21.11.2025
Gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy historia wróciła – to proszę bardzo, oto ona. Przychodzi do ciebie najpotężniejsze mocarstwo świata i mówi: masz się pogodzić z tym, że twój wróg zabrał ci dom, ogród i połowę salonu, a jeśli się nie zgodzisz – przestaniemy ci dostarczać amunicję. Tak właśnie wygląda 28-punktowy „plan pokojowy” Donalda Trumpa dla Ukrainy. Znamy go już w całości. I to nie jest żaden pokój. To administracyjnie zarządzona kapitulacja.
UKRAINA POD PRESJĄ, EUROPY NIKT NIE PYTA
Reuters i Politico informują, że USA wywierają na Kijów „silną presję” – to ich słowa – by do czwartku zgodził się na plan. W przeciwnym razie może stracić dostęp do danych wywiadowczych i dostaw uzbrojenia. A to oznacza, że ofiara ma sama podpisać wyrok i jeszcze podziękować katowi za to, że przyniósł własną szubienicę.
Ukraina miałaby zgodzić się m.in. na uznanie aneksji Krymu, oddanie Donbasu i – uwaga – rezygnację z członkostwa w NATO. A Polska? Dostałaby możliwość gościnnego przechowywania europejskich myśliwców. Nie amerykańskich. Nie NATO. Europejskich. Ciekawe, czy Albania i Malta mają jakieś F-16 na stanie.
Prezydent Trump, wielki przeciwnik „wojen, które nic nie dają”, najwyraźniej postanowił, że skoro Rosja nie umie wygrać, to Zachód pomoże jej to załatwić przy zielonym stole. Kosztem wszystkich. I znowu – nikt nie pyta Polski o zdanie. Tylko wysyła mapę z napisem: „tu zrobimy granicę”.
MAGIEROWSKI I TUSK: PRZEKROCZONO GRANICĘ
Na tym tle mocno wybrzmiały głosy Marka Magierowskiego, byłego ambasadora Polski w USA, który po ataku na polskiego dyplomatę w Petersburgu powiedział jasno: „Replika powinna być znacząca”. Sytuacja jest groźna – mamy już sabotaż kolejowy, rosyjskie drony nad Polską, szpiegów z obywatelstwem uchodźczym i teraz fizyczną przemoc wobec polskiego przedstawiciela.
Premier Donald Tusk w swoim wystąpieniu mówił wprost, że rosyjskie operacje dywersyjne przekroczyły granicę – zarówno dosłownie, jak i w sensie strategicznym. Wypowiedzi te pokazują, że Polska staje się coraz bardziej centralnym punktem mapy napięć między Rosją a Zachodem.
SONDAŻE: POLACY WYCIĄGAJĄ WNIOSKI
Na tle tych wydarzeń nie może dziwić, że nastroje społeczne się zmieniają. W najnowszym sondażu Ipsos Koalicja Obywatelska powiększa swoją przewagę nad PiS, który – nie oszukujmy się – wydaje się zagubiony i bez narracji. Konfederacja traci poparcie, a Polska 2050 i Lewica utrzymują stabilny wynik. Polacy – po latach propagandy, wojenki kulturowej i Willi Plus – zaczynają dostrzegać, że państwo nie może być klubem rekonstrukcji historycznej.
RINAT Z GAZEM, CZYLI UKRAINA SZUKA OPCJI
Tymczasem Ukraina nie czeka z założonymi rękami. Jeden z najbogatszych Ukraińców, Rinat Achmetow, zakupił duże ilości amerykańskiego gazu LNG. Zostanie on dostarczony przez Litwę – w ramach oddolnych, komercyjnych działań. To nie państwa, to nie UE, to prywatny biznesmen próbuje zabezpieczyć przyszłość kraju. Paradoksalnie – skuteczniej niż politycy.
AFRYKA, GAZA I… NETFLIX?
Na marginesie, dowiadujemy się, że Trump rozważa interwencję wojskową w Afryce – choć nie wiadomo jeszcze gdzie i po co. I że Frida Kahlo pobiła właśnie rekord sprzedaży wśród artystek na światowym rynku aukcyjnym. To ostatnie nie ma nic wspólnego z wojną, ale przypomina, że sztuka trwa, gdy politycy się kompromitują.
TRUMPIZM JAKO GROŹBA SYSTEMOWA
Czy Jarosław Kaczyński nadal wierzy w Pax Americana? Bo jeżeli Trump siedzi w Białym Domu, to Polska – jak Ukraina – może być potraktowana nie jak partner, lecz jak pionek. Czy już rozumiecie, że to nasza wojna?
Trudno nie rozumieć. Tyle że część polskiej klasy politycznej – szczególnie tej ze zjełczałym sentymentem do silnych facetów – nadal zdaje się sądzić, że Ameryka to Ronald Reagan, a nie reality show na Twitterze. Tymczasem nowy amerykański plan pokoju to jak ustawka w ciemnej uliczce: oddajesz portfel, a potem dziękujesz, że nie dostałeś w twarz.
ZAKOŃCZENIE: NAZWIJMY RZECZY PO IMIENIU
To nie jest plan pokojowy. To nie jest dyplomacja. To geopolityczna napaść w białych rękawiczkach. A Polska, która tak długo marzyła o „wstawaniu z kolan”, właśnie może zostać zmuszona do klęczenia. Tym razem nie przed Brukselą, nie przed Berlinem, ale przed duetem Trump–Putin.
I dlatego musimy mówić głośno: nie ma pokoju bez sprawiedliwości. I nie ma bezpieczeństwa bez wolnej Ukrainy. Inaczej będziemy tylko przedsionkiem imperium zła.
Krzysztof Bielejewski

Jak zawsze – celnie i smacznym językiem
TUSK ROZMAWIA Z ZEŁENSKIM: KONIEC Z AMATORSZCZYZNĄ
W kontrze do tej całej farsy – głos rozsądku. Donald Tusk, najwyraźniej jako jeden z niewielu dorosłych w tym politycznym przedszkolu, odbył poważną rozmowę z Wołodymyrem Zełenskim. I nie, nie przez media, nie przez insynuacje – tylko jak trzeba: telefonicznie, rzeczowo, w ramach wspólnej polityki.
Tusk napisał krótko, konkretnie:
„Rosja nie może narzucić Ukrainie i Europie swoich warunków. Wszystko, co dotyczy Polski, musi być uzgodnione z polskim rządem.”
Czyli po ludzku: jeśli ktoś coś ustala z Moskwą lub Waszyngtonem – to bez nas się nie da.
Zełenski również podziękował – za wsparcie, za solidarność, za to, że Polska jest nie tylko sąsiadem, ale partnerem. Tusk nie wypuszczał konfetti z rękawa, nie szukał kamer. Po prostu robił robotę.
W tym samym czasie PiS zajmował się teorią, że generał Stróżyk ma podsłuch w szafie prezydenta.
Żeby zmienić ten plan kapitulacji Ukrainy i de facto Polski, ale też całego naszego kontynentu wobec Rosji , Europa musi działać wraz z Ukrainą jako partnerka równoprawna, a nie jako aplikantka u drzwi Białego Domu. Polska, jako kraj bezpośrednio zagrożony i jednocześnie uzbrojony w drugi co do wielkości budżet obronny NATO (4,5% PKB), powinna odegrać przywódczą rolę. Razem z Francją, Niemcami i Wielką Brytanią może zaproponować alternatywny plan, który:
– utrzymuje integralność terytorialną Ukrainy – bez pełnych ustępstw terytorialnych, choć z możliwością negocjacji w ramach istniejących linii frontu,
– zapewnia rzeczywiste gwarancje bezpieczeństwa – w tym rozmieszczenie europejskich sił zbrojnych, operacyjne wsparcie lotnicze i morskie, oraz długoterminowe zobowiązania dotyczące wsparcia militarnego,
– wzmacnia ukraiński potencjał militarny – a nie go zmniejsza, poprzez integrację ukraińskiego przemysłu obronnego z europejskim i wspieranie długoterminowego budowania zdolności obronnych,
- narzuca rzeczywiste ograniczenia na Rosję – nie tylko obiecane sankcje, lecz konkretne mechanizmy weryfikacyjne i potencjalne sojusznicze działania militarne w przypadku naruszenia porozumienia,
– usuwa sztywne limity czasowe – które są narzędziem szantażu, a nie realnego negocjowania.
Europa ma pragmatyczną siłę negocjacyjną: USA potrzebuje europejskiej solidarności w NATO, europejskiego wsparcia logistycznego dla operacji przeciwko Rosji, i europejskiej legitymacji dla jakiegokolwiek rozwiązania. Jeśli Europa jako całość powie „nie” planowi Trumpa, Trump będzie zmuszony negocjować. Alternatywa – europejskie inwestycje w niezależną od USA zdolność militarną – stanowiłaby dla Ameryki jeszcze gorszy scenariusz długoterminowy.
Autor zauważa, że plan Trumpa nie jest pokojowy – to „administracyjnie zarządzona kapitulacja” osiągana przez szantaż wobec ofiary. Plan nagradza agresję, destabilizuje europejski porządek bezpieczeństwa i stanowi zagrożenie dla państw członkowskich NATO na wschodzie.
Jednakże jest możliwy lepszy scenariusz, jeśli Europa zjednoczy się wokół alternatywy. Silna, zjednoczona Europa – z Polską na czele – mogąca zaproponować powiązane pakiety sojusznicze dotyczące wsparcia dla Ukrainy, obrony europejskiej i zobowiązań bezpieczeństwa, może zmienić warunki negocjacji. To wymagałoby, aby europejscy przywódcy przestali postrzegać siebie jako petentów szukających przychylności Waszyngtonu, a zamiast tego jako równoprawnych partnerów w dyskusjach dotyczących europejskiego bezpieczeństwa.
Alternatywą jest sytuacja, w której Trump i Putin dyktują warunki, a Europa – pomimo swojego bogactwa, demografii i zdolności militarnych – pozostaje bierną obserwatorką własnego upadku. To nie musi być scenariusz, jaki się rozegra – ale tylko jeśli Europa działać będzie szybko i zdecydowanie.