mniejszości.
A co z tymi, którzy, choć nie są dyskryminowani, choć nie należą do żadnej mniejszości, decydują się walczyć o prawa dyskryminowanych, o prawa mniejszości?

Cóż: D.O. uważa, że należy im się szacunek jeszcze większy, szacunek największy, jaki możemy z siebie wykrzesać.
D.O. deklaruje bezbrzeżny szacunek dla takich właśnie ludzi. Ci, którzy wbrew wszystkiemu: okrutnym prawom, ciężkimi warunkom klimatycznym, wbrew okrucieństwu wydających i wykonujących nieludzkie rozkazy, niosą pomoc uchodźcom na granicy z Białorusią i na wszystkich innych nieludzkich granicach, są prawdziwymi bohaterami naszych czasów. Zwłaszcza, jeśli obrzydliwe reżimy ich prześladują, przedstawiają w złym świetle, oczerniają i opluwają propagandowym jadem, a mimo to robią swoje, pomagając słabszym.
D.O. oczywiście podziwia idoli landrynkowego świata: piłkarzy, sportowców, aktorów czy piosenkarzy, ale, proszę wybaczyć, do pięt nie dorastają tamtym bohaterom z granicy.
Więc, jeśli wśród Czytelników są ludzie, którzy podobnie, jak D.O. uważają, to niech okażą prawdziwym bohaterom dzisiejszego świata szacunek, miłość, podziw i wsparcie. Rozpropagujcie, P.T. Czytelnicy, ich bohaterstwo, godne pochwały i nagrody.
Rozpropagujcie także na pohybel łotrom.
4. „Ileż bólu czujemy, widząc braci i siostry nasze umierających w morzu, bo nie pozwalają im zejść na ląd. I robią to, niektórzy, w imię Boga”. https://video.repubblica.it/…/migranti…/406388/407098…

„Po raz kolejny, tak jak dla Libanu (2021), Konga i Sudanu Południowego (2018), Syrii (2013), papież Franciszek gromadzi chrześcijaństwo, aby z wiarą stawić czoło naglącemu zagrożeniu, które wisi nad ludzkością. „Z niepokojem śledzę wzrost napięć, które grożą zadaniem nowego ciosu pokojowi na Ukrainie i kwestionują bezpieczeństwo na kontynencie europejskim, co ma jeszcze szersze reperkusje. Z całego serca apeluję do wszystkich ludzi dobrej woli, aby wznosili modlitwy do Boga Wszechmogącego, aby każda akcja i inicjatywa polityczna służyła raczej ludzkiemu braterstwu niż partyjnym interesom. Kto dąży do własnych celów ze szkodą dla innych, pogardza własnym powołaniem jako człowieka, ponieważ wszyscy zostaliśmy stworzeni braćmi”.
5. Turecka dziennikarka Sedef Kabas trafiła do więzienia za zacytowanie przysłowia – pisze BBC (https://www.bbc.com/news/world-europe-60099931).
Pani Kabas została zatrzymana w sobotę o 2 nocy w Stambule, a sąd nakazał jej aresztowanie przed procesem.

W powiązanym z opozycją kanale telewizyjnym „Tele 1”, odpowiadając na pytanie o naturę władzy, powiedziała: „Jest bardzo znane przysłowie, które mówi, że koronowana głowa staje się mądrzejsza. Ale widzimy, że to nieprawda. Byk nie zostaje królem przez samo wejście do pałacu, zaś pałac staje się przez to oborą”.
Zostało to uznane za atak na prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Grozi jej kara pozbawienia wolności od roku do czterech lat więzienia.
Rzecznik prasowy Erdogana, Fahrettin Altun, określił jej komentarze jako „nieodpowiedzialne”: „Tak zwana dziennikarka rażąco obraża naszego prezydenta w kanale telewizyjnym, który nie ma innego celu niż szerzenie nienawiści” – napisał na Twitterze.
To łączy wszystkich satrapów: łgarstwo. Im większe, tym skuteczniejsze. Atak nazywany jest obroną, próba obrony – „szerzeniem nienawiści”. Znasz to skądś, Czytelniku?
Jak pisze Reuter, w samym 2020 r. wszczęto ponad 31.000 dochodzeń w związku z zarzutem, obrazy Erdogana.
Co prawda Świrek Żoliborski mówi, że „Musimy zbroić wszystko, by upodobnić Polskę do Turcji”, ale musicie się jeszcze długo uczyć, świry i świrki!
6. Silvio Berlusconi miał naprawdę nadzieję. Liczył, że zostanie strażnikiem komnat i świeczników w Pałacu Kwirynalskim, siedzibie prezydenta Republiki Włoskiej. Już był w ogródku, już witał się z gąską. W środę i czwartek ub. tygodnia uchodził za pewniaka, mając ogólne poparcie centroprawicy.

Co się potem wydarzyło? Już w piątek wieczorem i sobotę rano media przewidywały wycofanie się Berlusconiego z wyścigu o prezydenturę, na sobotę na 10 miało się odbyć spotkanie liderów prawicy, którym miał zakomunikować tę smutną dla niego wiadomość, lecz zwlekał do 18, bo jeszcze się łudził, że w ostatniej chwili uda mu się kogoś przekupić. Nic z tego. W sobotę wieczorem rzucił rękawicę i niemal natychmiast potem trafił do szpitala San Raffaele w Mediolanie.

Jacek Pałasiński
