Jacek Pałasiński: Drugi obieg (193)25 min czytania

()

28.01.2022

1. Niebo musi być czyste, byś zobaczył gwiazdy. Kiedy jest zachmurzone, widać tylko szarą maź. Ale patrzenie w gwiazdy może być niebezpieczne: wszak gwiazdy to „niebieskie migdały”; łatwo można się potknąć i boleśnie upaść, łatwo stracić kontakt z ziemską doczesnością, do której każdy z nas – nolens-volens – jest uwiązany. Choć czasami, dobrze jest oderwać wzrok od brunatnych, rozmokłych kolein. Trzeba tylko być przywiązany mocnym sznurkiem do jakiejś kotwicy, by nie ulecieć na zawsze.

Per aspera ad astra, P.T. Czytelniku.

A australijscy naukowcy, wpatrując się w niebo, znaleźli „upiorny”, wirujący obiekt gdzieś na obrzeżach Drogi Mlecznej. https://www.bbc.com/news/world-australia-60150542. Coś, co wysyła silny sygnał radiowy regularnie co 18 minut na 30 do 60 sekund i do tego wiruje,

D.O. zawsze się nieba bał. A ty, Czytelniku?

Obiekt został odkryty przez studenta Curtin University Honors, pana Tyrone O’Doherty’ego: „To było zupełnie nieoczekiwane. Było to trochę straszne dla astronoma, ponieważ na niebie nie ma nic podobnego”.

Phi! Już 400 z góra lat temu wiedziano, że „są cuda na niebie i ziemi, o których nie śniło się waszym filozofom”!

2. D.O. jest niezmiernie wdzięczny Kolegom z tvn24.pl, że zapomnieli o potrzebie upamiętnienia Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście i przypomnieli przemówienie Mariana Turskiego: https://tvn24.pl/…/marian-turski-byly-wiezien-auschwitz….

D.O. bardzo prosi: przeczytaj.

Marian Turski, ocalały z Auschwitz

„[…] To, co chciałbym powiedzieć przede wszystkim mojej córce, mojej wnuczce, która jest tutaj na sali i której dziękuję, że jest ze mną, mojemu wnukowi, ale chodzi mi głównie o tych, którzy są rówieśnikami i mojej córki, i moich wnuków, a więc młodemu pokoleniu, zwłaszcza tym najmłodszym.

[…] Nie będę wam opowiadał o moich cierpieniach, nie będę wam opowiadał o moich przeżyciach, o moich dwóch marszach śmierci, o tym, jak kończyłem wojnę, ważąc 32 kilo, zupełnie już na skraju życia, wyczerpania. Nie będę opowiadał o czymś, co było najgorsze, to jest o tragedii pożegnania, rozstania z najbliższymi, kiedy widzisz po selekcji, przeczuwasz, co ich czeka. Nie, nie będę o tym mówił.

Chciałbym mojej córce, moim wnukom, ich pokoleniom powiedzieć o was samych. Widzę, że jest między nami pan prezydent Austrii pan Alexander van der Bellen. Pamięta pan panie prezydencie, kiedy gościł pan mnie i kierownictwo międzynarodowego komitetu oświęcimskiego, kiedy mówiliśmy o tamtych czasach. W pewnym momencie pan użył takiego sformułowania: ‘Auschwitz nie spadło z nieba’. Można powiedzieć, jak to się u nas mówi, oczywista oczywistość, jasne, nie spadło z nieba. Może się to nawet wydawać banalne stwierdzenie, ale jest w tym niesłychanie głęboki, bardzo ważny do zrozumienia skrót myślowy.

Przenieśmy się na chwilę myślami, wyobraźnią we wczesne lata 30. do Berlina. Znajdujemy się prawie w centrum Berlina, ta dzielnica nazywa się bawarska, trzy przystanki od ogrodu zoologicznego. Jest tam, gdzie dzisiaj jest stacja metra, park bawarski. I oto jednego dnia, w tych wczesnych latach 30. na ławkach pojawia się napis: ‘Żydom nie wolno siadać na tych ławkach’. Można powiedzieć nieprzyjemne, to jest nie fair, to nie jest ok, ale w końcu jest tyle ławek dookoła, można usiąść gdzie indziej, nie ma nieszczęścia. Pojawia się w tejże dzielnicy, a była to dzielnica zamieszkała przez intelektualistów, inteligencję niemiecką żydowskiego pochodzenia. Mieszkali tam Albert Einstein, noblistka Nelly Sachs, przemysłowiec i polityk, minister spraw zagranicznych Walther Rathenau.

Pojawia się obok, jest tam basen pływacki, napis ‘Żydom zabroniony wstęp do tej pływalni’. Można znów powiedzieć, nie jest to przyjemne, ale w końcu Berlin ma tyle miejsc, gdzie można się kąpać, tyle jezior, tyle kanałów, prawie Wenecja. Jednocześnie gdzieś indziej pojawia się napis: ‘Żydom nie wolno należeć do niemieckich związków śpiewaczych’. No to co, niech sami chcą śpiewać, muzykować, niech się zbiorą, będą śpiewali, okej.

Potem pojawia się napis i rozkaz: ‘dzieciom żydowskim, niearyjskim, nie wolno się bawić z dziećmi niemieckimi, aryjskimi’. Będą się bawić same. A potem pojawia się napis: ‘Żydom sprzedajemy chleb i produkty żywnościowe tylko po godzinie 17’. To już jest utrudnienie, jest mniejszy wybór, ale w końcu po 17 też można robić zakupy.

Uwaga, uwaga, zaczynamy się oswajać z myślą, że można kogoś wykluczyć, że można kogoś stygmatyzować, że można kogoś wyalienować. I tak powolutku, powolutku, stopniowo, dzień za dniem, ludzie zaczynają się oswajać z tym, i ofiary, i oprawcy, i widzowie, świadkowie. Wszyscy, którzy to widzą, zaczynają się oswajać i zaczynają przywykać do myśli i do idei, że ta mniejszość, która wydała Einsteina, Sachs, Heinricha Heinego, Mendelsonów i wielu noblistów, że ona jest inna, że ona może być wypchnięta ze społeczeństwa, że to są ludzie inni, obcy, ludzie, którzy roznoszą zarazki, epidemie. To już jest straszne, niebezpieczne, to jest początek tego, co za chwilę może nastąpić.

Jeśli się nad tym zastanowimy i przypomnimy sobie słowa pana prezydenta (Austrii), że władza ówczesna, która z jednej strony prowadzi sprytną politykę, bo na przykład spełnia żądania robotnicze. 1 maja nigdy w Niemczech nie był świętowany, oni proszę bardzo, dzień wolny od pracy. Wprowadzają element wczasów robotniczych. Potrafią przezwyciężyć bezrobocie, potrafią zagrać na godności narodowej – ‘Niemcy podnieśli się ze wstydu wersalskiego’, ‘przywróćcie swoją dumę’.

Jednocześnie ta władza widzi, że ludzi powoli ogarnia znieczulica, obojętność, przestają reagować na zło. I wtedy ta władza może sobie pozwolić na dalsze przyspieszenie procesu zła. I potem następuje już gwałtownie, a więc zakaz przyjmowania Żydów do pracy, zakaz emigracji, a potem nastąpi już wysyłanie do gett, do Kowna, do Rygi, do mojego getta łódzkiego, skąd większość zostanie wysłana do Kulmhofu w Chełmnie nad Nerem (obozu zagłady – red.), gdzie zostanie zamordowana gazami spalinowymi w ciężarówkach, a reszta trafi do Auschwitz, gdzie w ‘sposób nowoczesny’ zostanie wymordowana Cyklonem B w nowoczesnych komorach gazowych.

I tu się sprawdza to, co mówił pan prezydent. Auschwitz nie spadł nagle z nieba, Auschwitz tuptał, dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, aż stało się to, co stało się tutaj.

Moja córko, moja wnuczko, rówieśnicy mojej córki, moich wnuków, możecie nie znać nazwiska Primo Levi. Był jednym z najsłynniejszych więźniów tego obozu. Primo Levi użył kiedyś takiego sformułowania: ‘To się wydarzyło. To znaczy, że się może wydarzyć wszędzie, na całej ziemi’.

[…] Co zrobić? Jedyne wyjście to wy sami – mówiłem im. Jeżeli potraficie obronić waszą konstytucję, obronić wasze prawa, obronić wasz porządek, obronić wasz porządek demokratyczny, który polega na tym, żeby chronić prawa mniejszości, wtedy potraficie to pokonać.

My w Europie w większości wywodzimy się z tradycji judeochrześcijańskiej, zarówno ludzie wierzący, ale i niewierzący przyjmują, jako swój kanon cywilizacyjny – dziesięcioro przykazań. Mój najbliższy przyjaciel, prezydent Międzynarodowego Komitetu Oświęcimskiego Roman Kent, który przemawiał tutaj, w tym miejscu, pięć lat temu, w czasie poprzedniego jubileuszu, nie mógł dzisiaj przyjechać, jest słaby, po chorobie, ale on wymyślił jedenaste przykazanie, które jest doświadczeniem Shoah, doświadczeniem Holokaustu, doświadczeniem tej strasznej epoki pogardy, brzmi ono: NIE BĄDŹ OBOJĘTNY.

I to chciałbym powiedzieć mojej córce, moim wnukom, rówieśnikom mojej córki, moich wnuków, gdziekolwiek mieszkają. W Polsce, w Izraelu, w Ameryce, w Europie Zachodniej, w Europie Wschodniej, tak w Europie Wschodniej, to bardzo ważne – NIE BĄDŹCIE OBOJĘTNI, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne. NIE BĄDŹCIE OBOJĘTNI, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana na poczet aktualnej polityki. NIE BĄDŹCIE OBOJĘTNI, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana, ponieważ istotą demokracji jest to, że większość rządzi, ale demokracja na tym polega, że prawa mniejszości muszą być chronione jednocześnie. NIE BĄDŹCIE OBOJĘTNI, kiedy jakakolwiek władza narusza przyjęte umowy społeczne, już istniejące.

Bądźcie wierni przykazaniu. Jedenaste przykazanie: NIE BĄDŹ OBOJĘTNY, bo jeżeli nie, to się nawet nie obejrzycie jak na was, jak na waszych potomków, „jakieś Auschwitz” nagle spadnie z nieba.

Amen.

D.O. dołącza swoje: „NIE BĄDŹ OBOJĘTNY”.

3. Nie bądź obojętny, kiedy przeczytasz wiadomość, taką, jak ta: 13-letnia Tiba z Iraku prowadzi głodówkę. Protestuje przeciw warunkom w ośrodkach dla uchodźców w Polsce (https://tvn24.pl/…/kryzys-na-granicy-polsko…).

Zło dotuptało aż tutaj, w Polsce, P.T. Czytelniku, istnieją obozy koncentracyjne dla współczesnych Żydów, którzy nazywają się „imigranci”. Kiedy jakoś uda im się przeżyć, nie utonąć w Bugu lub bagnach, nie zamarznąć, nie umrzeć z głodu, nie zostać rozerwanym na zasiekach z tnącego, jak żyletki drutu kolczastego, kiedy nie zostaną odepchnięci na stronę białoruskiego barbarzyńcy, kiedy ludzie w polskich mundurach nie zabiorą im butów, nie pobiją, nie zelżą – wtedy trafiają do obozów koncentracyjnych. Ponieważ nazwa się źle kojarzy, to współcześni narodowo-socjaliści szyderczo nazwali je „ośrodkami dla uchodźców”. Ale możesz nazywać, ile chcesz łajno różą, a ono i tak cuchnąć nie przestanie. To regularne obozy koncentracyjne z barakami, w których warunki przypominają te z Auschwitz, z brutalnymi strażnikami i ich rozsierdzonymi wilczurami, z niegodnym jedzeniem, z kratami, z ogrodzeniem, zwieńczonym drutem kolczastym, z rekwizycją telefonów komórkowych, ze wszystkimi atrybutami obozu koncentracyjnego z czasów, gdy triumfy święcili narodowi socjaliści u naszego zachodniego sąsiada.

Nie udawaj, Czytelniku, że nie wiesz! Wiesz, ale albo ci to obojętne, albo się przyzwyczaiłeś, jak do każdego kolejnego łajdactwa szajki.

Tup, tup, tup…

„Miejmy nadzieję, że Auschwitz ponownie się nie wydarzy”.

A wiesz, Czytelniku, gdzie możesz sobie wsadzić swoją nadzieję?

„Miejmy nadzieję, że”… to przyzwolenie na wszystko to, co prowadzi do Auschwitz i wszystkich innych obozów zagłady, zbudowanych przez tych, którzy dla dzisiejszej szajki są wzorem i inspiracją.

NIE BĄDŹ OBOJĘTNY! Twój własny los, los twoich dzieci i wnuków, jest w twoich rękach.

Tup, tup… niech to tupanie wreszcie ustanie, wyjdź z domu, zrób coś!

4. Oto treść reportażu Sylwii Piestrzyńskiej z TVN24, nie gniewaj się, Sylwio, że ci ten tekst podkradam.

Polski obóz koncentracyjny dla współczesnych Żydów: imigrantów

„Straż Graniczna nie pozwoliła dziennikarzom na spotkanie z 13-letnią Tibą z Iraku. Dziewczynki i jej matki pilnuje całą dobę. Wiadomo tylko tyle, że dziecko przebywa na oddziale psychiatrycznym.

Tup, tup, tup… Polska / Rząd rozpoczyna budowę muru przez chronioną puszczę na granicy Białorusi. Bariera obejmie prawie połowę długości granicy i będzie kosztować dziesięciokrotnie więcej niż cały budżet Wydziału ds. Cudzoziemców.

Tiba trafiła do szpitala miesiąc temu. Jej starsza siostra Zainab mówi, że głodówka jest formą protestu przeciwko warunkom w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców w Białej Podlaskiej, w którym Tiba, jej siostra Zainab, dwóch braci i rodzice przebywają od trzech miesięcy.

  • To jest więzienie. To nie jest ośrodek, to nie jest zamknięty ośrodek, to jest więzienie. Więzienie dla dzieci, dla rodziców, dla wszystkich ludzi tutaj, wszystkich uchodźców – mówi 17-letnia Zainab.

Migranci z polsko-białoruskiej granicy trafiają do ośmiu takich miejsc w kraju. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich kończy na ich temat przygotowywać raport. – Ogólny obraz, który się wyłania, nie jest obrazem pozytywnym – mówi Przemysław Kazimirski, dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w biurze RPO.

Najgorzej jest w Wędrzynie, gdzie doszło do buntu. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich ostrzegało, że może do niego dojść. Niedawno odwiedziło ośrodek trzeci raz. – Niestety wnioski są takie, że w ośrodku nie zmieniło się nic – podkreśla Przemysław Kazimierski.

Biuro Rzecznika panujące tam warunki określa jako nieludzkie, a ośrodek w ogóle nie powinien był powstać na czynnym poligonie wojskowym. – Przebywają tam osoby po traumach, doświadczeniach wojennych. Sam pobyt, w którym nie trudno jest usłyszeć jakieś strzały, jakieś huki, może potęgować i degradować zdrowie psychiczne tych osób – zwraca uwagę Przemysław Kazimierski.

Zmienione przez Prawo i Sprawiedliwość prawo pozwala na to, żeby migranci przebywali na przestrzeni 2 metrów kwadratowych na osobę. To o jeden metr mniej niż w więzieniu. Migranci mogą wychodzić na spacer czasami tylko dwa razy dziennie. Popadają w depresję i podejmują próby samobójcze.

  • Dla mnie to było najbardziej wstrząsające, że 9-letnia dziewczynka powiedziała mi na jednym z widzeń, że ona nie chce żyć – mówi Nina Michnik, która z języka arabskiego tłumaczy rozmowy z migrantami. Wolontariuszka organizacji „Podróżnych Ugościć” była w strzeżonym ośrodku. Rozmawiała też z Tibą, która opowiadała o życiu w Iraku. – Ciężko było im żyć. Przeżyła między innymi zamach bombowy w szkole – dodaje.
  • To jest dziewczynka, która rzeczywiście miała ciężkie przeżycia. Potem pobyt na granicy i pobyt w ośrodku dalej nie pomogły w tych problemach – tłumaczy Monika Wanke-Rytt, zastępca dyrektora Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Podobnych historii jest więcej. Migrantom można pomóc, przekazując paczkę. – Potrzeby są tak wielkie, że cały czas przygotowujemy paczki. Każdy może przygotować taką paczkę dla konkretnej osoby, począwszy od małego dziecka po starszą osobę – mówi fotograf i wolontariusz „Podróżnych Ugościć” Antoni Mantorski.

Polski Czerwony Krzyż, który także dostarcza migrantom paczki, chciałby robić więcej – na przykład zapewnić migrantom regularną opiekę medyczną, ale nie dostaje na to zgody.

  • Nie mówimy: pomóżcie nam pomagać, ale przede wszystkim pozwólcie nam pomagać – podkreśla członek zarządu głównego Polskiego Czerwonego Krzyża Michał Mikołajczyk.

A chcą pomagać osobom, które przez wiele miesięcy czekają na decyzję o swojej przyszłości w miejscu, w którym często nie powinny się znaleźć. – Pozbawienie wolności, czyli umieszczenie w ośrodku strzeżonym dla cudzoziemców, musi być zawsze środkiem ostatecznym – podkreśla Przemysław Kazimierski. W praktyce jest odwrotnie”.

Przeczytałeś, Czytelniku. Teraz już wiesz.

Tup, tup, tup…

5. Tymczasem człowiek, który przedstawia się jako premier polskiego rządu, pan Pacynka Kłamliwa, wybiera się do Madrytu na zebranie europejskiej międzynarodówki nazistowskiej.

Tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup, tup.

6. Regionalny parlament Katalonii przyjął rezolucję, w której oficjalnie ułaskawia setki kobiet uznanych za czarownice i skazanych na śmierć przez hiszpańskie władze między XV i XVIII wiekiem (https://tvn24.pl/…/hiszpania-polowania-na-czarownice…). Uchwała, przyjęta zdecydowaną większością głosów, oczyszcza ponad 700 kobiet.

D.O. zastanawia się, kto głosował „przeciw”. I domyśla się, kto.

Nasz Sejm jeszcze ich nie ułaskawił; ani myśli. Jeśli już to o usypaniu nowych stosów.

Według hiszpańskich historyków, Katalonia była jednym z pierwszych regionów w Europie, gdzie odbywały się polowania na czarownice. Naukowcy twierdzą również, że to właśnie tam los kobiet oskarżanych o czary był najokrutniejszy.

„Dawniej nazywali nas czarownicami, teraz nazywają nas “feminazistkami”, histeryczkami lub seksualnymi frustratkami. Dawniej przeprowadzali polowania na czarownice, dziś nazywamy to kobietobójstwami – mówiła w parlamencie deputowana Jenn Diaz ze współrządzącej Katalonią partii Esquerra Republicana de Catalunya.

Podobne inicjatywy miały miejsce w Szkocji, Szwajcarii oraz Norwegii.

Szacuje się, że w latach 1580-1630 w całej Europie za czary skazano na śmierć około 50 tysięcy osób. 80 procent z nich stanowiły kobiety.

“Podczas gdy w północnej Europie szalały polowania na czarownice, w Hiszpanii Inkwizycja miała ręce pełne roboty, prześladując Żydów i muzułmanów. W Katalonii polowania na czarownice trwały tam aż do XVIII wieku. Uważa się, że pierwsze prawo przewidujące karę za czary uchwalono w mieście Lleida w Katalonii w 1424 roku.

Autorzy artykułów na ten temat uprzejmie przemilczają, kto mianowicie uchwalił owo prawo, oraz wszystkie następne.

Według Pau Castell’a, profesora historii współczesnej z Uniwersytetu w Barcelonie, “czarownice” często obwiniano za nagłą śmierć dzieci lub słabe zbiory. W przeciwieństwie do reszty Europy, w Katalonii kobiety oskarżane o czary zwykle wieszano, a nie palono na stosie. Jak wyjaśnia Castell, było to rozwiązanie tańsze i nie wymagało marnowania drewna opałowego.

7. Tam, gdzie Kościół ze swoimi obskuranckimi prawami i okrutnymi praktykami tłumienia wszelkiej wolności myśli był najsilniejszy, następował upadek instytucji państwowych, upadek oświaty, literatury, wszelkich sztuk w ogóle. Przodowały cztery państwa: Włochy, Hiszpania Portugalia i Polska.

Polska swoje „semper fidelis” przypłaciła rozbiorami; z największego i jednego z najbogatszych krajów w Europie, po Soborze Trydenckim weszła w okres totalnej degrengolady, by w efekcie zniknąć z map świata. Longa manus Kościoła – Targowica, złożona głównie z kościelnych dostojników – wolała oddać niepodległość, byleby nie dopuścić do Polski myśli oświeceniowych.

We Włoszech cudowny Botticelli po Soborze zaczął malować sztampowe, religijne bohomazy. Praktycznie zanikła – aż do XX wieku – najbardziej w świecie rozwinięta literatura, uniwersytety stały się strażnikiem fanatycznej ortodoksji, stojącej na straży doczesnej potęgi Kościoła. Kraj pogrążył się w totalnym chaosie i wewnętrznych walkach dzielnicowych, a przede wszystkim – z kraju arcybogatego, władcy Morza Śródziemnego, popadł w skrajną nędzę, z której zaczął wychodzić dopiero w drugiej połowie XX wieku.

Hiszpania podźwignęła się z upadku i chaosu, w jaki wpadła pod wpływem potrydenckiej inkwizycji i rozpanoszenia Kościoła dopiero po śmierci Francisco Franco, kiedy państwo ogłosiło swoją świeckość. A przecież była ociekającą bogactwem potęgą, która według własnego widzimisię dzieliła świat, jak w Traktacie z Tordesillas.

Portugalia po królu Jerzym V z globalnej potęgi kolonialnej, spadła do roli najuboższej prowincji Europy: jeszcze na początku lat 90. ub. wieku D.O. nalewał do samochodu benzynę za pomocą ręcznej pompy, bo na trasie z Setubal do Lagos brakowało nie tylko elektryczności, ale i brukowanych i asfaltowanych dróg.

To jest prawidłowość, to jest reguła. Nigdy nic podobnego nie stało się w krajach, które przyjęły protestancką Reformę.

Uważaj, Polsko. Historia lubi się powtarzać.

8. Na antypodach obskurantyzmu stoi wiadomość, nadchodząca zza oceanu Atlantyckiego (https://www.bbc.com/news/world-us-canada-60149781): Biden prawdopodobnie nominuje pierwszą czarną kobietę do Sądu Najwyższego. Liberalny sędzia Stephen Breyer, ogłosił, że ma zamiar przejść na emeryturę w czerwcu, pod koniec obecnej kadencji Sądu Najwyższego. Faworytką do objęcia po nim stanowiska jest pani Ketanji Brown Jackson, lat 51. W czerwcu ub. roku pani Jackson została potwierdzona na stanowisku w Sądzie Apelacyjnym Stanów Zjednoczonych dla Dystryktu Kolumbii (tego z Waszyngtonem).

Biden nominuje pierwszą czarną kobietę do Sądu Najwyższego

Tylko dwóch Afroamerykanów – obaj mężczyźni – zasiadali w SN: sędzia Thurgood Marshall w latach 1967-1991 i jego następca sędzia Clarence Thomas.

Wybitna prawniczka, pani Ketanji Brown Jackson
Kolejna drażliwa bitwa z Sądem Najwyższym to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuje Ameryka — ale prawdopodobnie tego czeka nas…
Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje wewnętrznie wyobcowana Ameryka, jest alienująca bitwa o potwierdzenie Sądu Najwyższego. Ale to prawie na pewno czeka nas po decyzji sędziego Stephena Breyera o przejściu na emeryturę.
Pierwszy wybór prezydenta Joe Bidena stworzy moment nadziei dla walczącej administracji, oferuje senackim demokratom bardzo potrzebny strzał w kierunku jedności i może rozbić kolejny szklany sufit, ponieważ Biden planuje nominować czarną kobietę.
I pomimo ograniczonej większości w Senacie, Demokratom powinno być stosunkowo łatwo szybko potwierdzić nową sędzię, bez żadnych głosów republikanów, zanim zaryzykują utratę izby w wyborach śródokresowych.
Pozbawiony dramatów proces Sądu Najwyższego mógłby wzmocnić poszarpany wizerunek Kongresu, pomóc prezydentowi, którego notowania spadają, i zrobić coś dobrego dla nadszarpniętej reputacji sądu coraz bardziej uwikłanego w politykę. Ale zastąpienie Breyera, liberała, nie zmieni konserwatywnego bilansu sądu 6-3, mogłoby się wydawać, że tym razem stawka jest niższa.
Może być zdjęciem przedstawiającym 9 osób i tekst „Current justices on the US Supreme Court Nominated by Republican president John Roberts Samuel Alito Clarence Thomas Neil Gorsuch Brett Kavanaugh Nominated by Democratic president Amy Coney Barrett Stephen Breyer Elena Kagan Sonia Sotomayor BBC”
Obecni sędziowie amerykańskiego Sądu Najwyższego

9. Był taki czas, kiedy Wisła chciała Niemca. Gdzieś za Włocławkiem napotykała na czoło lodowca, spowijającego Północną „Polskę” (Cudzysłów, bo to była na 8 tysięcy lat przed przybyciem zza Kaukazu, lub z równin irańskich pierwszych osadników, nazwanych później przez Rzymian „Sclavusami” – niewolnikami, a ze „sclavusa” zrobił się „Slavus” i tak już Słowianom zostało). I kiedy Prawisła napotykała na lodowiec, skręcała na zachód, łączyła się z Praodrą i już razem, zbierając po drodze inne rzeki, wpadały do Morza Północnego. Nawet długo po ustąpieniu zlodowacenia, 9700 lat p.n.e. Wisła szukała sobie długo jakiegoś prostszego koryta, aż wreszcie je sobie wyżłobiła po drodze do Bałtyku.

10. Dobra wiadomość z Rodżawy (wschodniej części syryjskiego Kurdystanu): Kurdowie odzyskali kontrolę nad więzieniem Gwajran w Hasace na północy Syrii dla terrorystów z tzw. „Państwa Islamskiego”.

https://wyborcza.pl/7,75399,28045767,syria-kurdowie…

Sześć dni walk, setki ofiar i kilkaset uwięzionych w środku dzieci. Terroryści z Państwa Islamskiego, którzy zabarykadowali się w więzieniu, biorąc ponad 800 dzieci jako zakładników, ostatecznie złożyli broń.

Zaczęło się 20 stycznia, kiedy dwa samochody prowadzone przez zamachowców samobójców wjechały w bramy więzienia, otwierając przejście dla setki bojowników, którzy wdarli się do środka i się zabarykadowali. Szybko dołączyli do nich więźniowie, którzy starli się ze strażnikami, odebrali im broń i wzięli za zakładników. Ponadto „uśpione komórki” „P.I.” przejęły okoliczne budynki, z których atakowały bojowników kurdyjskich, zmierzających do więzienia.

Pomogli Amerykanie, którzy nadal mają w północno-wschodniej Syrii ok. siedmiuset żołnierzy i wsparli SDF nalotami. Gdyby nie było dzieci, operacja trwałaby dzień – dwa. Gdyby się nie poddali, wiedzieli, co ich czeka – zapewnia dziś rzecznik Syryjskich Sił Demokratycznych, Aram Hanna. – Cały teren był otoczony i w pełni kontrolowany przez nasze siły. Po prostu nie mieli innej opcji.

Nie jest jasne, ilu radykałów uciekło w czasie ataku na więzienie. P.I. chwali się, że blisko ośmiuset, jednak SDF twierdzi, że większość zbiegów została złapana.

Trwa liczenie ofiar. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka wylicza, że zginęło co najmniej 181 osób, w tym 124 terrorystów, 50 policjantów, bojowników Syryjskich Sił Demokratycznych i strażników więziennych.

Human Rights Watch informował, że osadzeni, z którymi udało się skontaktować, opowiadali, że ok. 15-20 chłopców – zakładników zginęło.

11. „The Guardian” (https://www.theguardian.com/…/lithuanian-girls-letter…) opisuje historię listu, dostarczonego z 51-letnim opóźnieniem.

List napisany do 12-letniej dziewczynki na Litwie został dostarczony 51 lat po tym, jak został wysłany przez kumpla z Polski.

List polskiej przyjaciółki korespondencyjnej do litewskiej dziewczynki dotarł po 51 latach. Odkrycie 18 listów w dawnym urzędzie pocztowym w Wilnie ostatniego lata, wywołał wysiłki odnalezienia odbiorców.

„Myślałam, że ktoś ze mnie żartuje”, powiedziała Genovefa Klonovska po otrzymaniu listu, który zawierał ręcznie robioną różę i dwie papierowe lalki.

List wraz z 17 innymi listami wypadł zeszłego lata z otworu wentylacyjnego, gdy w dawnym urzędzie pocztowym na obrzeżach Wilna, stolicy Litwy, wyburzono ścianę.

„Pracownicy zasugerowali, abyśmy wyrzucili stare listy, ale ja zadzwoniłem na pocztę” – powiedział Jurgis Vilutis, właściciel budynku. „Tak się cieszę, że się zainteresowali”.

W Wilnie zmieniły się nazwy ulic i ich numeracja, a pracownicy poczty miesiącami szukali odpowiednich domów i rozmawiali z obecnymi najemcami i sąsiadami, śledząc, dokąd przenieśli się odbiorcy. Znaleziono tylko pięciu odbiorców. W kilku przypadkach zagubiony list wręczono dzieciom zmarłych adresatów.

„Czuliśmy moralny obowiązek to zrobić” — powiedział Deimante Zebrauskaite, szef działu obsługi klienta w Poczcie Litewskiej.

W liście do Klonovskiej, ostemplowanym w 1970 roku i dostarczonym w grudniu ubiegłego roku, dziewczyna o imieniu Ewa skarżyła się, że autobusy nie dojeżdżają już do jej wioski, zmuszając ją do chodzenia w temperaturze -23 st. C. Poprosiła też o zdjęcia aktorów.

Teraz, po sześćdziesiątce, Klonovska nie pamięta Ewy. Prawdopodobnie napisała do niej po znalezieniu jej adresu w ogłoszeniu w gazecie dla korespondencyjnych przyjaciół, a związek ustał po niedoręczeniu listu.

„To tak dobrze, że list był nieistotny. Strata nie zmieniła naszego życia” – powiedziała Klonovska. „A co, jeśli dostarczyli zgubiony list od zalotnika do jego ukochanej, a ich ślub nigdy się nie odbył?”

12. Okazuje się, że w Polsce istnieje konkurs na „Statutowy Absurd Roku” (https://krakow.wyborcza.pl/…/7,44425,28046025,zakaz…)

Konkurs organizuje Stowarzyszenie Umarłych Statutów. To inicjatywa, która działa na rzecz upowszechniania wiedzy na temat praw uczniów, które nie zawsze są przestrzegane. Wśród wielu zgłoszeń, zaszczytne, trzecie miejsce zajął, zapisany w statucie Szkoły Podstawowej nr 45 im. Jana Matejki w Łodzi zakaz noszenia spodni przez dziewczynki w trakcie uroczystości szkolnych.

Szawle z Tarsu, biedny impotencie, cóżeś ty narobił pokoleniom chrześcijan!

Drugie miejsce zajęły ex-aequo Liceum Sztuk Plastycznych im. Stanisława Kopystyńskiego w Zespole Szkół Plastycznych we Wrocławiu oraz Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. Piotra Potworowskiego w Poznaniu, które zapisały w statucie, że autorskie prawa do pracy, wykonanych przez uczniów, szkoły nabywają nieodpłatnie i mogą je sprzedać, a pieniądze będą przeznaczane na działalność szkoły.

Zdecydowanym triumfatorem tegorocznego wydania „Statutowego Absurdu Roku” zostało Katolickie Liceum Ogólnokształcące im. Świętej Rodziny z Nazaretu w Krakowie, które w statucie zapisało, że „Ucznia obowiązuje w szkole i poza nią bezwzględny zakaz: […] podejmowania aktywności seksualnej, polegającej na: odbyciu stosunku seksualnego, udziału w imprezach o charakterze erotycznym oraz pozowania do filmów i zdjęć pornograficznych, publicznym [PiSownia oryginalna placówki oświatowej] podejmowaniu zachowań o zabarwieniu seksualnym”.

Autorzy plebiscytu podkreślają, że „nie jest to, jak by się wydawało, szkoła stricte wyznaniowa, czyli prowadzona i finansowana w całości przez kościół lub związek wyznaniowy”, bo jest finansowana przez ciebie, Czytelniku i przez D.O. też.

Jacek Pałasiński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.