Jacek Pałasiński: Drugi obieg (233)13 min czytania

()

11.03.2022

Antalya. Po co Ławrow tam pojechał? Wygłosić odwieczną pogadankę propagandową?

1. Hello, sir.
–Я с вами говорить поанглийски не буду.
–And I don’t want to speak with you in Russian.
–Тогда нам не о чем говорить.
–OK, I will use Ukrainian, you Russian, we’ll understand each other.
–Может быть.
–Panie ministrze, zanim przejdziemy do rozmów: przyniosłem tu trochę zdjęć, pokazujących co rosyjskie wojska robią na Ukrainie; proszę je obejrzeć.
–Nie mam najmniejszego zamiaru.
–Ale jeśli pan na nie nie popatrzy, nasza rozmowa będzie kulawa.
–Znam ja waszą faszystowską propagandę.
–Pan tak poważnie? Pan naprawdę uważa, że to jest propaganda, a rząd ukraiński to faszyści?
–Tak uważam i tak mówię. Długo będziemy tak rozmawiać o niczym?
–Nie popatrzy pan na te zdjęcia? Rozbite waszymi rakietami szpitale, przedszkola, szkoły, dzielnice mieszkaniowe?
–Nie, są spreparowane.
–Siergieju Wiktorowiczu, co z was za człowiek?
–Dosyć tego.
–Jak możecie co rano patrzeć w lustro, patrzeć w twarze swoich córek?
–Dosyć tego!
–Przecież pan doskonale zna Zachód, tam mieszkają pańskie córki, przecież pan wie, że ani Ukraina ani NATO nie są żadnym zagrożeniem dla Rosji.
–Albo zaczniemy mówić na temat, albo ja wychodzę.
–To o czym chciałby pan rozmawiać?
–O waszym poddaniu się.
–Przecież pan wie, że tego nigdy nie zrobimy.
–No to my was zmusimy.
–To się jeszcze okaże. Możemy porozmawiać o kwestiach humanitarnych?
–Przecież otworzyliśmy wam korytarze humanitarne: mieszkańcy mogą swobodnie przejść nimi do Rosji.
–Do Rosji? To ma być żart?
–A gdzie? Od razu do waszych imperialistycznych mocodawców w Waszyngtonie?
–Pan naprawdę wierzy w to, co mówi?
–No, widzę, że nie mamy o czym rozmawiać.
–Ja chciałem w imieniu mojego rządu zaapelować do władz rosyjskich o natychmiastowe potrzymanie agresji i wycofanie rosyjskich wojsk na teren Federacji.
–Żebyście dalej mogli dokonywać waszego ludobójstwa?
–Siergieju Wiktorowiczu, jesteśmy tu sami, we dwóch, przede mną nie musicie odgrywać waszej roli.
–Ja w imieniu mojego rządu żądam natychmiastowego zaprzestania działań przeciwko armii rosyjskiej, ustąpienie obecnego, marionetkowego rządu w Kijowie i umożliwienie wyboru władz, które będą reprezentować interesy wszystkich mieszkańców Ukrainy.
–Proszę dać spokój, przecież pan wie, że wy tej wojny wcale nie musicie wygrać, a jeśli nie wygracie, biada wam, biada Putinowi. I ja mówię, że nie wygracie: już się przekonaliście, jaki jest duch i jaka wola walki narodu ukraińskiego.
–Phi, narodu!
–Ten „phinaród” już rozbił 10% waszych sił w Ukrainie, z każdym dniem będzie więcej.
–Dobrze, to spotkanie nie ma sensu.
–Pozwólcie chociaż ewakuować ludność cywilną, przestańcie ostrzeliwać uchodźców.
–A wy, co w zamian oferujecie?
–24godzinne zawieszenie broni, jeśli i wy się do niego zobowiążecie.
–Zobaczymy.
(Podsłuchane w Antalyi w Turcji w czwartek rano)

2. Powszechnie rozlega się pytanie: co poszło nie tak? Przecież Rosjanie mają znakomite akademie wojskowe, mają kadry wyszkolone w bojach w Czeczenii, Gruzji, Syrii i Libii. Jak mogło dojść do tak nieudolnej inwazji, która przecież była metodycznie przygotowywana od końca października ub. roku? Jak można było tak skompromitować armię, na której wizerunek armii niezwyciężonej pracowały całe pokolenia, sztabowców, piarowców, polityków, specjalistów od dezinformacji?

Zabitych przez Rosjan mieszkańców Mariupola chowa się w masowych grobach. Inaczej się nie da: ostrzał trwa przez cały czas.

D.O. sądzi, że zna odpowiedź.

Zamyka się w jednym słowie: WIARA.

Wszędzie tam, gdzie wiara zastępuje chłodną, racjonalną analizę, musi dojść do katastrofy. To może być wiara religijna, może być wiara w ideologię, w „posłannictwo dziejowe”, w „misję cywilizacyjną” – nie ma znaczenia. To kończy się katastrofą.

Ukraina dzisiaj. Bucza, na przedmieściach Kijowa, rosyjska kolumna pancerna.

Putinowa Rosja oparta jest na wierze. Wierze w jedyność i absolutną wartość imperium rosyjskiego. Wierze, że Rosja ma prawo, a nawet obowiązek panować nad narodami ościennymi, roztaczać nad nimi „opiekę”, nagradzać i karać. Wierze, że świat dookoła Rosji jest wrogi, że Rosja jest twierdzą, oblężoną przez siły zła. Wierze, że „największym nieszczęściem XX wieku był rozpad Związku Radzieckiego”. Wierze w nieomylność swojego cara, I sekretarza, czy prezydenta – wodza narodu.

Wódz UWIERZYŁ, że Ukraińcy powitają rosyjskich żołnierzy kwiatami. UWIERZYŁ, że rząd ukraiński jest faszystowski. UWIERZYŁ, że w Kijowie rządzą marionetki Waszyngtonu. UWIERZYŁ, że Waszyngton i NATO są zagrożeniem dla Rosji. UWIERZYŁ, że ogromne rosyjskie armie – w sumie nawet 180 tysięcy żołnierzy i personelu dla armii pracującego – po dwóch dniach sporadycznych walk zrobią sobie defiladę na Chreszczatyku.

Dobrze, ale Rosja ma znakomicie wykształconych dowódców, szpiegów, dyplomatów, polityków: dlaczego nie powiedzieli wodzowi, że ta jego WIARA nie ma odbicia w rzeczywistości?

Bo wódz już nie słucha. Wódz uwierzył we własny geniusz i własną wszechmoc. Wodza nie interesowała już rzeczywistość. Nad rzeczywistością i jej chłodną analizą zapanowała WIARA wodza.

Okładka najnowszego „Economista”.

A ponieważ wódz jest jedynowładcą, to ta jego WIARA stała się obowiązującą wszystkich doktryną. Dowódcy, szpiedzy, dyplomaci, politycy mieli się podporządkować tej doktrynie albo zniknąć.

Jakie to dla Ukraińców szczęście, że przeciwko nim wystąpił wódz, który ich wyrzutniom rakietowym przeciwstawił swoją wiarę.

Podobno armia rosyjska wymieniła 8 generałów, odpowiedzialnych za ofensywę: nie wypełnili swojego zadania – won, ich wina! (https://tvn24.pl/…/atak-rosji-na-ukraine-szef-rady…). Podobno nowi naprawiają karygodne błędy logistyczne, popełnione przez poprzedników. Brak paliwa? Ciągną rurociąg, żeby od 10 dni unieruchomiona, 60-kilometrowa kolumna czołgów, transporterów i wyrzutni kolumna Rosyjska miała co wlać do baków. Ale D.O. podejrzewa, że w okolicy znajdzie się ktoś z zapałkami. No, niech będzie niewielka rakieta z drona.

Ach gdyby Ukraińcy mieli te 70 Migów, obiecanych, a nigdy nie dostarczonych! Ta i inne kolumny byłyby wymarzonym celem. Kunktatorska Europa, kunktatorska Ameryka „nie chce rozszerzać tej wojny”. Pewnie: niech się Ukraińcy za nas wykrwawią.

3. Szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksij Daniłow powiedział, że według prognoz amerykańskiego wywiadu wojnę wygra Ukraina. „Wczoraj komisja wywiadu Kongresu USA przesłuchiwała szefów służb wywiadowczych i wszyscy przewidują, że odniesiemy zwycięstwo. Czy to będzie trudne? Tak, będzie to trudne, nie możemy lekceważyć wroga. On jest jak szarańcza – pełznie, pełznie, pełznie… Ale wiem na pewno, że przeżyjemy, bo to nasza ziemia” (https://tvn24.pl/…/atak-rosji-na-ukraine-szef-rady…).

To jest cel, do którego dąży Putin, zdaniem włoskiego politologa i wydawcy. Lucio Caracciolo. To bardziej pomarańczowe to „Noworosja”, to zielone, to państwo wasalskie.

4. Lokator Pałacu Namiestnikowskiego potrząsał ręką wiceprezydentki USA przez 26 sekund. D.O. podejrzewa, że może to być jego największe osiągnięcie w życiu.

Po tym, jak już wymęczył biedna panią Harris (życie polityka czasami bywa nieznośne), wypowiedział prawdziwy potok banałów, no, bo co mógł wypowiedzieć?

Oto one: trzeba wyjątkowego filozofa, żeby na coś tak oryginalnego wpaść, nieprawdaż?: „to bardzo ważny moment w naszych wspólnych relacjach, ale przede wszystkim w sytuacji, z którą mamy obecnie w Europie, za naszą wschodnią granicą, na zaprzyjaźnionej z nami, Polakami, Ukrainie, gdzie rosyjskie wojska dokonują barbarzyńskiej agresji, mordując niewinnych ludzi, cywilów, bombardując szpitale położnicze, z których w dramatycznych okolicznościach na noszach wynoszone są ranne kobiety tuż przed porodem”. … „Nikt z nas się nie spodziewał, że w XXI wieku będziemy mogli zobaczyć takie sytuacje… Tym bardziej jest dla nas wszystkich tutaj w Polsce wielką satysfakcją, że pani wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Kamala Harris jest z nami tutaj dzisiaj w Warszawie, w naszym kraju, pokazując siłę i głębię więzi sojuszniczych, pokazując zdecydowane zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w bezpieczeństwo wschodniej flanki Sojuszu Północnoatlantyckiego, jak i Europy jako całości… Chcę z całą mocą podkreślić: nie ma żadnych wątpliwości, że razem ze Stanami Zjednoczonymi i naszymi pozostałymi sojusznikami w ramach NATO, jak i całym wolnym, uczciwym światem, stoimy po stronie Ukrainy”…

Co on wie o uczciwym świecie!?

No i przy okazji, wtrącił do swojego „angielskiego” spiczu zwrot „friendly dick”. Musiała się pani wiceprezydent ucieszyć.

5. A ciekaw jest D.O., czy Pani Kamala Harris zdaje sobie sprawę, jaką aferę szajka wykręciła z jej przyjazdem. Jeszcze przed południem zamknięto Al. Ujazdowskie, Jerozolimskie, trasę WZ i jeszcze kilka arterii. Potem, śladami Pence’a pojechała do Powsina do szkoły Amerykańskiej. Rano D.O. spotkał na prowadzących do Warszawy „S-kach” tabuny suk i kibitek policyjnych, obowiązkowo na sygnale, obowiązkowo, ile silnik daje. Nb. mijał tiry na rosyjskiej rejestracji, jadące ewidentnie z Białorusi. To co z tymi sankcjami?

Potem D.O. przejeżdżał Przyczółkową: już przed południem na wszystkich skrzyżowaniach stały radiowozy i kibitki, policjanci w letnich furażerkach i kurtkach nie sprawiających wrażenia, by chroniły przed bardzo rześką wczoraj pogodą. Defilada kolumny p. Harris zakończyła się po 17, ale armagedon komunikacyjny rozpoczął się wcześniej, a zakończył później.

Cóż to oznacza? Tyle, że nasi lubią przesadzać, to oczywiste, ale jest to także małe memento: Polska jest teraz krajem przyfrontowym i wszystko może się zdarzyć.

6. Parlament Europejski przegłosował rezolucję, ustanawiającą komisję śledczą w sprawie Pegasusa. No te zachodnie lewaki nie ustają w swoich atakach na Polskę, nieprawdaż? „Za” głosowało 635 europosłów, „przeciw” – 36 a 20 wstrzymało się od głosu. Hmmm… Kto głosował przeciw, niech no D.O. pomyśli…

Głosowano też nad powiązaniem praworządności z funduszami unijnymi. Oczywiście, że przeszło. Przeciwko głosowali jedynie słuszni posłowie jedynie słusznej partii, która tak doskonale radzi sobie z drożyzną, z inflacją, z uchodźcami, zwłaszcza tymi, którzy usiłują się przedostać z Białorusi, i której Polacy, w swej tradycyjnej mądrości zdecydowali się powierzyć stery władzy.

Jeden z posłów tejże partii powiedział był: „Nie zgadzamy się z treścią rezolucji. Głosowanie, ze względu na sytuację międzynarodową, wojnę na Ukrainie i poświęcenie obywateli krajów graniczących z Ukrainą na rzecz pomocy uchodźcom wojennym, w ogóle nie powinno się odbyć. Polska w krótkim czasie przyjęła największą liczbę uchodźców z Ukrainy i nadal ponosi ogromne koszty pomocy Ukraińcom”.

No jakby z ust wyjął tej pani… jak jej tam? Wrona, czy jakoś tak. Słowo w słowo coś takiego powiedziała parę dni temu. Czy oni przestali aktualizować „przekazy dnia”?

Ale posłowie opozycji „demokratycznej” głosowali „za”?

No nie! Opozycja w Polsce nie przestaje rozczarowywać zawsze i wszędzie. Wstrzymali się od głosu, bo „Mieliśmy spotkanie delegacji i ustaliliśmy, że to jest czas wojny i to nie jest moment na takie rezolucje”. Dopisali ich na mailing list „przekazów dnia” z Nowogrodzkiej?

Cóż: przyjdzie się pogodzić, że szajka będzie tu wiecznie.

7. Prezydenci miast skarżą się, że rząd im mówi, że pieniądze na uchodźców z Ukrainy już się skończyły (https://warszawa.wyborcza.pl/…/7,54420,28207757,rzad…). Tymczasem do Polski już zmierza ze zbombardowanych i ewakuowanych miast kolejny milion uchodźców (bombardowanych i ewakuowanych miast). Wolontariusze padają ze zmęczenia, kończą się już dary, na dworcach i w centrach rejestracyjnych panuje chaos, coraz więcej ludzi nie ma dokąd iść, ani dokąd wracać.

To, co po bezkrwawej rewolucji roku 1989 mogło być największą chlubą Polaków w ich historii, za chwile pogrąży się w sprokurowanym przez szajkę bagnie. A potem przerodzi się w tragedię, która pozbawi nas podziwu i solidarności świata.

Polacy, co wyście przy tych urnach narobili!

8. Trybunał znanej gospodyni domowej z tytułem magisterskim orzekł, że Polska nie musi wykonywać wyroków Europejskiego Trybunału Praw człowieka (https://wyborcza.pl/7,75398,28208172,wojna-u-bram-a…). A co, Czytelniku? Miałeś złudzenie, że szajka to nie szajka? Że to nie putinki małe jak pudelki? Że bezpieczeństwo Polski w ogóle się dla szajki liczy? Że jakaś demokracja, jakieś prawa człowieka? No chyba cię pogięło, Czytelniku!

9. „Wy rosyjscy propagandyści, będziecie znienawidzeni przez waszych rodaków, których od tylu lat okłamujecie” – powiedział Wołodymyr Zełenski w przemówieniu po zbombardowaniu szpitala położniczo-pediatrycznego w Mariupolu, gdy rosyjska propaganda powiedziała, że tam nie było pacjentów, tylko wojsko.

Rosyjskie MON wydało oświadczenie, że „wcale nie ostrzelali szpitala w Mariupolu”. Kilka godzi wcześniej, w Antalyi, Ławrow powiedział, że „ostrzelaliśmy, ale tam nie było pacjentów, tylko batalion ‘Azow’ ”.

10. Porozmawiajmy o zerze. Czy zero może być pozytywne, czy może być negatywne?

A w ogóle, wiesz, Czytelniku, co to oznacza?

Zero wzięło się od arabskiego słowa „sfir”, wymawianego również „safira”. Wenecjanie, przed dłuższy czas monopoliści na kontakty handlowe z Arabami, wymawiali to jako „zevero”, przy czym „z” wymawia się, jak nasze „dz”. Sfir, safira i zevero oznaczały to samo: zefir. A Zefir to syn tytana Astreusa i Eos (różanopalcej). Czyli bóg wiatru, wiejącego z zachodu. Zefir wieje bardzo delikatnie, ot – zefirek po prostu. Dlatego Arabowie nazywali go sfir: pustka, flauta. Włoski matematyk Fibonacci (ok. 1170–1250), który dorastał w Afryce Północnej i któremu przypisuje się wprowadzenie systemu dziesiętnego do Europy, użył terminu jako pierwszy słowa zephyrum na określenie arabskiego zera. Ale w Wenecji to się rozeszło. Mówili „zevero” na wiatr i na zero, a reszta Włoch zostawiła oboczność łacińskiego zephyrus – zeffiro dla wiatru, a oboczność weneckiego zevero – zero – dla zera.

Żeby było ciekawiej, Amerykanie na zero mówią często „o”. Brytyjczycy w sporcie używają na zero pojęć takich, jak „love”, ale to nie od miłości się wzięło, tylko od francuskiego słowa „jajko” – „l’oeuf”. W krykiecie na zero mówi się „kaczka” – „duck”, bo jajo kaczki przypomina zero…

Dość zabawne jest to, że domniemany rok urodzin Jana z Gamali, znanego szerzej jako Joszua – lub z grecka Iesus -z Nazaretu, nie jest rokiem „0”. Po roku 1 przed naszą erą nastąpił rok 1 naszej ery.

I teraz clou tej opowieści o zerze. Zero to pustka, nic. Staje się czymś po dodaniu jakiejś innej cyfry.

Dlatego zero nie może być warte 770 miliardów złotych.

Zero to zero, przywróćmy mu jego zerowość a nawet zerowatość.

Jacek Pałasiński

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.