JS: Jest, jak jest…8 min czytania

()


04.07.2025

Zdanie odrębne

Krakowska kuria nie zamierza płacić zadośćuczynienia Januszowi Szymikowi pokrzywdzonemu przez księdza-pedofila. Uważa, że roszczenia są bezzasadne, ponieważ diecezja prawnie nie może odpowiadać za swego pracownika. Wszak metropolita krakowski nie zlecał gwałcicielowi, by ten wykorzystywał seksualnie nieletniego ministranta; sprawca działał na własny rachunek. Gdyby biskup nakazywał podwładnemu czyny kryminalne wobec chłopca, wtedy by odpowiadał prawnie… Logika kurii krakowskiej poraża zdrowy rozsądek.

Nie zlecał, ale pozwalał, tolerował przez lata, nie zapobiegł długotrwałemu krzywdzeniu młodego człowieka… I nie ponosi żadnej odpowiedzialności – prawnej ani moralnej. Kiedy prawo nakazuje Kościołowi wypłacić odszkodowanie za przestępstwo dokonane pod osłoną moralności, wiary, religii czy tradycji – ten zasłania się literą prawa. Kiedy księża i biskupi dokonują przestępstw wobec nieletnich, uruchamiany jest duch prawa. W obu sytuacjach ignoruje się jednostkę i zajadle broni instytucji. „Miłość bliźniego nie istnieje. Kościół to organizacja pozbawiona sumienia” — komentuje pokrzywdzony, który zamierza pozwać kolejną diecezję…

W większości krajów europejskich uporano się z taką postawą Kościoła, tylko Polska stoi w miejscu, a nawet się cofa, czego dowodem jest likwidacja kościelnej komisji do spraw pedofilii, na czele której stał prymas Polak. Usunął go (metodą PiS) bp Oder – postulator w procesie beatyfikacyjnym polskiego papieża (który skrywał pedofilię). Skoro prezydentem może zostać sutener i oszust, dlaczego Kościół – ‘matka nasza’ ma się rozliczać z grzechów swoich funkcjonariuszy? Koincydencja zdarzeń nie jest tu bez znaczenia…

W Internecie dramatyczny wywiad z byłym przewodniczącym komisji do spraw pedofilii Błażejem Kmieciakiem, który mówi, że „władze Kościoła krzywdzą ludzi skrzywdzonych”, a „Biskupi swoimi czynami wypraszają ludzi z Kościoła. (…) jak mam wierzyć w Boga, skoro reprezentują go tacy goście, jak ci, którzy po raz kolejny pokazują, gdzie mają pokrzywdzonych. To jest zabijanie wiary. I niestety mam na to bardzo konkretne dowody. Znam ludzi głęboko wierzących, których postępowanie hierarchów rozwala wewnętrznie”[1].

*

Na temat rozwodów wypowiedziały się ostatnio trzy resorty: obrony, rolnictwa i rozwoju (obsadzone przez PSL), choć sprawa nie leży w ich kompetencji! Minister obrony i wicepremier nie godzi się, by rozwód orzekał urząd stanu cywilnego, tylko sąd. Sposób orzekania nieważności małżeństwa ma wpływ na stan dzietności, a łatwiejsze rozwody powodują spadek przyrostu naturalnego, choć zdrowy rozsądek widzi to zgoła inaczej

Co siedzi w głowie przywódcy obrotowej partii chłopskiej (jej zwolennicy masowo poparli Nawrockiego i Brauna), że do aktu rozejścia się dwojga ludzi nieustępliwie angażuje władzę sądowniczą? Czy jako ‘rozwodnik’, który nie może przystępować do sakramentów, chce utrudnić życie innym wierzącym? Przecież niewierzący nie przejmują się praktykami religijnymi …

Liczba rozwodów w Polsce, w roku 2025 przekroczy 80 tysięcy, a suma zobowiązań alimentacyjnych ojców to ponad 15 miliardów zł! Państwo jest bezradne wobec obu plag, których ofiarami są kobiety i dzieci. Skoro nie potrafi ludziom pomóc, dlaczego im utrudnia? Przecież lepsze jest proste, notarialne rozejście się małżonków za obopólną zgodą, aniżeli trudne sądowe, ciągnące się miesiącami (latami?), które rodzi frustracje i agresję obu stron.

Władza (dbająca o przetrwanie narodu!) w obliczu kryzysu demograficznego powinna ułatwiać prokreację, a nie ją utrudniać. Dzietność oraz jej brak to sprawy naturalne – najpierw zdrowotne, potem społeczne, a na końcu prawno-polityczne. Tymczasem dla wicepremiera ważniejsza jest procedura, nie ludzie, co źle świadczy o ministrze obrony. Nie powinien przeszkadzać rodzicom, którzy dostarczają ‘materiału’ na przyszłego żołnierza – obrońcę Boga, honoru a – na koniec – ojczyzny

*

Na zachodzie zaczęto sobie zdawać sprawę, że „Ameryka nie jest już sojusznikiem, a misjonarzem nowego porządku”. Mówi się nawet o ‘doktrynie zdrady’, której dotąd nie kojarzono ze Stanami Zjednoczonymi. Europa znalazła się w nowej sytuacji geopolitycznej: „z jednej strony Rosja, dyktatura, która prowadzi wojnę. Z drugiej – Ameryka, która proponuje ‘nowy porządek’ w miękkiej, religijno-konserwatywnej otoczce”.

Zamiast, jak dotąd bronić demokracji, próbuje ją redefiniować w skali globalnej. W rezultacie demokracja nie będzie już oznaczać wolności, ale uległość i posłuszeństwo. Dla Europy jest to bardziej niebezpieczne, aniżeli groźba opuszczenia NATO przez USA. ‘Zdrada’ dokonuje się nie tyle przez odmowę wsparcia, co za pomocą języka i narracji. Wyrazem tego są nowe „koalicje cywilizacyjne”, w jakie wchodzi Ameryka, obrona „cnót kultury zachodniej”, obrażanie sędziów, ataki na imigrantów, swoiście rozumiana wolność słowa, nazywanie demokratycznych rządów „tyranami w masce” itp.

Jedną z odsłon tej redefinicji było przyjęcie Karola Nawrockiego, przez Trumpa oraz wizyta w Warszawie sekretarz bezpieczeństwa Kristi Noem z poparciem dla kandydata PiS. Trzeźwo myślący odebrali to jako ewidentne wmieszanie się światowego mocarstwa w sprawy suwerennego kraju. Podobną ingerencję w wybory prezydenckie, w Rumunii pokrzyżował tamtejszy Sąd Najwyższy[2]. My takiego sądu nie mamy…

Zmieniające się Stany wciągają Europę w swoją grę; nie robią tego na drodze dyplomatycznej, lecz poprzez eksport systemu. Przy okazji pouczają: ‘nie krytykujcie Ameryki, skoro jesteście w jej obozie’. To, co Trump robi z USA , jego współpracownicy chcą zrobić z Polską, Rumunią – być może z Ukrainą. I, jeśli nie jest to schyłek partnerstwa, to na pewno koniec pewnej iluzji. Skoro Zachód nie oznacza już wolności, uczciwości i pluralizmu, to o co w tym wszystkim chodzi?

Ukraina jest częścią Europy, jej wojna nie dotyczy wyłącznie terytoriów, ale i wartości. Musi być czujna, bo to ona – a my z nią i jej doświadczeniem wojennym pierwsi możemy dostrzec, kiedy sojusz z Ameryką zamieni się w pułapkę. Relata refero, ale źródło jest powszechnie dostępne, więc można się z nim zapoznać[3]

*

Jednym z nierozwiązanych polskich problemów jest wykluczenie komunikacyjne. Bieszczady – dla przykładu – w okresie międzywojennym i za komuny były lepiej skomunikowane z resztą Polski, aniżeli teraz. W III RP wygaszono kolej to tego stopnia, że kiedy Rosja najechała Ukrainę i szlakiem przez Krościenko rozpoczął się exodus do Polski matek z dziećmi, niedaleko Ustrzyk Dolnych tory kolejowe się rozjechały; aż dziw, że nikt nie zginął.

Na gwałt rozpoczęto remont strategicznej kiedyś linii, po której zaczął jeździć szynobus. Mieszkańcy przygranicznego Krościenka nadal jednak są pozbawieni publicznego środka transportu… Kto nie kupił w Niemczech używanego samochodu, jest odcięty od świata, albo zdany na łaskę sąsiadów. I będzie tak dalej; słychać też, że połączenie ma być zawieszone, a pusty tor na powrót zarasta skrzypem… Kolej tłumaczy to brakiem pasażerów, ale skoro nie woziła nikogo przez 30 lat, to trzeba ludzi na nowo przyzwyczajać do niezawodnego (przez stulecia) i najtańszego środka transportu. Liczy się też ochrona środowiska…

Mieszkańcy upośledzonego komunikacyjnie regionu próbowali zainteresować sprawą kandydata Trzaskowskiego. Owszem pojawił się w uprzemysłowionym Rzeszowie, ale nie miał czasu wybrać się dalej, na południe regionu[4], bo priorytety sztabu były inne… Brak zainteresowania komunikacją w tym regionie (także miejscowego posła 2050) powoduje, że kiedy Polak z kosmosu apeluje o stawianie na naukę, tutejsi mieszkańcy są skazani na proboszczów straszących Trzaskowskim jako złem wcielonym… I pomyśleć, że za Austrii tudzież w II RP z węzłowej stacji Zagórz, odprawiającej pociągi w cztery strony świata, można się było bez trudu dostać nad Adriatyk … Dziś, w XXI wieku podróż stąd do Krakowa (180 km) zajmuje cztery godziny!

*

Jednym z przegranych ostatnich wyborów, a zarazem winnym takiego wyniku prezydenta Warszawy jest marszałek sejmu. Kiedyś celebryta kościelno-państwowy oraz przeciwnik duopolu Po-PiS[5] (podobnie jak Zandberg) zniknie zapewne z życia politycznego. Jak każdy obywatel będzie mógł się przyglądać i doświadczać kolejnego monopolu władzy; może się czegoś nauczy… Jedna z komentatorek politycznych dała mu na to dwadzieścia lat!


  1. https://www.onet.pl/informacje/onetwiadomosci/prof-blazej-kmieciak-ostro-na-litosc-boska-jest-krzyk-ludzi-biskupi-bracia-ogarnijcie/70lxqp0,79cfc278
    Po polsku: tak, rzeczywiście…
  2. O Rumunach wyrażamy się pogardliwie – Cyganie, pastuchy…, a jednak udało im się udaremnić plany Ameryki (i Rosji) w kwestii ich prezydentury.
  3. S. Kauffmann, Europe, the US and the question of values, „Financial Times”, 4 czerwca 2025 r. oraz https://www.onet.pl/informacje/sestry/doktryna-zdrady-ameryka-nie-jest-juz-sojusznikiem-a-misjonarzem-nowego-porzadku/4qygk5n,0666d3f1
  4. Mają mu to za złe również tutejsi, światli rolnicy – ciemni wiedzą swoje…
  5. W trakcie kampanii wyborczej zapytany przez kobietę, dlaczego tak brutalnie atakuje Trzaskowskiego, tłumaczył się dobrem demokracji!

JS

How useful was this post?

Click on a star to rate it!

Average rating / 5. Vote count:

No votes so far! Be the first to rate this post.

25 komentarzy

  1. Stanisław Obirek 04.07.2025
  2. slawek 05.07.2025
    • narciarz2 15.07.2025
  3. Bungo 05.07.2025
    • Jacek 07.07.2025
      • slawek 15.07.2025
  4. Sonia 05.07.2025
  5. narciarz2 06.07.2025
    • Eustachy 07.07.2025
    • Jacek 07.07.2025
  6. HK 06.07.2025
  7. Marek 07.07.2025
    • Jacek 07.07.2025
    • narciarz2 07.07.2025
      • Marek 09.07.2025
        • narciarz2 09.07.2025
      • Ruthenus 20.07.2025
  8. Makary 07.07.2025
  9. Izydor 09.07.2025
    • Jacek 09.07.2025
  10. Gryzelda 09.07.2025
  11. Jacek 11.07.2025
  12. Turystka 31.07.2025