Jacek Pałasiński: Drugi obieg (237)
15.03.2022
1.
Kiedy będzie można znów grać muzykę rosyjską?
Przed odpowiedzią historyjka.

Niemiec Wilhelm Furtwängler był głównym dyrygentem Filharmonii Berlińskiej w latach 1922-1945.

Żyd Yehudi Menuhin podczas II wojny światowej w czerwcu i lipcu 1945 występował dla żołnierzy alianckich oraz dla ocalałych więźniów wielu obozów koncentracyjnych po ich wyzwoleniu (akompaniował mu wtedy na fortepianie angielski kompozytor Benjamin Britten).
Furtwängler nie był faszystą i istnieją dziesiątki dokumentów i świadectw, że robił co mógł, pisząc listy do Goebbelsa, Himmlera i samego Hitlera, by ratować muzyków żydowskiego pochodzenia, często z sukcesem. Ale był listkiem figowym nazistowskiego reżimu.
Menuhin pojechał do Niemiec w 1947 roku, by pod batutą Wilhelma Furtwänglera zagrać koncerty z Filharmonią Berlińską.
Był za to krytykowany przez ocalałych z Shoah. Odpowiadał, że potrzebne jest pojednanie, że chce zrehabilitować niemiecką muzykę i ducha prawdziwych, a nie nazistowskich Niemiec.
Kiedy zagrał Koncert Skrzypcowy D dur op. 61 Ludwiga van Beethovena, był tak wzruszony, że powiedział, że nie zagra już tego koncertu z nikim innym.

Furtwängler też był wzruszony i pod ogromnym wrażeniem gry Menuhina.
Teraz odpowiedź na pytanie: „kiedy będzie można znów grać rosyjską muzykę”:
Jakieś dwa lata po tym, jak Rosja zostanie pokonana, dozna wstrząsu moralnego i odrzuci irracjonalny, agresywny nacjonalizm, jako podstawę swej ideologii państwowej.
2.
Posłuchaj, jak Niemiec Furtwängler i Żyd Menuhin i Berliner Philharmoniker zagrali Koncert Skrzypcowy D dur op. 61 Ludwiga van Beethovena w 1947 roku.
Menuhin słowa nie dotrzymał i grał ten koncert jeszcze kilka razy z innymi orkiestrami i innymi dyrygentami.
Ale ładunek emocjonalny tego koncertu z 1947 r. jest taki, że żadne inne wykonanie mu nie dorówna, przynajmniej tak wydaje się D.O.
P.S. Od 1984 roku do śmierci w 1999 roku był pierwszym gościnnym dyrygentem orkiestry Sinfonia Varsovia, z którą wystąpił ponad 300 razy. Powiedział: „praca z żadną inną orkiestrą nie dawała mi tyle satysfakcji, co moja praca jako solisty i dyrygenta z Orkiestrą Sinfonia Varsovia”. W swojej Unfinished Journey: Twenty Years Later dodał: „To była prawdziwa inspiracja, aby spędzić z Sinfonia Varsovia jak najwięcej czasu, aby cieszyć się głęboką satysfakcją, jaką czerpię ze wspólnego tworzenia muzyki”.
3.
D.O. prosi P.T. Czytelników o wyjaśnienie i radę. Czyta mianowicie, że w związku z inwazją putinowej Rosji („putinowa Rosja” to podobny eufemizm, jak „hitlerowskie Niemcy”, ale D.O. nie chce obrażać Przyjaciół Moskali, którzy bohatersko przeciwko inwazji protestują), we Włoszech ludzie dokonują panicznych zakupów. Gazety prześcigają się w publikacji opustoszałych półek w supermarketach. Z artykułów wynika, że w pierwszym rzędzie zniknęły: mąka, olej roślinny (?) i cukier.

D.O. chciałby się dowiedzieć, jakie potrawy można zrobić z mąki, oleju i cukru, kiedy się jest mieszkańcem miasta, ma się kuchenkę elektryczną, która będzie bezużyteczna, kiedy w wyniku ew. działań wojennych odłączą prąd? Jeśli się ma balkon, to można z biedą porąbać kuchennym tasakiem meble i rozpalić na nim ognisko, by piec podpłomyki, ale jeśli się balkonu nie ma? No i ten olej roślinny w kraju płynącym oliwą; we Włoszech używany niemal wyłącznie do smażenia i to wcale nie wszystkich potraw.
Przy okazji: czy w innych krajach też trwają paniczne zakupy?
4.
Wczoraj odbyła się czwarta runda rozmów delegacji rosyjskiej i ukraińskiej. Rozpoczęła się około godziny 10.30 i została przerwana przed 15, by na niższym szczeblu wyjaśnić kwestie techniczne (zapewne związane z ewakuacją ludności cywilnej przez ‘korytarze humanitarne’). Dzisiaj rozmowy zostaną wznowione.

Od pierwszego spotkania, tego jeszcze z „shake-hand’em”, głównym źródłem informacji o tematach rozmów jest doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego – Mychajło Podoljak. I tym razem nie zawiódł, pisząc „Strony aktywnie wyrażają swoje stanowiska, które zostały doprecyzowane. Komunikacja jest trudna, ale trwa. Powodem różnic jest to, że mamy bardzo różne systemy polityczne. Ukraina – to wolny dialog w społeczeństwie i obowiązkowy konsensus. Rosja – to ultymatywne tłumienie własnego społeczeństwa”.
5.
D.O. trzyma kciuki za najdrobniejszą choćby formę porozumienia rosyjsko-ukraińskiego. Nie, nie łudzi się, że Rosja ustąpi. Że Ukraina nie ustąpi – co do tego nie może być żadnych wątpliwości. Przy takich nastrojach społecznych, wzmocnionych resentymentem za tysiące ofiar, za zrównane z ziemią miasta, za zbombardowane szpitale, szkoły i przedszkola, za wywózkę ludzi z zajętych miejscowości w głąb Rosji, każdy, kto chciałby się przed napastnikiem cofnąć choćby na krok, nie miałby żadnej przyszłości.
Rosja z kolei… Zbudowany przez Putina system władzy, oparty na służbach, niezliczonych funkcjonariuszach policji, propagandzie typu kurskiego i na zawłaszczonych przez garstkę gangsterów wszystkich instytucjach, zwłaszcza wymiarze sprawiedliwości i wojsku – ten system nadal jeszcze się trzyma.
Choć trzeszczy. Jak bardzo – trudno o obiektywna opinię, bo każda rysa w tym monolicie jest wrzucana do wzmacniacza przez resztę świata, czekającego na upadek rosyjskiego gangu.
Są jednak fakty, które bez wątpienia na niekorzyść gangu działają.
- Budowana od czasów II Wojny Światowej legenda o „niezwyciężonej armii czerwonej”, przemianowanej na armię rosyjską, legła w gruzach. Dowódcy nic nie umieją, sprzęt jest dziadowski, a morale wojska słabe. Skazana w przeddzień inwazji na porażkę Ukraina broni się już 19 dni, a Rosjanie wygrali szereg bitew, lecz wynik wojny nadal jest niepewny.
- Czas działa na niekorzyść kremlowskiego gangu. Każda rosyjska trumna, każdy filmik, każde zdjęcie z Ukrainy, które przedostaną się do Rosji przez szczelny kordon cenzury i dezinformacji – to uderzenie młotem w mit putinizmu.
- Rosja poniosła druzgocącą klęskę w wojnie propagandowej. Tylko paru polskich „prawdziwych patriotów” wierzy w to, co mówią na Kremlu. Choćby nawet przypadkiem powiedzieli prawdę, nikt im nie uwierzy. Choćby nawet Ukraińcy dopuścili się jakichś niecnych czynów w prowadzonej wojnie, sympatia świata i tak będzie po ich stronie.
- Bezprecedensowe i powszechne sankcje, nałożone na Rosję, muszą rzucić jej gospodarkę i finanse na kolana. Jej fabryki nie zostały zbombardowane, lecz już stoją, stają lub staną w najbliższej przyszłości. Rubel jest śmieciem, dolary są reglamentowane i choć przed inwazją Kreml zgromadził kilka miliardów dolarów rezerw i – podobnie, jak nasza szajka z Glapińskim – porobiła duże zapasy złota, to rezerwy walutowe już się kończą, a trwa właśnie zainicjowana przez Waszyngton i Londyn akcja wprowadzenia globalnego zakazu kupowania złota od Rosjan, choćby za bezcen.
D.O. jednak trzyma kciuki za choćby drobne porozumienie ukraińsko – rosyjskie, bo jeśli dzięki niemu uda się uratować choćby jedno życie, to znaczyć to będzie, że warto było rozmawiać z wrogiem.
6.
Z punktu widzenia strategicznego ważniejsze od rozmów ukraińsko-rosyjskich było spotkanie w podziemnej sali konferencyjnej rzymskiego hotelu Cavalieri Waldorf Astoria.

Hotel ten stoi na Monte Mario, z którego jest piękny widok na centrum Rzymu i Watykan. Na ostatnim piętrze znajduje się ogwiazdkowana przez Michelina słynna restauracja „la Pergola”, prowadzona przez geniusza kulinarnego, Niemca Heinza Becka. Pewien milioner zaprosił tam kiedyś D.O., więc z czystym sumieniem może D.O. potwierdzić, że to jedna z najlepszych restauracji w Europie.
Osiem pięter poniżej „La Pergoli” jest sala konferencyjna – bunkier, odporny na zamachy. W tejże Sali, przez nadspodziewanie wiele godzin siedzieli naprzeciwko siebie najmłodszy w historii doradca ds. Bezpieczeństwa Narodowego prezydenta USA 45-letni Jake Sullivan i 72-letni członek Biura Politycznego KC Komunistycznej Partii Chin, sekretarz biura komisji spraw zagranicznych KC KPCh, były ambasador Chin w Waszyngtonie i były minister spraw zagranicznych Yang Jiechi.
Spotkaniu towarzyszyły duże oczekiwania, ponieważ w przeddzień CNN poinformowała, a Financial Times potwierdził, że Rosja poprosiła o pomoc gospodarczą i wojskową Chiny. Co prawda wczoraj najpierw zaprzeczył temu rzecznik MSZ Zhao Lijian, a potem rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, ale wiarygodność obu panów jest niemal równie niska, jak Gnojka Krzywomordego.
Rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego Białego Domu Emily Horne napisała przed spotkaniem, że strony „omówią bieżące wysiłki na rzecz zarządzania konkurencją między naszymi dwoma krajami i omówią wpływ wojny Rosji z Ukraina na bezpieczeństwo regionalne i globalne”.
Na to starczyłyby dwie godziny, a spotkanie trwało godzin 8 i jak dotąd nie zakończyło się żadnym komunikatem, poza wyrażeniem zadowolenia, że „kanały komunikacyjne między USA a Chinami zostają otwarte”.
Zważywszy, że Białorusini – czy w rosyjskich mundurach, czy we własnych, to się jeszcze okaże – ruszają na Ukrainę, zważywszy, że Kreml oświadczył, że USA i UE zmusiły Rosję do zajęcia „wszystkich miast” w Ukrainie, czego podobno wcześniej nie planowała, postawa Chin w tym konflikcie wydaje się obecnie kluczowa.

Zabawne: Chińczycy jeszcze 10 lat temu mieli niemal wyłącznie starą, radziecką broń, produkowaną częściowo na licencji, częściowo pochodzącą z importu z Rosji. Dziś role się odwróciły i teraz to armia rosyjska przy chińskiej wydaje się zbieraniną z maczugami.

W przeddzień spotkania Sullivan powiedział CNN, że Stany Zjednoczone uważają, iż Pekin wiedział, że Moskwa planowała działania na Ukrainie przed inwazją z 24 lutego, chociaż sądzi, że możliwe, że Chiny nie w pełni zdawały sobie sprawę z jej zakresu. Obecnie – wyjaśnił doradca ds. bezpieczeństwa narodowego – USA bacznie przyglądają się chińskim działaniom, aby ocenić, w jakim stopniu Pekin udzielił Rosji wsparcia gospodarczego lub materialnego. Dodał, że Waszyngton zamierza nałożyć kolejne sankcje na Chiny, gdyby tak się stało. „Informujemy Pekin bezpośrednio, że wszelkie próby udzielenia Rosji wsparcia, pozwalającego jej uniknąć sankcji, będą miały bezwzględne konsekwencje”.
7.
Ciekawe, ciekawe… Niegdyś współpracownik Hillary Clinton, potem doradca ds. bezpieczeństwa wiceprezydenta Bidena, Jake Sullivan uchodzi za pomysłodawcę kontrowersyjnego wycofania się Ameryki z Afganistanu, tym motywowanego, że wyzwanie, rzucone USA przez Pekin stanowi globalne zagrożenie cywilizacyjne i do konfrontacji, prawdopodobnie zbrojnej, z Chinami, Ameryce będą potrzebni wszyscy żołnierze i cały sprzęt.

Prawdopodobnie Sullivan ma rację, ale fakt, że to on został wysłany na bezpośrednie rozmowy wysokiego szczebla z przedstawicielem Chin sugeruje, że mimo zagrożenia konfrontacją z Rosją (czego Sullivan tak dokładnie nie przewidział), Waszyngton nie zamierza obniżać poziomu konfrontacji z Pekinem.
Naprzeciw siebie ma człowieka bardzo doświadczonego o złowrogim pseudonimie „Tygrys”. To określenie przylepił mu George W. Bush, którego Yang Jiechi był …tłumaczem podczas podróży do Tybetu, zanim jeszcze Bush został prezydentem. W Pekinie mówią na niego raczej „Amerykanin”, bo uchodzi za głównego stratega konfrontacji z USA, których szczerze nie znosi.
Panowie spotykali się już wcześniej w Anchorage i w Zurychu, przygotowując wirtualne rozmowy Joe Bidena z Xi Jinpingiem
8.
D.O. nie wie jeszcze, jaką wagę należy przywiązywać do słów ambasadora Chin Zhang Juna, który podczas debaty Rady Bezpieczeństwa ONZ powiedział co następuje: „Świat nie potrzebuje nowej zimnej wojny. Chińskie stanowisko w sprawie kryzysu na Ukrainie jest jasne: […] suwerenność i integralność terytorialna wszystkich państw musi być respektowana, zasady Karty Narodów Zjednoczonych muszą być zachowane, a obawy dotyczące bezpieczeństwa wszystkich państw muszą być traktowane poważnie”.
Ach, gdyby to powiedział przedstawiciel jakiegokolwiek innego kraju, byłoby to sensacją i wyrokiem na Rosję. Ale wiara w chińskie zapewnienia od dobrych trzech tysięcy lat zazwyczaj kończy się wielkim nieporozumieniem a najczęściej katastrofą. No właśnie: podczas tego samego wystąpienia w RB ONZ Zhang Jun poparł ideę negocjacji ukraińsko-rosyjskich, ale zgodnie z wizją Kremla, czyli rosyjski dyktat i rosyjskie ultimata. Skrytykował też sankcje, które, jak powiedział będą miały niekorzystny wpływ na globalną gospodarkę i ceny energii.
Na ceny energii – być może, ale jeśli chodzi o wpływ sankcji na Rosję na gospodarkę Chin, to będzie on bardzo pozytywny, będzie wręcz błogosławieństwem.
No, chyba, że Chiny czynnie zaangażują się po stronie rosyjskiej i same zostaną obłożone równie drastycznymi sankcjami. Ale i tak nie będzie najgorzej, ponieważ Chiny dysponują globalnym rynkiem zbytu miliarda swoich produktów, a Rosja miała tylko ropę i Eu-ropę.
9.
Nb. dzisiaj przybywa do Moskwy minister spraw zagranicznych Iranu Hossein Amir-Abdollahian. D.O. chyba się nie pomyli, pisząc, że będzie energicznie namawiany na otwarcie jakiegoś małego drugiego frontu w Cieśninie Ormuz.
Cieśnina ta straciła dla Zachodu część znaczenia, wraz ze spadkiem importu bliskowschodniej ropy, która w znacznie większych ilościach wędrowała ostatnio do Chin, Pakistanu, Indii i Japonii.
Ale teraz znowu zrobiła się absolutnie kluczowa. USA już wydały zakaz kupowania ropy i gazu z Rosji, a Rosja odgraża się, że w ramach rewanżu nałoży na Europę embargo w postaci wstrzymania eksportu paliw kopalnianych. No, a dla Europy Rosja to 40% zapotrzebowania na te surowce, czyli problem jest wielki. Dlatego każde inne źródło dostaw nabiera życiowego znaczenia. USA od wielu miesięcy usiłują „zmiękczyć” kraje Zatoki do przestawienia swoich dostaw z powrotem na Zachód. Niektóre kraje powiedziały OK, ale inne, że nie ma mowy. Te inne to niestety Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, główni producenci ropy. Doszło do tego, że w zeszłym tygodniu zarówno władcy z Riadu, jak i z Abu Dhabi powiedzieli, że nie chcą rozmawiać przez telefon z prezydentem Joe Bidenem! Tego nie było nawet w najbardziej kryzysowych sytuacjach jak podczas kryzysu egipskiego z 1956, kryzysu paliwowego roku 1973, czy obu Wojen w Zatoce.
W tym kontekście, zapewne mogli P.T. Czytelnicy nie zwrócić uwagi na wiadomość o ostrzelaniu rakietowym konsulatu amerykańskiego w kurdyjskim mieście Ebril przez… No właśnie: przez kogo? Państwo Islamskie z takimi wielkimi rakietami? Mało prawdopodobne. Irackie milicje szyickie, sterowane z Teheranu? Już bardziej. Jakaś dziwna grupa, wyposażona przez Jemeńskich Houtich, biorących rozkazy z Teheranu? Też możliwe…
10.
Rosja i Iran, te dwa pokój miłujące reżimy, ściśle ze sobą współpracują, choć jest to sojusz taktyczny, ponieważ trudno mówić tu o sympatii. Irańska ropa nadal jest obłożona sankcjami, a o ich zniesieniu nie ma mowy przed osiągnięciem nowego porozumienia „nuklearnego”. A tymczasem to porozumienie, które wydawało się w zasięgu ręki, zostało w ub. tygodniu zablokowane przez delegatów rosyjskich. Jakieś „problemy techniczne” im się nie spodobały. USA już nawiązały kontakty z jawnie wrogą wobec nich Wenezuelą Nicolasa Maduro, bo ropa cenniejsza znów niż duma. A ile krajów, przyciśniętych do energetycznego muru, zdecyduje się złamać embargo i kupować irańską ropę? I ta irańska ropa może się okazać ropą rosyjską, bo dostarczyć ją na drugi brzeg Morza Kaspijskiego, to niewielki problem.
11.
Nie wiadomo, jakie w końcu stanowisko zajmą Chiny: gdyby się zorientowały, że Rosja przegrywa tę wojnę, albo przynajmniej, że jest na tyle osłabiona, że nie będzie w stanie odkrywać istotniejszej roli politycznej, gospodarczej i wojskowej w nadchodzących dziesięcioleciach, zrzucą ją z sań na pożarcie wilkom.
Iran nie. Każdy, kto choć symbolicznie uderza w USA, będzie serdecznie wspierany przez ajatollahów.
12.
Dobra wiadomość jest taka, że presji Waszyngtonu uległa Jerozolima. Naftali Bennett, który rozmawia niemal codziennie z Putinem i przygotowuje grunt pod ewentualne spotkanie Putina z Zełenskim, właśnie zakomunikował, że Izrael nie będzie dla Rosji bypassem, pozwalającym unikać sankcji.

W ostatnich dniach Izrael stracił w oczach zachodnich elit, „przytulając” do siebie wielu rosyjskich „oligarchów” (złodziei publicznego mienia), wraz z ich odrzutowcami, jachtami i kapitałami. Tłumaczył, że mają oni żydowską krew, a na dodatek rosyjscy Żydzi w izraelskiej polityce odgrywają coraz większą rolę, poczynając od Avigdora Liebermana. A, że sformowanie jakiegokolwiek rządu w Izraelu graniczy z cudem i wymaga miliona kompromisów, odwrócenie od kruchego rządu lewicowo-skrajnie prawicowego prawie na pewno spowodowałoby kryzys w koalicji i możliwy powrót Beniamina Netanyahu, a wszak tym, co tę koalicję cementuje jest nienawiść do Netanyahu.

13.
Gnojek Krzywomordy zapewniał wczoraj, że wszystkie TIR-y na granicy z Białorusią są sprawdzane, by nie przewoziły towarów i materiałów, przydatnych Rosji w jej wojnie przeciwko Ukrainie.
Ponieważ jest to mąż bardzo wiarygodny, to D.O. bezwzględnie mu wierzy.
Ale tak sobie myśli, że grupa, blokująca do wczoraj białoruskie i rosyjskie TIR-y, miast odstępować od ich blokowania, mogłaby się przerzucać na udekorowaniu przyczep tych ciężarówek napisami antywojennymi i fotografiami osiągnięć bojowych armii rosyjskiej, zwłaszcza trumien zabitych poborowych.
14.
Marina Owsiannikowa, redaktorka największej rosyjskiej tv Pierwyj Kanał, przerwała główny program informacyjny. Stanęła za prowadzącą wiadomości i rozpostarła transparent, na którym było napisane: „No war. Zatrzymajcie wojnę. Nie wierz w propagandę, tutaj kłamią”. U dołu – „Rosjanie przeciwko wojnie”, po angielsku (https://twitter.com/BBCSteveR/status/1503452567828934660). Przed wejściem na antenę Marina Owsiannikowa nagrała wiadomość wideo, w której potępiła wojnę na Ukrainie i stwierdziła, że wstydzi się swoich działań propagandowych. Została aresztowana.

Ave, Marina!
(A za Cholecką, czy jak jej tam, nikt nie stanął z podobnym napisem. Brak jaj to poważna choroba!)
15.
Rozważana jest podróż Joe Bidena do Europy – podaje Reuter. Miałby wziąć udział w szczycie NATO 23 marca, a potem pojechać do Polski. Ale rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki powiedziała, że decyzja nie została jeszcze podjęta.
16.
Okazuje się, że żółte tabliczki z czołgami i transporterami wiszą przed mostami już od kilku lat. Tylko D.O. je dopiero zauważył. Sorry.
Okazuje się, że część Czytelników nie zrozumiała, że pierwsze cztery punkty wczorajszego wydania D.O. to political fiction. Chwilowo tylko fiction.
Jacek Pałasiński
