03.07.2022
1.
No to zbliża się ten dzień, kiedy D.O. się nie ukaże.
Niebawem autor zajmie się dziadostwem jeszcze bardziej niż zwykle, czyli w wymiarze full-time no i się nie da.
A potem zobaczymy.
2.
Ale w tym kontekście kilka uwag:
• Autor jest niewypowiedzianie wdzięczny wszystkim P.T. Czytelnikom za poświęcanie czasu na lekturę D.O. Szczerze. Uważa to za swoją fortunę i swój prozac.
• Jeszcze bardziej wdzięczny jest za pozostawione „like’i” i inne przejawy reakcji na jego pracę. Codziennie przejeżdża listę osób reagujących i odczuwa błogą wdzięczność dla każdej z nich.
• Bardzo wdzięczny jest też za udostępnianie kolejnych wydań D.O. Może pod strzechy nie trafią, ale trochę się rozniosą. Niektóre udostępnienia opatrzone są przychylnym komentarzem, za co autor dziękuje!
• A najbardziej wdzięczny jest Czytelnikom, którzy zostawiają pod wydaniami komentarze. Ich zawartość, styl i kompetencja często przekraczają wartość tekstu, pod którymi są umieszczane.
D.O. trochę się zna na życiu i wie, że wielu ludzi może irytować głos autora, innych jego styl pisania, jeszcze innych – jego poglądy polityczne, z którymi się nie kryje. Ale innym ludziom to się podoba i to graniczy z cudem. A z fartem już na pewno.
Autorowi sprawia radość, że Czytelnicy przyjęli D.O. tak dalece, że traktują to jako coś oczywistego, coś, co się co rano ukaże i będzie można sobie do śniadania poczytać. Consuetudo est altera natura i to bardzo przyjemnie być owym consuetudo.
3.
Partia opozycyjna, wbrew swoim zwyczajom, przemówiła. D.O. nie lubi partii wodzowskich, ale P.O. bez Tuska jest jak mruczący kiciuś, a nie tygrys szablozęby, a bez tygrysa szablozębego szajka będzie rządzić wiecznie, a przynajmniej do dnia włączenia Polski w skład Federacji Rosyjskiej, na czym, co oczywiste, bardzo jej zależy.

Z tym że przyczyny tego stanu rzeczy mogą być dwie: albo w PO brakuje ludzi wystarczająco elokwentnych i zdeterminowanych, by przemówić, albo wódz reglamentuje wypowiedzi najzdolniejszych, bo mogliby zagrozić jego pozycji.

D.O. nie wie, która z powyższych opcji jest bardziej prawdopodobna: może P.T. Czytelnicy wiedzą coś więcej?
4.
Donald Tusk zapowiedział, że „wyprowadzi nielegalnego Glapińskiego”. Wcześniej zapowiadał, że „Kaczyński za to wszystko zapłaci”. D.O. chciałby się załapać na ten moment, w którym Kaczyński płaci, a Glapińskiego wyprowadzają. Proszę się pospieszyć! Już nie te lata, żeby długo czekać!

5.
A co z ludźmi kultury, panie premierze? Tymi, którzy kolaborowali z szajką? Miłośnikami korzenioplastyki, którzy zajmowali stanowiska cenionych w świecie specjalistów w muzeach? Dewastatorami Trójki? Zenkami, Marylami i innymi gwiazdami kurwizji? Z redaktorami Dwójki, którzy przerobili radiowy program dla wrażliwych inteligentów w kruchtę, eliminującą niewyznających „prawdy smoleńskiej”? Nie zapomni pan ich też wyprowadzić?
No to teraz jeszcze wygrajcie wybory, nie dajcie szajce ich sfałszować.
6.
Brawo Szymon! Był na granicy z Białorusią, by przypomnieć o wielkim zrywie naszych wschodnich sąsiadów i potwornym losie, który im zgotował krwawy, głupi dyktator. „Nie ma już żadnego wsparcia dla tych bohaterskich ludzi” – powiedział.

I tak to jest: Jeszcze dwa lata temu Białoruś miała jasną twarz Swietłany Cichanouskiej, dziś ohydną mordę Łukaszenki. Świat nie znosi ohydnej mordy Łukaszenki i myśli, że w Białorusi wszyscy takie mają.
A Polska? Czyją ma ohydną dziś mordę, z kim was utożsamiają, kiedy wyjedziecie za granicę na wakacje?
7.
A Łukaszenka przygotowuje się do ataku na Ukrainę. Miglanc migał się przez parę dekad przed naciskami Rosji. Ale po przegranych wyborach i krwawych represjach migał się znacznie mniej. Już nie mógł grać w trzy karty między Zachodem a Moskwą. Podczas szczytu NATO w Madrycie Mińsk został potępiony na równi z Moskwą.

Co na to NATO?
Czy ewentualny atak na Białoruś Rosja uznałaby za casus belli? Może warto zaryzykować i wyzwolić naród białoruski?
Wczoraj Łukaszenka ogłosił, że jego obrona przeciwlotnicza przechwyciła dwie rakiety ukraińskie, które miały uderzyć w terytorium Białorusi.
Casus belli już jest, za chwilę wojna może nabrać całkowicie nowego wymiaru.
8.
Wyborcza z rozmarzeniem pisze o obyczajowych zmianach na polskich plażach i okrasza to zdjęciem gospodyni z Rowów, ze sztachetą goniącą grupę nudystów.

Prymitywy mają coś do golizny i ciekawe byłoby odkryć, czy to wpływ Kościoła, czy wręcz przeciwnie, to dzicy wymusili tę obsesję pruderii na Kościele. To pytanie w rodzaju: „co było pierwsze, jajko czy kura”?
D.O. był młody w dobie rewolucji obyczajowej, rozpoczętej w San Francisco i nagość ani jego, ani jego pokolenia nie raziła. No, ale, jak to często bywa, po rewolucji przychodzi kontrrewolucja. Która trwa, trwa i trwa… Aż młodym to się wreszcie znudzi i zrobią kolejną rewolucję.
9.
Może już się zaczęła?
W Apulii jest na skale wchodzącej w morze urocze miasteczko Gallipoli. Poniżej – piękna, szeroka, piaszczysta plaża. Jedna z nich nazywa się „plaża della Purità”. Liberalne władze miasta pozwalają tam biwakować alternatywnej młodzieży. Dwie jej przedstawicielki, po zażyciu kąpieli morskiej, przeszły przez plażę i fragment miasteczka zupełnie nagie, po ubranka na resztę dnia. No fakt: strój niekoniecznie pasujący do entourage’u.
Pani ze sztachetą nie było, żeby je pogoniła, ale było sporo państwa ze smartfonami, którzy ten przemarsz uwiecznili.

Skandal! Nagie ludzie idom!
Co wy macie w tych pustych łbach, pismaki, że robicie z tego newsa? Jakbyście dzikim nie rzucali kości do obgryzania, to może by wyewoluowali, przepoczwarzyli się w ludzi!
10.

D.O. jechał sobie wczoraj przez Garwolin… Nie, no, nie jechał. Stał i zastanawiał się, jak ojcowie miasta mogli zrobić miejscowym taką krzywdę, ustawiając na ulicy Kościuszki i w Alei Legionów mnóstwo niepotrzebnych, „wielkomiejskich” świateł drogowych, chaotycznie rozmieszczonych przejść dla pieszych i rond, czego efektem było całkowite zakorkowanie miasta we wszystkich kierunkach. Toteż sobie stał, choć samochodów wcale nie było dużo i widział skandal. Dziewczyna z pieskiem w cielistych leginsach. Tak cielistych i tak obcisłych, że z daleka wyglądało, jakby była… Kierowcy i pasażerowie stojących w korku samochodów ze wzrokiem w nią wbitym, a idąca za nią starsza pani cały czas kręciła głową z dezaprobatą…
Ojojoj…
D.O. tu nie pasuje…

Jacek Pałasiński
„Drugi obieg” jest publikowany przez Autora na Facebooku. „Studio” udostępnia te teksty Czytelnikom – niekiedy z niewielkimi skrótami w stosunku do oryginału.
