08.02.2022
1. Umarł Zbigniew Namysłowski. Towarzysz całego życia. Geniusz. Dostarczyciel rozkoszy muzycznych i wszystkich równie rozkosznych okoliczności, które im towarzyszyły. Ambasador najlepszej Polski. Artysta. D.O. płacze. Dobrze, że przynajmniej jego dźwięki będą wieczne.
… Dnia 07.02.2022 odszedł Zbigniew Jacek Namysłowski – nasz Mąż, Tata, Dziadek – saksofonista jazzowy, kompozytor, aranżer, nauczyciel wielu pokoleń młodych muzyków, leader i chociaż sam tego określenia bardzo nie lubił – legendarny polski jazzman. Bardzo trudno jest nam teraz napisać wszystko, co czujemy, trudno jest nam również podsumowywać jego dokonania, bo to, co teraz czujemy to przede wszystkim olbrzymia pustka i rozpacz.
Z ogromną czułością posyłamy Państwa przed głośniki, aby mogli Państwo wspólnie uczcić pamięć Zbigniewa Namysłowskiego, słuchając jego nagrań. To, co dla Taty było bez wątpienia jedną z najważniejszych rzeczy to muzyka jazzowa. Saksofonem i kompozycjami komunikował się ze światem najszczerzej i najgłębiej. Nie przestawał tworzyć, występować oraz nieustannie planował udział w koncertach już w najbliższych tygodniach. Jesteśmy przekonani, że jego muzyka przetrwa, a co za tym idzie, Tata będzie zawsze z nami, a także z Państwem.
Informacje dotyczące pogrzebu nie są nam jeszcze znane i zostaną podane w późniejszym terminie.
Pogrążona w żałobie Rodzina (strona artysty na Facebooku)…
2. Wczoraj 30 lat skończył Traktat z Maastricht. 7 lutego 1992 r. w mieście o tej samej nazwie w prowincji Limburg, na południu Holandii, na granicy z Belgią i kilka kilometrów od granicy z Niemcami, głowy państw ówczesnych 12 państw członkowskich Wspólnoty Europejskiej – Belgia, Dania, Niemcy, Grecja, Hiszpania, Francja, Irlandia, Luksemburg, Holandia, Portugalia, Wielka Brytania i Włochy – spotkały się, by podpisać Traktat ustanawiający Unię Europejską: „Nowy etap w procesie tworzenia coraz ściślejszej Unii między narodami Europy, w której decyzje podejmowane są jak najbliżej obywateli”.
D.O. myśląc o Traktacie z Maastricht, czuje wzruszenie. Tam ziściły się jego marzenia. Odkąd znów mógł pisać i gadać do polskich mediów, był prawie wszędzie tam, gdzie rozmawiano o europejskiej polityce Polski. I to było piekielnie ważne, ale jednocześnie D.O. myślał o Europie, o pokoju, o prospericie, o przyszłości i perspektywach dla kontynentu i świata i – lat but not least – o „alle Menschen wurden Brüdern” – jak głosi hymn europejski. Teraz się śmiej, Czytelniku, z naiwnego idealisty, zdziwaczałego staruszka, któremu – co za kretyn! – nadal marzy się, żeby wszyscy ludzie byli braćmi…
D.O. pielgrzymował do Maastricht. Wykorzystał jakiś fragment swoich wakacji, żeby nakręcić miejsce podpisania Traktatu i pałacyk na wzgórzu za miastem, w którym odbył się bankiet po ceremonii podpisania. Był ciepły, ale deszczowy dzień. D.O. był z kamerą, ale deszcz zacinał tak, że na obiektywnie wciąż były krople. Więc tylko zdjęcia z pałacyku bankietowego wyszły piękne. Zieleń, jaką tylko północna Europa potrafi urodzić, soczysta, mokra, widok na rozciągającą się poniżej dolinę, po lewej stronie wzgórze porastał las… Pałacyk uroczy, urządzony w stylu rococo, na ścianach draperie i flamandzkie obrazy, srebrna zastawa na białych obrusach, kosztowne i kunsztowne żyrandole…
Wtedy nadawałem „Zagadki według Jacka”, a zdjęcia z tego pałacyku okazały się jedną z trudniejszych: rzadko kto tam dociera. A warto: D.O. pamięta ten pałacyk, tan zachwyt, to poczucie obcowania z historią i ta zazdrość, że nikt tego nigdy nie zbombardował, nie zdewastował, nie rozszabrował, że coś tak sobie może być, trwać przez stulecia bez zbędnych zmian, jako świadek historii człowieczej kultury.
Teraz Traktat z Maastricht jest dziewczynką do bicia wszelkich nazioli, populistów, suwerenistów, neo i vetero faszystów, neo i vetero komunistów. Mówią, że ten pułap deficytu ustalony w Maastricht na 3% jest antyludowy. Mówią, że 60% deficytu państwa jest przeszkodą w rozwoju. A w D.O. aż się flaki przewracają, kiedy słyszy te kryminalne brednie! D.O. bywał w życiu zadłużony i wie, czym to pachnie. Sam bardzo by nie chciał i równie mocno nie chciałby, żeby zadłużało się którekolwiek z państw, jakie ukochał i jakiemu dobrze życzy.
Pandemia sprawiła, że rygory Maastrich zawieszono. Długi eksplodowały.
A D.O. jest przywiązany do teorii, głoszącej, że zadłużenie jest jedną z głównych przyczyn wojen. W obliczu alternatywy: wojna lub upadek – rządzący na ogół wybierają wojnę. Bo też i idea wzbogacenia się przez rabunek jest wspólna dla ogromnej większości polityków wszystkich epok.
Myślałeś tak, Czytelniku, kiedykolwiek o logice historii?
3. Mogła mieć 11–12 lat. Wracała ze szkoły, okutana, bo wiatr i śnieg z deszczem, plecak. Wielka wełniana czapka. Długa ulica była pusta: tylko ona. Dokoła domki jednorodzinne, ogrodzenia, bramy. Szła sprężyście, wulkan energii, jak to u dzieci. D.O. jechał powoli, bo na ulicy był jeden garb za drugim. I pewnie nie zwróciłby na nią uwagi, gdyby nagle, niespodziewanie, nie zaczęła stawiać susów: ciach, ciach, szybko, szybko. Biegła, ale jakoś tak dziwnie. Czerwony plecak podskakiwał w rytm susów. Nie trwało to długi: po chwili jednak wróciła do poprzedniego rytmu.
D.O. się zadumał: dlaczego? Co ją skłoniło do susów?
Przyjrzał się bliżej. Gdy zaczęła susać była gdzieś tu: zaczęła się posesja z brzydkim, ceglanym domem, płot z drucianej siatki i niskie tuje za nim. Czy susy miały jakiś związek z tym miejscem?
D.O. otworzył okno: miały! Między siatką a tujami biegał pies. Nieduży, więc pewnie głośny: one zawsze nadrabiają niedostatki wzrostu ujadaniem. Teraz już nie szczekał, tylko dyszał triumfalnie, zwycięzca i pogromca przechodzącej dziewczynki.
D.O. pomyślał, że i on też przyspiesza, gdy ktoś nań ujada.
Innymi słowy: Brysia mijam zaś z daleka, bo nie lubię, gdy ktoś szczeka!
4. Ale, ale, może niebawem się rozstaniemy. Mr. Zuckerberg i jego Meta Platforms Inc. zapowiedział, że może wycofać Facebooka i Instagrama z Europy, jeśli nie będzie w stanie przesyłać danych europejskich użytkowników do USA (https://www.bloomberg.com/…/meta–may–pull–facebook…).
Trybunał Sprawiedliwości UE w 2020 r. uznał przesyłanie danych D.O. i twoich, Czytelniku, za nielegalne, bo jest RODO, do którego Amerykanie nie zamierzają przystąpić. Unia nie ukrywa obaw, że dane obywateli europejskich nie są bezpieczne w USA.
Był taki fajny film Wajdy: „Wszystko na sprzedaż”. Ale to, o czym mówił Wajda, to zdecydowanie nie było „wszystko”. Wszystko to dopiero wyciągnął z nas Zuckerberg i jemu podobni. Jesteś, Czytelniku towarem, jak afrykańscy niewolnicy, wysyłani w nieznane, żeby zarabiali na swoich nowych właścicieli. Więc, jeśli nadal myślisz, że jesteś panem siebie, co najwyżej inwigilowanym przez szajkę, to porzuć te ułudy: jesteś towarem, przechodzącym z rąk do rąk i nie masz na to żadnego wpływu.
5. Nb. w USA następuje to, co określono jako „Wielka rezygnacja”. Czyli masowe odchodzenie pracowników od źle płatnej pracy, od pracy w trudnych warunkach, od pracy uwłaczającej godności. Możesz poczytać na ten temat więcej tu: https://tvn24.pl/…/wielka–rezygnacja–w–usa–biznes… .
Zaczęło się to wiosną 2021 r. Liczba odchodzących z pracy Amerykanów przez dziesięć miesięcy z rzędu przekraczała dane sprzed epidemii. Od marca do grudnia 2019 r. miesięcznie odchodziło z pracy średnio 2,32 proc. zatrudnionych, a dwa lata później w tym samym okresie już 2,78 proc. Rekordowa liczba 4,53 miliona Amerykanów zrezygnowała z pracy w samym tylko listopadzie 2021 r.
W wielu stanach brakuje kasjerów, kierowców ciężarówek i autobusów, a restauracje muszą pracować krócej przez niedobór personelu.
Podobno to pandemia skłoniła wielu ludzi do przewartościowania swych priorytetów. Dlatego pracodawcy zmuszeni są zwiększać płace i oferować lepsze jej warunki. Hurra.
Robią to tym chętniej, że zastąpienie pracownika kosztuje od 6 do 9 miesięcy jego wynagrodzenia. W przypadku pracownika zarabiającego 5 tys. dolarów miesięcznie to koszt 30–45 tys. dolarów; głównie na rekrutację i szkolenia.
Pogłówkuj, Polaku, pogłówkuj!
6. W czasach młodości D.O. modne były „szczyty”. Dziś to się nazywa „sucharami”, jeśli nie wymyślono jakiegoś nowszego określenia na krótkie paradoksalne wice. Wśród nich był wulgarny „szczyt bezczelności”. Uczciwszy uszy brzmiał tak: „narobić komuś na wycieraczkę, zadzwonić i poprosić o papier”.
No, ale jest już nowy szczyt bezczelności. Osiągnął go lokator Pałącu Namiestnikowskiego, mówiąc po spotkaniach w Brukseli z Ursulą von der Leyen, Charles’em Michelem i Jensem Stoltenbergiem: W tej chwili najważniejsze jest utrzymanie jedności w Unii Europejskiej i NATO”.
To oczywisty dowód na to, że Jowisz wcale nie jest gromowładny, bo gdyby był, cisnąłby piorunem w sam środek tej tonsurki i spopielił ją na miejscu z przyległościami.
7. Ce qu’il faur savoir, to to, że Nevil Chamberlain tym razem urodził się po drugiej stronie Kanału La Manche, zwanego po drugiej stronie kanału La Manche „English Channel”. Zmienił nazwisko na bardziej francuskie.
8. Podczas konferencji prasowej, Macron gadał i gadał, a nic nie powiedział, Bla, bla, bla, bla! I jeszcze raz bla! D.O. jest zły, że zmarnował mu tyle czasu tym bełkotem!
Putin zaś uraczył słuchaczy całym arsenałem propagandowym, umiejętnie przygotowanym przez wydział dezinfo FSB. Prawie zdołał przekonać D.O., że to Ukraina jest agresorem, a Rosja ofiarą.

9. Macron przed spotkaniem powiedział, że Moskwa musi prowadzić dialog z Rosją, bo inaczej, to kto inny będzie za nas decydował. A „my” umiemy cokolwiek decydować? Od kiedy? W 1938 umieliśmy? W Teheranie i Jałcie? Podczas Wojny Koreańskiej? Podczas Zimnej Wojny, nim Rosjanie ukradli przepis na bombę atomową? Podczas Konfliktu Bałkańskiego? Cała ta wizyta w Moskwie nie jest kolejnym dowodem na to, że nadal nie potrafimy decydować?

10. Z punktu widzenia władz Francji jedynym, do czego można obecnie nakłonić Putina, jest odłożenie ataku na Ukrainę w czasie i przekonanie go, iż jest możliwe stworzenie pola do dalszych rozmów, które z czasem mogłyby przynieść rezygnację z takich planów. (https://wyborcza.pl/7,75399,28081749,emmanuel–macron…)
11. Pomysł Macrona miał być podobno taki, żeby doprowadzić do „finlandyzacji” Ukrainy. Przemienienia jej w rodzaj poduszki między Zachodem a Rosją. Idea mało oryginalna, nieprawdaż? I co, naprawdę Macron wierzy, że Rosja będzie przestrzegać postanowień ewentualnego planu Macrona? Że w ten sposób nie skazuje Ukrainy na rolę wasala Moskwy?
Coś się D.O. wydaje, że ten, który wnosił się na piedestał „obrońcy wartości europejskich”, podróżą do Moskwy w rzeczywistości je zdradził.
12. Olaf Scholz: „Kurs rządu federalnego od wielu lat jest jasny: nie dostarczamy broni na obszary objęte konfliktami i z tego powodu nie wyślemy na Ukrainę śmiercionośnej broni”.
Scholz w poniedziałek spotkał się z Bidenem, i rozmawiał z nim o przygotowaniach ro rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
W poniedziałek przyszłego tygodnia Scholz ma rozmawiać z Putinem o tym samym.
Zdąży przed wojną?
13. Albowiem nowe zdjęcia satelitarne uzyskane przez CNN pokazują, że duża baza w Jelni, gdzie znajdowały się rosyjskie czołgi, artyleria itp., została w dużej mierze opróżniona, a sprzęt najwyraźniej przeniesiony znacznie bliżej granicy w ostatnich dniach.

Było tam około 700 czołgów, bojowe wozy piechoty i wyrzutnie pocisków balistycznych.
Zdjęcia satelitarne przedstawiają ślady odjeżdżających pojazdów.
14. Ukraiński minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba napisał na Twitterze: „Nie wierz w apokaliptyczne przepowiednie. Różne stolice mają różne scenariusze, ale Ukraina jest gotowa na każdy rozwój”. Ukraina przypomina Polskę z 39: silni, zwarci i gotowi!
A tymczasem swoim rządzącym ufa 9% Ukraińców.
15. „Putin nie zacznie wojny, którą może przegrać” – mówią specjaliści. D.O. jest tego samego zdania. Chociaż… CNN dostał podsłuchy rozmów wysokich oficerów rosyjskich, narzekających na chaos i brak realizmu w planach inwazji: „to nie będzie takie łatwe, jak się wydaje Putinowi, to będzie znacznie droższe”.

Według oceny Pentagonu przekazanej amerykańskim mediom przez przedstawicieli administracji rosyjska inwazja na Ukrainę na pełną skalę mogłaby zakończyć się zajęciem Kijowa w 2–3 dni, ale kosztem około 3–10 tysięcy zabitych rosyjskich żołnierzy, 5–25 tys. zabitych żołnierzy ukraińskich i 25–50 tys. ofiar cywilnych. To z kolei wywoła falę 1–5 mln uchodźców. Zdaniem administracji atak może nastąpić „w każdej chwili”, choć Rosja – jak podała Agencja Reutera – zgromadziła dotychczas około 70 procent sił potrzebnych do agresji na pełną skalę. (https://tvn24.pl/…/konflikt–rosji–z–ukraina–i–zachodem…).

16. A tymczasem na Łukaszenkę można zawsze liczyć. Szczery chłopak! Zdradza na każdą prośbę nawet najbardziej tajne plany rosyjskiego sojusznika. Pytany o to, czy rozpoczynające się za kilka dni manewry wojskowe wymierzone są „przeciwko Ukrainie”, odpowiedział: „jeśli będzie trzeba, to i przeciwko Ukrainie i przeciw NATO”.

Wywiad z uzurpatorem z kołchozu przeprowadził Władimir Sołowiow, taki tamtejszy Ziemiec.
– Zanim się oni (Zachód) tam obejrzą i przyślą tu jakieś wojska, my będziemy stali przy kanale La Manche. Czy oni nie widzą, jaką moc ma ODKB (współczesna rosyjska kopia Układu Warszawskiego)? Czy rozumieją, że nie ma sensu z nami walczyć, przede wszystkim z Rosją? Nie mówimy nawet o broni atomowej, ale lepiej nie ruszajcie nas! […]
Wojna z Ukrainą – jeżeli wybuchnie – trwałaby trzy–cztery dni, bo nie będzie tam z kim walczyć. A w ciągu najbliższych 15 lat Ukraina będzie państwem związkowym z Rosją, jeśli nie popełnimy błędów.

17. Tak że tak wygląda dialog z Rosją i wiara w to, co mówi Putin Macronowi i innym pielgrzymom appeasementu.
Jacek Pałasiński
