Marek Jastrząb: Igrzyska5 min czytania

()

14.12.2022

„Zawsze pamiętaj,
że tłum,
który oklaskuje twoją koronację,
jest tym samym tłumem,
który będzie oklaskiwał twoją egzekucję”.

T. Pratchett „Piekło pocztowe”

.

Naoczni świadkowie opowiadają, że gdy za rządów Jakobinów ucinano główki przebrzydłym arystokratom, tłuszcza poczciwych rewolucjonistów zarykiwała się z uciechy. Wyła z nieutulonej radochy i całymi rodzinami gniazdowała u wezgłowia szubienicy. Niektórzy, w oczekiwaniu na śmierć swojego dotychczasowego pana, obżerając się ówczesnymi regeneracyjnymi wkładkami, przysiadali na własnoręcznie przytarganych krzesłach. A niektórzy, jak przez mgłę pamiętający sielskie okresy wojen krzyżowych, na pierwszy rzut oka ludzie doszczętnie stateczni, natomiast na drugi – w kwiecie zgrzybiałego wieku, tłoczyli się nieopodal koszyka na obcinane glace. I był to widok powszechny, zwyczajny, kawałek solidnej rozrywki, obrazek zerżnięty ze starożytnych jatek z gladiatorami w rolach jednorazowych.

Ale świat ruszył z kopyta i szafoty przestały być modne. Od czego jednak inwencja. Okrutny tłumek wykombinował stadiony z nielicznymi miłośnikami sportu, natomiast z licznymi hordami kiboli. Stadiony wszakże nie zapewniały strumieni krwi, tylko jakieś sporadyczne mordobicia bez juchy, nic więc dziwnego, że się opatrzyły i wkrótce zastąpiono je klatkami z ludzką zwierzyną.

Onego czasu w klatkach trzymano małpoludy, a zabiletowana publika znajdowała się na zewnątrz, Pod tym względem nic się nie zmieniło, tyle że zamiast zwierzyny, w klatce znalazły się rozjuszone człowieki, a za kratami gromadził się pospólstwo.

Imprezy polegające na obserwowaniu cudzych męczarni przynosiły dochody od zawsze. Gladiatorów zastąpiły publiczne egzekucje. Potem cywilizowane kraje przerzuciły się na walki kogutów i zagryzanie się psów. Lecz że pikniki te były zanadto nielegalne, współcześni troglodyci wymyślili MMA.

Refleksje post factum

Poddawałem się samoocenie. W zależności od nastroju albo była bezkompromisowa, sarkastyczna i lodowata, albo pełna tolerancji i usprawiedliwień, które miały oświetlać moje postępowanie, unicestwiać przeszkadzające mi resztki poczucia winy. Toteż ze smutkiem stwierdzałem, że wszystko było dla mnie spóźnione i tkwiło we mnie za każdym razem inaczej. Ewentualnie występowało zawsze, lub działo się zaledwie i chwilowo.

Poród

Razem z upływem lat, coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, złożony z niegdysiejszych marzeń, teraz, obryzgany zapomnieniem, mogę wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa. Roziskrzone i natarczywe, przypominają mi, że warto ulec pierwszym porywom zasychającego serca. Wczesnym odruchom naturalnej żywiołowości i poddać się przeczuciom.

Marek Aureliusz

Przedstawiona przez niego natura wydaje się trwać w uporządkowanym ruchu. Tchnie zrozumiałą i nieuchronną przemianą. Forma istnienia, to pojęcie względne, ulotne i przejściowe. Dobro jest złem. Nie ma różnicy, ani jakim się jest, ani przez jaki czas. Ludzie, zwierzęta i przedmioty, ulegają transformacji. Więc nie ma czym się przejmować, nie ma o co zabiegać; życie, niezależnie od naszych usiłowań, i tak nam wytnie swój żart.

Mucha

Staram się zrozumieć, po jakie licho istnieje mucha. Lecz robię to chyba mało skutecznie: na próżno wgłębiam się w jej upierdliwe siadanie mi na nosie. Daremnie usiłuję poznać jej wrażliwą psyche i niepotrzebnie wgłębiam się w jej trudne dzieciństwo. Na próżno silę się na okazywanie jej przyjaźni. Bez powodzenia wdzięczę się, kryguję, chcę ją polubić! Nic mi z tego nie wychodzi, toteż stwierdzam, że nie ma takiej psychologii, by dało się zracjonalizować to bzykające robactwo.

Pogodzenie z losem

Jak ludzie, złożeni z przeczuć, zamknięci w swoich wieżach milczenia, oddają się swoim przeżyciom i żyją w stanie ciągłej frustracji, tak i ja, poniekąd intuicyjnie, niby szóstym zmysłem, wiedziałem, że niezależnie od tego, który odcień słońca, czy która ciemność księżyca przeważy we mnie, niezależnie od tego, co zrobię, a czego nie zdążę, już nie przechytrzę zamiarów świata.

Zrzędzenie na czasie

Uważam, że kiedyś było bardziej cacy. Teraz jednak nie tyle lubię uczestniczyć w życiu, ile patrzeć, jak innym się ono kręci. Bardziej słuchać z niego reportaży, niż brać w nim udział. Puszczać się na myślenie o tym, czego nie ma, niż zastanawiać się, co by mogło być.

Uspokojenie

Czasem, gdy mnie ktoś naciągnie na drinkujące zwierzenia, jest mi jakoś nie tak. Wtedy wolę nie wieszać się przy tamtych wspomnieniach, ściemach i jojczeniach do lustra. Chcę widzieć niebo, chmury, wiosnę, a jako że posiadam okno z widokiem, dostrzegam to lub owo i ze zdziwieniem obserwuję zachodzące zmiany. Niektóre na lepsze, niektóre na takie sobie. Albo kocham siedzieć nocą, przy biurku, gdy świeci żarówka i przeglądam albumy. Jest mi wówczas do przodu. Ale kiedy mnie ciśnie, lecę do starych znajomych, by się pozwierzać, wypłakać w zaprzyjaźniony makiet. I wówczas wracają obrazy, zamazane strzępy, zmiotki; ulotne, migawkowe…

Przepowiednie

Ciężko być optymistą. Co się pojawi jakiś wieszcz, to wyskakuje ze swoim czarnowidztwem. I grzmoci zastraszoną ludność miast i wsi. I niesie jej w darze oliwną gałązkę niepokoju. I wróżbici, jakby nie należało trzymać dzioba w ryzach: demokrację zastąpi populizm! Wolność albo obumrze, albo zostanie reglamentowana! Kacykowie umoszczą się wygodniej na pozłacanych tronach! Bieda zakwitnie, że hej, a szary zjadacz miski ryżu dalej będzie wieszał się u pańskich klamek!

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

źródła obrazu

  • jastrzab: BM